Paraolimpiada i sumo

Internet ponownie trzeszczy od głosów zbulwersowanych poglądami Korwina – Mikke nt. paraolimpiady. Donald Tusk może dzięki temu odetchnąć z ulgą, mniej ludzi dzięki temu zastanawia się czy znowu kłamał i dlaczego jest przeciwko komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Sam Korwin za to pokazał, że o pewnych sprawach nie ma pojęcia.

Od razu wszczęły się dyskusje, a ich uczestnicy okopali się na całkowicie przeciwnych stanowiskach. Obrońcy JKM grzmią, ze facet jest szczery, a nawet, że ma rację. Krytykanci, ze to cham i prostak  do tego świnia i inne epitety.  Tutaj link do całości kontekstu: JKM o para-olimpiadzie 

Korwin – Mikke zaczyna całkiem słusznym stwierdzeniem w pierwszym zdaniu: „Każdy ma prawo uprawiać dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody” i jak na liberała przystało, powinien na tym skończyć, jeżeli nie ma nic więcej mądrego do napisania. Niestety napisał więcej. Jego zdaniem „Istnieją zawody dla bardzo wielu kategorii ludzi niepełnosprawnych”, które to kategorie wymienia. Mamy wśród nich młodzików, oldboyów, kobiety a także tworzenie kategorii wagowych np. w boksie co Korwin-Mikke komentuje: „koszykówka dla mężczyzn poniżej 180 cm wzrostu, boks (zapasy, judo itp. – dlaczego nie sumo?) dla zawodników zbyt lekkich. Nie wiem dlaczego nie ma w szybownictwie zawodów dla zawodników powyżej 110 kg, też nie mających szans w wyścigach z mikrusami.” Cytuję to zdanie, bo ono bardzo dobrze pokazuje, że JKM nie ma pojęcia o czym pisze, gdy wypowiada się o sporcie. Trudno, żeby młodzi, początkujący zawodnicy mieli rywalizować od razu z doświadczonymi wyjadaczami, prawda? Czy zdaniem JKM powinni nie uprawiać sportu bo są za młodzi? A może mają zrezygnować całkowicie, bo mają już swoje latka (jak odlboje)? Dlatego w sporcie tworzy się pewne kategorie, by mogli rywalizować ze sobą ludzie o podobnych możliwościach. Panie Januszu, na Olimpiadzie w wielu dyscyplinach też są kategorie wagowe! Szczególnie zabawne jest tu to wtrącenie w nawiasie, na temat sumo. Otóż okazuje się, że w sumo emerytowani zapaśnicy, np. z Polski czy Rosji, pokonują nieraz cięższych od siebie sumoków – Japończyków! Jak to się dzieje, że zapaśnik, który w swojej dyscyplinie nie ma już szans na sukces z powodu swojego wieku, może po małym przekwalifikowaniu pokonywać młodszych i cięższych zawodników (dla których sumo jest stylem macierzystym!) w ich własnym sporcie?

Korwin-Mikke podaje też przykład boksu, zapomina wszelako, że boks to dyscyplina pełna ścisłych ograniczeń, które promują pewne określone cechy. Powoduje to, że według tych reguł bardzo trudno jest pokonać kogoś większego i cięższego. Jednak co stanie się gdy zastosujemy tak ulubiony przez Korwina liberalizm i zorganizujemy walki z minimalną ilością reguł? Cóż, wtedy „większy” już nie zawsze znaczy „lepszy”. Okazuje się, że niejaki Royce Gracie dosłownie zawijał w precelek o wiele cięższych wojowników od siebie. Przez długi czas pozostawał wręcz niepokonanym mistrzem tzw. „walk bez zasad”. Tu pozwolę sobie wkleić jedną z walk, która stoczył inny zawodnik, Ukrainiec Igor Vovchanchyn z o wiele większym od siebie Amerykaninem. Proszę zwrócić uwagę na zakończenie tego filmiku, Igor musi stanąć na palcach by uściskać rywala i przyjąć gratulacje!

Czym ograniczenia stosowane w boksie różnią się od przeliczników w paraolimpiadzie, które tak krytykuje JKM? W każdym sporcie są jakieś reguły i ograniczenia czasem nawet przeliczniki (jak w skokach narciarskich „za wiatr”), które kogoś promują. W para-olimpiadzie zwyczajnie są bardziej skomplikowane. I co z tego? Trzeba robić wielkie halo? Nie lepiej zostać przy liberalnym: „Każdy ma prawo uprawiać dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody”?

Dalej w swoim felietonie pan Janusz tworzy naciąganą teorię, która ma tłumaczyć rzekome promowanie paraolimpiady:
„Jednak ONI (budowniczy obecnej anty-cywilizacji) wielkie „halo” robią nie z okazji rozgrywek innych kategorii niepełnosprawnych – np. (istniejącej w USA!) ligi koszykówki dla niziołków, lub (nieistniejącej) olimpiady dla młodzików – lecz z okazji rozgrywek inwalidów, zwanych „Para-olimpiadą”. Dlaczego? To oczywiste. Cywilizacja europejska, która panowała nad światem, stawiała na najmądrzejszych, najsilniejszych, najinteligentniejszych, najszybszych – a obecna anty-cywilizacja za najważniejsze uważa forowanie biednych, głupich, niezaradnych – i również inwalidów.” robi to tylko po to by w następnych zdaniach stwierdzić: „Np.p.Henryk Martenka napisał w „ANGORZE”: „na Woronicza podjęto właśnie decyzję o nietransmitowaniu para-olimpiady” (…) „p.Tadzio Turner, właściciel potężnej CNN, omal nie doprowadził jej do bankructwa pokazując bodaj osiem lat temu para-olimpiadę. Więc żadna „opinia” się nie wzburzyła, bo mało kto chce tę para-olimpiadę oglądać” (zamieściłem tak obszerny cytat, aby pokazać jak najszerszy kontekst).

Czyli jak mam to rozumieć? Nie transmituje się tych zawodów (!), mało kto je ogląda (!!), a jednak odpowiadają one za niszczenie cywilizacji Europejskiej?! Coś tu nie gra z logiką. To Olimpiada w pełni sprawnych sportowców przyciąga tłumy widzów, to mistrzostwa w piłce nożnej przyciągają masowo widza, podobnie jak walki zawodowych bokserów o pas mistrzowski, a nie para-olimpiada. To całkowicie przeczy temu co JKM próbuje udowodnić. Napisał pan Janusz, że „Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinniśmy oglądać ludzi zdrowych, pięknych, silnych, uczciwych, mądrych”, proszę jednak zwrócić uwagę, że od samego picia piwa, choćby temu towarzyszyło oglądanie profesjonalnego sportu w telewizji, ludzkość się nie rozwija. Może JKM nie wie, że sprawność fizyczna nie bierze się z patrzenia? Poza tym świadomość panującej w sporcie hipokryzji i powszechności dopingu (unikania wykrycia zakazanych praktyk) jest coraz większa. Widz ma coraz częściej świadomość, że prawdopodobnie wcale nie ogląda ludzi uczciwych (szczególnie w kulturystyce, gdzie to dawno przestało być mądre, piękne i uczciwe ale oceńcie sami).

JKM jednak na siłę szuka powodów, dla których pokazywanie para-olimpiady miałoby złe skutki. Pośmiejmy się, JKM napisał: „w społeczeństwie obowiązuje zasada: „Z kim przestajesz, takim się stajesz”, więc i oglądanie – godnych podziwu skądinąd – wysiłków para-sportowców może przynieść – przejściowe, na szczęście – zaburzenia w motoryce”

Jakieś badanie na poparcie tego? Czy od oglądania akrobatów cyrkowych (oczywiście w fotelu i z browarem w dłoni, jakże inaczej) automatycznie poprawiam swoją motorykę (pytanie retoryczne). Dalej mamy inny korwinowy kwiatek: „pokazywanie, że los inwalidy nie jest taki straszny musi przynieść wzrost liczby wypadków – bo ludzie (podświadomie!) mniej będą bali się kalectwa!” Cóż, mnie się wydawało, że to może pomóc osobom niepełnosprawnym w odnalezieniu się w społeczeństwie. Nawet człowiek bez nóg, bez ręki czy przykuty do wózka może okazać się w jakiejś dziedzinie geniuszem. Nie rozumiem, z jakich powodów mielibyśmy ich dołować, zamykać w domach, zamiast pomagać w przezwyciężaniu kalectwa? Nawet we wpisie JKM znajdujemy słowa: „oglądanie – godnych podziwu skądinąd – wysiłków para-sportowców” oraz: „Oni chcą walczyć na arenie – i pokazywać innym inwalidom, że kalectwo można w dużym stopniu przezwyciężyć. I wszyscy inwalidzi powinni te zawody oglądać!!” Czyli z jednej strony jakby rozumiał… Tylko gdzie mają te zawody oglądać Panie Januszu i dlaczego tylko oni?

JKM chyba nie docenia znaczenia sportu dla psychiki, takie odnoszę wrażenie. Nie docenia też (przynajmniej tym razem) rozwoju medycyny. Fakt, że Ci ludzie uprawiają sport, rywalizują, że w ich życiu jest aktywność fizyczna, sprawia, że mogą lepiej sobie radzić, przełamują swoje ograniczenia. A przecież nawet za rok czy dwa mogą powstać terapie, sposoby rehabilitacji czy bardziej zaawansowane protezy, które wielu z tych ludzi pozwolą normalnie funkcjonować. Osobna sprawa jest to, że wiele dyscyplin „paraolimpijskich” mogą być z powodzeniem zwykłymi dyscyplinami sportowymi (bez przedrostka para-). Np. wyścigi na rowerach napędzanych siłą rąk. To jest przecież sport w czystej postaci proszę Janusza!

Brak komentarzy

  • Szpieg 9 października 2012 Odpowiedz

    Korwin tymi tekstami zabił we mnie resztki sympatii do jego osoby. Przede wszystkim dlatego, że udowodnił po raz kolejny, że potrafi palnąć głupstwo i zamiast się z niego wycofać, tworzy on jakąś idiotyczną, na gorąco sformułowaną teorię mającą to głupstwo uzasadnić. Jak chociażby to, że w telewizji należy pokazywać tylko ludzi silnych i ludzi sukcesu – to w takim razie co on sam tam robi? Pamiętam, jak kiedyś bredził o tym, że nasza gospodarka nie rozwija się jak należy, bo mamy za dużo ograniczeń prędkości na drogach, i przedsiębiorcy nie mogą jeździć szybko. Absurdalne ograniczenia to temat rzeka, ale to uzasadnienie było po prostu bez sensu, zwłaszcza że szybko i brawurowo jeżdżą nie byznesmeni, ale smarkacze i drecholstwo w niemieckim złomie.
    Hauer, widzę że Ty już też w międzyczasie zdążyłeś „wyrosnąć” z Korwina? 😉

  • Szpieg 9 października 2012 Odpowiedz

    O, tu jest ten cytat:
    Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała, w telewizji powinniśmy oglądać ludzi zdrowych, pięknych, silnych, uczciwych, mądrych – a nie zboczeńców, morderców, słabeuszy, nieudaczników, kiepskich, idiotów – i inwalidów, niestety.
    Jeśli chcemy, by ludzkość się rozwijała – oczywiście.”

    A kto najgłośniej przy każdych wyborach jojczy, że go „reżimowe” telewizje nie pokazują? Kiepski nieudacznik.

  • Piotr 9 października 2012 Odpowiedz Author

    No niestety Szpiegu, że Korwin potrafi „chapnąć” to każdy wie. Natomiast tym razem przeszedł samego siebie. Mój wpis pojawił się zanim na dobre media zaczęły rozszarpywać tekst Korwina-Mikkego. Z jednej strony on nie potrafi się wycofać, przeprosić, z drugiej, ci co go krytykują też jakieś dziwne i bez sensu argumenty przytaczają np. o „szachach dla debili”. No czemu nie? Osoby z lekkim upośledzeniem umysłowym też powinny ćwiczyć umysł (a co jest lepszego niż ćwiczenie przez zabawę?). Czy te wszystkie Lisy dziennikarskie twierdzą, że nie? Ale akurat Lis to niepełnosprytny jakiś. Ostatnio widziałem, jak się nie mógł nadziwić, że ktoś twierdzi, że Pan Premier Tusk jest niewiarygodny. No jak krzywoprzysięzca może być wiarygodny?

  • Szpieg 11 października 2012 Odpowiedz

    eh, Lis to odrębny temat-rzeka. Facet fujary w ryzach utrzymać nie potrafi i żonę w trąbę puszcza łamiąc przysięgę małżeńska, a aspirować chce do miana wyroczni moralnej.
    Najgorsze u Korwina jest właśnie to zaprzeczanie samemu sobie. Z jednej strony facet burzy się że ktoś mu w jego aucie pasy każe zapinać, a z drugiej chce decydować kto może, a kto nie może uprawiać sportu. Ani z niego liberał, ani autorytarysta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook