Nie ten adres

Wpis o „dobrym wujku” wywołał kilka komentarzy z pretensjami i zarzutami pod moim adresem. To jednak niewłaściwy adres. Co więcej, kontekst komentarzy sugeruje, że moim felietonem poczuli się dotknięci …zwykli mieszkańcy, a nie cyniczni politycy, których tak naprawdę brałem na celownik.

Osobiście mam wątpliwości, czy faktycznie doszło do nieporozumienia i te nieprzychylne komentarze pod moim adresem są autorstwa zwykłych mieszkańców TBS. Załóżmy jednak, ze faktycznie ktoś poczuł się do tego stopnia dotknięty, że postanowił mnie zaatakować niewybrednymi wyzwiskami. Z tego powodu postaram się wyjaśnić, dlaczego te wyzwiska i pretensje kierowane są pod zły adres. „Dobry wujek” za Twoje to wpis o cynizmie współczesnych polityków, także na tym naszym samorządowym szczeblu. Sądząc po komentarzach, politycy go zignorowali, zupełnie jakby nie zauważyli, albo ich nie ruszyło chociaż wiem, że mój blog jest często czytany z adresów IP należących do Urzędu Miasta i miejskich spółek. Za to wygląda na to, że oburzyły się osoby twierdzące, że są mieszkańcami TBS (chociaż od znajomych mieszkańców TBS nie miałem uwag, a nawet są oni wśród osób, które „zalajkowały” moją stronę na fb ). Dobra, zakładamy na chwilę, że się nabrałem, a krytyczne wpisy pochodzą od „zwykłych mieszkańców”. Odpowiadam na postawione zarzuty i wyjaśniam dlaczego kierowane pod niewłaściwy adres. Zatem do dzieła, rozprawmy się z mitami z komentarzy.

Orwell

„Dlaczego mamy nie skorzystać?”
Komentatorzy stwierdzają, że oni skorzystali z oferty TBS i odnoszą się do mojego wpisu zupełnie tak jak bym to ich krytykował, a nie sam „system”. Proszę zwrócić uwagę, że to wygląda trochę tak, jakby ktoś skrytykował PRL-owski system reglamentacji towarów „na kartki” i został za to zaatakowany na zasadzie: „ty kretynie, mnie się  udało kupić proszek do prania na kartki i papier toaletowy, nie stać mnie, żeby sobie załatwić inaczej!” Należy po prostu odróżnić, rozdzielić całkowicie krytykę danego rozwiązania od osób, które z takich czy innych przyczyn są zmuszane lub skłaniane, żeby z nich korzystać. Na przykład uważam za złe i błędne stosowanie „dopłat do działalności gospodarczej”, ale nikogo nie krytykuję za korzystanie z takich form. Ba, ja nawet czasem pomagam znajomym, którzy przygotowują dokumentację na takie dotacje. Brak konsekwencji? Nic z tych rzeczy. Zupełnie zwyczajny pragmatyzm. Z jednej strony uważam, że byłoby znacznie lepiej, żeby państwo zamiast dawać wybranym dotacje, po prostu mniej nam wszystkim zabierało. Jednak póki co żyjemy w warunkach takich jakie są i nie widzę powodu, żeby ktoś miał (w imię nie wiem czego) odmawiać korzystania z rozwiązań, które zresztą sam też współfinansuje. Jeżeli ma konkurować w tych okolicznościach ekonomicznych, to jest zmuszony korzystać z tego co jest, a nie tylko marzyć o lepszym i sprawiedliwszym świecie. Zupełnie tak samo jak ci wszyscy ludzie, którzy musieli w PRL robić „zakupy na kartki”. Przecież nikt od nich nie wymagał postawy na zasadzie „system jest zły, więc umrę z głodu, ale nie kupię cukru, masła i kiełbasy.” Przykład skrajny, ale mam nadzieję, że dobrze obrazuje o co chodzi. Zatem konkludując, szanowny „keri” (i inni), nie mam Ci za złe, że skorzystałeś z możliwości jakie daje TBS. Jak byś tego nie zrobił, to zrobiłby ktoś inny, tyle, że na Twój koszt. Przecież też się na to przymusowo zrzucasz.

„To może nie budujmy chodników”
„Hipokryzja”, twierdzi, że idąc dalej moim tokiem myślenia dojdziemy do wniosku, że cała społeczna organizacja redystrybucji finansów jest zła: bo przecież wszystko jest z naszych podatków – drogi, chodniki,pomoc społeczna, itp. itd. Wtóruje mu „keri”, słowami „może zlikwidujmy publiczne szkoły”. „Hipokryzja” i „keri” popełniają tu zasadniczy błąd, a nawet kilka błędów. Po pierwsze odnosiłem się do warunków, jakie w obecnym systemie ma gmina. Zatem o likwidacji publicznych szkół i ich sposobu finansowania nie może być mowy. Jest też bardzo wyraźna różnica pomiędzy tym co jest dostępne publicznie (np. chodnik), a co będzie zamknięte pod kluczem, dla małego grona osób (mieszkanie). Jednym z celów istnienia tego bloga jest wskazywanie za co wszyscy wspólnie płacimy oraz zwracanie uwagi na tematy i kwestie często pomijane. Chyba się szanowni czytelnicy zgodzicie, że mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko o tym, kto głosował za dotacją dla kilkudziesięciu osób, ale i kto głosował za podniesieniem podatków dla kilkudziesięciu tysięcy? Pokazuję tę przysłowiową „drugą stronę medalu” (dla wielu osób niewygodną), w czasie gdy wielu dziennikarzy skupia się tylko na jednej. Poruszam się przy tym w realiach prawnych obowiązujących gminę, zatem nie ma mowy np. o likwidowaniu chodników czy wszelkich innych wydatków samorządu. Zresztą osobiście przekonywałem krośnieńskich radnych co do zasadności niektórych wydatków, np. do zakupu urządzeń AED – automatycznych defibrylatorów, które byłyby dostępne w miejscach publicznych (było na blogu) . Udało się przekonać radnych do zakupu dwóch urządzeń, które już ratowały ludzkie życie. Podkreślam jednak, że jeżeli radni zgodnie z obowiązującymi ustawami mają możliwość by ograniczyć odbieranie nam pieniędzy, to powinni z tej możliwości skorzystać. Są gminy, które już to zrobiły przed nami i jest to ich atutem, a nie problemem. Natomiast co do środków, które maja do rozdysponowania, powinni kierować się dobrem wspólnym, a nie tym, czy będzie można przeciąć wstęgę i pochwalić się, że komuś dało się prezent.

michałowoScreen ze strony internetowej Michałowa

Wiesz ile mieszkanie kosztuje!?”
Komentator „keri” zwraca (bardzo słusznie) uwagę na to, ile kosztuje własne mieszkanie. Zaznaczmy tu to konkretne słowo: „własne”. Dodał też: „Mnie i moją rodzinę stać było tylko na TBS”. Tyle, że mieszkanie w TBS nie jest własne. „keri” i jego rodzina pozostaną najemcami. Ich sytuacja jest zapewne o wiele lepsza niż gdyby wynajęli mieszkanie gdzieś indziej, ale też nie jest to prawdziwa własność. O tym samym pisze „polo”, który skarży się w komentarzu, że jego nie było stać na własnościowe. Wpłacając 15–30% kosztów budowy lokalu partycypant nabywa „prawo dysponowania lokalem”, a nie własność. Dlatego jest taniej, bo pokrywacie od 15 do 30% kosztów,  a nie całość. Później płacicie czynsz za wynajem. Najemcom w TBS tego chyba nie trzeba tłumaczyć, ale autorom komentarzy najwyraźniej tak, bo nie wspomnieli o tym. Proszę podkreślić sobie wężykiem: różnica kosztów, o której wspominają komentatorzy bierze się przede wszystkim z tego mechanizmu, a nie z gminnej dotacji.

Teraz zobaczmy, co sprawa, że mieszkanie staje się luksusem. Otóż wprowadzono cały szereg dodatkowych kosztów, którym zawsze się sprzeciwiałem: mamy wysokie koszty pracy, podniesiono podatki od materiałów budowlanych oraz podnosi się różne inne koszty, np. transportu (poprzez coraz wyższą akcyzę na paliwo). To jak mieszkania mają być tanie? W tych podwyżkach uczestniczyły, różne partie, w tym te których działacze jako „członkowie bezpartyjnego Klubu” uczestniczyli w otwarciu nowych bloków TBS. Skoro są członkami tych partii to chyba popierają te podwyżki, prawda?  Do tego dochodzi działanie samorządu, który opodatkowuje nieruchomości (w Krośnie stawkami maksymalnymi lub bliskimi maksymalnych), za czym państwo „dobrotliwi radni” głosowali już osobiście. To na adres rządzących proszę się skarżyć na ceny mieszkań, a nie do mnie. To oni podkręcają koszty i problem, który później udają, że rozwiązują poprzez „wyprawkę dla malucha” czy „dopłatę do mieszkania”. Właśnie o tym był mój wpis: o politykach, którzy głośno rozdają, to co po cichu zabierają. Ja nie pozwalam przynajmniej na to, żeby zabierali po cichu. Pewnie mam swój mały udział w tym, że na 2014 rok nie przegłosowali podwyżki podatków lokalnych w Krośnie, bo jako pierwszy zacząłem z imienia i nazwiska wymieniać każdego, kto głosuje za podwyżkami, podczas gdy inni dziennikarze ograniczali się co najwyżej do enigmatycznego „radni podnieśli”. Okazuje się, ze niektórzy radni się tego wstydzą…

„Musimy pomagać biednym” i chrześcijaństwo
„Hipokryzja” nie przebiera w środkach ataku. Sięga po dobry i sprawdzony na Podkarpaciu chwyt: „wartości chrześcijańskie”. Napisała w komentarzu:  „to my, jako wspólnota jesteśmy tez za naszych braci i siostry odpowiedzialni! Ale jak rozumiem, Pana chrześcijańskie korzenie mówią co innego: opluć Pana Słysia, samemu uprawiać hipokryzję, z biednymi się nie dzielić, siać nienawiść”. Jest to zwykły szantaż religijny z dolnej półki. O ile mi wiadomo Jezus z Nazaretu głosił by dzielić się z ubogimi WŁASNYM majątkiem, a nie cudzym, zabieranym pod przymusem. Gdzieś w Nowym Testamencie znajdziemy słowa w tonie: „idź i zabierz sąsiadowi swemu z majętności jego, a tym co zabrałeś podziel się z biednymi, a będziesz miał zasługę u Ojca w Niebie”? Nie zauważyłem. Jeżeli „Hipokryzja” uważa, że chrześcijańskim obowiązkiem jest dofinansowanie komuś mieszkania, to niech z panem Słysiem zrobią składkę wśród wiernych parafian. Dobrowolną. Jak wierni się zrzucą, to będzie po chrześcijańsku. Ale jeżeli Hipokryzja weźmie broń i zacznie nią grozić staruszce idącej do kościoła żądając oddania pieniędzy na mieszkanie „dla biednych” to już będzie działanie po bandycku. Teraz prosze się zastanowić: czy głosowanie na radnego, aby tenże radny głosował za zabraniem pieniędzy wspomnianej staruszce i przekazaniem kasy do spółki, która dofinansuje komuś mieszkanie, różni się tak bardzo od bezpośredniego wymuszenia z użyciem broni? Wszak nałożenie na kogoś podatku sprowadza się też do zagrożenia przemocą: jak nie zapłacisz to zostanie uruchomiona cała machina, wraz z uzbrojonymi funkcjonariuszami w razie ostateczności. Miejmy tego swiadomość, jeżeli chcemy używać argumentów odwołujących się do etyki. Argument, że „większość na to się zgodziła w wyborach” nie ma tu żadnego zastosowania. Nie przypominam sobie by ktokolwiek zapowiadał w kampanii wyborczej, że podniesie podatki. Przegapiłem coś?
Zresztą trochę trudno mówić tu o pomocy dla naprawdę biednych, ponieważ najemcą w TBS może zostać osoba uzyskująca „dochód nie przekraczający 1,3 przeciętnego wynagrodzenia województwie o więcej niż o 20% (w jednoosobowym gospodarstwie domowym)”. Zarabiający powyżej przeciętnej na ogół nie są nazywani biednymi. To oznacza, że w niektórych przypadkach osoby uzyskujące dochody poniżej przeciętnej, będą dofinansowywały (pośrednio, płacąc podatki) mieszkanie dla osób o dochodach powyżej przeciętnej i zdaniem kogoś kto podpisuje się „Hipokryzja” jest to „dzielenie się z biednymi”. Doprawdy ta osoba nie mogłaby chyba podpisać się w bardziej trafny sposób. Przykład takiej redystrybucji możemy mieć wkrótce przy ul. Szklarskiej, gdzie przekazano TBS-owi nieruchomość służącą jako teren rekreacyjny dla mieszkańców okolicznych bloków i osiedla domków. We wspomnianych blokach mieszkają ludzie nieszczególnie zasobni, często byli pracownicy Huty. Dochody wielu z nich są poniżej przeciętnych. Wbrew ich protestom „gmina” (czyli my wszyscy) chce z odebranego im terenu rekreacyjnego oraz z dotacji pochodzącej również z ich podatków wybudować blok, dla osób, wśród których (zgodnie z przepisami) mogą być też osoby o zarobkach powyżej przeciętnych. Pozwalam sobie na użycie określenia, że to był „ich teren rekreacyjny”, bo chodzi o nieruchomość należącą do gminy (czyli naszą wspólną własność). Mieszkańcy korzystali z tego terenu, tak jak mieszkańcy innych dzielnic korzystają z parków, placów zabaw czy boisk należących do gminy. Przeciwko inwestycji przy Szklarskiej protestuje kilkuset podatników, a  skorzysta kilkudziesięciu.  Protestujący zadają przy tym jedno proste pytanie, na które samorządowcy chyba nie mają prostej odpowiedzi: – Dlaczego ich się dofinansowuje, a nie np. nas?

„Dziękuję dobry wujku”
Komentator „keri” kończy składając podziękowania wszystkim „dobrym wujkom”, którzy zrzucili się na dofinansowanie dla niego oraz pozdrawia. Problem w tym, ze zrzucający się nie zrobili tego dobrowolnie, a mieszkańcom Krosna raczej się nie przelewa. Np. rozmawiałem z farmaceutami i okazuje się, ze coraz częściej ludzie pokazują receptę, a jak słyszą cenę, to odchodzą od okienka bez leków. Wielu ludzi staje przed trudnym wyborem:  ledwo wiązać koniec z końcem tutaj, czy zostawić rodzinę i szukać pracy w innym mieście lub kraju. Czytelniku, czy osobom stającym przed takimi dylematami zabrałbyś choć 10 czy 20 złotych? Ja bym tego nie zrobił.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook