Awangarda w demokracji?

Protest w sprawie sposobu przeprowadzenia wyborów do rady dzielnicy Suchodół został odrzucony przez Prezydenta. Okazuje się, że kolejność dopuszczania do głosu może zależeć wyłącznie od woli jednej osoby, a wyborcy zgłaszający kandydatury jako pierwsi, mogą odebrać bierne prawo wyborcze pozostałym. Ponadto najwyraźniej nie wszystkie paragrafy Statutu dotyczą „osób znanych”. Czy rozstrzygnięcie protestu przez prezydenta byłoby inne, gdyby w wyborach w dzielnicach i osiedlach nie startowali radni z jego ugrupowania?

Sposób postępowania wobec mieszkańców Suchodołu uważam za skandaliczne złamanie zasad demokracji i pozbawienie części mieszkańców ich wyborczych praw. Zasłanianie się „wadami statutów” do mnie nie przemawia. Statuty uchwalono w 2003 roku, gdy Prezydentem był już Pan Piotr Przytocki, a przewodniczącym rady, lider rządzącego Klubu Samorządowego, Pan Stanisław Słyś. Już podczas poprzednich wyborów było widać wady statutów. Jednak nic nie zmieniono. Jednym z kuriozalnych rozwiązań jest możliwość powołania do Zarządu Dzielnicy, nawet na przewodniczącego, osoby, której wyborcy zwyczajnie nie chcieli. 4 lata tamu w ten sposób przewodniczącym w Suchodole został Pan Bronisław Burek, który w wyborach nie wszedł do Rady. Wcale się nie zdziwię, jeśli w tym roku będzie podobne rozwiązanie.

Protest w sprawie wyborów w Suchodole  złożył Pan Janusz Hejnar, radny Miasta Krosna. Żeby nie było niedomówień od razu dodaję, że Pan Hejnar nie startował w wyborach do rady dzielnicy. Zgłoszono jego kandydaturę, jednak on sam odmówił. Nie sposób zatem posądzać radnego Hejnara, że składa protest w swoim interesie „bo przegrał i teraz się czepia”.

Od razu podaję link do Statutu:
Statut obowiązujący w Dzielnicach Krosna

Sam protest został podpisany przez ponad 50 mieszkańców dzielnicy. W tym przez wyborców, których prawa złamano podczas zebrania. Co prawda niektórzy radni krzywili się, że nie wszystkie podpisane osoby były obecne na zebraniu. Jednak uchwalony przez Radę Miasta Statut stwierdza wyraźnie:

§ 24.

1. W  ciągu  7  dni  od  dnia  wyborów,  każdy  mieszkaniec  Dzielnicy  mający czynne prawo wyborcze,   może   wnieść  protest  przeciwko  wyborom,  jeżeli  naruszono  postanowienia określające zasady wyborów.

Sami to uchwalili kilka lat temu, a teraz są zbulwersowani? Jeszcze na jedno zwracam uwagę: Radni Miasta Krosna, będący politycznym zapleczem prezydenta (zapewniają większość w Radzie potrzebną do przegłosowywania uchwał) startują w wyborach do jednostek pomocniczych. W efekcie, w przypadku protestów wyborczych (tak jak stało się w Suchodole), prezydent ma być arbitrem w sprawach dotyczących kolegów z jego ugrupowania. Statut na to pozwala, ale jedną z proponowanych zmian jest zakaz łączenia stanowisk w Radzie Miasta ze stanowiskami w radach dzielnic i osiedli. Nie tylko Janusz Hejnar, wszyscy radni miejscy z PiS i z PO odmawiali gdy zgłaszano ich kandydatury do rad dzielnic i osiedli. Inaczej było w przypadku Klubu Samorządowego – większość starowała w wyborach do lokalnych rad, a nawet w wyborach na przewodniczącego (w efekcie nadal istnieje problem Pana Radnego Stanisława Czaji, który ma kontrolować sam siebie: Kto przypilnuje strażników?).

Wróćmy jednak do tematu samych wyborów w Suchodole. Janusz Hejnar w proteście podpisanym przez ponad 50 mieszkańców zarzucił trzy przypadki naruszenia zasad przeprowadzenia wyborów. Dwa, które powiedzmy, że skłonny byłbym zbagatelizować i jedno poważne, bo ograniczające bierne prawo wyborcze oraz statutowe prawo do zgłaszania kandydatów. Zdaniem prezydenta doszło do naruszeń zasad przeprowadzania wyborów…ale nie w tych punktach! Co więcej, nie powodują one nieważności skutkującej koniecznością uwzględnienia protestu i unieważnienia wyborów. Zobaczmy kolejno, co zarzucił Janusz Hejnar:

1) Przyjęcie kandydatury przewodniczącego Stanisława Słysia bez wymaganej Statutem autoprezentacji (złamanie § 18 ust.3 Statutu).

2) Przyjęcie kandydatury innego mieszkańca pomimo, że był nieobecny i nie dostarczył wymaganej w takim przypadku autoprezentacji na piśmie (złamanie § 18 ust.3 Statutu).

3) Zamknięcie listy kandydatów do rady w czasie gdy nadal były zgłaszane kandydatury (Czyli złamanie § 18 ust.5 i § 18 ust.2 ).

Pierwsza strona rozstrzygnięcia. Wyszczególnione zarzuty (kliknij aby zobaczyć powiększenie).

Zarzut pierwszy
Pierwszego zarzutu prezydent w zasadzie nie rozstrzyga na podstawie Statutu. Według Statutu (§ 18 ust. 3) kandydat ma wyrazić zgodę na kandydowanie i dokonać autoprezentacji. Tymczasem prezydent rozpatrując zarzut stwierdza powołując się na protokół, że „z treści protokołu nie wynika, aby kandydat Pan Stanisław Słyś nie dokonał wymaganej treścią § 18 ust.3 Statutu autoprezentacji”. Przy okazji zobaczmy w jaki sposób powstaje protokół z zebrania? Ano w taki: § 22. ust. 1 „Z zebrania wyborczego sporządza się protokół, który podpisuje przewodniczący zebrania i protokolant.”
Brak weryfikacji protokołu jest w moim przekonaniu błędem w statucie. W efekcie dokumentem, na podstawie, którego można ocenić czy przewodniczący zebrania prowadził je prawidłowo, jest protokół zatwierdzany przez wspomnianego przewodniczącego zebrania.

Proszę zauważyć, że Prezydent nie twierdzi przy tym, że autoprezentacja miała miejsce. Zresztą sam był obecny na sali (podobnie jak Sekretarz Miasta) i chyba dobrze wie, co Pan Stanisław Słyś powiedział. Na sali było jeszcze ponad 130 innych świadków. Pamiętam, że Pan Stanisław Słyś na prośbę o autoprezentację odpowiedział, pomimo namowy przewodniczącego zebrania, że tego nie zrobi, bo jego wszyscy znają.
Jak wspominałem, w uzasadnieniu odrzucenia protestu w tym punkcie, Pan Prezydent Piotr Przytocki nie odnosi się do statutu. Zamiast tego Prezydent stwierdza, że we wcześniejszym punkcie Pan Stanisław Słyś złożył sprawozdanie z działalności Rady, zatem dawało to podstawę do „oceny jego osoby”. Jednak w statucie nie ma wzmianki o tym, aby to co było w innych punktach traktować jako autoprezentację, albo, żeby przewodniczący rady dzielnicy był zwolniony z obowiązku autoprezentacji. Nic.
W uzasadnieniu odrzucenia protestu prezydent prowadzi polemikę z Januszem Hejnarem, dowodząc, że istotnie Pan Stanisław Słyś jest bardzo znany, a zatem mieszkańcy mieli podstawę do dokonania oceny jego osoby. Statut jednak nie wspomina o „podstawie do oceny”! Za to stawia wymóg by kandydaci „dokonali autoprezentacji”. Nie wspomina przy tym o jakichkolwiek specjalnych wyjątkach dla „osób znanych”. W mojej ocenie zachowanie pana przewodniczącego Stanisława Słysia było zlekceważeniem Statutu, który sam uchwalał. Pozwolę sobie przypomnieć, że inny, znacznie bardziej znany człowiek, pan prezydent Barack Obama, powtarzał słowa przysięgi, bo za pierwszym razem nie były dokładnie takie jak wymaga konstytucja USA: powtórzył. To jest przykład tego, że nawet osoba znana powinna pokazywać jak przestrzegać prawa, a nie stawiać się ponad nim. W sytuacji, gdy pan Stanisław Słyś, jako przewodniczący Rady Miasta, bardzo często upomina innych radnych, by przestrzegali Statutu, jego zachowanie na zebraniu w Suchodole jest to po prostu niesmaczne.

Na ile ten zarzut jest istotny? Autoprezentacje raczej nie wpływają na wynik wyborów, bowiem większość kandydatów po prostu mówi gdzie mieszkają, ile mają lat i ile mają dzieci. Tylko nieliczni wysilają się na coś więcej. Mimo to, wg Statutu, formalnym warunkiem przyjęcia kandydatury na listę jest autoprezentacja kandydata. Bez tego kandydat nie powinien być uwzględniony. Tym samym, jeżeli poważnie traktować Statut, wybranie do rady dzielnicy pana Słysia, który nie spełnił formalnych wymogów kandydowania wpłynęło na wynik wyborów.
Jeżeli panu Słysiowi nie podoba się wymóg autoprezentacji, to trzeba go było usunąć ze Statutu. Albo od razu ustalić nowy, skrócony. Dwa punkty wystarczą: „Punkt 1: Zebranie prowadzone jest wg. uznania przewodniczącego i Punkt 2: W razie wątpliwości patrz punkt 1”.

 

Rozstrzygnięcie zarzutu 1 i 2 (kliknij aby zobaczyć powiększenie).

 

Drugi zarzut
Charakter drugiego zarzutu jest podobny. Dotyczy jednak mniej znanej osoby. Zgodnie ze statutem, gdy kandydat nie uczestniczy w zebraniu musi: „(…) wyrazić zgodę na kandydowanie na piśmie dołączając pisemną autoprezentację” (§ 18. ust 3 statutu). Pisemna zgoda była. Zabrakło autoprezentacji na piśmie. Zamiast tego prezentacji dokonał inny mieszkaniec. Podczas zebrania nikt się temu nie sprzeciwił. Prezydent jednak nie rozstrzyga protestu w tym punkcie na podstawie Statutu, tylko polemizuje z Januszem Hejnarem. Wskazuje, że dzięki prezentacji przez inną osobę, mieszkańcy mogli poznać kandydata.
I co z tego, że Statut takiej możliwości nie przewiduje? Nie udawajmy, że nie doszło do naruszenia przepisów. Sprawa wbrew pozorom może być istotna. Jeśli kandydat sam dokonuje autoprezentacji, to bierze odpowiedzialność za to co mówi. Jeżeli przedstawia autoprezentację na piśmie, z własnym podpisem, to też sam za to bierze odpowiedzialność. Jednak jak wysyła inną osobę by go zaprezentowała, to zaczyna się zabawa zabawa w „głuchy telefon”. Czy tamten dobrze zapamiętał? Dobrze powtórzył? Kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne pomyłki, nieporozumienia, a w efekcie wprowadzenie wyborców w błąd? Wyobraźmy sobie, że Nowak chce kandydować ale nie może przyjść na zebranie. Prosi Malinowskiego, żeby zaprezentował jego kandydaturę. Ten jednak rozchorował się i dzwoni w ostatniej chwili Kowalskiego, aby ten przekazał jako autoprezentację, to co Malinowski mu powiedział. Na koniec Kowalski wstydzi się wystąpić publicznie i na sali przekazuje na ucho Wiśniowskiemu, żeby on to powiedział… Jak mniemam, w tym przypadku nie doszło do żadnych przekłamań nt. kandydata, jednak zasady dotyczące przeprowadzania wyborów zostały naruszone. Prezydent rozpatruje protest w tym punkcie w oparciu o własne przekonania, a nie przepisy statutu. Możliwe, że jest to uchybienie bez większego wpływu na wynik wyborów, ale prezydent w ogóle nie przyznaje, że doszło tu do jakiegoś błędu. Akceptacja (wbrew statutowi) prezentacji nieobecnego kandydata przez inną osobę, jest niczym innym jak akceptacja dla „zabawy w głuchy telefon” na przyszłość i możliwych przekłamań nt. kandydata. Powtarzając informacje z pamięci ktoś może np. pomylić się co do wykształcenia lub działalności takiej osoby.

