„Ja to mam wiecie gdzie?” – skarga na prezydenta

Kolejny „cios w plecy w ciemne uliczce niesłusznie zadany”? Nie, po prostu złożyłem skargę na prezydenta Przytockiego, bo ten podawał nieprawdziwe informacje dziennikarzom, a do tego bardzo lekceważąco wypowiadał się na mój temat. Pan prezydent gdy czuje się urażony słowami innych osób natychmiast każe „obniżać ton”, albo „uważać na słowa”. Zatem proponuję to samo: radzę uważać na słowa. Teraz pytanie co z tym zrobi Rada Miasta? Jak zareaguje na informacje, że prezydent wciska kit mediom i mieszkańcom?

 

Gdy walczylismy z nielegalnie pobieraną opłatą parkingową zdarzyło się, że użyliśmy słowa „kuriozum”. Tym kuriozum naszym zdaniem był fakt, że sobota na miejskich parkingach była dniem roboczym, a na miejskich przystankach dniem wolnym. Prezydenta Przytockiego to bardzo uraziło, kazał „obniżyć ton” i twierdził, że obrażamy radnych. Jednak gdy wyczerpaliśmy wszelkie środki i wszystko wskazywało, że trzeba sprawę skierować do sądu, to prezydent wycofał się z tej kuriozalnej opłaty parkingowej. Takie upominanie przez samorządowców, w tym prezydenta, dotyczy wielu osób. Nawet Adrian Krzanowski z Krosno24 ostatnio usłyszał, że ma „uważać na słowa”, bo gdy zabrał głos w imieniu grupy mieszkańców prezydent i radni poczuli się obrażeni.
Pomyślałem, że może warto, żeby to działało w obie strony, niech i prezydent wreszcie uważa na słowa! Skierowałem do Rady Miasta skargę właśnie w związku ze słowami prezydenta. Tak oto wraca sprawa sprzed 3 lat, gdy Piotr Przytocki stwierdził, że jest „na dobrej drodze” do nieupublicznianie rejestru umów Miasta. Myślicie, że jeśli tak powiedział, to coś już zrobił? Nic z tych rzeczy.

W skardze postawiłem prezydentowi trzy zarzuty:

1. Nienależyte wykonywanie zadań. tj. unikanie udzielenia pełnej informacji publicznej, czym prezydent Krosna naruszył prawo (wyrok WSA w Rzeszowie).
2. Lekceważące wypowiedzi na temat obowiązującego prawa do informacji oraz pod adresem samego skarżącego (znaczy się mnie).
3. Podania dziennikarzom nieprawdziwych informacji na temat działania gminy, które stawiały mnie niesłusznie w negatywnym świetle, a usprawiedliwiały prezydenta (wprowadzanie w błąd opinii publicznej i naruszenie interesu skarżącego, znaczy się mojego).

W 2015 roku złozyłem skargę na prezydenta. Wspierał mnie Rafał Woźniak, obecnie prezes Idea Carpathia. Po trzech latach składam kolejną skargę.

Tło sprawy

30 stycznia 2015 roku złożyłem skargę do WSA w związku z bezczynnością prezydenta Krosna. Chodziło o nieudzielenie pełnej informacji publicznej dotyczącej zawieranych przez urząd umów. Sprawa została rozstrzygnięta na moją korzyść, orzeczenie WSA w Rzeszowie można odnaleźć pod sygnaturą: II SAB/Rz 21/15.

Przegrana prezydenta przez Sądem skutkowała utratą przez gminę 100 zł na pokrycie kosztów postępowania. Warto tu nadmienić, że złożenie skargi poprzedziło kilka miesięcy prowadzenia korespondencji z Urzędem Miasta, gdzie powołując się na obowiązujące przepisy i orzeczenia sądów starałem się przekonać urzędników i znaleźć rozwiązanie nie wymagające odwołania się do WSA. Urząd posiadał zatem dość czasu i informacji, żeby uninąć przegranej sprawy i niepotrzebnego rozgłosu. Gdyby nie naruszenie prawa, to nie byłoby żadnej skargi. Zarzut lekceważenia przepisów prawa i skarżącego obywatela jest zatem uzasadniony.

„Ja to mam wiecie gdzie”, czyli podejście prezydenta do praw obywateli…

W dniu złożenia skargi prezydent Piotr Przytocki rozmawiał na ten temat z dziennikarzami. Wypowiadał się lekceważąco, na samym wstępie padło sformułowanie „Ja mam to wszystko wiecie gdzie?” W swoich wypowiedziach wyrażał lekceważacy stosunek do konstytucyjnego prawa obywateli do informacji publicznej, traktując je jako nieistotne. Ta negatywna postawa może być przyczyną problemów z przestrzeganiem przepisów, w tym przegranych procesów takich ten w wyniku mojej skargi. Takich przypadków jest więcej, nie jestem jedynym, który wystąpił do WSA przeciw prezydentowi w sprawie informacji publicznej.

Cała rozmowa podsumowana została także lekceważącym stwierdzeniem prezydenta na mój temat. Lekceważące opinie o mnie prezydent Piotr Przytocki popierał nieprawdziwymi informacjami na temat działań organów miasta! Wprowadzał dziennikarzy w błąd. Po pierwsze stwierdził, że informacje publiczne udzielane są bez problemów. Okazało się jednak, że aby wyciągnąć informacje, to nieraz trzeba iść do Sądu. Także w 2018 roku otrzymałem decyzję SKO uchylającą niezgodną z prawem odmowę udzielenia informacji przez prezydenta Krosna w innej sprawie. Twierdzenia, że urząd udziela informacji, wystarczy tylko złożyć wniosek, są po prostu niezgodne ze stanem rzeczywistym.

Jeszcze gorzej było później! Prezydent stwierdził, że „jest na dobrej drodze do upublicznienia rejestru umów i nie jest to wynikiem presji jednego redaktora”. Tym samym prezydent przedstawił moją osobę, jako kogoś, kto całkowicie bezzasadnie żąda podjęcia działań, które już są prowadzone. Okazało się to nieprawdą.

Niemal od razu po tej wypowiedzi, w dniu 1 lutego 2015 roku, skierowałem do UM Krosna pismo z zapytaniem o to, czy w Urzędzie Miasta Krosna prowadzone są przygotowania do publikacji rejestru umów (lub Centralnego Rejestru Umów) w BIP lub zakładce na stronie internetowej Urzędu. W razie odpowiedzi twierdzącej poprosiłem o odpowiedź na kolejne pytania, co ważne, dotyczące ewentualnie już podjętych działań. Pytałem o to na jakim etapie znajdują się te przygotowania, od kiedy są prowadzone, jakie komórki organizacyjne Urzędu Miasta biorą w nich udział, czy w tej sprawie odbyły się spotkania lub narady w Urzędzie Miasta, a jeżeli tak to czy z tych spotkań sporządzono notatki lub protokoły. Założyłem, że skoro wszystko jest „na dobrej drodze”, to przynajmniej rozpoczęto jakiekolwiek działania.

„Czy wyrzuciłeś śmieci” jako „wniosek inicjujący działanie”
Początkowo odpowiedzi na pytania nie otrzymałem, za to zostałem pouczony, że: „wnioskiem o udzielenie informacji publicznej może być objęte pytanie o określony stan istniejący na dzień udzielenia odpowiedzi”, a ponadto „wniosek taki nie może zmierzać do inicjowania działań”. Trochę się zdziwiłem, ale w sumie nieraz w życiu codziennym pytanie o stan faktyczny faktycznie wcale nie jest pytaniem, tylko wnioskiem. Na przykład gdy kobieta pyta „czy wyniosłeś śmieci?”, to tak naprawdę nie jest żadne pytanie, tylko właśnie „wniosek inicjujący działania”. Być może dlatego Sekretarz Miasta zrozumiał opacznie moje pytania. Jeszcze raz wyjaśniłem, że wniosek dotyczy tego „czy prowadzone są przygotowania” (stan faktyczny na dzień udzielania odpowiedzi), a jeżeli są prowadzone, to na jakim są etapie, jakie wykonano czynności (czyli o stan faktyczny czynności wykonanych w przeszłości). Dzięki temu już 20 lutego 2015 roku otrzymałem odpowiedź, że takie czynności nie były i nie są prowadzone. Pomyślałem sobie: „dobra, może i nakłamał, ale teraz może zadba o pozory wiarygodności i faktycznie zrobi ten rejestr? Fajnie by było”. Bez wywierania niepotrzebnej presji pozwoliłem Urzędowi Miasta pracować nad upublicznieniem rejestru umów przez kolejne lata.

Ponownie o prowadzone czynności w celu udostepnienia rejestru umów zapytałem 2 lutego 2018 roku. Okazało się, że rejestr działa w niezmieniony sposób. Odpowiedź nie zawierała żadnych informacji o działaniach podjętych w kierunku upublicznienia rejestru umów. Zatem twierdzenie prezydenta, że „jesteśmy na dobrej drodze” okazało się całkowicie fałszywe.

Nagranie wypowiedzi prezydenta z rozmowy z dziennikarzami dostarczę na posiedzenie komisji rewizyjnej, o ile zgodnie z art 10 k.p.a. zostanę dopuszczony do udziału w tym stadium postępowania. W sumie powinni się zapoznać. To niecałe 5 minut.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 24 maja 2018 Odpowiedz

    Powodzenia. Czekam na dalsze relacje, ale po dobroci to raczej nie pójdzie…

  • Em 24 maja 2018 Odpowiedz

    Jeny jaki bełkot…

    W zasadzie to jeśli Pan się poczuł urażony przez Prezydenta – czy nawet obrażony – to nie wiem po co używa Pan skargi i angażuje czas Rady Miasta do rozpatrywania tych, w mojej ocenie, jednak niezbyt istotnych spraw z punktu widzenia Miasta i jego Mieszkańców. Np ten cały rejestr umów no z całym szacunkiem ale to nie jest palący problem Krosna a to, że Pana tak rozpala no to cóż, różni ludzie mają różne potrzeby do zaspokojenia.

    Natomiast jeśli chce Pan nagłośnić mało elegancki (domniemany, bo szkoda że Pan nie upublicznia) sposób traktowania Pana przez Prezydenta, to naprawdę nie jest konieczne składanie skarg w formalnym trybie kpa. Bo brak klasy naprawdę można punktować innymi środkami – także nie tędy droga.

  • Yeri 25 maja 2018 Odpowiedz

    Em:
    ” ten cały rejestr umów no z całym szacunkiem ale to nie jest palący problem Krosna ”

    Ten rejestr jest po to, żeby ludzie mogli patrzeć władzy na ręce, zdaje się, że ta cała demokracja ma się na tym opierać?
    A tu władza nie wypełnia swoich ustawowych obowiązków. Obywatel prosi, apeluje i nic. No to wygrywa sprawę w Sądzie.
    A władza dalej swoje. No to obywatel znowu się upomina.
    I tu nie chodzi, jak sugerujesz, że władza obraziła konkretnego obywatela (Piotrka). Takim podejściem władza obraża wszystkich obywateli, Ciebie też (chyba, że Ty jesteś własnie „z drugiej strony”).

  • admin 25 maja 2018 Odpowiedz Author

    Szanowny Em, dziękuję za Twój komentarz, juz odpowiadam i objaśniam, chociaż nazwanie bełkotem faktu, że zrelacjonowałem pewną sytuację jest mało kulturalne. Teraz do rzeczy:

    Proszę czytać uważnie, nie chodzi tylko o to, że prezydent mnie uraził, ale, że nie przestrzega prawa, a przez to naraża gminę na koszty. Dalsze postępowanie w ten sposób może mieć daleko idące negatywne konsekwencje dla gminy, zarówno wizerunkowe, jak i finansowe. W Polsce jest już gmina, która dziesiatki tysięcy złotych wydała na grzywny, bo nie szanuje prawa. Krosnu grozi podobna sytuacja. Przypominam, że jak miasto wyda pieniądze na grzywnę, to nie wyda ich już na chodnik, albo stypendium.

    Rejestr umów jest istotną sprawą dla mieszkańców, ponieważ ułatwia społeczną kontrolę wydatków i ogranicza korupcję. To sprzyja oszczędności, a zaoszczędzone środki można przeznaczyć na zaspokajanie potrzeb mieszkańców. W dobie dzisiejszej technologii taki rejestr to żaden koszt, a korzyści są ogromne.

    I właśnie tu mamy sedno: prezydent powiedział, że jest na dobrej drodze do realizacji takiego rejestru i jest to całkowicie niezależne od mojej presji. Czyli sam rejest uznał za dobry, tylko mnie oskarżył, że niesłusznie żądam działań, które już zostały podjęte. Tym samym wprowadzał w błąd opinię publiczną, bo zrobił w tej sprawie dokłądnie NIC. I to jest też kwestia dla rady miasta, której też różne rzeczy prezydent opowiada nie podając konkretów, albo które okazują się nieprawdą.

    Prawo do informacji jest kluczowym dla nowoczesnych, demokratycznych społeczeństw, jest też jednym z podstawowych praw obywatelskich zapisanych w Konstytucji. Jeżeli obywatel upomina się o to prawo, a ze strony władzy spotyka go obrażanie i lekceważenie, to jest coś nie tak. Zgodzi się Pan?

    Oczywiscie sprawę można nagłośnić na rózne sposoby, ale nagłaśnianie bez formalnej skargi to byłaby zwykła, mało elegancka pyskówka. Właśnie formalna skarga jest prawidłowym sposobem postępowania ponieważ służy rozwiazaniu problemu. A problem jest i nie dotyczy tylko mnie, wielu obywateli, którzy bronią swoich praw w Krośnie spotyka się ze strony prezydenta z fałszywymi zarzutami i lekceważeniem. Najsłynniejszy był pan piekarz z Suchodołu, któremu władza samorządowa urządziła kilka lat procesu opartego na zeznaniach niewiarygodnego świadka i na wątpliwych dowodach. Takich osób jest jednak więcej.

    Co do upublicznienia nagrania, to prosze się nie obawiać, będzie. Chciałbym tylko, żeby najpierw radni mogli je spokojnie odsłuchać i się odnieść. Pozwoli im Pan?

  • Em 25 maja 2018 Odpowiedz

    Kompletnie nie zgadzam się z tym, że „sprawę można nagłośnić na różne sposoby, ale nagłaśnianie bez formalnej skargi to byłaby zwykła, mało elegancka pyskówka”.

    Przecież przedstawienie opinii publicznej aroganckiego zachowania włodarzy miasta nie jest żadną pyskówką,mnie szczerze interesuje sprawa od strony tzw arogancji władzy. A wie Pan dlaczego ? Dlatego, że to z reguły kończy się źle dla niej bo jest symptomem bardzo złych trendów.

    I oczywiście ja jako szary obywatel nie mam nic to pozwalania Panu, pisze Pan, że ma dość jednak bulwersujące nagrania to poczekam, byle to nie było „wiem ale nie powiem”. Za bełkot przepraszam, źle zacząłem.

    A co do rejestru to tak jak mówię, dla mnie jest to wybieg żeby się poskarżyć, bo jak pisałem to nie jest sprawa elektryzująca społeczeństwo – ale tu pozostaniemy przy swoich zdaniach.

    Solidny artykuł o arogancji to niech Pan wieży znacznie mocniejszy klaps niż skarga, która jak Pan dobrze wie niczego nie wniesie, bo prawdopodobnie przepadnie bez wieści.

    Pozdrawiam, powodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook