Chciałem wrócić na lokalne podwórko, ale jeden przypadek ze Szwecji to zmienił i znowu zamieszczam wpis międzynarodowy. Niedawno było o Finlandii. Tym razem o demokracji, prawach człowieka i wolności osobistej w Szwecji.
Strasznie dużo się ostatnio mówi o zagrożeniach dla wolności i demokracji w Polsce. Działacze Platformy mylnie nazywanej Obywatelską nawet wzywają państwa Unii Europejskiej, by dały Polsce nauczkę. Zatem zobaczmy czego mogą nas nauczyć np. Szwedzi.

Otóż w Szwecji w ostatnim czasie głośno było o pracownicy socjalnej ośrodka dla uchodźców zabitej nożem przez nastoletniego uchodźcę. Wbrew pozorom nie to jest najgorsze, że ktoś zginął, bo prawdopodobnie nie było to celowe morderstwo. Wstępne informacje mówią o tym, że kobieta próbowała rozdzielić zwaśnionych uchodźców i była przypadkową ofiarą. Najgorsze jest późniejsze zachowanie szwedzkich władz. Mam na myśli zakaz upamiętnienia tej dziewczyny, jak i zakaz uczestnictwa w uroczystości żałobnej dla pracowników ośrodka! Miejscowy radny uzasadnił to mówiąc, że „nie chce urazić uchodźców”. Żeby było ciekawiej, to zabita dziewczyna sama jest córką uchodźców, pochodziła z Libanu.
Uroczystość, w której dobrowolnie mogliby wziąć udział zarówno pracownicy, jak i podopieczni ośrodka mogłaby stać się formą integracji. Oczywiście zakładając, że mamy do czynienia z normalnymi ludźmi, uchodźcami. Twierdzenie władz, że „upamiętnienie ofiary jednego z uchodźców mogłoby URAZIĆ pozostałych” wskazuje, że dzieje się tam coś bardzo złego. Jedna opcja jest taka, że Szwedzi oszaleli i nie wiedzą co robią. Druga opcja jest taka, że faktycznie upamiętnienie zabitej kobiety mogłoby urazić uchodźców, którzy z tego powodu mogliby zrobić coś niebezpiecznego. To oczywiście nie oznacza niczego dobrego, ale zapewne w imię „politycznej poprawności” nie wolno o tym za wiele mówić. Z pewnością jednak wydawanie ZAKAZÓW co do upamiętniania ofiar, czy uczestnictwa w uroczystościach nie jest standardem wolnego, demokratycznego państwa, które należy naśladować. Wyobrażacie sobie, że w czasie pracy, w czasie wykonywania obowiazków zostaje zabity np. pracownik MOPR, Policjant, albo Strażnik Miejski, a władze zabraniają kolegom upamiętnienia tej ofiary? ZABRANIAJĄ.
Wracając na polskie podwórko, wypada w tym miejscu zapytać naszych KODziarzy czy właśnie o taką wolność i demokrację im chodzi?
Brak komentarzy
Swoją drogą to ciekawe pod jakim rygorem zabronili im uczcić pamięć zabitej? Że zwolnią z pracy? Czy na grubo, ze do więzienia za podżeganie do nienawiści??
W tym chorym systemie bardzo rozwinięty jest ostracyzm społeczny, plus faktycznie jeśli kogoś zwolnią z pracy z łatką faszysty czy wywrotowca, to może już nigdzie normalnej pracy nie znaleźć. Ba, nawet sieć komórkowa może mu odmówić usługi – TAK, dokładnie! Piszą o tym na blogach – uwaga – szwedzcy dysydenci, bo tacy, jak w każdym totalitaryzmie, już się pojawili. Uciekli do normalniejszych krajów i wreszcie mogą mówić bez strachu.
Tutaj jest bardzo dobry wywiad-rzeka, który swego czasu umieścił na FB mój brat:
https://rgrunholz.wordpress.com/2015/12/15/upadek-szwecji/
Długi, ale naprawdę daje do myślenia. Pokazuje, że Szwecja (a może i już cała Skandynawia) to nie kraj, to stan umysłu.
I komentarze mieszkających teraz/kiedyś w Szwecji Polaków pod wywiadem – bardzo cenne. Stamtąd m.in, dowiedziałem się o „dysydentach”, właśnie o tej sieci komórkowej, o donosicielstwie wśród sąsiadów bo ktoś prenumeruje prawicowe, znaczy, faszystowskie gazety itp.
Podobno sprawca skłamał co do wieku. Tak naprawdę jest dorosłym mężczyzną, a przebywał w ośrodku dla nieletnich…