Stacja radiowa gościła prezesa CDS-u. Napisali, że to „muzeum”, chociaż CDS żadnym muzeum nie jest. Ale inaczej brzmi „nowoczesne muzeum”, niż „nieudany eksperyment ze spółką”, prawda? W każdym razie Pan Prezes, dyskutując sam ze sobą, po prostu ZMIAŻDZYŁ wszelką krytykę CDS i to jest najważniejsze!
Popatrzcie jak opisano CDS? Jest mowa o spółce komunalnej? Nie. Jest o „muzeum” i „ośrodku turystyczno-kulturalnym”.

Tymczasem jest to spółka komunalna. Jako spółka komunalna ma realizować powierzone jej zadanie gminy. W tym wypadku to „promocja”. I z tego jak zadanie jest wykonywane spółkę można, a nawet trzeba rozliczać. Ale władze miasta i prezes CDS tego nie lubią. Wręcz agresywnie reagują na słowa krytyki czy pytanie, kiedy to wreszcie przestanie przynosić straty.
Prezes nie rozumie skąd krytyka…
Znaczna część wywiadu poświęcona była temu, jak prezes odpiera słowa krytyki względem prowadzonej instytucji, w tym dopuszczono do daleko idącej manipulacji, o czym za chwilę.
Nie przypominam sobie, aby na falach Radia Trendy wybrzmiałą kiedyś krytyka CDS, także prowadzący nie potrafił przedstawić jakie są zarzuty co do funkcjonowania spółki. Ba! On pytał prezesa o to, jak są krytykowani! W efekcie przekaz był bardzo jednostronny, Pan Prezes mógł sam sobie wymyślać jakiego ma przeciwnika, a następnie zmiażdżyć go argumentami. Zwróciłem się do radia o to by przedstawili rzetelnie drugą stronę, ale odpowiada mi głucha cisza. W czasie wywiadu prezes mógł pomijać wszystko co dla niego niewygodne i dowolnie sobie żąglować liczbami. Nikt tego nie weryfikował, nie padały trudne pytania.
Na czym polega manipulacja?
Prezes Szczygieł zrobił zestawienie dotacji do CDS tylko z jednego (!) roku z pełną liczbą wszystkich (!!) zwiedzających (w tym mieszkańców Krosna) z całej działalności (13 lat !!!) i zapytał „czy to drogo za sprowadzenie turystów do miasta”. Przy tak dobranych danych koszt wynosi ~ 2 zł / turystę i zapewne większość osób stwierdzi, że w sumie niedrogo, nie ma o co kopi strzępić.
Tymczasem rzeczywistość jest inna. Dopłaty do CDS wpływają co roku, od 13 lat, do tego gmina spłaciła kredyt spółki oraz przekazała dodatkową kwotę na utworzenie lokalu gastronomicznego, którego obecnie nie ma, ani nawet nie powstał w takiej formie jak zapowiadano. Z drugiej strony nie każdy zwiedzający to turysta z zewnątrz, czy osoba „przyciągnięta do Krosna” wyłącznie przez CDS. Spółka oczywiście tego nie rozróżnia w swoich statystykach, ale podaje na podstawie ankiet, że „60% zwiedzających przyjechało do Krosna głównie ze względu na CDS”. Uwzględniając te dane rzeczywisty koszt „przyciągania turystów” przez CDS wynosi ponad ~ 70 zł / turystę. Dwa złote, czy siedem dyszek? Chyba jest różnica.
„Ale przecież na nich zarabiamy…„
Prezes podkreśla, że te osoby przecież korzystają z innych usług, coś kupują, zostawiają pieniądze… serio? Nawet jeśli wydadzą po 70 zł od osoby, to nadal za mało na pokrycie kosztów CDS. Bo restauracje, sklepy czy hotele też ponoszą koszty. Żeby lokalnej gospodarce zwrócić koszt „~ 70 zł / turystę” pasuje mieć dochód znacznie wyższy niż „70 zł od turysty”. Tym bardziej, że w branży hotelarskiej i gastronomicznej dochodowość możemy założyć na średnim poziomie około 10%.
To trudne, tym bardziej, że część turystów wpada do nas „tylko na CDS”. Dosłownie. Zwiedzają obiekt i jadą dalej, bo ich wycieczka ma już zamówiony obiad i nocleg np. w Sanoku. Albo są kuracjuszami z pobliskiej miejscowości zdrojowej i tylko na chwile przyjechali do Krosna. Nocleg i obiad czekają w sanatorium. Taka osoba może zaznaczyć w ankiecie dla Pana Prezesa, ze do Krosna przyjechała „tylko ze względu na CDS”, ale czy to jakiś sukces?
Nie jest to jakaś szczególna wina Pana Prezesa. Jemu powierzono spółkę z wadami wrodzonymi, ale istnienie tej spółki gwarantuje Panu prezesowi wysokie wynagrodzenie na koszt mieszkańców, wiec Pan Prezes może być mało obiektywny w ocenie czy mieszkańcy naprawdę potrzebują CDS w takiej formie. Dlatego wypadałoby przedstawić też zdanie przeciwne.
Co poszło nie tak?
Spółka miała finansować się sama, bez jakichkolwiek dopłat. Przy tym miał powstać „zintegrowany produkt turystyczny” w rozumieniu połączenia różnych atrakcji w jedną ofertę.
W opinii prezesa ten „zintegrowany produkt” to po prostu sam CDS. Przymiotnik „zintegrowany” nie oznacza już integracji różnych atrakcji, a jest tylko takim fajnym, nic nie znaczącym dodatkiem.
Spółka nie jest w stanie się utrzymać, musi korzystać z ciągłych dopłat miasta. miała promować lokalną gastronomię, ale w trakcie dzielności sięgnęła po miejskie środki na utworzenie własnego lokalu, czyli na stworzenie konkurencji dla lokalnego biznesu. A i to nie wypaliło, turyści zwiedzający CDS nie chcieli tam jeść, ani nawet zatrzymać się na tarasie na lody i ciastko. Gdy CDS startował, rozmawiałem z Piotrem Przytockim i jego zastępcą. Była mowa o 100.000 turystów rocznie, aby obiekt mógł się sam finansować i Panowie uważali to poziom realny do osiągnięcia. W praktyce liczba turystów jest poniżej 50.000 rocznie…
Obecnie liczba zwiedzających jest około dwa razy za mała, żeby ten obiekt mógł się sam finansować. Co gorsza w sezonie największego ruchu turystycznego nie ma już przepustowości, tak go zaprojektowano w ograniczonej przestrzeni na bazie dawnej kamienicy. Nawet gdy jest większe zainteresowanie turystów, to nie ma jak ich przyjąć. Może gdyby CDS powstał w miejscu dawnego zakładu z halami przemysłowymi, to byłyby większe możliwości co do przepustowości? Ale wybrano obiekt w Rynku, żeby „ożywić Rynek”. Udało się? No też nie. Pomimo istnienia CDS od ponad 10 lat, miasto ponosi kolejne wydatki, na kolejne inicjatywy, które mają „ożywić Rynek”, a połowa lokali nadal stoi pusta. I milion rocznie na CDS tego nie ratuje. Zatem zadanie „ożywienia Rynku” nie zostało wykonane, zadanie „zintegrowanego produktu turystycznego” nie zostało wykonane, za to ponosimy koszty, co do których zarzekano się, że ich nie będzie. I to bym wskazał jako trzy główne powody „krytyki CDS”, a prezes chyba tylko udaje, że nie wie skąd to się bierze. Na domiar złego czołowi obrońcy CDS śmią twierdzić, że w Krośnie nie ma nic innego wartego uwagi turystów… W ten sposób zaprzeczają całej idei projektu, który miał na celu stworzenie dodatkowej atrakcji integrującej ofertę turystyczną.
Redakcja mogła skonfrontować prezesa z danymi
Kontrolę w CDS prowadziła Najwyższa Izba Kontroli. Są jej wyniki. Spółka miała napisany biznesplan, można go sprawdzić. Były publiczne zapowiedzi władz miasta w związku z tworzeniem spółki. Można sprawdzić, czy zostały zrealizowane. Były publiczne zapowiedzi w zwiazku z dotacją na utworzenie lokalu gastronomicznego w CDS. Można sprawdzić czy został spełnione. To wszystko są źródła krytycznych argumentów wobec spółki, ale redakcja, zamiast poszukać, wolała zapytać prezesa: „dlaczego CDS krytykują”. I on oczywiście nic o tych rzeczowych argumentach nie wspomniał. Dopuścił się tylko kolejnej manipulacji twierdząc, że „niektórzy woleliby chodnik zamiast CDS-u”. A to akurat odwrotnie. Przewodnicząca jednego z Osiedli publicznie na sesji Rady Miasta powiedziała, że lepiej zrezygnować z jakiegoś chodnika, a dać pieniądze na CDS. Prezes za te słowa jej podziękował. Również publicznie. Zatem to zwolennicy dofinansowywania tej spółki deklarują, że są za obcinaniem innych wydatków, byle CDS utrzymać. A to akurat znamienne, bo suma kwot przeznaczanych na działania wszystkich Dzielnic i Osiedli jest co roku równa lub mniejsza kwocie przekazywanej na CDS.
„Płać i milcz”
Mieszkańcy Krosna ponoszą ogromne koszty na utrzymanie tej spółki, więc zasługują na rzetelne i pełne informacje, a nie na manipulacje ze strony prezesa. Wymaga tego zasada zasada pluralizmu medialnego (obiektywizmu). Celem tej zasady jest zapewnienie odbiorcom dostępu do różnorodnych punktów widzenia, co pozwala na samodzielne wyrobienie opinii na dany temat. W przedmiotowej sprawie opublikowano materiał prezentujący zdanie tylko jednej strony, na dodatek w sposób zawierający nieprawdy i manipulacje. Dlatego uważam, że redakcja powinna uzupełnić podawane informacje lub umożliwić stronie przeciwnej przedstawienie swojej perspektywy. Zwróciłem się o to wprost do redakcji… ale milczą.