Matrix – słynny film science-fiction sprzed ponad 10 lat. Ogólna idea jest ciekawa i całkiem niegłupia: kontrolując informację – to co ludzie widzą, słyszą itd. można utrzymywać ich w nieświadomości i zrobić z nimi dosłownie wszystko. W szczegółach fabuła sprowadza się głownie do wybuchów, strzelanin i spektakularnych efektów specjalnych. Niestety. Na szczęście to nie jest felieton o filmie, tylko o Krośnie.
Media
Teoretycznie media to „coś pomiędzy”, jako „środki masowego przekazu” powinny to być „przekaźniki” czystej informacji. Oczywiście nie są.
Informację zawsze można zniekształcić, coś przemilczeć. Czasem to kwestia samego języka, użytych określeń. Ot np. użycie określenia „międzynarodowa” odnośnie MAK przydaje prestiżu tej organizacji. Jednak ostatnio, gdy już nawet pan premier Tusk ma obiekcje co do raportu MAK, media raczej stosują określenie „rosyjska”. Na krośnieńskim podwórku językowe niuanse zmieniać mogą postrzeganie niepewnego dofinansowania do tzw. „obwodnicy”. Z jednej strony można powiedzieć, że „projekt znajduje się na liście rezerwowej”, a z drugiej, że „trwają intensywne starania o umieszczenie go na liście podstawowej” – informacja właściwie ta sama, a jakże różnie brzmi ,prawda? Zresztą niektórych chyba już drażni, że zamiast pisać „obwodnica Krosna” wszędzie zaznaczam, że to „tzw. obwodnica”, niekiedy dodając jeszcze, że „właściwie średnicówka przez środek miasta”. O tym jak istotnie użyty język może zmienić nasze postrzeganie niech ostatecznie zaświadczy cytat z „Blasku Fantastycznego” Terrego Pratchetta:
„Ankh-Morpork! Perła miast! Naturalnie, to nieprecyzyjny opis – Ankh-Morpork nie jest okrągłe ani błyszczące. Jednak nawet najgorsi wrogowie przyznają, że jeśli trzeba Ankh-Morpork z czymś porównać, może to być i kawałek śmiecia pokryty wydzieliną chorego mięczaka”.
Przy okazji szczerze polecam wieloksiąg Pratchetta o „Świecie Dysku”. Napisany jest lekkim językiem, a niejako przy okazji absurdalnie śmiesznej fabuły porusza zagadnienia takie jak: mechanizmy władzy, marketing, totalitaryzm, wolność prasy, ekonomia, machinacje finansowe i tak dalej i tak dalej.
„Niezbyt ciekawe”?
Skoro już jesteśmy przy prasie i machinacjach to chciałbym na coś zwrócić Twoją uwagę czytelniku. Otóż ustaliliśmy sobie, że media powinny „przekazywać”, prawda? Tymczasem jedno z lokalnych mediów ma zwyczaj by od czasu do czasu poinformować, że coś było „nieciekawe”, a następnie pominąć to „nieciekawe” milczeniem. Jest to pewnego rodzaju niefrasobliwość redakcji, na którą być może nigdy więcej nie pozwoli sobie po felietonie, który właśnie czytasz. Przecież jak ktoś coś chce przemilczeć, to nie musi nawet wspominać, że „było nieciekawe”, nieprawdaż? Jeszcze jakiś czytelnik zechce sprawdzić, i co wtedy?
Ostatnio do kategorii „nieciekawych” trafiła dyskusja przy okazji budżetu Krosna na 2011 rok. Owszem istnieje niemała grupa odbiorców, dla których takie rzeczy jak budżet miasta w ogóle są nieciekawe, żeby nie powiedzieć NUDNE. Co dopiero mówić o jakiś dyskusjach nad tymi nudami? Jeżeli jednak kogoś interesuje ile miasto wydaje pieniędzy i skąd je bierze, to i dyskusja mogłaby go zaciekawić, prawda? Tym bardziej, że przy okazji tej dyskusji pojawiło się kilka nowych informacji. Okazało się np, że zadłużenie miasta będzie większe o ponad 8 milionów zł, które do tej pory ukryte były pod innymi nazwami. Jeszcze kilka miesięcy temu to było mocno dyskutowane, prezydent zwołał nawet specjalną konferencję prasowa nt. wysokości zadłużenia i wtedy o tym nie wspominał. Nadal nieciekawe? Wspomniane medium grzmiało wtedy, że „kandydaci mijają się z prawdą” bo zadłużenie miasta (stan na koniec września) nawet nie zbliża się do 100 mln o których mówił Józef Habrat, a przekroczyło zaledwie 62 miliony. Teraz dodajmy te ukryte ponad 8 mln do 84 mln zadłużenia, na których Krosno zakończyło 2010 rok (a nie wrzesień)… kurcze, dalej nieciekawe?
W czasie dyskusji sposób przygotowywania uchwały budżetowej „wypunktował” radny Kazimierz Mazur (PiS). Kilka cytatów z wypowiedzi Kazimierza Mazura:
– Najpierw przez około godzinę pan skarbnik prezentuje uchwałę budżetową, na każdej komisji mówiąc praktycznie to samo. Taką informację należałoby przedstawić jeden raz, wszystkim radnym na sesji przedbudżetowej, a na komisjach zająć się już tylko właściwą pracą.
– O godzinie 11 (tuż przed rozpoczęciem sesji! – przyp. PD) dostaliśmy następnych 5 uchwał o gospodarce budżetowej. Te uchwały przewidują dodatkowy wzrost zadłużenia o 3 mln zł, a my nie mamy jak się z nimi zapoznać. Teraz mamy uchwalić budżet, a za kilka godzin go zmienić? To jest zbyt ważny dokument by prace prowadzić w taki sposób.
– Naczelnicy wydziałów nie znali projektu, nie potrafili odnieść się do wszystkich naszych pytań.
W odpowiedzi usłyszał od wiceprezydenta, że – Pan radny chyba nie był na komisji.
Kazimierz Mazur uznał tą odpowiedź za „daleko idącą i niestosowna uwagę”. Wkrótce okazało się jednak, że szczegółów, o które pytał Kazimierz Mazur, faktycznie urzednicy z wydziału Edukacji mogli nie znać. Nie słyszałem jednak (ani dyktafon nie zarejestrował) by za publiczną sugestię, że nie chodzi na komisje, dociekliwy i skrupulatny radny usłyszał jakieś „przepraszam”.
Ikona wpisu pochodzi z MATRIX CODE EMULATOR SCREENSAVER 1.5 Ten darmowy wygaszacz można pobrać tu: Matrix 🙂

Brak komentarzy
Normalna procedura w cywilizowanym swiecie jest prowadzenie czegos co sie nazywa Minutes of Meeting (MoM). Jest jedna osoba, ktora pisze sprawozdanie z tego:
* Kto byl na spotkaniu
* Kiedy i gdzie odbylo sie spotkanie
* Temat spotkania
* Poruszane tematy
* Zadane pytania
* Udzielone odpowiedzi
* Lista pytan na ktore nie zostaly udzielone odpowiedzi, wraz z data kiedy te odpowiedzi zostana udzielone
* Uzgodnione tematy i dzialania
Na koniec spotkania MoM sie czyta i uwzglednia wspolne uwagi. Po czym wersje elektroniczna rozsyla sie do wszystkich celem finalnej akceptacji i po powiedzmy 3 dniach bez reakcji uznaje sie za zaakceptowane (tzw. Deemed Acceptance).
Niech opozycja zacznie to robic a wtedy wyprostuje duzo spraw.
No dobrze, a jak UM i Prezydent tłumaczą tego typu procedowanie?
Czytajac powyzszy opis wydaje mi sie ze Samorzadne Krosno to naturszczyki, a nie profesjonalni zarzadzajacy.
Jednym z podstawowych narzedzi zarzadzania jest tzw. Action Point List, od ktorej zaczynamy obrady i do ktorej dolaczamy pytania, na ktore nie zostaly udzielone odpowiedzi a wykreslamy rzeczy zamkniete.
Bez tego zespol zarzadzajacy nic nie zrobi.
Ewidentnie radni uprawiaja radosne zarzadzanie. Opozycja powinna przedstawic wniosek o transmisje obrad sesji i przy sprzeciwie Samorzadnego Krosna zrobic z tego afere medialna. Jezeli przejdzie to najlepiej streaming z mozliwoscia zadawania pytan przez mieszkancow przez chat, ale zapis sesji w mkv tez ujdzie.
Trzeba zrobic cos z tym miastem, bo inaczej bedzie tu rezerwat i to wkrotce.
Mash, za sposób procedowania RM odpowiada przewodniczący Rady oraz przewodniczący poszczególnych komisji.
Raz juz w tej kadencji był wniosek by projekt uchwały przenieść na inna sesję, żeby radni mogli się lepiej zapoznać. Ale Klub Samorządowy ma większość nie zawaha się jej użyć by takie wnioski odrzucać. Natomiast sam przewodniczący S. Słyś rzekł mniej więcej, że „są inne sposoby wyrażania swoich wątpliwości”. W efekcie przewiduję, że radni PiS będą bardzo często wstrzymywać się od głosu.
Wydaje mi sie, ze PiS powinien przywolywac na tych sesjach PRAWO i tak po kolei:
Istnieje obowiazek sporzadzania protokolw posiedzen, na podstawie Art.11b Ustawy o samorzadzie gminnym, ktory mowi o zapewnieniu jawnego dostepu do protokolow posiedzen organow i komisji rady gminy wszystkim zainteresowanym.
W zwiazku z tym nalezy protokolowac wszystko, wlacznie z informacjami o braku udzielonych odpowiedzi, wraz ze zobowiazaniami do ich udzielenia do danego dnia (Action Point List). W przypadku proby odmowy wpisu takiej informacji nalezy przywolac Art 271 Kodeksu Karnego § 1. „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Jezeli mimo tego radni posiadajacy wiekszosc zdecyduja sie pominac dane zdarzenie z protokolu nalezy wniesc sprawe do sadu na podstawie ww. aktow prawnych.
Posiadajac oficjalny protokol ma sie narzedzia do dyskusji z tekstami typu 'chyba Pan nie byl na komisji’ i ta powinna wygladac tak:
„Po raz kolejny sie myli Pan, Panie przewodniczacy. Na komisji bylem i twierdze, ze skarbnik nie potrafil odpowiedziec na pytanie 'xxx’, co jest udokumentowane protokole oraz nagraniach posiedzenia komisji. Wolalbym, zeby skarbnik odpowiedzial wreszcie na zadane pytania ale jezeli Pan woli mozemy analizowac protokol by dojsc do prawdy’.
Radni PiS musza postawic do pionu to towarzystwo na podstawie obowiazujacych aktow prawnych – nie ma innej opcji przy bucie i poczuciu wszechwladzy. Poprzez dokumentowanie dzialan przypina sie przeciwnika pinezkami na tablicy, kawalek po kawalku a nastepnie albo odcina albo uderza. Na tym polega wlasnie ta zabawa 🙂
Oczywiście wszystko jest protokołowane, także to, że Mazur był na komisji. Uwaga prezydenta miała raczej charakter uszczypliwości, czy zarzucenia, ze radny nie uważał, niż zarzutu, ze go nie było. Zresztą sam Mazur odpowiedział tonem godnym samuraja, że właściwie nie wie co ta niestosowna uwaga miała na celu.
Gdyby protokoły były dostępne w wersji elektronicznej i na sali obrad był do nich swobodny dostęp to na pewno obrady wyglądałyby inaczej.
Zresztą takie protokoły powinny znajdować się opublikowane na stronach UM. W tej chwili jak ja czy ty chcielibyśmy wgląd w jakiś protokół to musimy pisać podanie i czekać 2 tygodnie. Tak realizowany jest wspomniany przez Ciebie „jawny dostęp”. Radni pod tym względem mają łatwiej, ale raczej nie noszą ze sobą wszystkich protokołów na sesję… może to ich błąd. Na sesji z tego co było poruszane na komisjach jest tylko „opinia komisji” i ludzka pamięć. A później wychodzą takie kwiatki jak niesławne „to było zanim pani doszła”.
Blad – segregatory w dlonie i do boju. Jest ich czterech – kazdy przyniesie 2 to szybko znajda
Planowane zadłużenie wczoraj zmniejszono o ponad 1 mln złotych (1.164.971 zł). Jest to część wierzytelności odzyskanych od firmy Maxer.