Kara śmierci dla „zielonych ludzików”

Na Ukrainie nadal trwają walki. W Polsce mamy za to gorączkowe komunikaty o planach zbrojeniowych i związanych z nimi wydatkami. Tyle, że to niewiele zmienia, nadal jesteśmy krajem niepoważnym. Nie mówię o tym, że pociski przeciwpancerne, które chcemy kupić naszym „Leopardom” mogą mieć kłopot z przebiciem czołowego pancerza rosyjskiego czołgu. My nawet odmawiamy karania śmiercią „zielonych ludzików”, które mogą wysadzać elektrownie, strzelać do samolotów pasażerskich, albo mordować mniej lub bardziej przypadkowe osoby.

"Zielone ludziki" na Demotywatorach
„Zielone ludziki” na Demotywatorach

Polska za sprawą naszych ustawodawców i prezydenta wyrzekła się stosowania kary śmierci nawet podczas wojny. Jest to zupełnie absurdalne podejście.  To prosty sposób na to, żeby ewentualną wojnę szybko przegrać. W normalnym kraju, który chce bronić swoich granic, w razie wojny karą śmierci zagrożeni są szpiedzy, dywersanci i dezerterzy. Wydarzenia w ostatnim roku pokazują, że konflikt zbrojny w naszej części Europy nie należy do scenariuszy fikcyjnych. Co gorsza, wojna nie musi być prowadzona bezpośrednio, a za pomocą wysyłanych na terytorium innego państwa „niezidentyfikowanych zielonych ludzików”. Taki „zielony ludzik” może zestrzelić samolot, wysadzić elektrownię, zatruć wodociąg, zastrzelić burmistrza, zamordować generała, porwać córkę ministra itd… a III RP może mu za o wymierzyć … karę dożywocia. No cóż, jeżeli „zielony ludzik” wierzy, że jego mocodawcy wygrają, to pewnie takie dożywocie go nie przeraża. Podobnie jest ze zdrajcami, szpiegami, obcymi agentami, dywersantami itp. To są ludzie, którzy w razie konfliktu z obcym mocarstwem mogą popełniać na terenie kraju mnóstwo przestępstw, za które jedyną adekwatną karą będzie kara śmierci.

Szpiedzy przekazujący wrogowi informacje mogą doprowadzić do zagłady całej armii, a zatem i do upadku państwa.  Jeżeli szpieg zakłada, że to ta druga strona wygra, to żadna kara, oprócz kary śmierci, nie będzie dla niego odstraszająca. Będzie tak dlatego, że wszelkie inne kary są odwracalne. Zwycięzca może nagrodzić szpiegów uwalniając ich z więzień, oddając stracony majątek z nawiązką, rozdając stanowiska itd. Tylko kara śmierci może być skuteczna, każda inna w tej sytuacji jest taka jakby jej nie było.

Podobnie z sabotażystami. Mogą wysadzać obiekty strategiczne, atakować konwoje z zaopatrzeniem, niszczyć łączność, ogólnie dezorganizować działania armii i państwa. Co im za to można zrobić w kraju, który wyrzekł się kary śmierci nawet w czasie wojny? Skazać na grzywnę? Areszt? Czy może pogrozić palcem? Niestety prawdopodobnie w razie wojny żołnierze sami rozwiążą ten problem poprzez samosądy. Trudno oczekiwać, że pozostawią bezkarnym drania, który wysadził w powietrze ich kolegę. Problem w tym, że państwo prawa nie powinno funkcjonować w ten sposób, prawda?

Kolejna grupa to dezerterzy. Myli się ten, kto uważa, że profesjonalna, zawodowa armia jest niewrażliwa na dezercję. Człowiek, który idzie do wojska dla pieniędzy, może uważać, że w czasie pokoju to jest dobra posada, ale w czasie wojny, gdy wkoło spadają bomby, może nagle zmienić zdanie. Właśnie dlatego ważne jest by wśród wojska panowało silne poczucie patriotyzmu, więzi z krajem i narodem, a dezerterzy muszą być karani śmiercią. W innym przypadku jednostki będą się rozsypywać z byle powodu. W końcu dlaczego Kowalski ma nadstawiać karku, jak Nowak za próbę dezercji został zamknięty w bezpiecznym areszcie na tyłach?

Proszę zauważyć, zdrajcy lub agenci wroga mogą zabijać oficerów, mogą zabić prezydenta, premiera, innych ministrów, a państwo polskie będzie mogło najwyżej zamknąć ich w celi. I to nie na dożywocie, a tylko do czasu przegranej, co przy takim podejściu jest praktycznie pewne. Karę śmierci w czasie wojny powinna popierać każda rozsądna osoba mająca na względzie dobro państwa, nawet jeżeli wzdryga się przed stosowaniem kary śmierci wobec morderców w czasie pokoju.

Ponieważ do wysyłania „zielonych ludzików” wcale nie jest potrzebny formalny stan wojny, to prawo powinno przewidywać także karę śmierci za najcięższe zbrodnie, np. terroryzm i morderstwa. Tak właśnie należy traktować to co robią „zielone ludziki”: to są morderstwa, porwania i terroryzm (i jeszcze szereg innych przestępstw, acz zagrożonych mniejszym wymiarem kary). Zabijanie takich ludzi, także poprzez stosowanie kary śmierci, jest w zasadzie jedyna formą obrony państwa i społeczeństwa przed akcjami w stylu „zielonych ludzików”.

Więcej o karze śmierci w moim podsumowaniu.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Mitz 10 grudnia 2014 Odpowiedz

    W tym co piszesz jest trochę racji, ale z taką decyzją związane są inne problemy. Kara śmierci jest trudna i kosztowna jeżeli chcesz być pewien że się nie pomyliłeś, jeżeli nie zależy ci na pewności – zamienia się w narzędzie represji a nie sprawiedliwości.

    Załóżmy że robi się paskudnie i „specjalne okoliczności” uzasadniające egzekucję szpiegów, sprzedawczyków i innej hołoty są w mocy. Kto idzie pod nóż? Ten biznesmen z ładnym autem którego sąsiad twierdzi że współpracuje z wrogiem i że widział go z radiostacją? Facet który nie chciał dać fajek żołnierzom? Ktoś kto podpadł pułkownikowi? Tak to wygląda na przykład na terenach zajętych przez „bojowników o wolność” u jednego z naszych sąsiadów…

    No dobra, więc może wykańczamy każdego ewidentnego wroga – kto nie z nami to przeciw nam. A jak ma wrogi mundur to już w ogóle z miejsca załatwmy drania – nie brać jeńców. Za taką postawę do dziś państwa przerzucają się oskarżeniami nazywając przypadek np. masowego wybicia oficerów wrogiej armii i zakopania ich ciał w lasku „zbrodnią wojenną”.

    Tak to trochę przejaskrawione przykłady, ale przykład Stanów pokazuje że kara śmieci nie jest aż tak skuteczna w czasie pokoju, a w czasie wojny albo prowadzi do zbrodni wojennych albo powoduje głównie śmierć cywilów – nie sądzę aby nawet jedna na dziesięć ofiar takich szybkich procesów była czemukolwiek winna.

    Mam wrażenie że jeżeli nawet istnieje sposób aby był to uczciwy proces mający na celu wymierzenie sprawiedliwości, mam wrażenie że nie wytrzymałby próby ognia.

  • Piotr 11 grudnia 2014 Odpowiedz Author

    Tak, to przejaskrawione przykłady, tym bardziej, że podajesz przykład Ukrainy – kraju, który całkowicie zniósł karę śmierci! Tam dochodzi właśnie do samosądów w wykonaniu terrorystów (w tym wyszkolonych i uzbrojonych przez obce państwo) i w wykonaniu żołnierzy walczących z tymi terrorystami. Tak wygląda kraj, który zniósł karę śmierci nawet na wypadek wojny. Tak wygląda kraj, który nie groził karą śmierci nawet za atakowanie lotnisk i baz wojskowych.
    Wojna zawsze jest brutalna i pełna zbrodniczych działań, ale nie da się jej wygrać, nie da się obronić bez zabijania wrogów. W tym zabijać trzeba szpiegów, dywersantów, nieoznakowanych terrorystów podsyłanych przez przeciwnika itp. Nie ma innych metod. …no chyba, że natychmiastowa kapitulacja.

  • Mitz 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Ciężko mi się wypowiedzieć na temat przyczyn sytuacji w krajach sąsiednich. Tym niemniej pytanie pozostaje: kto będzie decydował o tym kogo odstrzelić? W jakim trybie? Na podstawie jakich dowodów?

    Przedstawiłeś ogólną ideę ale w ogólnej idei wszystko od podatków do komunizmu brzmi całkiem rozsądnie. Diabeł tkwi w szczegółach. W USA gdzie wykonywana jest kara śmierci, poprzedzone to jest wieloletnimi bataliami prawnymi. Jestem ciekaw jak wyobrażasz sobie ten przyspieszony system miałby działać?

  • Yeri 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Cytat: ” Kara śmierci jest trudna i kosztowna jeżeli chcesz być pewien że się nie pomyliłeś, jeżeli nie zależy ci na pewności – zamienia się w narzędzie represji a nie sprawiedliwości.”

    Odpowiedź: KAŻDA kara jest trudna i kosztowna jeśli mamy być pewni co do jej zasadności, ergo to nie argument przeciw karze śmierci, tylko karom w ogóle. Zaletą kary śmierci w tym konkretnym przypadku jest to, że nie może być anulowana po ewentualnym zwycięstwie mocodawców „zielonego ludka”, ergo ma realne działanie.

    Cytat: „Kto idzie pod nóż? Ten biznesmen z ładnym autem którego sąsiad twierdzi że współpracuje z wrogiem i że widział go z radiostacją? Facet który nie chciał dać fajek żołnierzom?”

    Odpowiedź: facet nie dał fajki żołnierzowi, zastrzelili zdrajcę. Chybiony argument. Jak żołnierze rozstrzelają zdrajcucha to można ich potem ścigać, bo gdzie mieli wyrok wydany przez Sąd? Nie mieli? A więc zamordowali swojego wykorzystując sytuację. I na takich ludzików, też jest kara śmierci potrzebna, bo problem z własnym wojskiem i jego morale jest stary jak świat, bez kary śmierci skazujesz własnych cywilów na łaskę swoich własnych żołnierzy- a wśród nich trafi się zawsze wielu zwyrodnialców.

    Cytat: „Za taką postawę do dziś państwa przerzucają się oskarżeniami nazywając przypadek np. masowego wybicia oficerów wrogiej armii i zakopania ich ciał w lasku „zbrodnią wojenną”.

    Odpowiedź: A przepraszam, ci oficerowie zostali skazani w procesie na karę śmierci i wyrok wykonano, podano do wiadomości i pochowano straconych na cmentarzu, czy też może przypadkiem zamordowano ich po cichutku w lesie i tamże zakopano, a krajanom zamordowanych ogłoszono, że oficerowie uciekli do Mandżurii? Oczywiście, nie oczekuj uczciwości po stalinowskich sądach. Ale to też nie argument, bo primo- teraz troszczymy się teraz o swój interes, a secundo- Stalin mógł sfingować proces, ale jak myślisz, co by powiedzieli w tamtym czasie Polacy, gdyby się dowiedzieli, że bratni ZSRR oficjalnie zabił sobie naszych oficerów, urzędników, policjantów, nauczycieli? Myślicie, że stalinizacja Polski przebiegła by tak samo? Ja jestem pewien, że nie i dlatego Stalin wybrał Mandżurski wariant. Co świadczy, że nie tak łatwo nadużywać kary śmierci, łatwiej po cichu mordować. A gdyby mordujący sołdaci wiedzieli, że za te morderstwa mogą być sami w przyszłości rozstrzelani? Kto wie, czy wtedy też tak łatwo byłoby zabić kilka tysięcy ludzi.

    Cytat: „Tak to trochę przejaskrawione przykłady, ale przykład Stanów pokazuje że kara śmieci nie jest aż tak skuteczna w czasie pokoju,”

    Odpowiedź: O, ciekawe, bo ja uważam dokładnie odwrotnie. Jakieś argumenty na podparcie tej tezy?

    Cytat: ” a w czasie wojny albo prowadzi do zbrodni wojennych albo powoduje głównie śmierć cywilów – nie sądzę aby nawet jedna na dziesięć ofiar takich szybkich procesów była czemukolwiek winna.”

    Odpowiedź: Hm, bardzo śmiała teza. Oczywiście zgodziłbym się z nią gdyby chodziło o jakikolwiek reżim totalitarny, jak choćby przywoływane wyżej ZSRR, ale to nie jest argument z przyczyn oczywistych i obrazowanych choćby przez przywoływany wyżej przykład katyński. Ale czy ma ona zastosowanie w jakimś nie-totalitarnym kraju? Pytam historycznie- bo np patrząc na historie Polski ta teza niezbyt się broni, nawet słynne podziemne sądy AK są tu świetnym przykładem. Oczywiście nie neguję tu występowania pomyłek, na pewno były i będą, tu masz rację, jednak kwestia skali jest niezwykle istotna w tym kontekście, a nie leży mi wybitnie zaproponowana przez Ciebie.

  • Yeri 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Cytat: „Mam wrażenie że jeżeli nawet istnieje sposób aby był to uczciwy proces mający na celu wymierzenie sprawiedliwości, mam wrażenie że nie wytrzymałby próby ognia.”

    Odpowiedź: Na to odpisuję osobno, bo to już problem z pogranicza filozofii bardziej. Właściwie to masz całkowitą rację, też tak uważam. Jednak przyjęliśmy konwencję (jako ludzie ogółem), że istnieją jakieś przepisy współżycia których łamanie jest karane. I tu zaczyna się mozolna dyskusja za co i jak karać, a system- zgadzam się z Tobą- nigdy nie będzie doskonały. Alternatywą dla niego jest jednak szekspirowski konflikt Kapuletów z Montekimi, ergo- nie ma alternatywy.

  • Yeri 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Cytat: „Wojna zawsze jest brutalna i pełna zbrodniczych działań, ale nie da się jej wygrać, nie da się obronić bez zabijania wrogów”

    Odpowiedź: No niestety dokładnie tak. Fajnie by było jakby nie było wojen, przestępstw i konfliktów. Niestety, były, są i będą. Jak w tej bajce Krasickiego o baranku i dwóch wilkach, którzy zdybali tego pierwszego i chcieli zjeść. A jak baranek zapytał, jakim prawem, dostał lakoniczną odpowiedź: „smacznyś, słaby i w lesie”. Po czym go zjedli. Morał jest prosty- nie bądź słaby i nie bądź w lesie, bo smakowity będziesz zawsze dla kogoś. Ukraina właśnie zbiera bolesne pokłosie tej mądrości. Kto po niej?

  • Mitz 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Yeri, odpowiadam na Twój post:

    „Zaletą kary śmierci w tym konkretnym przypadku jest to, że nie może być anulowana po ewentualnym zwycięstwie mocodawców „zielonego ludka”, ergo ma realne działanie.”

    Ciężko się z tym nie zgodzić, ale w tym scenariuszu uznajemy że zaletą jest to że goście pozostaną ukarani kiedy przegramy. Czyli musimy ich skazać i wykonać wyrok wcześniej, czyli (w warunkach wojennych) raczej szybko. Ok.

    „Chybiony argument. Jak żołnierze rozstrzelają zdrajcucha to można ich potem ścigać, bo gdzie mieli wyrok wydany przez Sąd? Nie mieli? A więc zamordowali swojego wykorzystując sytuację”

    Ok, czyli wyrok MUSI być wydany przez jakiś legalny w ramach prawa sąd. W tym się w 100% zgadzamy, chodzi o to że to ma być wymierzenie sprawiedliwości a nie zbrodnia wynikająca ze zrozumiałych w sytuacji wojny emocji. Ok.

    „O, ciekawe, bo ja uważam dokładnie odwrotnie. Jakieś argumenty na podparcie tej tezy?”

    Na przykład ten:
    http://www.deathpenaltyinfo.org/time-death-row

    Implementacja jest moim problemem. Czas wykonania kary śmierci wynika z wagi i nieodwołalności konsekwencji i chęci minimalizacji ryzyka pomyłki. Jeżeli (jak wykazałeś w punkcie pierwszym) musimy wykonać wyrok względnie szybko (bo możemy przegrać), to nasz sąd nie ma czasu na długotrwałe śledztwo – zwłaszcza że sytuacja jest dość paląca a podejrzanych relatywnie dużo. Musimy zaakceptować pewne ryzyko pomyłki. Pytanie teraz jest takie: jakie jest akceptowalne ryzyko że rozwalimy niewinnego? Czy to akceptowalne ryzyko jest większe w czasie wojny niż w czasie pokoju? O ile większe?

  • Mitz 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    I jeszcze jedno, jako tło do ostatniego postu. Jestem generalnie zwolennikiem kary śmierci – jako najcięższej kary w czasach pokoju. Zdaję sobie sprawę z tego co napisałem powyżej – z czasu i kosztu procesu, z negatywnego wydźwięku takich procesów i z możliwości nieodwołalnej pomyłki. Uważam że ten koszt jest wysoki, ale akceptuję go ponieważ są przypadki w których moje subiektywne poczucie sprawiedliwości nie widzi innego rozwiązania. To czego się boję, to sankcjonowanie działania tego procesu w „trybie przyspieszonym”, kiedy częstotliwość pomyłek dochodzi do granicy pomiędzy sprawiedliwością a morderstwem.

  • Yeri 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Cytat: ” Czyli musimy ich skazać i wykonać wyrok wcześniej, czyli (w warunkach wojennych) raczej szybko”

    Odpowiedź: jeśli nie proces i Sąd to co? Samosądy jak na Ukrainie? Lub w wielu innych miejscach? Zresztą chyba zapominamy, że kara śmierci to nie jest jedyny rodzaj kary nakładany przez Sądy dysponujące traka możliwością. Ważne jest, żeby miały taka możliwość ku zniechęcaniu zdrajców i maruderów. Ponadto, będąc oskarżonym o zdradę stanu wolałbym mieć coś do powiedzenia przed Sądem, coś co zostanie zaprotokołowane, a wyrok będzie musiał mieć uzasadnienie pod którym ktoś się podpisze, niż po prostu być rozstrzelanym przez nakręconych adrenalina wojaków z wykształceniem zawodowym rolniczym (z całym szacunkiem dla zawodowych rolników), którzy doszli do wniosku, że „Ty być zdradziec”. I których nie można potem nawet do odpowiedzialności pociągnąć za bardzo.

    Cytat: ” to ma być wymierzenie sprawiedliwości a nie zbrodnia wynikająca ze zrozumiałych w sytuacji wojny emocji. ”

    Odpowiedź: dokładnie o to mi chodzi. Jak jest taka kara i Sąd jest normalny to możemy mówić o wymierzaniu sprawiedliwości. „Zrozumiałe emocje” są za to domeną przywoływanych wyżej wojaków, którzy wobec braku oficjalnej kary śmierci sami naprawiają system. Pytanie retoryczne- który organ ma większą skuteczność i rzadziej się myli?

    Cytat: „jakie jest akceptowalne ryzyko że rozwalimy niewinnego?”

    Odpowiedź: a to już pytanie do chłopców od samosądów 🙂 Patrz punkt pierwszy tej wypowiedzi.

    Cytat: „To czego się boję, to sankcjonowanie działania tego procesu w „trybie przyspieszonym”, kiedy częstotliwość pomyłek dochodzi do granicy pomiędzy sprawiedliwością a morderstwem.”

    Odpowiedź: Masz rację, też się tego boję. Ale brak kary śmierci to primo- młyn na wodę „zielonych ludzików”, którzy nie mają problemu z zabijaniem, secundo- to o czym pisałem powyżej, czyli zielone światło dla wymierzania sprawiedliwości na własną rękę.
    O potrzebie ochrony przed własnymi żołnierzami już wspominałem wcześniej, teraz tylko delikatnie przypomnę.

  • Mitz 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Nie wiem czy świadomość istnienia takiego sądu powstrzyma rękę owych „chłopców z wykształceniem rolniczym”, szczególnie jeżeli sąd zdecyduje od czasu do czasu wypuścić kogoś tylko dlatego ze ma 96 lat, nie ma nóg i jest niemy 😉

    Ale na poważnie – nie sądzę aby zmieniło to coś na samym froncie, gdzie są żołnierze. Tam obowiązywać będzie prawo wojny i każdy kto wygląda podejrzanie może zostać rozwalony, dokładnie jak w „Rzezi niewiniątek” Kaczmarskiego.

    Ale może i tak, może świadomość że koleś zostanie ukarany coś faktycznie zmienia. Tyle że sądy będą raczej dla cywilów a pytanie o akceptowalne ryzyko nie należny do chłopców z samosądów tylko do ludzi którzy teraz będą formować to prawo.

  • Yeri 11 grudnia 2014 Odpowiedz

    Czy ja wiem, czy dla cywilów głównie? Tak historycznie patrząc- wszystkie armie, od Aleksandra Wielkiego po Napoleona używały szczodrze kary śmierci (i kar cielesnych) żeby karać za przestępstwa wobec ludności cywilnej (czasem tylko wobec swojej, co prawda). Potem oczywiście też.
    No i tytułowe „zielone ludki”- ciężko ich cywilami nazwać. Nie bez znaczenia jest też, że jeśli za ów czyn obowiązywała kara śmierci w momencie popełnienia przez nich tego czynu, to będą mogli być na nią skazani nawet po wojnie, wiele lat po. A jak pokazuje historia- nieraz się przegrywa wojnę, ale koniec końców i tak się odzyskuje niepodległość, akurat my Polacy to dobry przykład tego.
    Co do „rzezi niewiniątek” Kaczmarskiego, na pewno masz rację, tak było i będzie, ale głupotą jest pozbawianie się narzędzi obrony przed zwyrodnialcami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook