Stało się. Gorąca dyskusja wokół aborcji od początku oparta była na silnych emocjach. Teraz juz coraz głośniejsze staje się całkowite odrzucenie logiki czy nauki. Do wpisu zainspirowały mnie dwie osoby, których nazwiska z litości pominę. Tym bardziej, że jeden z nich ma poważny tytuł i dorobek naukowy. Antynaukowe brednie w tym temacie załapały się nawet do głosowania na „biologiczną bzdurę roku”.
Emocje silnie biorą górę, a temat też nie jest łatwy. W oczywisty sposób można zrozumieć kobietę, która boi się, że będzie musiała donosić ciążę i urodzić dziecko, cały czas ze świadomością, że ono umrze zaraz po porodzie. Chęć skrócenia męczarni, uniknięcia tragicznego widoku i przeżyć, to nie jest coś co można zignorować, przejść do porządku dziennego czy powiedzieć: „ma być tak i tak, masz się podporządkować”. Kontrowersje i emocje budzą też przypadki „ciąży z gwałtu”, szczególnie gdyby zgwałcona kobieta miała być zmuszona do urodzenia dziecka.

Nie ma religijnego zakazu „przerwania ciąży”
Zwolennicy aborcji galopują jednak znacznie dalej i czy to ustami głównych liderów, czy pomniejszych pionków, zaczynają wracać do głoszenia poglądu, że „płód to nie człowiek”. Ponadto w bardzo agresywny sposób chcą sprowadzić dyskusję do twierdzenia, że postawa drugiej strony wynika wyłącznie z „religijnego fanatyzmu”. To zresztą prowadzi do agresji wobec wierzących, zakłócania mszy czy do wandalizmu. Wskazano wroga i dano przyzwolenie do agresji, więc co głupsi posunęli się do agresji. Wróćmy jednak do tematu. Sprzeciw wobec aborcji wcale nie jest wynikiem „religijnego fanatyzmu”. Nie ma wszak żadnego religijnego zakazu „nie będziesz przerywał ciąży”.
Skąd się zatem bierze ten antyaborcyjny sprzeciw? Ano z sumy kilku, powszechnie akceptowanych zasad i osiągnieć nauk biologicznych.
1. Każdy człowiek ma prawo do życia. Generalnie co do tego jest zgoda, prawda? Jest taka zasada?
2. Każdy człowiek ma prawo decydowania o sobie. W demokratycznych i liberalnych społeczeństwach to powinna być norma. Nie dość, że jest zgoda co do tej zasady, to jeszcze jest to jedno z głównych haseł „Strajku Kobiet”. Trzeba tu zauważyć, że gdy ktoś inny decyduje o zakończeniu czyjegoś życia, to automatycznie pozbawia go prawa do samodecydowania. Zabicie kogoś to bardzo skrajna forma ograniczenia czyjejś swobody decydowania o własnym życiu.
3. Zadaniem państwa jest stanie na straży bezpieczeństwa życia ludzkiego, szczególnie w przypadku osób niewinnych i bezbronnych. Tego też nikt wprost nie kwestionuje.
4. Etap prenatalny jest etapem życia człowieka. Płód to człowiek na wczesnym etapie rozwoju. Jest to kwestia naukowa, a nie religijna. Jednak kwestionowana przez zwolenników aborcji, o przyczynach nieco niżej i szerzej.
5. Jedno z Bożych Przykazań mówi: „Nie zabijaj”. Przestrzeganie go nie wiąże się z jakimś szczególnym fanatyzmem. Sami ateiści bardzo powszechnie twierdzą, że to dość oczywista sprawa i nie trzeba żadnego Boga, czy boga, żeby w zorganizowanym społeczeństwie przestrzegać tej mądrej zasady. Religia nie jest potrzebna, żeby uzasadnić zakaz mordowania ludzi. W sumie to jest powtórzenie punktu 1., tylko trochę innymi słowami.
Z grubsza pięć punktów i praktycznie ani jednego religijnego. Dlaczego? Bo generalnie w dyskusji publicznej nie występują ateiści, którzy by twierdzili, że „nie zabijaj” ich nie obowiązuje, bo nie wierzą w boga. Zresztą można bardzo ładnie naukowo (z socjologii, biologii itp) wyprowadzić skąd zasada „nie zabijaj” wzięła się w praktycznie wszystkich społeczeństwach, bez potrzeby wyjaśniania tego ingerencją bóstw. Podobnie nauka potrafi wyjaśnić pojawienie się pioruna, bez odwołania do działania Zeusa.
Kolejne etapy życia
Zatem do rzeczy. Zwolennicy tezy „płód to nie człowiek” bardzo śmiało odrzucają stan dzisiejszej wiedzy naukowej, jako niezgodny z ich ideologią. A stan wiedzy jest taki, że płód to człowiek w prenatalnym okresie rozwoju. W swoim życiu przechodzimy różne etapy. Różnie mogą się sprawy potoczyć. Nie każdy zarodek stanie się płodem, nie każdy płód będzie dzieckiem, a nie każde dziecko dożyje starości. Ale to nie znaczy, że dzieci nie są ludźmi.
Kwestionowanie tej wiedzy naukowej jest mocno zaskakujące, bo występuje nieraz w grupie gorących zwolenników metody in vitro. Lobbując za rządowym lub samorządowym programem dotacji do tej metody, wydają się doskonale rozumieć w którym momencie zaczyna się ludzkie życie i skąd się bierze. To znaczy, że ta sama osoba doskonale wie, w którym momencie zaczyna się życie człowieka, gdy można to zobaczyć pod mikroskopem, nie ma z tym problemu gdy chodzi o działanie sztuczne i pozaustrojowe, ale gdy ten początek jest bardziej przypadkowy, tajemniczy, ukryty, to już jest problem. Już ta wiedza nie dociera. Klapki na oczy i „to nie człowiek, bo nie”. Taki pogląd bardzo twardo wyrażał jeden z lokalnych aktywistów lewicowych. Przy tym próbował ośmieszać poglądy osób wyrażających odmienne zdanie, czy wręcz posuwał się do „ad personam”. Jednak dość szybko przeszedł od poglądu „płód to nie człowiek” na stanowisko „nie wiadomo czy to człowiek, są spory”. Proszę zwrócić uwagę, że to kompletnie różne twierdzenia! Jeżeli jest pewny, że „to nie człowiek”, to dlaczego za chwilę mówi, że „nie wiadomo”? W tym drugim przypadku jest wątpliwość, a skoro jest wątpliwość, to dobrze byłoby na wszelki wypadek zachować ostrożność. Wypadałoby tę wątpliwość rozstrzygać na korzyść zagrożonego życia ludzkiego, a nie na zasadzie: „tam w piwnicy może być człowiek, ale nie wiemy tego na pewno, więc wrzućmy kilka granatów, bo w sumie to nie wiadomo”. Tak się postępuje, jeśli chce się uniknąć zabicia człowieka? No nie… Ze strony lewicowego aktywisty mieliśmy jednak zero merytorycznego argumentowania, zero logiki, zero naukowych argumentów. Bo niby jakie?
Co lub kto, leży w inkubatorze?
Zresztą uznanie, że „płód to nie człowiek” prowadzi do dość dziwnych skutków. Pamiętacie słynną aferę z pielęgniarkami, które wyjmowały wcześniaki z inkubatorów i robiły sobie focie? Oburzające! Bulwersujące! Bo te wcześniaczki w inkubatorach to mali ludzie, potrzebujacy szczególnej opieki, a nie robienia sobie jakiś „heheszków”.
Gdyby ktoś wpadł na taki oddział z siekierą i porozbijał inkubatory, to uznalibyśmy go za mordercę małych ludzi. Sprawca odpowiadałby za kilkukrotne morderstwo, za zamordowanie ludzi. Także zwolennicy twierdzenia, że „płód to nie człowiek” nie będą tu mieli raczej żadnych wątpliwości. Zatem powstaje nam swoisty absurd: wcześniak to człowiek, a jego faktyczny rówieśnik, u którego okres prenatalny przebiega bez zakłóceń, to nie człowiek. Osoby logicznie myślące nie bardzo mogą to pogodzić. Mamy dwóch ludzi, na tym samym etapie rozwoju i dwie pielęgniarki. Jedna wyciąga dzieciaczka z inkubatora do robienia zdjęć i to jest oburzające. Druga asystuje w zabiciu dzieciaczka w łonie matki i to jest normalna praca i wolny wybór.
Sytuacja w której rozwijający się organizm jest człowiekiem tylko ze względu na to, gdzie się znajduje, jest niedorzeczna. Jednak dla lewicowego aktywisty logika i nauka nie ma chyba znaczenia. Ot wprost napisał, że „od stuleci filozofowie się spierają”. Zupełnie jakby od stuleci nie zmienił się stan wiedzy medycznej i biologicznej. …a jak jeszcze ktoś zaczyna wplatać religię to już kompletny odlot.
Religijne argumenty orężem… ateistów
Tak zrobił ostatnio człowiek wykształcony, z tytułem naukowym. Też go z litości nie wymienię z nazwiska. W każdym razie, żeby kwestionować człowieczeństwo ludzi w okresie prenatalnym zaczął cytować religijne twierdzenia filozofów sprzed stuleci. Religijne. Sprzed stuleci. Wstyd Panie Naukowcu z dziedzin biologicznych. Owszem, dla religii moment powstania życia ludzkiego może być różny, szczególne jeśli się łączy z pojęciem duszy. Jednak biologia pojęcia duszy nie rozważa. I nie ma znaczenia, że nie wiemy, czy z jednej zygoty powstanie jeden czy więcej ludzi. Wiemy, że ta zygota, powstała z ludzkiej komórki jajowej i ludzkiego plemnika, jest etapem życia nowego człowieka (zazwyczaj jednego, rzadziej więcej). Człowieka, a nie xenomorfa. Kwestionowanie dzisiejszej nauki przez ateistów przy pomocy religijnych dociekań sprzed stuleci …tak bardzo postępowe…logiczne….mądre… Ta głupota idzie jeszcze dalej, bo stosowane są nawet cytaty z wierzeń pasterskiego ludu z Bliskiego Wschodu, sprzed kilku tysięcy lat. Jako argument, że w XXI wieku aborcja jest spoko, a płód to nie człowiek. Zupełnie jakby nauka nie dokonała znaczącego postępu przez te tysiąclecia. Jakiś kapłan czy prorok tysiące lat temu napisał, a ateiści to cytują… jako własny argument… Jawny dowód, że ateizm nie zawsze współwystępuje z racjonalizmem.
Nauka przeciw odczłowieczaniu płodu
Tymczasem nauka rozwija się dalej. W porównaniu do poziomu medycyny z XIX wieku. Zapłodnienie i pierwsze podziały komórek mogą już przebiegać poza organizmem matki, potrafimy też ratować coraz młodsze wcześniaki. Duże nadzieje przy leczeniu wad genetycznych wiązane są z metodą CRISPR/Cas, która pozwala dosłownie naprawiać uszkodzony genom. Z drugiej strony już w 2017 roku głośne było powstanie sztucznej macicy, na razie na poziomie eksperymentu na owcach. Twierdzenie, że okres prenatalny nie jest etapem życia człowieka prowadzi do szalonego absurdu. Z jednej strony będziemy mieli w pełni chronione prawnie wcześniaki, a z drugiej swobodę zabijania ich rówieśników, jako „nieludzi”. Bo nauka coraz bardziej przesuwa granicę, w której dzieciak może rozwijać się poza organizmem matki. To znaczy, że nie istnieje sztywna granica pojęcia: „wtedy, kiedy może przeżyć po urodzeniu”. Teoretycznie, przyjmując, że nauka będzie robiła dalsze postępy, można uznać, że od zapłodnienia in vitro człowiek mógłby rozwijać się w sztucznych warunkach bez matki. To znaczy, że np. za 100 czy 200 lat mielibyśmy równocześnie pełnoprawnych ludzi rozwijających się w sztucznym środowisku probówek i inkubatorów i „nieludzi” spłodzonych i rozwijających się naturalnie do chwili urodzenia?
Co ma kangur do aborcji?
No pomyśl, ile razy słyszałeś ten argument o „przeżyciu po urodzeniu”? Może sam go nawet używałeś? Może nadal uważasz, że to racjonalne? To teraz mam jedną prośbę: przypomnij sobie kangura. Takie zwierzę, torbacz. Nie wiem czy Cię tego uczyli w szkole, mogli pominąć. Mogli też uczyć, ale zapomniałeś. Jednak na Świecie są jeszcze torbacze. Takie ssaki, które nie wykształciły łożyska. Ich ciąża jest bardzo krótka, a dalszy rozwój odbywa się w torbie. Kangurek się rodzi, wchodzi do torby i tam sobie rośnie pijąc mleko matki (te słodkie focie z główką wystającą z torby to już późniejszy etap). Czy masz jakikolwiek problem z nazwaniem go „małym kangurkiem”, „kangurzym dzieckiem” itp? Etap rozwoju, który my przechodzimy jako płody przed urodzeniem, kangury przechodzą już po urodzeniu. Dzieje się tak, bo torbacze są mniej zaawansowane ewolucyjnie niż my. Ewolucja u nas wytworzyła łożysko. To rozwiązanie okazało się lepsze, lepiej chroni dziecko, pozwala na lepszy, bezpieczniejszy rozwój, niż skrzek, jajko, czy nawet kangurza torba. Korzysta z tego 95% ssaków, w tym łożysko oczywiście występuje u wszystkich Naczelnych. To jedno z rozwiązań ewolucyjnych, które pozwoliło na powstanie naszych zaawansowanych mózgów. I teraz ktoś używa tego mózgu do kreteńskich twierdzeń, że kangurzy maluch korzystający z torby to już kangur, a ludzki maluch korzystający z łożyska to jeszcze żaden człowiek. Chociaż oba dzieciaki są na dokładnie tym samym etapie rozwoju, tylko ludzki jest lepiej zaopiekowany przez ewolucję. U ssaków łożyskowych, w tym u człowieka, mamy najbardziej zaawansowany ze znanych systemów ochrony życia nowego organizmu na wczesnym etapie. To jest mechanizm zapewnienia bezpiecznego rozwoju młodym organizmom, a teraz ktoś z tego rozwiązania robi argument za zabijaniem… właśnie ze względu na to jak wygląda ten mechanizm ochronny, którego najwyraźniej nie zrozumiał. Smutne, ale nie stoi za tym żadna logika.
Dlaczego pozornie racjonalni ludzie kwestionują naukę?
Z biologicznego, naukowego, punktu widzenia dyskusja wydaje się niepotrzebna, za dużo już po prostu wiemy. To co dzieje się w okresie prenatalnym ma dla nas coraz mniej tajemnic. Jest oczywiste, że życie płodowe to okres rozwoju tego samego człowieka, który na różnych etapach życia jest np. embrionem, płodem, niemowlakiem, dzieckiem, dorosłym, seniorem… Zatem skąd poddawanie tego w wątpliwość? Dlaczego ktoś posługuje się religijnymi tekstami, nawet sprzed tysięcy lat, by to kwestionować? I to ktoś, kto wcale nie jest religijny, a wręcz walczy z religią! Proszę zwrócić uwagę na rzecz znamienną: to poddawanie w wątpliwość człowieczeństwa ludzi na wczesnych etapach rozwoju dotyczy wyłącznie kwestii aborcji. Aborcja, czyli przerwanie ciąży, jest obecnie nieodzownie związana z pozbawieniem życia istoty znajdującej się w okresie prenatalnym. Powoduje to konflikt z ogólnie przyjętymi zasadami, że każdy ma prawo do życia i decydowania o sobie, i że w ogóle ludzi to się nie zabija. Szczególnie nie zabija się ludzi niewinnych, bezbronnych czy nie stanowiących zagrożenia dla innych. Stąd kwestia aborcji może wywoływać wewnętrzny konflikt moralny, którego sprytnym rozwiązaniem może wydawać się stwierdzenie: „to nie człowiek” albo „nie wiadomo czy to człowiek”. Gdyby aborcja nie wiązała się z likwidowaniem ludzkiej formy życia na wczesnym etapie rozwoju, gdyby medycyna pozwalała usunąć dziecko i umieścić bez żadnej szkody w inkubatorze, to w ogóle nie byłoby dyskusji o tym, czy to człowiek, ani o tym czy przerwanie ciąży jest dopuszczalne.
Bo przeciwnicy aborcji nie są przeciw, dlatego, że nie podoba im się przerwanie ciąży. Są przeciw ze względu na powszechnie przyjętą zasadę, że społeczeństwo/państwo/prawo ma chronić życie ludzkie, w tym słabych i bezbronnych. Przerwanie ciąży bez zabicia płodu zapewne zyskałoby akceptację, nie budziłoby sprzeciwu.
Natomiast zwolennicy aborcji wcale nie popierają jej dlatego, że są żądnymi krwi mordercami. Uważają, że w większym lub mniejszym zakresie przypadków aborcja jest dopuszczalna jako mniejsze zło, ograniczenie cierpienia etc. Gdyby ciąże dało się przerwać bez zabicia płodu, nikt by się nie wygłupiał z nienaukowymi twierdzeniami, że to „jeszcze nie są ludzie”.
Zatem można rozmawiać, można dyskutować o tym w jakich sytuacjach i czym uzasadniając, można się zgodzić na naruszenie ogólnej zasady ochrony życia bezbronnych ludzi. Tylko nie mówmy, że to „nieludzie”, bo usprawiedliwianie zabijania innych poprzez kwestionowanie ich człowieczeństwa, to cecha bardzo złej ideologii, do której nie powinno się wracać. Zgodzisz się?
Brak komentarzy