Była Wenezuela, teraz kolej na Iran. Tekst o rokowaniach w sprawie pokoju w wojnie ukraińskiej musi chwile zaczekać, bowiem „operacja irańska” może mieć duży wpływ na negocjacje.
Trump zwiększa presję na blok Rosja – Chiny – Korea Północna – Iran. Elementem tego nacisku było obalenie i pojmanie wenezuelskiego prezydenta. O tym szerzej napisałem tutaj
Iran jest obecnie bardzo ważnym krajem na mapie Świata. To jedno z pomniejszych mocarstw, które nie pozwala by Rosja przegrała wojnę z Ukrainą. Równocześnie sam Iran przeżywa wewnętrzne wstrząsy, co stanowi znakomitą okazję do nacisku na to państwo.
Taka ciekawostka, użyta w tytule „Operation Freedom Teheran” to nazwa zaczerpnięta z fantastyki, z „RoboCopa” z 2014 roku.
W otwierającej scenie widzowie zostają przeniesieni do fikcyjnej wizji przyszłości, do Teheranu w 2028 roku. Miasto znajduje się już pod kontrolą USA. Amerykanie przy pomocy dronów (latających i kroczących) zaprowadzają tam wolność i demokrację.
To zresztą warty polecenia film, poruszający wiele etycznych aspektów związanych ze sztuczną inteligencją. Film ma już ponad 10 lat, ale akcja dzieje się „w naszych czasach”. Można więc zobaczyć jak wyobrażano sobie naszą rzeczywistość.
Wracając do prawdziwego Iranu, trzeba podkreślić, że bez dronów i pocisków z tego kraju Rosji byłoby naprawdę ciężko. To znaczy Rosji i tak jest cholernie ciężko. Kilka lat temu dość szczegółowo opisałem tragiczne błędy popełnione przez Rosjan. Ukraina i Zachód ma sporo szczęścia, ze Rosjanie przecenili swoje własne siły. Ja byłem zaskoczony jak trafnie przewidziałem ich możliwości, korzystajac wyłacznie z ogólnodostępnych danych, z tzw. „białego wywiadu”, a zarazem byłem niesamowicie zaskoczony, że oni sami się przeliczyli.
Bez wsparcia zagranicznego Rosja praktycznie nie jest w stanie utrzymywać przewagi nad Ukrainą, a to wsparcie zagraniczne jest właśnie przycinane. Amerykanie zdyskredytowali chińskie i rosyjskie systemy przeciwlotnicze i są gotowi uderzać w różnych częściach Świata. Tuż po ataku na Wenezuelę 3 stycznia, oni już 8 stycznia przerzucają siły zdolne lada dzień uderzyć w Iran. To jest niesamowita dynamika, która powinna dać do myślenia każdemu, kto wspiera Rosję.
Od końca grudnia w Iranie trwają masowe protesty. Dochodzi do krwawego tłumienia manifestacji. Zabici są też po stronie służb państwowych. W tych warunkach wystarczy niewielkie uderzenie, żeby Iran przestał się liczyć jako wsparcie dla Rosji.
Tradycyjnie przypominam, że zarówno i Afganistanie, jak i Iraku, USA mogły liczyć na wsparcie lokalnej ludności szczęśliwej z obalenia despotycznych reżimów. I w obu przypadkach i tak skończyło się to źle. Zatem na dłużą metę skutki interwencji Trumpa pozostają niewiadomą. Natomiast na krótkim dystansie to są działania istotne dla powstrzymania Putina. W znacznej części europejskich i polskich mediów dominuje narracja o „proputinowskim Trumpie”, więc u mnie wyraźnie dostajecie inny punkt widzenia. Ja tylko przypomnę, że ci co psioczą najbardziej, to sami robili interesy z Putinem, uzależniali się od jego gazu, ograniczali wydatki na obronność w Europie czy śmiali się z tworzenia wojsk terytorialnych „bo na co to komu, przecież nikt nas nie zaatakuje”…
Zatem nie chodzi o żadne prawa człowieka, demokrację, etykę, czy odsiecz dla ciemiężonego ludu Teheranu. Presja na Iran, służy osłabieniu wsparcia dla Rosji.