Partycypacja, ale bez kompetencji?

Urząd miasta chce zatrudnić pracownika do „promocji miasta”. Nabór ogłaszany jest po raz kolejny. W poprzednim naborze nie było nikogo, kto by „spełnił wymagania”. Warunki „minimum” są proste do spełnienia, dużo więcej jest w „wymaganiach dodatkowych”.

Informacja o naborze była tutaj.

„Wymagania niezbędne” nie są jakoś wyśrubowane, w zasadzie wystarczy wyższe wykształcenie i wcale niedługi staż pracy oraz znajomość podstaw prawnych, w tym: KPA, ustawa o samorządzie gminnym, ustawa o samorządzie powiatowym; ustawa prawo zamówień publicznych.

Tyle, że Urząd nie szuka kolejnego urzędnika po studiach z administracji, a de facto marketingowca, co widać w wymaganiach dodatkowych. Znajdujemy tam miedzy innymi wymagania doświadczenia w pracy z oprogramowaniem graficznym oraz we współpracy ze studiami graficznymi i drukarniami, doświadczenie w prowadzeniu wystąpień publicznych, prowadzeniu prezentacji i spotkań, czy wymagania związane z obróbką video. Czyli najlepiej pasuje osoba z dyplomem z kierunku Administracja Publiczna, która dotychczasową karierę zawodową związała z marketingiem i reklamą.

Wymagania dodatkowe (często określane jako „mile widziane”) w ofertach pracy to kompetencje, umiejętności lub doświadczenie, które nie są niezbędne do podjęcia pracy, ale podnoszą atrakcyjność kandydata i pozwalają na sprawniejszą pracę. W sektorze publicznym pomagają komisji w selekcji najlepszych kandydatów. Najwyraźniej, skoro naboru nie rozstrzygnięto, to Urząd oczekuje, że kandydat będzie spełniał nie tylko „wymagania niezbędne” ale i wszystkie (lub większość) tych dodatkowych.

I tu może być kłopot, żeby w jednej osobie połączyć przygotowanie prawne niezbędne w administracji publicznej, z przygotowaniem i doświadczeniem rodem z agencji reklamowej.

I teraz wisienka na torcie. W zakresie zadań na tym stanowisku dopisano: „tworzenie, wdrażanie i realizacja działań z zakresu partycypacji społecznej i komunikacji z mieszkańcami”.

Partycypacja społeczna i komunikacja z mieszkańcami, to coś, co naszemu samorządowi wychodzi słabo. Teraz chcą zatrudnić kolejną osobę, która będzie miała się tym zajmować, ale …nie musi się na tym znać. Ani w wymaganiach niezbędnych, ani w dodatkowych, nie ma nic o doświadczeniu lub wykształceniu związanym z partycypacją, konsultacjami społecznymi, czy komunikacją z obywatelami.

Takim ogłoszeniem Urząd wprost wskazuje, że obowiązki w zakresie „tworzenie, wdrażanie i realizacja działań z zakresu partycypacji społecznej” zamierza powierzyć osobie, która się na tym nie zna. Bo nic o tym nie ma nawet w wymaganiach dodatkowych, za to jest w zakresie obowiązków. W ogłoszeniach o pracę w takich sytuacjach firmy nieraz piszą: „wszystkiego Cię nauczymy”. …ale w Urzędzie miasta Krosna nie bardzo ma kto tego uczyć. Do tej pory partycypacja społeczna, czy konsultacje z mieszkańcami nader często przyjmują postać działań pozornych, albo są w ogóle pomijane (co między innymi doprowadziło do kryzysu w jednostkach pomocniczych Krosna).

Tymczasem to tematyka ważna i istotna. Krosno przygotowuje się do podpisania umowy w ramach „Funduszy Szwajcarskich”. To kilkadziesiąt milionów złotych w projekcie, w którym partycypacja i wspólne zarządzanie z mieszkańcami są kluczowe. To nawet jest w nazwie projektu: „Nasze Krosno zielone, przedsiębiorcze i współzarządzane z mieszkańcami”.

Facebook