Eskalacja przeciw Persji

„Ryzyko ataku na Iran zaczyna graniczyć z pewnością” – tak miał się zaczynać mój felieton… ale w trakcie pisania „wysokie prawdopodobieństwo” po prostu zmieniło się tak. Niektórzy spodziewali się uderzenia już niemal dwa miesiące temu, gdy rozpoczęła się koncentracja sił USA w regionie.

Sprawę sygnalizowałem tutaj. Natomiast pewnie już słyszeliście i widzieliście ogrom komunikatów w mediach, w tym bardzo istotne zalecenia, aby nie podróżować w tamtym kierunku, opuścić region, czy o ewakuacjach dyplomatów. To już bardzo zaawansowany poziom eskalacji, a od początku stycznia w regionie Amerykanie podwoili liczbę lotniskowców. znaczy się był jeden, a teraz są dwa. Oczywiście każdy wraz z całą grupą okrętów, które taki lotniskowiec chronią. Doniesienia potwierdzają, ze w regionie USA zgromadziły ponad 300 różnych rodzajów samolotów bojowych.

I stało się, nastąpił atak

W porównaniu sił Iran jest w powietrzu bez szans. Irańskie lotnictwo oparte jest (było?) o przestarzałe maszyny jeszcze z dawnych czasów, pozyskane z USA, czy nieco nowsze, ale tez przestarzałe maszyny postradzieckie.

USA i Izrael mają możliwość pełnego panowania w powietrzu. Ataki z 2025 roku dowiodły, że mogą też pokonać obronę przeciwlotniczą Iranu i atakować praktycznie dowolne cele.


Asymetryczna odpowiedź
Jedyne czym może odpowiedzieć Iran to drony i pociski balistyczne. Ale to odpowiedź uciążliwa, absorbująca obronę przeciwlotniczą, acz niezdolna do zadania znacznych, bezpośrednich strat. Iran przygotowywał się na taką właśnie wojnę, w której może tworzyć zagrożenie i eskalować koszty po stronie USA, poprzez stosowanie tanich środków walki w postaci dronów. W zasadzie Iran jest jedną z wiodących potęg produkujących drony. To między innymi dzięki dronom z Iranu Rosja może wciąż atakować Ukrainę…

Najwyraźniej, decydując się na atak Donald Trump i jego doradcy oszacowali, że są w stanie zminimalizować zagrożenie ze strony dronów, w tym zagrożenie dla handlu ropą z Zatoki Perskiej.

Persowie rozwijając technologię dronową przygotowywali się właśnie na taką asymetryczną wojnę. Stany Zjednoczone w ostatnich dekadach wielokrotnie mierzyły się z przeciwnikami zapóźnionymi technologiczne, z przeciwnikami, którzy nie mogli równać się si siłami Powietrznymi USA. ale pierwszy raz walczą z przeciwnikiem, który nie tylko pogodził się z tym faktem, ale przygotował tanie środki odwetowe, które pozwalają na szukanie luk w amerykańskiej obronie i na zadanie dotkliwych strat. Samo zużycie kosztownych środków obrony przeciwlotniczej jest już znacznym kosztem.

Przewidywalne, ale zaskakujące

Aktualne doniesienia z przebiegu wydarzeń były w pełni przewidywalne. Na pewno zaskakujący może być moment ataku, bo Iran nie odrzucił całkowicie amerykańskiego ultimatum, Iran podjął rozmowy, Iran deklarował możliwość pewnych ustępstw, a ostateczny termin ultimatum upływał dopiero za kilka dni.

Zatem, zgodnie z logiką „ultimatum” atak nie powinien nastąpić przed 1 marca. Bo 1 marca to „najkrótszy termin” ultimatum określonego na „10-15 dni”. Najdalszy termin to 6 marca. Takie widełki mogły tworzyć dużą atmosferę niepewności i zagrożenia …pomiędzy 1, a 6 marca, co byłoby narzędziem dalszej presji dyplomatycznej.

Tyle, że nie chodziło tylko o presję, i o tym miał być mój felieton. Ultimatum i brak pełnych ustępstw Iranu miało być powodem do ataku. Bo Iran stanowi zagrożenie dla interesów USA i ich sojuszników w regionie. Zarazem Iran jest producentem i dostawcą dronów dla Putina. Zatem, w moim przekonaniu, od początku celem był atak, a postawione ultimatum tylko pretekstem. Było wiadomo, że Iran nie spełni warunków, ale będzie negocjować grając na czas. A skoro celem było przeprowadzenie ataku, to po co czekać do 1 marca? Uderzenie przed 1 marca jest bardziej zaskakujące.

Persowie przygotowywali się latami na taki scenariusz. Ich produkcja dronów jest zdywersyfikowana, opiera się na komponentach podwójnego zastosowania (militarne/cywilne) i tanich, łatwo dostępnych materiałach. Zakłady są rozproszone. Iran kontrolując swoje terytorium może naprawdę długo produkować i odpalać drony, a w ten sposób nękać amerykańskie bazy, Izrael lub żeglugę w Zatoce Perskiej. Jest to w pełni zaplanowana strategia obrony i odstraszania. Żeby ją stłamsić konieczne będzie uderzenie w przemysł paliwowy. Czy Trump się na to zdecyduje? Bo to, że Amerykanie i Izrael mogą pokonać irańską obronę przeciwlotniczą i atakować dowolne cele wiemy już od dawna.

Brak sił lądowych

Przynajmniej na tym etapie amerykanie nie pchają się w wojnę na pełną skale, w ogóle w region nie przerzucili sił lądowych. Mamy do czynienia z próbą stłamszenia Iranu atakami z powietrza i rakietowymi. Możliwe, że użyte będą siły specjalne do precyzyjnych uderzeń, być może likwidacji przywódców.
Możliwe, że Iran szarpany wewnętrznymi konfliktami załamie się pod uderzeniem… albo i nie. Trump wzywa Irańczyków by obalili własny reżim.

Sytuacja w regionie jest bardziej skomplikowana. Iran może liczyć na pomoc nie tylko Chin. O Rosji nie wspominam, bo ta sama potrzebuje wsparcia. Mam na myśli fakt, że upadek reżimu w Iranie nie jest w interesie innych lokalnych potęg, szczególnie Turcji i Pakistanu. Zarazem Iran posiada duże wpływy w sąsiednim Iraku, w tym wśród uzbrojonych grup. Zatem to Iran może wezwać swoich sprzymierzeńców do „wygnania Amerykanów z Zatoki Perskiej”, podnieść konflikt do rangi wojny religijnej i przenieść ją na lądowe działania w Iraku, w tym głównie rękami irackich szyitów.
Amerykanie nie zaatakują Persów na lądzie, a wymiana dostaw niezbędnych zasobów może odbywać się choćby przez sąsiedni Pakistan. Chiny, a nawet Korea Północna mogą zadbać o to, by Iran nie upadł. Oczywiście to będzie absorbować zasoby, które są niezbędne dla Rosji w Ukrainie, a których Rosja z tego powodu nie otrzyma.


Kto się przeliczył?

Atak już nastąpił, jest totalna eskalacja. Teraz otwarte zostaje pytanie, kto się przeliczył? Czy Iran zdoła spowodować znaczące zniszczenia? Czy zdoła wykorzystać swoje wpływy w Iraku przeciw USA? Czy uda im się zmobilizować do walki muzułmanów, szczególnie szyitów, w związku z agresją ze strony Izraela? Czy to Amerykanie zdołają spowodować rebelię przeciw rządzącym w Iranie fundamentalistom?

Facebook