Rada Miasta Krosna: protokół zmieniono, przestępstwa nie było?

Prokurator ustalił, że w protokole z komisji Rady Miasta napisano nieprawdę, a następnie …umorzył sprawę nie dopatrując się żadnego przestępstwa. W międzyczasie było też orzeczenie Sądu, które w zasadzie zignorowano. Zobacz do są zdolni radni z powodu 250 złotych.

Lista obecności ze spornego protokołu
Lista obecności ze spornego protokołu

Przepraszam za opóźnienia w „Subiektywnym przeglądzie radnych”, ale kolejna trójka przystawiła, ze względu na niepokojące doniesienia musiałem zapoznać się w prokuraturze z aktami sprawy z 2011 roku. Ponieważ ich zawartość była szokująca, to zwróciłem się z pytaniami do Przewodniczącego Rady (pana Słysia znanego z pierwszego odcinka) i do prezydenta Miasta z pytaniami w trybie dostępu do informacji publicznej. Kolejne dwa tygodnie czekałem na odpowiedzi, niestety w większosci wymijające. Odpowiedź od Piotra Przytockiego wręcz obraża inteligencję. Temat dotyczy akurat trójki radnych (głównie dwojga z nich), których opiszę w kolejnym odcinku „Subiektywnego przeglądu”. Sama sprawa wymaga jednak osobnego i niestety obszernego wpisu na blogu. Zatem do rzeczy, bo i tak będzie dużo tekstu do czytania.

Od kilku lat krążą po Krośnie plotki o fałszowaniu protokołu i wyłudzaniu diety przez jedną radną. Chodzi radną Annę Dubiel. Podczas postępowania uniemożliwiano wgląd do akt zgłaszającemu nieprawidłowości, ale obecnie akta są już informacją publiczną. Dlatego niedawno uzyskałem do nich dostęp. To co przeczytałem wprawiło mnie w zdumienie.

Co ustalił prokurator?
Prokurator ustalił, że radnej Anny Dubiel nie było podczas obrad Komisji Budżetowo-Finansowej 30 września 2011 roku. Pomimo tego radna podpisała listę obecności, została dopisana do protokołu jako uczestnicząca w głosowaniu na komisji, a na koniec podpisała protokół poświadczając, że tak właśnie było. Za brak obecności na Komisji radnej potrącono by około 250 złotych wynagrodzenia i nie ma tu znaczenia, że ta komisja była zwołana na 10-15 minut. Ponieważ radna została dopisana do protokołu to mogła pobrać i pobrała pełne wynagrodzenie za ten miesiąc.
Protokołu nie podpisało dwóch radnych odmawiając poświadczenia nieprawdy, trzeci radny podpisał się, aczkolwiek dodał adnotację, ze swoją uwagą. Oprócz Anny Dubiel protokół podpisali tylko jej klubowi koledzy: Tadeusz Alibożek, Marcin Niepokój i Stanisław Czaja. Pomimo znacznych rozbieżności w zeznaniach świadków prokurator uznał, że wszyscy radni zgodzili się na dopisanie Anny Dubiel do protokołu. Następnie stwierdził, że skoro tak zrobili, to widocznie mogli i nie ma przestępstwa. To skandaliczne moim zdaniem orzeczenie opiera się na błędnym założeniu, że w tej sprawie ewentualnym poszkodowanym jest Rada Miasta Krosna. Tym samym prokurator uznał, że skoro członkowie rady zgodzili się na takie rozwiązanie, to nie ma problemu. Problem jednak jest z nastepujacych powodów.
– Po pierwsze Rada Miasta nie ma swoich pieniędzy, Rada dysponuje środkami gminy i jeżeli ktoś jest w sprawie poszkodowany, to właśnie gmina. Zresztą tak orzekł Sąd w trakcie rozstrzygania zażalenia na zarządzenie prokuratora w tej sprawie. Należy tu zaznaczyć, że Sąd zajmował się tylko kwestiami procedur, a nie rozważał merytorycznych argumentów, ani nie orzekał w sprawie samego sporządzenia protokołu. Pomimo, że wszystko, w tym orzeczenie Sądu, wskazywało, że poszkodowana w sprawie jest gmina, to i tak do końca prokuratura uznawała za poszkodowanego Radę Miasta. Jakie są tego skutki? Po pierwsze jedynie przewodniczącemu Rady Miasta (klubowemu koledze zamieszanych radnych!) przyznawano prawo do zażalenia na umorzenie sprawy. Równocześnie odmawiano wglądu do akt innym osobom, w tym zawiadamiającemu radnemu twierdząc, że nie ma on uprawnień do reprezentowania poszkodowanego (rady albo gminy). Ja sam zwróciłem się do prezydenta z pytaniem o to, czy został zawiadomiony jako przedstawiciel gminy o tym, że to gmina mogła być poszkodowana w tej sprawie. Odpowiedział wymijająco, że po prostu „wiedział o postępowaniu”. No tak, ja wiedziałem, że wiedział, bo nawet był przesłuchiwany jako świadek, chodziło jednak o to, że poszkodowana gmina nie została zawiadomiona o możliwości złożenia zażalenia na umorzenie sprawy. Pytanie czy prezydent byłby zainteresowany odwoływaniem się w sytuacji, gdy oskarżenie dotyczy jego zaplecza politycznego? Pewnie nie. Zresztą zapytałem nawet prezydenta o to, czy się odwoływał. Odpowiedział, że nie, bo (UWAGA!) „nie był zawiadamiającym”. Prosze państwa, połowa akt w tej sprawie to korespondencja radnego Hejnara, zawiadamiającego o możliwości popełnienia przestępstwa, która odbija się od kolejnych instytucji odpowiadających mu: „pan jest tylko zawiadamiającym, odwoływać się może tylko poszkodowany”. Tymczasem prezydent Piotr Przytocki, przedstawiciel poszkodowanej gminy, z jednej strony nie jest informowany o tym, że mogło dojść do działania na szkodę gminy, a z drugiej sam ma temat w nosie, zbywa, że przecież „nie jest zawiadamiającym”. A może powinien być zawiadamiającym? Skoro jest funkcjonariuszem publicznym i dowiedział się, że w jego gminie radni sobie wpisują w protokole 7 tam gdzie ma być 6?

– Po drugie zeznania świadków są rozbieżne. Mamy tu co najmniej trzy wersje wydarzeń oraz świadków, którzy nic nie pamiętają i w sprawie dotyczącej tego, czy w protokole napisano prawdę …odsyłają do protokołu. Tymczasem prokurator bierze wersję jednej osoby i uznaje, że właśnie tak było. Osobiście wolałbym, żeby sprawę jednak zbadał Sąd.

– Po trzecie, protokół powinien wiernie odzwierciedlać przebieg obrad, dlatego wpisywanie, że ktoś był na sali, chociaż go nie było jest niedopuszczalne. Jeżeli radni chcieli dopisać, ze pomimo spóźnienia uznają obecność radnej na Komisji, to powinno to być odpowiednio odnotowane w protokole, że była taka sytuacja takie ustalenia. No chyba, że nie było takich ustaleń, tylko liczono, że nikt nie zauważy, iż wpisano 7, tam gdzie powinno być 6.

– Po czwarte, jeżeli prokurator uznał, że wszyscy obecni n Komisji radni zgodzili się na napisanie nieprawdy w protokole, to powinien postawić zarzuty wszystkim, a nie udawać, że nic się nie stało. Protokół to nie papier toaletowy.

Co zeznawali radni i inni?
Całe akta umorzonego postępowania są aktualnie informacją publiczną ponieważ dotyczą sprawy publicznej instytucji – Rady Miasta i naszych przedstawicieli w tym „organie”. Orzeczenie prokuratora jest dla mnie szokujące, gdy zestawi się je z treścią zeznań świadków. Przypominam, prokurator twierdzi, że radną dopisano za zgodą wszystkich, zatem nie ma mowy o przestępstwie. Nie dość, że jest to absurdalne, to na dodatek nie ma pokrycia w zebranym materiale. Trzeba tu zaznaczyć, że świadkowie, na kolejnych przesłuchaniach zeznawali tak samo.
Radny Janusz Hejnar (Klub PiS) złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zeznał, że Anna Dubiel nie była obecna na Komisji, że została dopisana do protokołu jako obecna i uczestnicząca w głosowaniu, a uwagi o tym, ze nie wszyscy byli obecni zostały zignorowane. Zawiadomił prokuraturę, że w ten sposób doszło do oszustwa polegającego na wyłudzeniu diety za posiedzenie, na którym radna nie była obecna.
Radny Marcin Niepokój (Klub Samorządowy) zeznał, że radna Dubiel przyszła po zakończeniu obrad komisji. Powiedział, że radna tłumaczyła się utknięciem w korku oraz wyraziła pozytywną opinię o przedstawionym projekcie. Zeznał też, że nie widział kiedy podpisywała listę obecności. Dodał, że widział radną dopisaną na liście, ale uznanie obecności pozostaje w kompetencjach przewodniczącego Komisji, wiec podpisał protokół. Nie pamiętał czy ktokolwiek zgłaszał uwagi co do uznania obecnosci radnej na Komisji.
Radny Bogdan Józefowicz (Klub PiS) zeznał, że radna Dubiel przyszła po zakończeniu obrad komisji. Następnie dodał, że zauważył jej podpis na liście obecności i dlatego sam nie podpisał protokołu. Zeznał też, że radny Piotr Lenik zwrócił uwagę, ze nie wszyscy byli obecni, ale Tadeusz Alibożek (przewodniczący komisji, Klub Samorządowy) powiedział, że „jak są jakieś uwagi, to powinny być w protokole” (proszę zwrócić uwagę, gdyby WSZYSCY zgodzili się na dopisanie Anny Dubiel do protokołu to taki dialog nie mógłby mieć miejsca! ). Bogdan Józefowicz stwierdził też, że odmówił podpisania protokołu w tej formie, a Piotr Lenik stwierdził, że przy swoim podpisie złoży adnotację, że nie wszyscy byli obecni.
Radny Stanisław Czaja (Klub Samorządowy) w sumie nic nie zeznał. Jako jedyny miał kłopoty z pamięcią i nie potrafił powiedzieć, czy Anna Dubiel była na obradach czy nie. Powiedział tylko wymijająco, że o tym kto był obecny świadczy lista obecności, a zgodnie ze Statutem protokół powinny podpisać osoby uczestniczce w posiedzeniu. Czyli: „skoro ją dopisali, to znaczy, że była.” Na kluczowe pytania świadek odpowiadał: „Nie wiem, nie pamiętam, nie zwracałem uwagi”.
Skarbnik Marcin Połomski, zarazem zięć radnego Czaji zeznał podobnie jak teść. Na pytania odpowiadał: „Nie pamiętam, nie posiadam informacji”.
Radny Tadeusz Alibożek  (Klub Samorządowy) także zeznał, że Anna Dubiel przyszła po zakończeniu obrad Komisji. Podał ważny szczegół: gdy na salę weszła Anna Dubiel to nie było już protokolantki, protokołu, ani listy obecności. Na sali byli jeszcze członkowie komisji, rozmawiali, bo wkrótce miała się rozpocząć Sesja. Tadeusz Alibożek zeznał, że zapytał Annę Dubiel o jej stanowisko w sprawie opiniowanych autopoprawek. Następnie stwierdza, że poprosił radną Dubiel by udała się do Biura Rady i tam zgłosiła swój udział w Komisji protokolantce. Fakt, że nikt nie zgłaszał uwag do rozmowy Tadeusza Alibożka z Anną Dubiel po zakończeniu Komisji pan Tadeusz uznał za przyzwolenie do dopisania radnej do protokołu. Tylko czy prokurator się nie zastanowił, dlaczego niby ktokolwiek miałby zgłaszać uwagi do prywatnej rozmowy radnych na temat, który zaraz będzie poruszany na sesji? Następnie Tadeusz Alibożek tłumaczy się, że w Statucie nie ma szczegółowych zasad odnośnie przeprowadzania komisji nadzwyczajnych. Ma rację, nie ma… ale są ogólne zasady sporządzania protokołów i zasady dostępu do informacji publicznej.  Zeznał też, że dwie osoby były przeciwne przyjęciu protokołu, ale „nikt nie zgłaszał zastrzeżeń”, dodał, że tylko Piotr Lenik dopisał coś obok podpisu, ale nie może tego rozczytać wiec nie wie o co chodzi. Wytknął przy tym, że robienie takich dopisków jest sprzeczne z regulaminem. Podkreślał, że w obecności wszystkich polecił Annie Dubiel udać się do Biura i dopisać do protokołu.
Protokolantka zeznała, że w komisji nie brała udziału Anna Dubiel oraz, ze minęła się z nią na korytarzu gdy szła do Biura Rady z rękopisem protokołu i listą obecności. Teraz uwaga! Protokolantka zeznała, że przyszedł do niej przewodniczący Tadeusz Alibożek i polecił jej umieścić głos Anny Dubiel w protokole. Następnie według zeznań protokolantki przyszła Anna Dubiel, która powiedziała, że przewodniczący komisji kazał jej podpisać się na liście obecności (tak zeznała protokolantka: kazał). Następnie zeznała, ze w głosowaniu nad przyjęciem protokołu nie wzięły udziału trzy osoby, dwie nie podpisały, a jeden radny zrobił dopisek przy podpisie.
Radny Piotr Lenik (wtedy Klub PO) zeznał, że w posiedzeniu brało udział 6 z 7 członków Komisji. Stwierdził, że nie wie w jakich okolicznościach została dopisana Anna Dubiel oraz, że nie było takiej sytuacji by przewodniczący w obecności wszystkich odbierał od niej oświadczenie. Piotr Lenik zeznał też, że przewodniczący proponował przyjecie protokołów z dwóch ostatnich komisji w jednym głosowaniu. Piotr Lenik twierdzi, że się temu sprzeciwił w związku z wątpliwościami co do jednego z protokołów, bo w Komisji brało udział 6 osób, a wpisane jest 7. Podpisując protokół zrobił adnotację o przekazanych uwagach. Zeznał też, że protokolantka przeprosiła go za nieprawidłowości w treści protokołu mówiąc, że zrobiła to na polecenie przewodniczącego Alibożka. Piotr Lenik zeznał, że poprosił by jego uwagi znalazły się w kolejnym protokole, z października.
Radna Anna Dubiel (Klub Samorządowy) rozpytywana po raz pierwszy (!) przez policjanta powiedziała, że spóźniła się na komisję, ale weszła  gdy wszyscy jeszcze byli obecni. Powiedziała, że listę obecności podpisała natychmiast na miejscu. Powiedziała też, że inni radni mówili, że mogą być z tym problemy, ale ona oświadczyła, że dietę za tę komisję może oddać. Zeznała też, że Tadeusz Alibożek oświadczył, że sprawa jest zamknięta.
Zeznając później Anna Dubiel stwierdza, że rozminęła się w korytarzu z protokolantką. Następnie stwierdziła, że na sali przewodniczący Alibożek odebrał od niej oświadczenie w prawie opiniowanych autopoprawek. Szokujące jest, że Anna Dubiel w zeznaniach twierdzi, iż z jej punktu widzenia posiedzenie nadal trwało. Bez protokołowania Pani Anno? I w takim razie kiedy się zakończyło? Przecież komisję kończy przewodniczący słowami o zamknięciu obrad. Wszyscy twierdzą zgodnie, że ta formuła padła przed Pani wejściem na salę, a to znaczy, że przewodniczący nie zamykał obrad drugi raz specjalnie dla Pani. Osoba, która trzecią kadencję jest w Radzie, na dodatek sama jest przewodniczącą komisji, „ze swojego punktu widzenia” nie zauważyła, że jest już po komisji?
Anna Dubiel zeznaje, że Tadeusz Alibożek polecił jej podpisać się na liście obecności, a protokolantka już była o tym wcześniej poinformowana. Zeznając nic nie wspominała o tym by ktokolwiek zgłaszał wątpliwości co do takiego rozwiązania. Dodała też, że trudno określić czas jej uczestnictwa w tej nietypowej i krótkiej komisji, radna cały czas traktuje to jak spóźnienie, a nie nieobecność na Komisji.
Prezydent Piotr Przytocki (popierany przez Klub Samorządowy) zeznał, że radna przybyła na posiedzenie po jego formalnym zakończeniu. Odpowiadając powiedział też, że nic nie wie o tym w jakich okolicznościach podpisała listę obecności. Powiedział też, że przewodniczący odebrał od radnej oświadczenie w sprawie poruszanej na Komisji. Prezydent zeznał, że pomimo spóźnienia radnej nie było żadnych oporów ze strony członków Komisji by ją dopisać do listy obecności, przy czym nie pamiętał, czy protokolantka (wraz z listą obecności) wyszła przed przybyciem Anny Dubiel.

Co dalej?
Jak widać w zeznaniach są duże sprzeczności. Tym samym zaskakująca jest decyzja prokuratora o umorzeniu postępowania i nie kierowania go do Sądu. Prokurator uznaje, że „za zgodą wszystkich członków komisji konwalidowano spóźnienie radnej”, chociaż zeznania połowy świadków temu przeczą. Zresztą co to znaczy: „za zgodą wszystkich”? Przepraszam, ale protokół z Komisji ma wiernie odzwierciedlać jej przebieg. Przewodniczący Stanisław Słyś potwierdził mi to zresztą w odpowiedzi na moje pytania. Jednak protokół, według którego głosowało 7 osób w chwili gdy rzeczywiście było ich tylko 6 nie jest „wiernym odzwierciedleniem”. Cała ta sprawa bardzo mi się nie podoba, szczególnie w połączeniu z innymi przypadkami ograniczania dostępu do informacji publicznej w Krośnie. Mam na myśli fakt, że terminy i miejsce obrad Komisji nie są podawane do publicznej wiadomości, a obywateli, którzy mimo wszystko przyszli wypraszano z Komisji (nie mówię tylko o sobie). Mamy prawo wejść na komisję i nawet ją nagrywać. Gdyby ktoś był na tej nieszczęsnej komisji i ją nagrał, to nie byłoby mowy o dopisywaniu radnej do listy obecności. Przypominam: protokół nie jest robiony dla zabawy, ani na pamiątkę. Protokół jest formą dostępu obywatela do informacji publicznej, czyli w tym przypadku dostępu do obrad Komisji. Tak, dostęp do informacji publicznej obejmuje wstęp na Komisję Rady Miasta, a nie sam dostęp do protokołu. Sporządzenie protokołu jest formą zapewnienia obywatelom dostępu do obrad Komisji, bo przecież nie każdy ma czas przyjść na obrady o tej samej porze (tym bardziej, że terminu się nie ogłasza). Jeżeli w protokole napisano nieprawdę, to nasz (mój czy Twój) dostęp do tego co działo się na komisji został właśnie ograniczony. Zwracałem się w tej sprawie z pytaniami do przewodniczącego Rady. Pytałem czy takie przypadki jak z protokołem z 30 września miały miejsce częściej. Odpowiedział wymijająco, że „ta sprawa była badana przez prokuraturę”. Tak, ta była badana, ale ja Panie Stanisławie pytałem, czy tak robicie sobie cały czas z protokołami z Komisji, na które nie wpuszczacie obywateli i których nikt nie zgłosił do prokuratora. Zadałem też pytanie czy prowadzony jest rejestr podobnych przypadków. Odpowiedziano, że takiego rejestru nie ma. Proszę zauważyć, Pani Anna zeznaje, że według niej komisja dalej trwała. Bez protokolantki i bez protokołowania. Mam rozumieć, że skoro pani Anna nie widziała w tym nic niewłaściwego, to znaczy, że często komisje tak sobie obradują poza protokołem? To dlatego szanowni radni nie chcieliście świadków z zewnątrz na Komisjach?

Dostęp do informacji publicznej to jedna z fundamentalnych zasad demokratycznego państwa prawa, natomiast pisanie nieprawdy w protokole to ograniczanie dostępu do tego, co działo się na komisji. Jeżeli zrobiono to tak, jak uznał prokurator, że „wszyscy radni się zgodzili” to jest jeszcze gorzej! To żadne usprawiedliwienie, to pogrąża wszystkich członków komisji jako działających „wspólnie i w porozumieniu”!

Ze swojej strony będę domagał się: ogłaszania terminu i miejsca obrad Komisji Rady Miasta, nagrywania tych obrad, publikowania wszystkich tych protokołów na BIP. Nie może tak być, że do protokołów będą wpisywane osoby, słowa, albo rzeczy, któych nie było.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Irek 29 października 2014 Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się Twoje zaangażowanie. Zagrzewam do dalszych działań i pozdrawiam.

  • Kuba 30 października 2014 Odpowiedz

    Tak jak przedmowcy – podoba mi sie bardzo Pana zaangazowanie i zycze wytrwalosci.

  • Hejter 30 października 2014 Odpowiedz

    Piotrze nie popieram tego co zrobiłeś. Insynuujesz, że Pani Dubiel jest nie wporządku. A to uczciwa i dobra kobieta, która wielokrotnie pomagała innym, wydając często swoje własne prywatne pieniądze. Jest przykładem jak powinna wyglądać praca radnego. Sprawa została umożona, więc czemu jątrzysz ?

  • Piotr 30 października 2014 Odpowiedz Author

    Przecież napisałem, że sprawa została umorzona. Ja tylko domagam się, żeby ludzie, który od 3 kadencji rządzą Krosnem zaczęli przestrzegać naszego prawa dostępu do informacji publicznej. Czy to grzech? To, że wyrzucano obywateli z Komisji to fakt. Natomiast ta sprawa pokazuje, że jakość protokołów jest wątpliwa. Podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem, a to co publikuję jest informacją publiczną, którą ma prawo poznać każdy mieszkaniec Krosna. Gdyby radni zadbali o jawność Komisji, to nie byłoby takich sytuacji. Domagam się jawności w oparciu o Konstytucję, ustawę o samorządzie i ustawę o dostępie do informacji publicznej.

  • Hejter 30 października 2014 Odpowiedz

    „… to znaczy, że często komisje tak sobie obradują poza protokołem? To dlatego szanowni radni nie chcieliście świadków z zewnątrz na Komisjach?”

    To są Twoje insynuacje. To oczywiste, że nikt prawa nie łamie. To są twoje osobiste fanaberie Piotrze. Każdy prawnik Ci to powie.

  • Piotr 30 października 2014 Odpowiedz Author

    Dla mnie to nie jest oczywiste. Osobiście byłem wyrzucany z komisji przez radnych Klubu Samorządowego. Każdy prawnik Ci powie, że to było ewidentne łamanie prawa. Wiem, że było też więcej takich przypadków. Nauczenie radnych, że nie mają racji wymagało sporo wysiłku i nerwów, chociaż obeszło się bez Sądu.
    Same zeznania Anny Dubiel sugerują, że nie widziała nic dziwnego w obradach bez protokołowania. To bardzo niepokojące z punktu widzenia transparentności pracy Rady i nie zamierzam tego pozostawić bez wyjaśnienia.

  • Prawnik 31 października 2014 Odpowiedz

    Panie Piotrze poziom tego artykułu to rynsztok. „Od kilku lat krążą po Krośnie plotki o fałszowaniu protokołu i wyłudzaniu diety przez jedną radną. Chodzi radną Annę Dubiel”. Powołuje się Pan na plotki? Zdaje Pan sobie sprawę o odpowiedzialności karnej za takie paszkwile ?

  • Piotr 31 października 2014 Odpowiedz Author

    Proszę czytać uważnie, ja odnoszę się do plotek i przekazuję informacje jakie w tej sprawie uzyskałem. Każdy może się podpisać, że jest „prawnikiem”, ale „odpowiedzialnością karną” proszę mnie tu nie straszyć bo to nic nie da. Panie prawniku, jak Pan taki pewny siebie i odważny to proszę z imienia i nazwiska się podpisywać 😀

  • Irek 31 października 2014 Odpowiedz

    Każdej akcji towarzyszy reakcja 😉

  • KaNaPowiec 22 listopada 2014 Odpowiedz

    I ludzie na takie osoby głosują…

  • jawność 21 grudnia 2014 Odpowiedz

    Tutaj nagrywają wszystkie komisje radnych od dość dawna: przykładowa komisja
    http://stacja-tluszcz.pl/?p=15091

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook