Sąd uniewinnił blogera

W styczniu sąd skazał blogera z Mosiny za ostre wpisy o pani burmistrz. Wyrok skrytykowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Teraz bloger został uniewinniony.

 
Więcej w linkach:

rp.pl:Bloger uniewinniony

SE.pl: wolno krytykować władzę

Głos Wielkopolski: + video z fragmentem uzasadnienia sądu

Sąd stwierdził, że władza musi liczyć się z krytyką, a obywatel ma prawo krytykować nawet, jeżeli szokuje.

Ja na moim blogu nie zamierzam „szokować”. Nie przeczytacie tu o żadnych „kłamliwych bestiach”. Każdy temat staram się traktować indywidualnie i podchodzić obiektywnie. Popieram wiele działań władz Krosna. Popieram remonty dróg, popieram starania na rzecz rozwoju lotniska, doceniam wsparcie dla sportu i organizacji pozarządowych. To można wymieniać długo i bez obaw, że ktoś się obrazi. Jako redakcja współpracujemy z KROSNOludzkim Centrum Wspierania Wolontariatu (dołącz do zbiórki nakrętek, wspólnie z wieloma miejskimi urzędnikami uczestniczę w „Polach Nadziei” itd… ale to nie oznacza, ze z tego powodu przemilczę skandaliczną sesję w „Puchatku” , albo nie wyrażę swojego zdania na temat ograniczania praw wyborczych części mieszkańców (link). O takich sprawach też będę pisał pomimo, że niektórzy wcale nie kryją, że lepiej byłoby to przemilczeć.

Pamiętam jak pewnego razu skontaktował się ze mną student dziennikarstwa. Pisał pracę nt. relacji pomiędzy lokalnymi mediami, a samorządem. Zwrócił szczególną uwagę na jeden z moich artykułów, zupełnie różny od innych relacji o tym samym wydarzeniu. Czym się różniłem? Przedstawiłem argumentację opozycji w Radzie Miasta. Chwile porozmawialiśmy o tym jak powstają teksty, jak uzyskuję informacje itd. W końcu zapytał, jakie jest moje zdanie, kto wg. mnie ma rację, prezydent, czy radni prawicy. Był zaskoczony, gdy powiedziałem, że wg. mnie prezydent 😀
Doszło już do takiego poziomu manipulacji w mediach, że jak ktoś rzetelnie przytacza czyjeś argumenty, to od razu znaczy, że się z nimi zgadza?
Etyka dziennikarska wymaga jednak czegoś zupełnie innego, wymaga od dziennikarza by rzetelnie relacjonował i przedstawiał nawet poglądy z którymi się nie zgadza. Nie jest to sprawa łatwa i jak widać pewien lokalny portal nie zadaje sobie tego trudu. Regularnie przemilcza argumenty opozycji, cytuje raczej emocjonalne, a nie merytoryczne wypowiedzi. Jeszcze kilka lat temu nie stronił od podpisywania zwykłymi wyzwiskami zdjęć przeciwników politycznych, w rzekomo informacyjnym tekście.
Gwarantuję państwu, że takich praktyk nie spotkacie ani w moim dziennikarstwie, ani na prywatnym blogu.

 

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook