Ja poległem na TWD gdzieś w trzecim sezonie. Po Hauerowych recenzjach próbowałem wrócić, ale nie podeszło, wg m,nie kiepskawo i trailer też nie zachwyca.
Nowy koreański film o zombie ma za to obiecujący trailer (filmu jeszcze nie widziałem): https://www.youtube.com/watch?v=97bcFB4VnEk
Jeżdżę tym pociągiem średnio raz w miesiącu. Zresztą właśnie do Busan…
Ten pociąg na początku to KTX, ewentualnie KTX Sancheon. Z Seulu do Busan jedzie ok. 3 godziny, z Incheon około 30 minut dłużej. W godzinach największego natężenia ruchu co jakieś 12-15 minut. Bohater trailera mówi, że do Busan mają godzinę, więc wsiadają pod koniec trasy. Na końcu widać już zwykły pociąg regionalny. Dworca nie kojarzę, choć nie wiem czy na początku nie jest Seul – ale wtedy czas nie pasuje.
Może być fajny film – oryginalny koreański OldBoy był spoko, Snowpiercer również.
Średni Koreański Zombiak powinien być dobrą głowę niższy ode mnie i jakieś 20-30 kg lżejszy.
To może być nawet niezła zabawa w sumie. Jakieś urozmaicenie siedzącego trybu życia. Jakiś parasol cięższy muszę tylko skombinować, albo laskę chociaż. Nic innego nie da rady, Korea prześwietla bagaże przy wjeździe i wyjeździe 🙂
Parasol? Laska? Stary, nie odrobiłeś dokładnie lekcji z zombieapokalipsy 🙂
Jakiś młot skombinuj, którym będziesz w stanie jednym uderzeniem rozbić czaszkę i zgnieść mózg, no i żeby był na tyle poręczny, żeby się dało nim manewrować w pociągu. Jak nie można wwozić to załatw na miejscu, młotów tam chyba nie zakazali?
Kalotronie, a właśnie, jak zakwalifikowali Twój Specjalny Parasol Bojowy z wbudowaną pałką teleskopową? Przeszedł przez kontrolę?
Z zombiakami jest ten problem, że taką bronią i owszem można połamać mu kolana, ale nadal będzie mógł pełznąć, gryźć, złapać za nogi i unieruchomić. Co sądzicie o opcji: aerozol plus zapalniczka? W Residencie w sumie średnio się sprawdzało podpalanie zombiaków, i tak łaziły aż się nie wypaliły. Można spalić mu oczy, ale w sumie nie wiadomo czy mu są potrzebne bo z tak bliska i tak już czuje Twój MÓÓÓZGG…
Hauer, dobra myśl z tym przekwalifikowaniem, raz że te tematy dają odpocząć od przygnębiającej polityki a dwa że mniejsza szansa że wybuchnie w nich jakaś ostra kłótnia 😀
Może i dobry pomysł z przekwalifikowaniem, ale za mało seriali paczę. GOT odłożyłem, chyba słusznie. Wiem to z Waszych spoilerów. TWD ma przerwę do października. Firefly miał ino jeden sezon…
Parasol do US wjechał bez problemu. Koreę testuję w sierpniu.
A seriali fajnych jest sporo:
The Americans – rosyjscy szpiedzy w USA w latach 80tych. 4 sezony
The Man in the High Castle – alternatywna historia, gdzie Niemcy i Japonia wygrali wojnę, wg powieści Dicka. 1 sezon, drugi na jesieni
Człowiek z wysokiego zamku doczekał się serialu???
Co to za parasol magiczny?
Seriali dużo, ale orientować bloga tylko na to nie warto, raczej osobnego założyć, o ile się ma czas na seriale 🙂
Cóż, z ceną trochę przesadzili. Ale jest to jedyna rzecz o takiej przydatności, która nie wywołuje problemów.
Model nieskładany jest znacznie tańszy – ale też i znacznie mniej wygodny w transporcie. Do auta czy do domu za to naprawdę spoko.
Dla faceta i to nie każdego i nie w każdych okolicznościach. Młodszy człowiek w np codziennym czy sportowym stroju chodząc z tym wyglądałby podejrzanie i ew. napastnik zapewne zorientowałby się z czym ma do czynienia. A facet w typie biznesmena, w pełnym garniturze i teczką w drugiej łapie wzbudzałby z kolei wesołość kolegów po fachu. Dawniej jak takie laski były modne to i szpadę można było w nich ukryć 😉
Mnie by się taki parasol przydał np dziś, bo za urzędem miasta w Rudzie zaczepiło mnie trzech podpitych żuli którzy cośtam chcieli na wino, dali się spławić tylko cośtam pochrumkali, ale jakby byli agresywni i skoczyli na mnie we dwóch-trzech to z czymś takim mógłbym ich pogonić. A pogoda była taka że akurat parasol mogłem spokojnie mieć w ręku.
Z tymi laskami wszystkimi jest problem prawny. Jeżeli mają ukryte ostrze, to są nielegalne. Jeżeli natomiast mają obciążony koniec – w rozumieniu maczugi, obciążenie zwiększające obrażenia – to w sumie też. To jest dokładnie ten paragraf, pod który podpada masa pałek teleskopowych ze względu na cięższą głowicę. Można się bawić w gimnastykę z opiniami Centralnego Laboratorium Kryminalistyki, ale to kosztuje, trwa i wymaga w zasadzie noszenia później tych papierów ze sobą. Działa dla konkretnego modelu.
Mowa oczywiście o sytuacji w Polsce.
Parasol jest czysty, bo ma tylko i wyłącznie elementy występujące w normalnym parasolu. Tyle, że wzmocnione.
Laska pasuje już do faceta co ma tak 30 plus, jak się oczywiście nosi na elegancko, wiadomo, że nie do dresu. Na niepogodę dobra parasolka, laska za to uniwersalna. I jednak dużo poręczniejsza. Parasolka z kolei uniezależniona od płci.
Laska w pełni legalna w myśl polskiego prawa, nie łapie się pod ustawę, ponieważ jest laska a nie pałką. Oczywiście jeśli Ty kogoś tym pobijesz może być zakwalifikowana jako niebezpieczne narzędzie, tak samo jak choćby długopis, ale używać w samoobronie wolno, przy zachowaniu współmierności środków ataku i obrony oczywiście, ale to tak jest ze wszystkim. Nie trzeba papierów w CLK robić, w ustawie nie mowy o lasce , nie było też żadnego wyroku Sądu stwierdzającego, że laska to pałka. Z ostrzem to oczywiście zupełnie inna sprawa, niestety.
Yeri, szczerze – kiedy ostatni raz widziałeś eleganckiego faceta 30+ z laską? Wyobrażasz sobie któregoś z nas w takiej sytuacji?
Parasol składany – a o takim mowa – w kieszeni plecaka jest całkowicie normalną sprawą.
Laska niestety może się łapać pod literalną interpretację definicji broni białej z Ustawy o broni i amunicji. Dokładnie jako: „pałka posiadająca zakończenie z ciężkiego i twardego materiału lub zawierająca wkładki z takiego materiału”. Zdarzały się przypadki takiego traktowania pałek teleskopowych, służby porządkowe bywają tu nadgorliwe. Nie oceniam, czy to słuszne czy nie, stwierdzam fakt. Laska z ciężką metalową gałką może być na siłę podciągnięta pod ten przepis. Ustawa nie definiuje ani pałki ani laski jako takiej, samo rozróżnienie zwyczajowe czy potoczne może być niewystarczające.
Mnie w każdym razie taki składany parasol wystarcza, w zasadzie zawsze poruszam się z plecakiem z laptopem. Parasol w kieszeni zewnętrznej wygląda naturalnie. Z laską czułbym się dziwnie – już sam elegancki płaszcz wywołuje niejednokrotnie niepotrzebną uwagę – to z autopsji, dotyczy konkretnych miejsc i sytuacji, które są dla mnie codziennością.
Jest o zombiakach, problem dostepności do broni to jedno z ważniejszych zagadnień przed zombieapokalipsą.
Teleskopowa pałka to, z definicji, pałka, dlatefgo sie ich czepiają często. Laska to nie pałka więc się ich nie czepia nikt. Mam kolegę co paraduje z laską, obecnie po 40-tce, ale już pare lat tak śmiga. Że nie mój styl to inna sprawa.
Na same zombiaki z broni białej najlepszy dwuręczny młot. Trening polega na waleniu nim w oponę od tira. Do zamkniętych pomieszczeń wersja ze skróconym sztylem.
Maczetą dużo trudniej przebić się przez czaszkę i zniszczyć mózg, nie nadaje się na zombie, to na ludzi. Siekiera już lepiej, ale to rany rąbane, często klinuje sie po ciosie i trzeba tracić nawek kilka cennych sekund na uwolnienie. Młot po prostu miażdży czaszkę wraz mózgiuem i od razu można się zamachiwać na następnego. Do tego młot się nie niszczy od tego. Maczeta tak, siekiera się tępi i nie ma wytrzymałości młota.
No coś w tym jest. Ładnie pokazuje to ta gra: https://www.youtube.com/watch?v=-o2gPstZ5oA
Już w samym trailerze topór pożarniczy klinuje się zombiakowi w obojczyku i ten go wyrywa, a w samej grze, gdzie w większości używasz broni improwizowanej, „obuchowe” mają największą wytrzymałość.
Generalnie jedna z lepszych gier o zombie, ale tylko pierwsza część. I ta pierwsza część też stworzona przez Polaków 🙂
Biegasz po kurorcie na rajskiej wyspie a wokół pełno zombiaczy odmian różnych. Nie wiem czy Ci Yeri tego nie pokazywałem, jak nie to przypomnij mi jak kiedy wpadniesz. Żaden resident, żadnych ubermenschów, outbreak niewiadomo z czego. Kilku zwykłych ludzi: raper, mięśniak, policjantka i bodaj recepcjonistka, po prostu muszą przeżyć. Dużo improwizowanej broni do zmontowania w warsztatach, niektóre przesadzone 😛
Dobry trailer, nie pokazywałeś mi tego, takie klimaty lubię bardziej niż Rezidenta. Swoją droga dlatego nie wszyscy tam rozbrojeni, same hotele o tekturowych drzwiach, żadnej infrastruktury, solidnych domów, kryjówek, idealne miejsca na atak terrorystyczny i/lub inwazje zombie 🙂
Ten topór i tak za łatwo wyrwał. Ja mam młot do rozbijania skał, praktycznie nie do zniszczenia, nie blokuje się, siła ciosy straszna. Trzeba trochę poćwiczyć, ale trening nim to też znakomity trening motoryczny pod sporty walki (i zapewne wiele innych dyscyplin).
Coś nie tak z moim wpisem, jest: „Swoją droga dlatego nie wszyscy tam rozbrojeni”, a miało być:
„Swoja drogą dlatego należy unikać takich wysp turystycznych, wszyscy są tam rozbrojeni(…)”
Cóż, w niektórych sytuacjach rozbrojenie bywa konieczne – przynajmniej na czas transportu na miejsce. Temat bez poważnego kombinowania i gratów robionych na zamówienie nie do przejścia.
Mając na myśli graty robione na zamówienie mam na myśli ideę taką, jak wózek inwalidzki gościa z Alien: Resurrection. Sprzęt rozłożony na czynniki pierwsze i wmontowany w coś innego. Tam akurat obrzyn, chociaż to w praktyce podróżniczej cywilizowanego świata ani wykonalne ani z punktu widzenia legalności bezpieczne. Ale już na przykład fragmenty stelażu z uchwytu walizki na kółkach to fajny temat do modyfikacji. Hmmm…
Z drugiej strony, ostatnio dochodzę do wniosku, że z survivalowego punktu widzenia najbardziej przydatne przedmioty – np. nieśmiertelny nóż, o młotach czy siekierach nie wspominając – są co najmniej problematyczne w transporcie – w odróżnieniu od przemyślanego zestawu pozwalającego coś zaimprowizować. Cały czas mówiąc o survivalu – latam tyle, że mam na tym punkcie hopla:
Nóż, podstawowe w sytuacji awaryjnej uniwersalne narzędzie – można zaimprowizować z czegokolwiek. Wystarczy mieć coś, co pozwoli te improwizowane składniki połączyć w całość – i naostrzyć. Diamentowa osełka lata ze mną wszędzie i nigdy nie stanowi problemu. Plus tu i tam jakieś linki, sznurki czy inne taśmy.
Uchwyt do przenoszenia plecaka czy torby na laptopa opleciony linką spadochronową sprawdza się doskonale – a linki może być nawet i kilka metrów.
W rozpalaniu ognia sprawdzi się zwykła zapalniczka BIC – poza Chinami wszędzie można taką mieć w kieszeni nawet wsiadając do samolotu. Działa nawet po wypraniu w pralce w kieszeni spodni (to z dzisiaj 🙂 ).
Połowa świata (ta wschodnia) wszędzie porusza się z mniej więcej półlitrowymi kubkami na herbatę z zakręcanym deklem. Taki kubek w wersji stalowej (bez podwójnych ścianek) ma już naprawdę masę przydatnych zastosowań.
Ciuchy na zmianę można zapakować do porządnego worka – plecak w końcu przemoknie, ciuchy warto jednak mieć suche. Są bajeranckie turystyczne worki wodoodporne (jak ktoś musi), są i zwykłe grube worki foliowe. Duży worek po rozcięciu to spory kawał wodoodpornego materiału.
Itd.
Z ukrywaniem rzeczy, a raczej wkomponowaniem ich w inne to jest dobry patent. Ja latając często do Anglii miałem torbę do której był zamontowany, jako jej integralna część, kurek od wody, użytkowany w potrzebie jako kastet. Nigdy nie było problemu z przewiezieniem, nikt nie zwrócił na to uwagi, mogłem wozić ze sobą kurek w bagazu podręcznym, co było mega dobre gdy nie miałem bagażu głównego.
W Chinach nie wolno chodzić z zapalniczką???
Raczej wali młotem jak Thor 😀 Ale uważaj na te kuzynostwo, nie powinni łazić za Tobą ze smartfonem, kto wie co jeszcze nagrają…
W temacie zombi apokalipsy ale także zwyczajnej wojny/klęski żywiołowej: https://www.youtube.com/watch?v=xKIzQXvP8O4
cholernie porusza mnie ten kawałek, a i gra ładnie pokazuje jak miasto się zmienia, (ale teraz gry robią, grafika cud…)
W Chinach nie wolno wnosić zapalniczek na pokład samolotu. Oraz żadnych innych przedmiotów pozwalających rozpalać ogień (zapałki, krzesiwa), pod groźbą grzywny w tej chwili. Jeszcze w zeszłym roku była tylko konfiskata.
Nie wolno też np. wnosić baterii powyżej określonej pojemności – ale jest to poziom potężnych akumulatorów do jakichś profesjonalnych zastosowań, normalnie stosowane się do tego poziomu nie zbliżają. W związku z czym kontrola się zazwyczaj wydłuża, bo trzeba wyciągnąć i pokazać każdą baterię, ładowarkę czy powerbank. Zwłaszcza rygorystycznie jest to przestrzegane na lotnisku w Pekinie (Beijing Capital, PEK).
Z krajów, do których ja latam, tylko w Chinach tak to wygląda.
Ponieważ w Chinach palenie jest dość powszechne, w palarniach w strefie bezpiecznej na lotniskach są zamocowane do ściany i zamknięte na kłódkę normalne jednorazowe zapalniczki. Co kraj to obyczaj.
Wiele krajów Azji (Chiny, Korea Płd.) stosuje też prześwietlanie bagażu zaraz po jego nadaniu – w przypadku wykrycia przedmiotów niedozwolonych lub podejrzanych wzywają człowiek do specjalnego pomieszczenia i trzeba taki bagaż otworzyć i się tłumaczyć.
Taka ścisła kontrola nie przeszkodziła za to tłumowi rozwrzeszczanych nastolatek powywracać barierek rozdzielających podróżnych przed strefą bezpieczną jak w zeszłym roku poleciały tłumnie za jakimś lokalnym boysbandem piszcząc wniebogłosy. Powywracały barierki, ochrona po prostu odsunęła się na bok. Prawie jak zombie 🙂
Yeri, na Foxie zaczął się 3 sezon Wirusa! Póki co zdążyłem przegapić 1 odcinek, nagrałem drugi i jak złapię potwórkę pierwszego, to obejrzę hurtem i się wypowiem 🙂
Hauer, blog Ci zdechł, 21 dni ciszy to jakaś masakra, serio weź zacznij znów pisać o serialach, filmach i fantastyce 🙂
O, to na wypasie, ja sobnie przypomnę ostatnie odcinki i poczekam aż się ich trochę nazbiera zanim zacznę oglądać, ale dobra wiadomość 🙂 A widziałeś „Stranger Things”? Taki krótki przyzwoity serial w klimacie horroru osadzony w latach 80-ych w małym miasteczku w USA, klasyczny, ale fajny.
Istotnie jest niezły. Ciekawie pokazany rozpad struktur społecznych i państwa wobec „zombie apokalipsy”. Później przechodzi w klimat „postapokalipsy” podobnie jak pierwszy serial. Aczkolwiek nie ma Ricka rewolwerowca, ani innych, tak potrzebnych w postapokaliptycznej grupie zabijaków 😀 Jako głównych bohaterów mamy nastolatków z problemami, szkolną panią psycholog, która jest najmądrzejsza i nauczyciela, który brzydzi się przemocą, a do tego nie ogarnia swojego syna. Najlepiej przystosowany do nowych warunków jest Daniel Salazar – skromny „fryzjer” 😛
Nie wiem na którym odcinku jesteś, ale uprzedzam przed rozbudowanym wątkiem „czarno – tęczowym” 😀
Pierwszy bsezon krótki, ale fajny, to właśnie początek epidemi, fajnie pokazane z punktu widzenia rodziny z przedmieścia, skupionej w tym czasie na własnychg problemach. postawy rodziców nie rażą, chociaż widać, że bez Salazara to by zostali zjedzeni moment. Drugi sezon to już post apo, jeszcze się nie zrobiło tęczowo, ale pomału obniża loty, więc chyba zarzucę jak się ta tendencja utrzyma.
„Straina” już 5 odcinków dali na zalukaj, ale czekam aż cały sezon dadzą (chociaż mi się to czekanie dłuży).
Jakieś inne seriale polecacie?
Ma lepsze i gorsze odcinki. Jak przebolejesz te gorsze, to czeka Cie wiele ciekawych motywów, miejscami na poziomie gdzieś około słynnej „sceny ze stodołą”. Pojawia się też hotel rodem z gry, o której pisaliście tu ze Szpiegiem.
Hm, mógłbyś spróbować odcinek 10 („Do not disturb”) i od razu 13 („Date of death”). Są powiązane, przeskok od razu do e10 nie powinien być jakiś strasznie dezorientujący (ot przeskoczysz spektakularny rozpad grupy na podgrupki). Wydaje mi się, że e10 i e13 zawierają cały wątek, do którego scenarzyści nie wracają w 11 i 12.
Ja dziś wezmę hurtem dwa odcinki Straina, jutro będzie w Foxie leciał trzeci.
Tych dwóch o których piszecie, nie widziałem.
W sumie mało co oglądałem przez wakacje, zwłaszcza przez wrzesień, mordęgę miałem straszną, teraz będę zaległości nadrabiał, towarzyskie również. Yeri, spodziewaj się mnie rychło na Mariackiej 🙂
Zacząłem oglądać takie dwa w klimatach demonicznych „Outcast – opętanie” i „Damien”, ale nie wciągnęły mnie.
Brak komentarzy
Ja poległem na TWD gdzieś w trzecim sezonie. Po Hauerowych recenzjach próbowałem wrócić, ale nie podeszło, wg m,nie kiepskawo i trailer też nie zachwyca.
Nowy koreański film o zombie ma za to obiecujący trailer (filmu jeszcze nie widziałem):
https://www.youtube.com/watch?v=97bcFB4VnEk
I weź tu wsiądź do pociągu 😀
Spokojnie, u nas nie Korea i nad PKP czuwa SOK.
Chyba sok z żuka….
Heh.
Jeżdżę tym pociągiem średnio raz w miesiącu. Zresztą właśnie do Busan…
Ten pociąg na początku to KTX, ewentualnie KTX Sancheon. Z Seulu do Busan jedzie ok. 3 godziny, z Incheon około 30 minut dłużej. W godzinach największego natężenia ruchu co jakieś 12-15 minut. Bohater trailera mówi, że do Busan mają godzinę, więc wsiadają pod koniec trasy. Na końcu widać już zwykły pociąg regionalny. Dworca nie kojarzę, choć nie wiem czy na początku nie jest Seul – ale wtedy czas nie pasuje.
Może być fajny film – oryginalny koreański OldBoy był spoko, Snowpiercer również.
Bosz, Kala, toż Ty co miesiąc ryzykujesz śmkercią, a nawet czymś o wiele gorszym!! :p
A dodatkowo znając pazerność ubezpieczycieli mogą odmówić wypłaty odszkodowania, twierdząc że przypadku zombifikacji nie obejmuje… 😉
Średni Koreański Zombiak powinien być dobrą głowę niższy ode mnie i jakieś 20-30 kg lżejszy.
To może być nawet niezła zabawa w sumie. Jakieś urozmaicenie siedzącego trybu życia. Jakiś parasol cięższy muszę tylko skombinować, albo laskę chociaż. Nic innego nie da rady, Korea prześwietla bagaże przy wjeździe i wyjeździe 🙂
Walka wręcz raczej niewskazana…
Parasol? Laska? Stary, nie odrobiłeś dokładnie lekcji z zombieapokalipsy 🙂
Jakiś młot skombinuj, którym będziesz w stanie jednym uderzeniem rozbić czaszkę i zgnieść mózg, no i żeby był na tyle poręczny, żeby się dało nim manewrować w pociągu. Jak nie można wwozić to załatw na miejscu, młotów tam chyba nie zakazali?
Ta przecie napisał, że nic cięższego nie przewiezie przez granicę.
W ogóle chyba się przekwalifikuje na blog o serialach, bo to najwięcej generuje komentarzy.
„Ta przecie napisał, że nic cięższego nie przewiezie przez granicę.”
„Jak nie można wwozić to załatw na miejscu, młotów tam chyba nie zakazali?”
Kalotronie, a właśnie, jak zakwalifikowali Twój Specjalny Parasol Bojowy z wbudowaną pałką teleskopową? Przeszedł przez kontrolę?
Z zombiakami jest ten problem, że taką bronią i owszem można połamać mu kolana, ale nadal będzie mógł pełznąć, gryźć, złapać za nogi i unieruchomić. Co sądzicie o opcji: aerozol plus zapalniczka? W Residencie w sumie średnio się sprawdzało podpalanie zombiaków, i tak łaziły aż się nie wypaliły. Można spalić mu oczy, ale w sumie nie wiadomo czy mu są potrzebne bo z tak bliska i tak już czuje Twój MÓÓÓZGG…
Hauer, dobra myśl z tym przekwalifikowaniem, raz że te tematy dają odpocząć od przygnębiającej polityki a dwa że mniejsza szansa że wybuchnie w nich jakaś ostra kłótnia 😀
Aerozol plus zapalniczka, hah, takie rzeczy tylko w Rezidencie 😛
Może i dobry pomysł z przekwalifikowaniem, ale za mało seriali paczę. GOT odłożyłem, chyba słusznie. Wiem to z Waszych spoilerów. TWD ma przerwę do października. Firefly miał ino jeden sezon…
Parasol do US wjechał bez problemu. Koreę testuję w sierpniu.
A seriali fajnych jest sporo:
The Americans – rosyjscy szpiedzy w USA w latach 80tych. 4 sezony
The Man in the High Castle – alternatywna historia, gdzie Niemcy i Japonia wygrali wojnę, wg powieści Dicka. 1 sezon, drugi na jesieni
Człowiek z wysokiego zamku doczekał się serialu???
Co to za parasol magiczny?
Seriali dużo, ale orientować bloga tylko na to nie warto, raczej osobnego założyć, o ile się ma czas na seriale 🙂
Unbreakable Umbrella. Mam wersję składaną.
Człowiek z Wysokiego Zamku dość istotnie różni się od literackiego pierwowzoru, ale mimo to serial OK.
Żeby ta zabaweczka kosztowała mniej niż 800 zeta 😉 Anka robiła do tego parasola maślane oczy jak demonstrowałeś.
Cóż, z ceną trochę przesadzili. Ale jest to jedyna rzecz o takiej przydatności, która nie wywołuje problemów.
Model nieskładany jest znacznie tańszy – ale też i znacznie mniej wygodny w transporcie. Do auta czy do domu za to naprawdę spoko.
Ej, dajcie linka do tego.
http://unbreakableumbrella.com/
Niezłe. Ale drogie. O połowę tańsze i bardziej poręczne (aczkolwiek wada-tylko dla faceta):
http://www.zbrojownia.pl/laska-cold-steel-city-stick-1837.p.html
Na zombie się nie nada, na ludzi już jak najbardziej.
Dla faceta i to nie każdego i nie w każdych okolicznościach. Młodszy człowiek w np codziennym czy sportowym stroju chodząc z tym wyglądałby podejrzanie i ew. napastnik zapewne zorientowałby się z czym ma do czynienia. A facet w typie biznesmena, w pełnym garniturze i teczką w drugiej łapie wzbudzałby z kolei wesołość kolegów po fachu. Dawniej jak takie laski były modne to i szpadę można było w nich ukryć 😉
Mnie by się taki parasol przydał np dziś, bo za urzędem miasta w Rudzie zaczepiło mnie trzech podpitych żuli którzy cośtam chcieli na wino, dali się spławić tylko cośtam pochrumkali, ale jakby byli agresywni i skoczyli na mnie we dwóch-trzech to z czymś takim mógłbym ich pogonić. A pogoda była taka że akurat parasol mogłem spokojnie mieć w ręku.
Z tymi laskami wszystkimi jest problem prawny. Jeżeli mają ukryte ostrze, to są nielegalne. Jeżeli natomiast mają obciążony koniec – w rozumieniu maczugi, obciążenie zwiększające obrażenia – to w sumie też. To jest dokładnie ten paragraf, pod który podpada masa pałek teleskopowych ze względu na cięższą głowicę. Można się bawić w gimnastykę z opiniami Centralnego Laboratorium Kryminalistyki, ale to kosztuje, trwa i wymaga w zasadzie noszenia później tych papierów ze sobą. Działa dla konkretnego modelu.
Mowa oczywiście o sytuacji w Polsce.
Parasol jest czysty, bo ma tylko i wyłącznie elementy występujące w normalnym parasolu. Tyle, że wzmocnione.
Laska pasuje już do faceta co ma tak 30 plus, jak się oczywiście nosi na elegancko, wiadomo, że nie do dresu. Na niepogodę dobra parasolka, laska za to uniwersalna. I jednak dużo poręczniejsza. Parasolka z kolei uniezależniona od płci.
Laska w pełni legalna w myśl polskiego prawa, nie łapie się pod ustawę, ponieważ jest laska a nie pałką. Oczywiście jeśli Ty kogoś tym pobijesz może być zakwalifikowana jako niebezpieczne narzędzie, tak samo jak choćby długopis, ale używać w samoobronie wolno, przy zachowaniu współmierności środków ataku i obrony oczywiście, ale to tak jest ze wszystkim. Nie trzeba papierów w CLK robić, w ustawie nie mowy o lasce , nie było też żadnego wyroku Sądu stwierdzającego, że laska to pałka. Z ostrzem to oczywiście zupełnie inna sprawa, niestety.
Yeri, szczerze – kiedy ostatni raz widziałeś eleganckiego faceta 30+ z laską? Wyobrażasz sobie któregoś z nas w takiej sytuacji?
Parasol składany – a o takim mowa – w kieszeni plecaka jest całkowicie normalną sprawą.
Laska niestety może się łapać pod literalną interpretację definicji broni białej z Ustawy o broni i amunicji. Dokładnie jako: „pałka posiadająca zakończenie z ciężkiego i twardego materiału lub zawierająca wkładki z takiego materiału”. Zdarzały się przypadki takiego traktowania pałek teleskopowych, służby porządkowe bywają tu nadgorliwe. Nie oceniam, czy to słuszne czy nie, stwierdzam fakt. Laska z ciężką metalową gałką może być na siłę podciągnięta pod ten przepis. Ustawa nie definiuje ani pałki ani laski jako takiej, samo rozróżnienie zwyczajowe czy potoczne może być niewystarczające.
Mnie w każdym razie taki składany parasol wystarcza, w zasadzie zawsze poruszam się z plecakiem z laptopem. Parasol w kieszeni zewnętrznej wygląda naturalnie. Z laską czułbym się dziwnie – już sam elegancki płaszcz wywołuje niejednokrotnie niepotrzebną uwagę – to z autopsji, dotyczy konkretnych miejsc i sytuacji, które są dla mnie codziennością.
O Zombiakach miało być 🙂
Jest o zombiakach, problem dostepności do broni to jedno z ważniejszych zagadnień przed zombieapokalipsą.
Teleskopowa pałka to, z definicji, pałka, dlatefgo sie ich czepiają często. Laska to nie pałka więc się ich nie czepia nikt. Mam kolegę co paraduje z laską, obecnie po 40-tce, ale już pare lat tak śmiga. Że nie mój styl to inna sprawa.
Na same zombiaki z broni białej najlepszy dwuręczny młot. Trening polega na waleniu nim w oponę od tira. Do zamkniętych pomieszczeń wersja ze skróconym sztylem.
A maczeta? Tudzież wielka siekiera Fiskarsa? Też dwuręczna, a lżejsza niż młot i jednak poręczniejsza w noszeniu.
Maczetą dużo trudniej przebić się przez czaszkę i zniszczyć mózg, nie nadaje się na zombie, to na ludzi. Siekiera już lepiej, ale to rany rąbane, często klinuje sie po ciosie i trzeba tracić nawek kilka cennych sekund na uwolnienie. Młot po prostu miażdży czaszkę wraz mózgiuem i od razu można się zamachiwać na następnego. Do tego młot się nie niszczy od tego. Maczeta tak, siekiera się tępi i nie ma wytrzymałości młota.
No coś w tym jest. Ładnie pokazuje to ta gra:
https://www.youtube.com/watch?v=-o2gPstZ5oA
Już w samym trailerze topór pożarniczy klinuje się zombiakowi w obojczyku i ten go wyrywa, a w samej grze, gdzie w większości używasz broni improwizowanej, „obuchowe” mają największą wytrzymałość.
Generalnie jedna z lepszych gier o zombie, ale tylko pierwsza część. I ta pierwsza część też stworzona przez Polaków 🙂
Biegasz po kurorcie na rajskiej wyspie a wokół pełno zombiaczy odmian różnych. Nie wiem czy Ci Yeri tego nie pokazywałem, jak nie to przypomnij mi jak kiedy wpadniesz. Żaden resident, żadnych ubermenschów, outbreak niewiadomo z czego. Kilku zwykłych ludzi: raper, mięśniak, policjantka i bodaj recepcjonistka, po prostu muszą przeżyć. Dużo improwizowanej broni do zmontowania w warsztatach, niektóre przesadzone 😛
Dobry trailer, nie pokazywałeś mi tego, takie klimaty lubię bardziej niż Rezidenta. Swoją droga dlatego nie wszyscy tam rozbrojeni, same hotele o tekturowych drzwiach, żadnej infrastruktury, solidnych domów, kryjówek, idealne miejsca na atak terrorystyczny i/lub inwazje zombie 🙂
Ten topór i tak za łatwo wyrwał. Ja mam młot do rozbijania skał, praktycznie nie do zniszczenia, nie blokuje się, siła ciosy straszna. Trzeba trochę poćwiczyć, ale trening nim to też znakomity trening motoryczny pod sporty walki (i zapewne wiele innych dyscyplin).
A zresztą tu jest fragment treningu na oponie, podpatrzony i nagrany przez moje kuzynostwo:
https://youtu.be/mhXI-6BF1bA
Coś nie tak z moim wpisem, jest: „Swoją droga dlatego nie wszyscy tam rozbrojeni”, a miało być:
„Swoja drogą dlatego należy unikać takich wysp turystycznych, wszyscy są tam rozbrojeni(…)”
Cóż, w niektórych sytuacjach rozbrojenie bywa konieczne – przynajmniej na czas transportu na miejsce. Temat bez poważnego kombinowania i gratów robionych na zamówienie nie do przejścia.
Mając na myśli graty robione na zamówienie mam na myśli ideę taką, jak wózek inwalidzki gościa z Alien: Resurrection. Sprzęt rozłożony na czynniki pierwsze i wmontowany w coś innego. Tam akurat obrzyn, chociaż to w praktyce podróżniczej cywilizowanego świata ani wykonalne ani z punktu widzenia legalności bezpieczne. Ale już na przykład fragmenty stelażu z uchwytu walizki na kółkach to fajny temat do modyfikacji. Hmmm…
Z drugiej strony, ostatnio dochodzę do wniosku, że z survivalowego punktu widzenia najbardziej przydatne przedmioty – np. nieśmiertelny nóż, o młotach czy siekierach nie wspominając – są co najmniej problematyczne w transporcie – w odróżnieniu od przemyślanego zestawu pozwalającego coś zaimprowizować. Cały czas mówiąc o survivalu – latam tyle, że mam na tym punkcie hopla:
Nóż, podstawowe w sytuacji awaryjnej uniwersalne narzędzie – można zaimprowizować z czegokolwiek. Wystarczy mieć coś, co pozwoli te improwizowane składniki połączyć w całość – i naostrzyć. Diamentowa osełka lata ze mną wszędzie i nigdy nie stanowi problemu. Plus tu i tam jakieś linki, sznurki czy inne taśmy.
Uchwyt do przenoszenia plecaka czy torby na laptopa opleciony linką spadochronową sprawdza się doskonale – a linki może być nawet i kilka metrów.
W rozpalaniu ognia sprawdzi się zwykła zapalniczka BIC – poza Chinami wszędzie można taką mieć w kieszeni nawet wsiadając do samolotu. Działa nawet po wypraniu w pralce w kieszeni spodni (to z dzisiaj 🙂 ).
Połowa świata (ta wschodnia) wszędzie porusza się z mniej więcej półlitrowymi kubkami na herbatę z zakręcanym deklem. Taki kubek w wersji stalowej (bez podwójnych ścianek) ma już naprawdę masę przydatnych zastosowań.
Ciuchy na zmianę można zapakować do porządnego worka – plecak w końcu przemoknie, ciuchy warto jednak mieć suche. Są bajeranckie turystyczne worki wodoodporne (jak ktoś musi), są i zwykłe grube worki foliowe. Duży worek po rozcięciu to spory kawał wodoodpornego materiału.
Itd.
Z ukrywaniem rzeczy, a raczej wkomponowaniem ich w inne to jest dobry patent. Ja latając często do Anglii miałem torbę do której był zamontowany, jako jej integralna część, kurek od wody, użytkowany w potrzebie jako kastet. Nigdy nie było problemu z przewiezieniem, nikt nie zwrócił na to uwagi, mogłem wozić ze sobą kurek w bagazu podręcznym, co było mega dobre gdy nie miałem bagażu głównego.
W Chinach nie wolno chodzić z zapalniczką???
No, Yeri, trenujesz jak Batman 😀
Raczej wali młotem jak Thor 😀 Ale uważaj na te kuzynostwo, nie powinni łazić za Tobą ze smartfonem, kto wie co jeszcze nagrają…
W temacie zombi apokalipsy ale także zwyczajnej wojny/klęski żywiołowej:
https://www.youtube.com/watch?v=xKIzQXvP8O4
cholernie porusza mnie ten kawałek, a i gra ładnie pokazuje jak miasto się zmienia, (ale teraz gry robią, grafika cud…)
A co sądzicie o tym artykule? (poza tym, że mega dobijający jest…)
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/porady-wszelki-wypadek-wypadki-zdarzaja-sie-rozne-2014-02
W Chinach nie wolno wnosić zapalniczek na pokład samolotu. Oraz żadnych innych przedmiotów pozwalających rozpalać ogień (zapałki, krzesiwa), pod groźbą grzywny w tej chwili. Jeszcze w zeszłym roku była tylko konfiskata.
Nie wolno też np. wnosić baterii powyżej określonej pojemności – ale jest to poziom potężnych akumulatorów do jakichś profesjonalnych zastosowań, normalnie stosowane się do tego poziomu nie zbliżają. W związku z czym kontrola się zazwyczaj wydłuża, bo trzeba wyciągnąć i pokazać każdą baterię, ładowarkę czy powerbank. Zwłaszcza rygorystycznie jest to przestrzegane na lotnisku w Pekinie (Beijing Capital, PEK).
Z krajów, do których ja latam, tylko w Chinach tak to wygląda.
Ponieważ w Chinach palenie jest dość powszechne, w palarniach w strefie bezpiecznej na lotniskach są zamocowane do ściany i zamknięte na kłódkę normalne jednorazowe zapalniczki. Co kraj to obyczaj.
Wiele krajów Azji (Chiny, Korea Płd.) stosuje też prześwietlanie bagażu zaraz po jego nadaniu – w przypadku wykrycia przedmiotów niedozwolonych lub podejrzanych wzywają człowiek do specjalnego pomieszczenia i trzeba taki bagaż otworzyć i się tłumaczyć.
Taka ścisła kontrola nie przeszkodziła za to tłumowi rozwrzeszczanych nastolatek powywracać barierek rozdzielających podróżnych przed strefą bezpieczną jak w zeszłym roku poleciały tłumnie za jakimś lokalnym boysbandem piszcząc wniebogłosy. Powywracały barierki, ochrona po prostu odsunęła się na bok. Prawie jak zombie 🙂
Hah, ale też co miała ochrona zrobić, bić małolatek nie będą, strzelać tym bardziej 🙂
BTW, Hauer, jak trenuje Batman??
On chyba miał na myśli Thora i jego młot? 😛
Gdybyście zobaczyli (bezdennie głupi) film „Batman v Superman”, to byście wiedzieli, jak Batman trenuje przed walką z Supermanem.
Nie będziemy oglądać 🙂 Jak trenuje, zdradź.
No bierze młot i napinkala w oponę. Czy może istnieć lepszy sposób przygotowań na walkę z „człowiekiem ze stali”?
Można go na przykład dotkliwie ugodzić żądłem satyry.
Ja bym uderzył satyrą w te majty noszone na spodniach, uciekłby z powrotem na Krypton :p
http://www.wykop.pl/link/3310229/wiezienie-za-multitoola-takie-rzeczy-tylko-w-uk/
Kala, to tak a propos Twoich wizyt w UK i sprzętu…
Yeri, na Foxie zaczął się 3 sezon Wirusa! Póki co zdążyłem przegapić 1 odcinek, nagrałem drugi i jak złapię potwórkę pierwszego, to obejrzę hurtem i się wypowiem 🙂
Hauer, blog Ci zdechł, 21 dni ciszy to jakaś masakra, serio weź zacznij znów pisać o serialach, filmach i fantastyce 🙂
O, to na wypasie, ja sobnie przypomnę ostatnie odcinki i poczekam aż się ich trochę nazbiera zanim zacznę oglądać, ale dobra wiadomość 🙂 A widziałeś „Stranger Things”? Taki krótki przyzwoity serial w klimacie horroru osadzony w latach 80-ych w małym miasteczku w USA, klasyczny, ale fajny.
A na razie oglądam „Fear the Waking Dead”, początki zombieapokalipsy z punktu widzenia rodziny z LA, pierwsze odcinki niezłe.
Istotnie jest niezły. Ciekawie pokazany rozpad struktur społecznych i państwa wobec „zombie apokalipsy”. Później przechodzi w klimat „postapokalipsy” podobnie jak pierwszy serial. Aczkolwiek nie ma Ricka rewolwerowca, ani innych, tak potrzebnych w postapokaliptycznej grupie zabijaków 😀 Jako głównych bohaterów mamy nastolatków z problemami, szkolną panią psycholog, która jest najmądrzejsza i nauczyciela, który brzydzi się przemocą, a do tego nie ogarnia swojego syna. Najlepiej przystosowany do nowych warunków jest Daniel Salazar – skromny „fryzjer” 😛
Nie wiem na którym odcinku jesteś, ale uprzedzam przed rozbudowanym wątkiem „czarno – tęczowym” 😀
Pierwszy bsezon krótki, ale fajny, to właśnie początek epidemi, fajnie pokazane z punktu widzenia rodziny z przedmieścia, skupionej w tym czasie na własnychg problemach. postawy rodziców nie rażą, chociaż widać, że bez Salazara to by zostali zjedzeni moment. Drugi sezon to już post apo, jeszcze się nie zrobiło tęczowo, ale pomału obniża loty, więc chyba zarzucę jak się ta tendencja utrzyma.
„Straina” już 5 odcinków dali na zalukaj, ale czekam aż cały sezon dadzą (chociaż mi się to czekanie dłuży).
Jakieś inne seriale polecacie?
Ma lepsze i gorsze odcinki. Jak przebolejesz te gorsze, to czeka Cie wiele ciekawych motywów, miejscami na poziomie gdzieś około słynnej „sceny ze stodołą”. Pojawia się też hotel rodem z gry, o której pisaliście tu ze Szpiegiem.
Dobra, poległem w okolicy piątego odcinka drugiego sezonu gdzieś tak. Wracam do „Strain’a” 🙂
Hm, mógłbyś spróbować odcinek 10 („Do not disturb”) i od razu 13 („Date of death”). Są powiązane, przeskok od razu do e10 nie powinien być jakiś strasznie dezorientujący (ot przeskoczysz spektakularny rozpad grupy na podgrupki). Wydaje mi się, że e10 i e13 zawierają cały wątek, do którego scenarzyści nie wracają w 11 i 12.
Ja dziś wezmę hurtem dwa odcinki Straina, jutro będzie w Foxie leciał trzeci.
Tych dwóch o których piszecie, nie widziałem.
W sumie mało co oglądałem przez wakacje, zwłaszcza przez wrzesień, mordęgę miałem straszną, teraz będę zaległości nadrabiał, towarzyskie również. Yeri, spodziewaj się mnie rychło na Mariackiej 🙂
Zacząłem oglądać takie dwa w klimatach demonicznych „Outcast – opętanie” i „Damien”, ale nie wciągnęły mnie.
No i jednak obejrzałem odcinki dostępne w sieci :p
Szpiegu, zapewne kochasz Panią Burmistrz po akcji z mediami? 🙂