Istotnie w tym przypadku pan Kubit pytał mieszkańców, czy nie sprzeciwiają się przyjęciu autoprezentacji w ten sposób. Nikt sprzeciwu nie wyraził. Jednak to czy doszło do złamania prawa zwykle nie zależy od przyzwolenia świadków, prawda? Uznajmy, że to jednak drobnostka, nie doczytał, albo nie miał czasu napisać tych kilku zdań, a sąsiedzi nie chcieli mu robić przykrości.

Twierdzenie, że „nikt nie wyraził sprzeciwu” jest co najmniej dziwne. Nie wszyscy na sali musieli mieć świadomość tego, że dochodzi do złamania zasad przeprowadzenia wyborów. Pytanie jak miałby wyglądać taki sprzeciw? Statut w § 16 wskazuje, że zebranie prowadzi przewodniczący. Nigdzie jednak nie mówi o „sprzeciwie wobec sposobu prowadzenia zebrania”. Jedyna możliwość złożenia protestu według Statutu, to ta, którą wykorzystał Janusz Hejnar.

W całej sprawie najbardziej istotny jest przecież ostatni zarzut:

Trzeci zarzut, czyli Prezydent Piotr Przytocki akceptuje pozbawienie części wyborców ich praw

Naprawdę skandaliczna jest jednak odpowiedź, którego właściwie pan prezydent nie rozpatruje. Zamiast tego wiele uwagi poświęca sprawie nie ujętej w proteście, to znaczy tym, że po wniosku o zamkniecie listy, pan przewodniczący Kubit przyjął jeszcze jedną kandydaturę. Tylko to uznano za naruszenie Statutu. Ponieważ ten kandydat nie przeszedł w wyborach uznano, że nie miało jednak wpływu na ostateczny wynik (proszę zwrócic uwagę, że dopuszczenie tej kandydatury było skutkiem „sprzeciwu” mieszkańców wobec zamykania listy). Zatem protest odrzucono. Ale zaraz, zaraz, protest w tym punkcie dotyczył czegoś zupełnie innego!
Zarzut dotyczył tego, że poprzez dopuszczenie przegłosowania wniosku o zamknięcie listy odebrano prawo do zgłaszania kandydatur i bierne prawo wyborcze części uczestników zebrania.
Odnośnie tego pan prezydent pisze krótko, że § 18 ust.5, z którego wynika, że liczba kandydatów jest nieograniczona nie oznacza, że listy nie można zamknąć wolą większości obecnych na zebraniu. Prezydent nie podaje jednak ŻADNEJ podstawy statutowej dla swojego stanowiska.
W ten sposób Pan Prezydent akceptuje sytuację, w której osoby zgłaszające kandydatów jako pierwsze, mogą w głosowaniu odebrać bierne prawo wyborcze pozostałym. Ludzie, których nie dopuszczono do głosu, w mojej opinii już zgłaszali kandydatury. Niejednokrotnie przez kilkanaście minut czekali z ręką uniesioną w górę. Czekali na swoją kolej (może by tak radni, którzy uważają, że wszystko jest OK na najbliższej sesji siedzieli przez 15 min z podniesiona ręką?). Zapewniono ich, że każdy będzie mógł zgłosić kandydatów. Zresztą Statut im to gwarantuje, prawda? Statut uchwalony jest przez Radę Miasta, jednostkę nadrzędną wobec rady dzielnicy i zebrania wyborczego mieszkańców. Zebranie wyborcze odbywa się na podstawie Statutu. Czy zatem głosowanie mieszkańców na zebraniu nie może zmieniać postanowienia Statutu, lub pozbawić kogoś jego statutowych praw?

Rozstrzygnięcie trzeciego zarzutu (kliknij aby zobaczyć powiększenie).

 

Rozstrzygnięcie dokonane przez prezydenta pokazuje, że kolejność zabierania głosu, ustalana wedle uznania jednej osoby, może decydować o tym, kto ma bierne prawo wyborcze, a kto nie ma. Dla mnie, jako mieszkańca Krosna, takie podejście do praw wyborczych i demokracji jest co najmniej niepokojące.

Dlatego zadaję pytania Panu Prezydentowi Piotrowi Przytockiemu.

Ponieważ wybory w jednostkach pomocniczych są sprawą publiczną, zwracam się z pytaniami o interpretację Statutu w oparciu o ustawę o dostępie do informacji publicznej. Pismo w tej sprawie złożę jutro w UM.

Moje pytania:

1 ) Na jakiej podstawie stwierdza pan, że na zebraniu w Suchodole można było poddać pod głosowanie wniosek sprzeczny ze Statutem (z § 18 ust.5 i § 18 ust.2), a tym samym pozbawić część mieszkańców ich Statutowych praw? Lub na jakiej podstawie twierdzi Pan, że wniosek nie był sprzeczny ze Statutem. Z treści „rozstrzygnięcia” to nie wynika.

2 ) Dlaczego akceptuje pan praktykę uznaniowego dopuszczania do głosu? Powszechnie przyjęte jest, że obowiązuje kolejność zgłoszeń. Nawet w supermarkecie tak samo stoimy w kolejce, niezależnie czy ktoś jest kolegą kasjerki, czy nie.

3 ) Według Statutu Dzielnicy (i podobnie na Osiedlach), każdy kto ma czynne prawo wyborcze może też zgłaszać kandydatów do Rady, a sama liczba kandydatów jest nieograniczona. Czy zauważa pan, że rozstrzygnięcie protestu w Suchodole powoduje, że kandydatów zgłaszać mogą tylko ci, którzy zostaną dopuszczeni do głosu, zanim większość zamknie listę? Wystarczy przecież, że większość mieszkańców zgłosi swoich kandydatów, a już mogą odebrać to prawo pozostałym (może to być spowodowane chęcią szybszego rozstrzygnięcia wyborów, albo po prostu służyć wyeliminowaniu konkurencji).

4 ) Czy w tych okolicznościach udzielanie głosu wedle uznania przewodniczącego nie jest w pana ocenie złamaniem konstytucyjnej zasady równości obywateli wobec prawa?
Wyjaśniam: gdyby lista nie była ograniczona, kolejność dopuszczania do głosu nie miałaby żadnego znaczenia (byłaby najwyżej kwestią spostrzegawczości lub kultury osobistej prowadzącego). Pańskie rozstrzygnięcie wprowadza jednak możliwość zamknięcia listy, zanim wszyscy chętni zostaną dopuszczeni do głosu. Tym samym osoby zgłaszające kandydatów w pierwszej kolejności mają większe prawa, niż te, które przewodniczący zebrania pomija przy udzielaniu głosu. Mogą to być osoby, które siedzą zbyt daleko, albo zbyt cicho i kulturalnie się zachowują, albo zwyczajnie przewodniczący zebrania ich nie lubi.

5 ) Jakie przewiduje pan postępowanie w przypadku osób, które będą żądały dopuszczenia do zgłaszania kandydatur jako pierwsze, obawiając się zamknięcia listy? Na wyborach w dzielnicach i osiedlach do tej pory wystarczało: „proszę poczekać, udzielę pani/panu głosu, każdy będzie mógł zgłosić kandydatów” – było to zgodne z § 18 ust.5 i § 18 ust.2, niezależnie od tego ilu byłoby kandydatów i jak długo miałoby trwać ich zgłaszanie. Po zamknięciu listy w Suchodole i pańskim rozstrzygnięciu protestu w tej sprawie takie zapewnienia nie są wiarygodne, ani prawdziwe.

6 ) Na jakiej podstawie będzie ustalana kolejność zgłaszania kandydatur na kolejnych zebraniach wyborczych w tym roku? Terminy tych wyborów już są ogłoszone, i jak rozumiem, muszą się rozstrzygnąć w oparciu o obowiązujące Statuty.

7 ) Co w przypadku gdy kilka osób będzie chciało zgłaszać kandydatury równocześnie, a żadna z nich, z własnej woli nie zechce zaczekać na dopuszczenie do głosu? Czy kryterium będzie np. donośność głosu, czy odległość od prezydium?

8 ) Na jakiej podstawie stwierdza pan, że kandydatura pana przewodniczącego Stanisława Słysia mogła być wpisana na listę, bez wymaganej Statutem autoprezentacji?

9 ) Na jakiej podstawie uważa pan, że można było dopisać do listy kandydata nieobecnego na sali, bez pisemnej autoprezentacji. Statut przewiduje przecież tylko taką formę.

10 ) W jakiej formie mieszkańcy powinni wyrażać sprzeciw w czasie spotkania wyborczego, gdy ich zdaniem łamane są zasady przeprowadzania wyborów? O ile wiem, Statut przewiduje tylko jedną formę sprzeciwu i to dopiero po wyborach. Jest to protest wyborczy, taki jak ten podpisany przez ponad 50 mieszkańców. Jeżeli odrzuca Pan zarzuty na podstawie tego, że „nikt nie sprzeciwił się w czasie zebrania” proszę o doprecyzowanie: jaką formę miałby mieć taki sprzeciw, żeby protest w chwili złamania zasad przeprowadzenia wyborów mógł być uwzględniony? Proszę przy tym zwrócić uwagę, że to przewodniczący zebrania udziela głosu i może nie dopuścić akurat osoby, zgłaszającej „sprzeciw”.

11) Ponieważ osoby błędnie interpretujące Statut, lub takie, które go dobrze nie znają, mogłyby praktycznie całkowicie sparaliżować zebranie kolejnymi „sprzeciwami” wydaje się zasadne by za przebieg zebrania odpowiadał przewodniczący zebrania oraz zespół nadzorujący przebieg wyborów. Jako pracownicy urzędu i samorządowcy zapoznani ze Statutem powinni temu podołać. Ewentualne wątpliwości może rozstrzygnąć Prezydent z pomocą biura prawnego już po wyborach. Moje pytanie pytanie brzmi: dlaczego odrzuca Pan zarzuty w oparciu o stwierdzenie, że „nikt nie wyraził sprzeciwu”? Który punkt Statutu stwierdza, że podstawą do stwierdzenia złamania zasad przeprowadzenia wyborów nie jest stan faktyczny, tylko sprzeciw mieszkańców na sali, podczas zebrania?

Proszę o odpowiedź na wszystkie pytania. Wiem, że Pan Prezydent uważa sprawę rozstrzygnięcia protestu za „oczywistą”. Zwracam się w takim razie z prośbą o bezzwłoczne udzielenie odpowiedzi, w jak najkrótszym czasie. Najlepiej w terminie przed 14 czerwca, kiedy mają odbyć się wybory na os. Traugutta. Wiem, że moja prośba do niczego nie zobowiązuje, a ustawowy termin to aż dwa tygodnie. Ustawa na szczęście nie wspomina, że nie wolno udzielić odpowiedzi wcześniej. Mieszkańcy na pewno woleliby wiedzieć jeszcze przed wyborami, jak będzie interpretowany Statut w czasie zebrania.

…uznajmy, że zgodnie z zapowiedzią opublikowałem to w poniedziałek 🙂

Komentarze

komentarzy

1 Komentarz

  • habrat 7 czerwca 2011 Odpowiedz

    To dla mnie nie do pomyślenia … jak można podpisać taką treść uzasadnienia o odrzuceniu protestu.
    Ciekawy jestem, gdyby na przewodniczącego zebrania wybrano Habrata i ten dopuścił zgłoszenie tylko „jego kandydatów”, to co wtedy …
    Niby taki cwany, przebiegły lisek chytrusek, a tu taka wtopa …

    P.S.

    Dymiński ma rację, tylko w Suchodole jest pęd na szkło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook