Recenzja i spoiler: The Walking Dead

Rusza druga połowa 6 sezonu serialu „o zombiakach”. To chyba dobry moment, żeby zrecenzować i podsumować dotychczasowe odcinki tej wciągającej serii.  Dziś podzielę się kilkoma spostrzeżeniami i uwagami co do The Walking Dead (TWD).
Uwaga, poniżej będzie mnogo spoilerów, czyli opisanych elementów fabuły. Pewne opinie po prostu chcę podeprzeć przykładami. Tych co oglądali zachęcam do wymiany opinii. Tych co nie oglądali, a lubią klimaty „postapo”, „horroru” albo „zombie survival” zachęcam do nadrobienia zaległości.

poster twd
Plakat AMC zapowiadający powrót szwędaczy na antenę

Do tej pory powstało 5 i pół sezonu serialu. Szeryf Rick Grimes próbuje zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie w postapokaliptycznym świecie opanowanym przez „zombie”. Zombiaków nikt nie nazywa zombiakami. Bohaterowie nadają im inne nazwy, najczęściej „walkers” co w polskim przekładzie podawane jest jako „sztywni” lub „szwędacze”.

Serial będący adaptacją komiksu pod tym samym tytułem wpisuje się w szerszy nurt „zombi-fantastyki”. Wiele elementów fabuły (występujące zagrożenia, zachowania „szwędaczy”, metody postępowania ludzi) jest rodem z „Zombie Survival” – przezabawnego podręcznika, który recenzowałem jakiś czas temu.

Co do samego serialu, to moim zdaniem nie trzyma równego poziomu. Jest w nim wiele perełek, naprawdę świetnych scen, ciekawie budowanej fabuły i bohaterów. Z drugiej strony twórcy notorycznie zaniżają loty.

Teraz trochę obiecanych spoilerów:
Najpierw o tym czego nie ma, choć wydaje się, że być powinno. Okazuje się, że przy okazji „zombie apokalipsy” całkowicie znikną też CB-radia czy krótkofalowcy. Są to istotne elementy łączności, których w serialu praktycznie nie ma (łączność radiowa to np. krótkofalówki policyjne Ricka, ale CB nigdzie nie dostrzegłem). Tymczasem aż się prosi by ludzie, którzy przetrwali nawiązywali łączność, współpracowali, czy ostrzegali się za pomocą choćby CB. „Mobilki jak ścieżka na Atlantę?” „W Morrow masz stado, a dalej nie wiem” … itp. Zjawisko, które wydaje się oczywiste, zwyczajne nie występuje w serialu. Nawet grupa żołnierzy Gwardii Narodowej, którzy bardzo chcą znaleźć jakiś ludzi, nie wpada na pomysł, żeby użyć CB. Właściwie jest to chyba jedyna grupa, która nie potrafi znaleźć innych ludzi, ale do nich wrócę w następnych spoilerach.

Potwornie uciążliwe jest to, że zupełnie bez powodu bohaterowie ukrywają pewne informacje przed innymi. Nawet gdy fabuła wręcz krzyczy o to, żeby coś powiedzieli, to oni nagle cierpią na totalną amnezję. Tu znowu spoiler o dzielnych żołnierzach Gwardii. Otóż w bardzo ważnym momencie bohaterowie „zapominają” kto, jak i dlaczego zabił tychże wojaków (No co? Przecież uprzedziłem, że będzie spoiler, nie?). Rick rozważa pójście na układ z Gubernatorem i oddanie mu Michonne. Najwyraźniej przyjmuje w sprawie punkt widzenia Andrei, która jak wiedzą widzowie jest niedoinformowana. Ma jednak pod bokiem samą Michonne, która jest praktycznie pewna tego jak Gubernator potraktował żołnierzy. Jest też Merle, który dobrze wie co się stało, bo brał w tym udział. Ale oczywiście ani jedno, ani drugie nie podzieli się tymi informacjami. Dzięki temu Rick nie wie, że propozycja złożona jest w zasadzie tylko po to, żeby przed ostatecznym rozrachunkiem pozbawić grupę Ricka jednego z najlepszych „wojowników”. Cenne informacje są na wyciągniecie reki, ale się nie pojawiają. Scenarzyści myślą, że są sprytni, ukrywają je przed Rickiem i mielą wątek „wewnętrznego rozdarcia”. W efekcie cały „motyw żołnierzy” w fabule serialu służy chyba tylko dostarczeniu broni do sceny bitwy (edit: zapomniałbym, żołnierze jeszcze niechcący wyprowadzają z Atlanty „stado”, które narobiło kłopotów). Naprawdę szkoda.

TWD plakat
Plakat promujący jeden z sezonów.

W serialu zasadzie brak „redshirtów” – to duży plus. Pojęcie „redshirt” pochodzi z pierwszej serii Star Treka i dotyczy postaci wprowadzanych tylko po to, żeby zginęły co ma powodować poczucie zagrożenia o właściwych bohaterów. W Star Treku byli to oficerowie ochrony w czerwonych wdziankach. Gdy się pojawiali, szczególnie na zwiadzie, było wiadomo, że pewnie zginą. Głowni bohaterowie w zasadzie wychodzili bez szwanku. W TWD generalnie nie ma postaci, której scenarzyści nie mogliby uśmiercić. No możne poza samym Rickiem, ale i to nie wiem. O Carol i Glenie tu nic nie wspomnę bo byłby to spoiler. Bardzo sympatyczne postacie mogą towarzyszyć grupie przez kilka odcinków albo nawet sezonów, by następnie zginąć. W przypadku niektórych z nich scenarzyści rozbudowują fabułę, zaczynają pewne wątki sugerujące, że ten czy tamten bohater odegra większą rolę w przyszłości, a za chwilę mamy „chaps!” i już po nim. Owszem są też sytuacje, gdy ludzie bardziej masowo dołączają do Ricka. Zazwyczaj jest to zapowiedź bardziej masowego zabijania w kolejnych odcinkach. Jest to jakaś forma motywu „redshirta”, jednak i w takich sytuacjach nie możemy być pewni losu głównych bohaterów.

W serialu mamy dużo ciekawych, rozbudowanych postaci. Mają swoje motywy i metody działania. Wszyscy mają swoje wady i mocne strony. Pochodzą z różnych środowisk, mieli różne doświadczenia przed „zarazą”, co wielokrotnie daje znać o sobie. Praktycznie każdy też się zmienia przez kolejne odcinki i sezony (oczywiście o ile nie ginie po drodze, choć właściwie wtedy też się zmienia…). W pewnym momencie ciągłe zagrożenie ze strony „szwędaczy” staje się tłem dla trudnych relacji miedzy ocalałymi ludźmi. Także relacji z ludzi spoza grupy, którzy nieraz stanowią większe zagrożenie niż „szwędacze”.

W tym miejscu spoiler o pewnej irytującej rzeczy. Żeby skuteczniej wkopywać Ricka w różne kłopoty scenarzyści stosują dwa zabiegi: grupa Ricka albo jest paranoicznie podejrzliwa do obcych, albo nadmiernie ufna. Zasada TWD jest mniej więcej taka, że zawsze postępują odwrotnie niż powinni, tzn: jak ktoś jest raczej OK, to oni paranoicznie się go boją. Jak ktoś jest podły, to nie wiedzieć czemu, darzą go nadmiernym zaufaniem. No dobra, może to sposób, żeby scenariusz był ciekawszy, ale jak to staje się regułą, to robi się nudne. Wydaje się, że w tym serialu tylko jeden Dale ma prawdziwy talent do rozpoznawania ludzi.

„Ugryzienia zza kadru” – zjawisko które robi się już męczące w serialu. Bohaterowie (najczęściej ci drugo- czy trzecioplanowi) schodzą w wyniku gwałtownego ataku zza kadru. Znacie to na pewno z innych filmów i seriali, gdy nagle atak następuje z miejsca, które w sumie ktoś z bohaterów powinien widzieć, ale znajduje się ono poza kadrem kamery? No właśnie. W TWD to też się zdarza.

Rick przynosi pecha. Taka jest prawda i jest to kolejny spoiler, ale Rick naprawdę przynosi pecha. Jeżeli przyjdzie wam żyć w czasach „zombie apokalipsy” to unikajcie Ricka. Powinien być taki rozdział w „Zombie Survival”. Nawet gdy Rick stara się zrobić wszystko jak najlepiej, nawet gdy akurat trudno mu zarzucić błąd (rzadki przypadek) to i tak przynosi pecha. Gdy napotyka jakąś grupę ludzi, nawet takich, którzy nieźle sobie radzili przed jego przybyciem, to najpewniej staną się dwie rzeczy: jedni z tych ludzi zginą, a inni diametralnie zmienią swój styl życia na gorszy. Po prostu tak jest. To nie musi być wina działań bezpośrednio popełnionych przez Ricka. On po prostu przynosi pecha.

„Centrum Chorób” – mały spoiler będzie. Grupa Ricka, a wraz z nią widzowie, miała szansę odwiedzić Centrum Chorób i tam dowiedzieć się ważnych rzeczy o zarazie. To dzięki temu (UWAGA, NAPRAWDĘ BĘDZIE SPOILER) wiedzą, że „szwędacze” nie żyją i nie mają w sobie nic z dawnych ludzi. Moim zdaniem odkrycie takiej wiedzy, na dodatek stosunkowo wcześnie, przed Rickiem i widzami, to motyw, który po prostu psuje serial. Bez tej wiedzy zupełnie inaczej patrzylibyśmy na „scenę ze stodołą”, Gubernatora, eksperymenty Miltona… a tak to sami scenarzyści zrobili spoiler, który psuje późniejsze elementy fabuły. Serial byłby lepszy bez tych dwóch odcinków. Takie moje zdanie.

Teraz mega spoiler: W 6 sezonie jest bardzo męczący odcinek o „mistrzu aikido”. Wpleciony jest bezczelnie między inne odcinki, gdy czekamy na dalszy ciąg akcji. Mniej więcej rozumiem jaki był zamysł scenarzystów, jednak moim zdaniem to im nie wyszło. Dlaczego? Bo „mistrz” jest niespójny. Dobrotliwa postać, która nie chce krzywdzić innych nie powinna rozwalać ot tak „szwędaczy”. Tym bardziej, że „miszcz” nie był we wspomnianym wyżej Centrum Chorób. Żeby zachować wewnętrzną spójność „miszcz” powinien przyjmować postawę zbliżoną do postawy Herschela z odcinków sprzed fenomenalnej „sceny ze stodołą” (kto oglądał ten wie o co chodzi, reszcie oszczędzę tu spoilera). Tu już pomijam mitologizowanie skuteczności aikido, bo na to patrzeć było ciężko. Najgorsze, że ten wadliwy na kilka sposobów odcinek wprowadza nam odmienionego Morgana, który zaszczepiony postawą „miszcza” popełnia wkrótce krytyczne błędy. W tym jeden z tych błędów zapewne przyczyni się do zagłady Alexandrii (acz to pewnie w odcinku, którego jeszcze nie widziałem). Oczywiście Morgan przyszedł do Alexandrii za Rickiem, co oznacza, że to Rick przyniósł miasteczku pecha.

Obawiam się, że serial będzie coraz mniej zaskakujący. Obawiam się dalszych przygód Ricka, który wyjdzie cało z zagłady każdej grupy, na którą sprowadzi nieszczęście. Obawiam się dalszej eliminacji sympatycznych bohaterów, których zdążę polubić przez kolejne odcinki, a nawet sezony. Szczególnie obawiam się, że znowu będą to przypadki głupiej śmierci w wyniku „ugryzienia zza kadru”. Mimo to zamierzam nadal oglądać. Fabuła jest wciągająca, scenariusz jest naładowany ciekawymi pomysłami, o których tu się nie rozpisuję, żeby nie psuć Wam zabawy. Zatem nie przejmujcie się powyższym marudzeniem i miłego oglądania.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Szpieg 15 lutego 2016 Odpowiedz

    ” „Ugryzienia zza kadru” – zjawisko które robi się już męczące w serialu. Bohaterowie (najczęściej ci drugo- czy trzecioplanowi) schodzą w wyniku gwałtownego ataku zza kadru. Znacie to na pewno z innych filmów i seriali, gdy nagle atak następuje z miejsca, które w sumie ktoś z bohaterów powinien widzieć, ale znajduje się ono poza kadrem kamery? No właśnie. W TWD to też się zdarza. ”

    Znam. To zdaje się pierwszy raz wprowadził masowo Chuck Norris w Strażniku Teksasu 😛 Notorycznie wyskakiwał zza kadru na uciekającego złoczyńcę. Krok dalej poszedł Żółty Menel, który dosłownie się teleportował.

  • Yeri 16 lutego 2016 Odpowiedz

    Serial był na początku świetny, ale utknąłem gdzieś w trzecim sezonie z powodów które w większości przytoczyłeś. Jakoś nie mogę się na razie zabrać za kontynuację, tym bardziej, że ze spojlerów widzę, że coraz gorzej to idzie.
    Szpieg polecał kiedyś „The Strain” bodajże, spróbuję się za to zabrać.

    BTW:
    „Znam. To zdaje się pierwszy raz wprowadził masowo Chuck Norris w Strażniku Teksasu ? Notorycznie wyskakiwał zza kadru na uciekającego złoczyńcę. Krok dalej poszedł Żółty Menel, który dosłownie się teleportował”

    Ale arcymistrzostwo osiągnął Charles Bronson w filmie „Za dziesięć północ”. Ostatnia scena i teleportacja Bronsona nie ma sobie równych w historii kina, Chuck i Menel się chowają.

  • Szpieg 16 lutego 2016 Odpowiedz

    „Strain” też jest niestety mocno nierówny, ma zajebistego pilota, potem leci w dół, drugi sezon niezły.
    Podobają mi się w nim nawiązania do serii Residenta (ale gier), gdzie za tymi bezmózgimi potworami stoi jednak jakiś Główny Zły i jego ekipa. Ale powinien być ujawniony gdzieś kurde w połowie 2 serii, a nie w pilocie :/
    No i na początku denerwujące, a potem już tylko zabawne, jest lewackie zacięcie del Toro. Może walnę spoilera, ale to już w pilocie widać kto kim jest albo kim będzie, więc w sumie żaden spojler:
    Drużyna bohaterów:
    – rozwiedziony, popijający genialny naukowiec, koniecznie z dzieckiem
    – stary mądry sensej Żyd, były więzień koncentraka, on jeden od początku wie kto za wszystkim stoi,
    – genialna hakerka lesbijka, na początku robi dla złych, ale wiadomo że nie długo,
    – ukraiński „specjalista od tępienia szkodników” – jedyna wg mnie genialna postać po stronie dobra, typowa Postać Szpiega, jak zginie to będe płakał…
    – murzyn, który również na początku robi dla złych, ale od początku do nich nie pasuje i wiadomo, że w końcu poprze tych dobrych,
    – meksykański gangsta, który jednak gangstuje z braku perspektyw i dla chorej matki, tak naprawdę jest prawy i szlachetny
    Ekipa Przydupasów Głównego Złego:
    – Niemiec, były komendant koncentraka, Zły Naziol, o nadnaturalnych mocach
    – biały magnat finansowy, szef Złej Korporacji, który też takie moce chce
    (obaj są archetypiczni do bólu, ale fajnie mi sie ich ogląda bo faktycznie urwali się z Residenta)
    – hordy ekstra fajnie pomyślanych potworków

    Pewnie w trzecim sezonie do Dobrych dołączą: transwestyta, Arab i mnich buddyjski 😛

  • Piotr 16 lutego 2016 Odpowiedz Author

    @Yeri, w 3 sezonie dało się utknąć? Akcja szła tam szybko i sprawnie. Wnerwiająca była najbardziej ta akcja z Michonne opisana już w spoilerach.
    Później w 4 sezonie jest dużo dobrych odcinków. 5 sezon zaczyna się mocnym odcinkiem i dalej też jest nieźle. Serio, nie przejmuj się marudzeniem, popacz 😀

  • Yeri 17 lutego 2016 Odpowiedz

    No to może jednak zobaczę dalej 🙂

    Szpion, nastraszyłeś mnie teraz, ale trailer zobaczę i zdecyduje co dalej :p

  • Szpieg 17 lutego 2016 Odpowiedz

    Pilota zobacz, naprawdę fajny jest.

    Jak już przy serialach mowa, ostatnio na Foxie powtarzają całe Archiwum X, plus ta najnowsza seria z 2016 😀
    Nie miałem okazji tak często i dokładnie tego oglądać w latach 90, ale stwierdzam że obejrzane po latach trzyma poziom, plus naprawdę fajnie jest spostrzec jak wiele innych seriali i horrorów z pocz XXI wieku brało z tych historyjek inspirację.

  • Piotr 17 lutego 2016 Odpowiedz Author

    To zobaczcie: https://www.youtube.com/watch?v=XH7W60V4X2E

  • Yeri 29 lutego 2016 Odpowiedz

    Jestem na drugim odcinku „The Strain”. faktycznie dobre. Boję, się tylko, żeby nie spaścili z tym „Mrocznym Mistrzem”, nie wiem kto to/co to, ale już mi się to nie podoba, mam nadzieję, że wybrną z tego sensownie.
    Ale na razie bardzo dobre, „walking dead” poczeka trochę 🙂

  • Szpieg 29 lutego 2016 Odpowiedz

    „Boję, się tylko, żeby nie spaścili z tym „Mrocznym Mistrzem”, nie wiem kto to/co to, ale już mi się to nie podoba, mam nadzieję, że wybrną z tego sensownie.”

    yh…no…eeehhh….

  • Yeri 29 lutego 2016 Odpowiedz

    Hahaha 🙂 No to będzie najwyżej taki serial fantasy w klimacie zopmbieapokalipsy, bo klimat na razie bardzo milutki 🙂
    Detale się pomału coraz bardziej rozłażą, ale całość fajna mimo tego.

  • Yeri 1 marca 2016 Odpowiedz

    No ewidentnie fantasy, po pierwszym odcinku myślałem, że to tajna broń Hitlera żyje swoim życiem, teraz widzę, że to raczej Blood Rayne (czy jak jej było na imię). Ale dalej dobre 🙂
    Duży plus serialu- w piątym odcinku pojawia się retrospekcja roku 1944 i widzimy niemieckie obozy koncentracyjne na terenie Polski, ewidentnie niemieckie a nie polskie 🙂 Amerykanie mogą uczyć niedouczonych europejczyków (co poniektórych) ich własnej historii 🙂
    Fajne są też teksty ss-manów o budowaniu nowej, wspólnej Europy, haha, ciekawe, czy to przypadkowy czy celowy element scenariusza 🙂

  • Szpieg 1 marca 2016 Odpowiedz

    No niestety ten Mistrz jest fajny dopóki trzyma się w cieniu i kaptura nie zdejmuje. Skojarzenia z Buffy/BloodRayne/Blade`m jak najbardziej na miejscu. Też miałem nadzieję że to będzie bardziej Residentowe – czyli bardziej biologiczne a mniej mistyczne. Za to cholernie lubię tego głównego esesmana, przypomina mi trochę moją ulubioną złą postać z Residenta.
    Generalnie, jak się przymknie oko na oczywiste naciągnięcia fabuły i to lewackie skrzywienie o którym pisałem, to serial jest fajny. Pomysł z przenoszeniem się przez robale jest genialny, chociaż odgapiony właśnie z późniejszych Residentów.
    Tylko moim zdaniem byłoby lepiej, jakby siłę stojącą za tym wszystkim ujawnić znacznie później, przez jakieś fragmenty czy śledztwo głównych bohaterów.

  • Yeri 1 marca 2016 Odpowiedz

    Główny ss-man kozak, taki Nemezis graczy w rpg, wiem, czemu go lubisz, odcinek 6 to jak jedna z Twoich sesji dla Hamera :p

  • admin 2 marca 2016 Odpowiedz Author

    TWD też możesz paczeć. Nie jest aż taki zły 😀

  • Yeri 2 marca 2016 Odpowiedz

    Spróbuje jeszcze raz podejść, ale skończę najpierw ta lekka fantastykę o robakach, TWD tak naprawdę to nie jest serial o zombie, tylko o relacjach między ludźmi w trudnych chwilach. TS z kolei bawi się martwiakami w dość rpg-owej konwencji, nawet one się nazywają strzygami, ha 🙂

  • Yeri 2 marca 2016 Odpowiedz

    Mistrz ściągnął kaptur. O mamo, takiego deklimatronu dawno nie było 😀

  • Szpieg 2 marca 2016 Odpowiedz

    No porażka, ober-łysolek z Blade 2… ten to zdecydowanie się nie urwał z Residenta. 😛
    W przeciwieństwie do tych dwóch:
    https://www.youtube.com/watch?v=gB9iWye3cew
    A co sądzisz o szczurołapie?

  • Yeri 3 marca 2016 Odpowiedz

    Szczurołap to moja ulubiona postać w serialu, bo chociaż ss-man to idealny zły, to ja jednak zawsze wolę dobrych 🙂
    A Szczurołap to dobry człowiek, chociaż twardziel i potrafi kierować się logiką, wbrew emocjom i sentymentom, jednocześnie ma dobre serce i jeśli tylko się da, to pomaga każdemu (tzn ratuje każdego, jak się nie da ratować to dobija zarażonego). Do tego chociaż racjonalista to nie dyskutuje z faktami, dostosowuje się do sytuacji i nie robi fochów o byle co, mega spoko typ.
    Czekam, kiedy gangster dołączy do drużyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook