Krosno: budżet obywatelski, ochłapowy czy może po prostu prezydencki?

Rada Miasta Krosna dostała od prezydenta Piotra Przytockiego projekt uchwały wprowadzajacej tzw. „budżet obywatelski” (BO). W zasadzie jest to ochłap rzucany w celu skócenia najbardziej aktywnych osób w mieście, a zarazem budżet jednego obywatela – prezydenta. Bo to prezydent na kolejnych etapach postepowania faktycznie decydować będzie o przyznaniu środków w ramach BO.

Teoretycznie wszystko się zgadza: miasto wyznacza 0,5% budżetu, obywatele zgłaszają propozycje, obywatele głosują, a władza wykonuje. Teoretycznie, bo na kolejnych etapach faktycznie to prezydent decyduje o rozdziale środków.

Po pierwsze musimy sobie powiedzieć jedno: zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, to my, obywatele, jesteśmy gminą. Budżet gminy jest naszym wspólnym budżetem. Prezydent i radni są naszymi przedstawicielami, którzy w naszym imieniu tym budżetem zawiadują. Tym samym 100% budżetu gminy jest „budżetem obywatelskim”! Mamy prawo wglądu w wydatki i przychody. Mamy prawo składać wnioski nie tylko o inwestycje i kolejne wydatki, ale też o obcinanie zbędnych wydatków. Zadaniem radnych i prezydenta jest je rozpatrywać, a nie wydzielać obywatelom 0,5%.

Niestety nie jest to w pełni respektowane. Np. cały czas są kłopoty z uzyskiwaniem informacji. Termin udzielenia informacji jest wydłużany. Owszem, jeśli jest jeden taki wniosek, to jeszcze w granicach prawa, ale jeżeli gmina otrzyma równocześnie 100 podobnych wniosków, to wątpię żeby zdążyli. Niekiedy trzeba zwracać się do Sądu lub SKO, żeby dostać to, co powinno być udostepnione bez problemów. W tej chwili mam sytuację, w której nawet po orzeczeniu SKO Urząd Miasta nadal stoi przy swoim i nie chce udostepnić wnioskowanej informacji.

Żeby móc kontrolować wydatki gminy, współdecydować o jej finansach tzzeba mieć przede wszystkim informację.
3 lata temu prezydent powiedział, że „jesteśmy na dobrej drodze” , żeby udostępnić w dogodny sposób np. informację o wydatkach. Teraz okazuje się, że „na dobrej drodze” znaczy tyle samo co „nic w tej sprawie nie zrobiono”. Jest to zresztą przedmiotem skargi z maja, która prawdopodobnie zostanie rozpatrzona dopiero w sierpniu… (o tu jest o tej skardze) ale dośc tych dygresji, wracamy do „budżetu obywatelskiego”.

W Krośnie, jak wspomniałem, proponuje się 0,5% budżetu. O tej częsci obywatele mają decydować w głosowaniu. Oznacza to, że po wprowadzeniu takiego „budżetu obywatelskiego” wszelkie pomysły mieszkańców moga być odsyłane na zasadzie „złóżcie to sobie jako projekt w BO”. Udział obywateli próbuje się zamknąć tylko do strony wydatków i do zaledwie 0,5%. Wygląda to na ochłap rzucany po to, żeby najbardziej aktywni obywatele zużyli swój czas na spieranie się o pół procenta wydatków.

Na dodatek w procesie wyłaniania projektów z BO faktycznie decydujacy głos ma prezydent.

Po pierwsze prezydent wybiera „radę budżetu obywatelskiego”. Niedemokratycznie, nietransparentnie, wedle własnego uznania dobiera sobie radę. Ta rada ma dwa zadania. Pierwsze to monitorowanie procesu wdrażania BO, czyli działań prezydenta. Tym samym prezydent sam sobie wybiera kto ma go kontrolować. Drugim zadaniem rady będzie rozpatrywanie odwołań na niedopuszczenie projektu pod głosowanie. Czyli ludzie wybrani przez prezydenta będą rozpatrywać odwołania od decyzji prezydenta. I jest to właściwie jedyna instancja.
Jak będzie działała ta rada? Brak szczegółów, poza tym, że „decyzje będą w wyniku głosowania”. Ale w jaki sposób będzie zwoływana? Z jakim wyprzedzeniem? Jakie będzie kworum? Nic nie wiemy. Na domiar złego członkowie rady budżetu obywatelskiego też mogą zgłaszać wnioski w ramach budżetu obywatelskiego! W efekcie mogą monitorować prace nad swoimi własnymi wnioskami! Posiedzenia niby mają być protokołowane… ale protokoły sporządzane w naszym urzedzie są bardzo lakoniczne i w często nic nie wnoszą. W protokole znajdziemy np. „po rozpatrzeniu odwołania rada odrzuciła odwołanie i kropka”. I co z tego wiemy? Wolałbym nagrania.
Po drugie prezydent wybiera wnioski poddawane pod głosowanie. To prezydent decyduje spośród których wniosków mogą wybrać obywatele. Od decyzji prezydenta można się odwołać do wspominanej wyżej „rady”, utworzonej w sposób nietransparentny, niedemokratyczny. Nawet nie wiadomo czy cała ta „rada” będzie wysłuchiwać odwołujących się wnioskodawców, czy też rozaptrzy sprawy „zaocznie”.
Po trzecie prezydent ustala wyniki głosowania. Prezydent podaje wyniki głosowania do publicznej wiadomości, jednak w projekcie uchwały nie ma żadnych procedur pozwlajacych na obiektywną kontrolę procesu głosowania i liczenia głosów. Prezydent może w zasadzie podać dowolne wyniki, nie ma możliwości sprawdzenia czy są prawidłowe, ani możliwości złożenia jakiegokolwiek odwołania lub protestu. Na domiar złego samo głosowanie nie jest tajne! Wypełnienie karty do głosowania wymaga podania danych osobowych! Tym samym prezydent uzyska dokładną informację kto głosował na projekty zgłoszone przez osoby z jego obozu, a kto zagłosował na jakieś inne… W demokratycznym społeczeństwie to jest absurd nie do przyjęcia. Tajność głosowania jest zasadą fundamentalną, bo uniemożliwia wywieranie nacisków na głosującego.
Po czwarte prezydent autorytarnie ustala ramy czasowe. Uchwała o BO nie wyznacza żadnego harmonogramu prac nad budżetem obywatelskim. To kiedy będzie czas na składanie projektów, każdorazowo ma ustalać sam prezydent. Jest to oczywiscie nietransparentne, bo nie wiadomo czym będzie się kierował prezydent wybierając ten czy tamten termin. Daje to ogromną przewagę osobom z otoczenia prezydenta, które mogą wiedzieć wcześniej na kiedy przygotować projekt. Możliwe też jest celowe odwleczenie terminu, jeżeli projekt kolegi jeszcze nie będzie gotowy. Wszystko to będzie możliwe, bo decyzja będzie podejmowana w sposób niejawny, ale zgodny z prawem, bo zgodny bardzo nieprecyzyjną uchwałą. Wedle projektu uchwały czas na zgłaszanie projektów do Budżetu Obywatelskiego „nie powinien być krótszy niż trzy tygodnie”. Ale co to znaczy „nie powinien”? Jak prezydent ogłosi krótszy termin to też będzie zgodny z uchwałą, prawda? Bo „nie powinien” to jest takie miękkie określenie, które nie ma charkteru kategorycznego zakazu. Przecież komisja złożona z ludzi osobiście dobranych przez prezydenta nie powie, że krótszy termin to było jakieś naruszenie uchwały.

Pod tak skonstruowanym projektem podpisał się prezydent Piotr Przytocki.

Podsumowując: pod pozorem łaskawego oddania obywatelom 0,5% budżetu należacego do obywateli, tworzy się pulę na projekty, o których faktycznie może decydować jedna osoba.

Całą uchwałę proponowaną radzie można naprawdę skrócić. Ja bym to napisał o tak:

” §  1. Uchwala się 0,5% budżetu na inwestycje, o których decyduje przezydent.”
§ 2. Prezydent może brać pod uwagę wnioski mieszkańców”.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook