Subiektywny przegląd radnych Krosna: Słyś, Kubit, Dudycz

Od paru lat jestem świadkiem prawie każdej sesji Rady Miasta Krosna. Pomimo oporu niektórych radnych udało mi się nawet  wejść od czasu do czasu na komisje. Podzielę się moimi spostrzeżeniami odnośnie samych rajców. Na początek prezydium: Stanisław Słyś, Zdzisław Dudycz i Zbigniew Kubit.

 

Kolejność będzie niealfabetyczna, zgodna za to z zajmowanymi miejscami. Zaczynamy zatem od szacownego Prezydium, w którym zasiada wyłącznie Klub Samorządowy (obóz polityczny prezydentów).

Stanisław Słyś

slysS. Słyś, Przewodniczący Rady, Klub Samorządowy

Od wielu lat Przewodniczący Rady Miasta. W poprzednich kadencjach przewodniczący Klubu Samorządowego. W tej kadencji też faktyczny lider tego Klubu. To on de facto zwołuje Klub, czy wypowiada się w imieniu Klubu na sesjach. Zarazem w moim przekonaniu jest to osoba, która absolutnie nie powinna być samorządowcem, ani nie powinna sprawować żadnych funkcji publicznych. Człowiek, który ma własną interpretację prawa, którego nawet nie zna. Radny, który przekrzykuje innych, prowokuje kłótnie i niepotrzebne awantury. To, że taki radny jest od kilku kadencji przewodniczącym, a klubowi koledzy zawsze go bronią świadczy źle o całym Klubie Samorządowym.
Lista przewinień, nadużyć ze strony Stanisława Słysia jest dość długa. Zaczyna się od drobnego nadużywania miejsca parkingowego dla samochodów służbowych urzędu, poprzez przyzwolenie na pozbawienie biernego prawa wyborczego do Rady Dzielnicy części uczestników spotkania w Suchodole, aż po jeszcze poważniejsze sprawy.
Przykładowo Komisja Rewizyjna stwierdziła, że w poprzedniej kadencji bezprawnie łączył stanowisko w radzie miasta ze stanowiskiem w radzie nadzorczej spółki miejskiej. Gdyby ktoś „życzliwy” wcześniej doniósł to pan przewodniczący nie byłby przewodniczącym. Jednak to mu nie przeszkadza na podstawie „życzliwych donosów” dawać pod obrady absurdalnych zarzutów wobec innych radnych. Zresztą przy tej okazji w skandaliczny sposób ukrył projekty uchwał ograniczając dostęp do informacji publicznej. Aroganckie i absurdalne tłumaczenia, że „chronił dane osobowe” są całkowicie pozbawione sensu. Przecież jeżeli tam były „dane”, to pan Stanisław złamał ustawę o ochronie danych osobowych gdy udostępnił te projekty innym radnym, prawda?
Przepraszam, że tak dużo o jednej osobie, ale akurat pan Stanisław zajmuje takie stanowisko, że skupia na sobie dużo uwagi.
Kolejna przykra sprawa to uwiecznione w protokole z marca 2010 wypowiedzi S. Słysia na temat przebiegu Drogi G. Zgodnie z tym protokołem pan Stanisław był jedną z osób, która namawiała do poprowadzenia drogi przez budowaną piekarnię Hejnara, twierdząc, że ta budowa jest wstrzymana i nielegalna (bez żadnego wyroku Sądu). Zapytany o to jako świadek przed Sądem, pod przysięgą, stwierdził tylko, że „protokoły nie są autoryzowane”, nieźle nie? Także na sesji nie dołożył starań by sprawę wyjaśnić, tylko zarządził głosowanie pomimo braku odpowiedzi na dość istotne pytania np: „czy budowa Hejnara została wstrzymana czy nie?”

 

Zdzisław Dudycz

dudycz1Z. Dudycz, Wiceprzewodniczący Rady, Klub Samorządowy

Radny weteran z dzielnicy Polanka. Wiceprzewodniczący Rady. Człowiek spokojny i opanowany, gdy zabiera głos to na ogół wnosi do dyskusji tak zwany „chłopski rozum”. Zauważam, ze nie lubi nadmiernie komplikować spraw, jest skłonny do kompromisów i sam zwykle nie wywołuje spięć.
Dlatego zwykle zaskakują sytuacje takie jak w 2013 roku, gdy doszło do sporu o „pomnik przyrody” w Polance . Radny Dudycz wtedy z nieznanych mi powodów wymyślał różne rzeczy, byle pewne pokaźne i zacne drzewo nie zostało objęte ochroną pomnikową. Swoją opinię przeciwstawiał ekspertyzom i bogatej dokumentacji, niezrażony pytaniami o swoje kwalifikacje dendrologiczne.
Z. Dudycz jako radny głosuje wiernie i zgodnie z linią Klubu Samorządowego. W tym głosował np. za stawką opłat za śmieci, za podwyżkami podatków lokalnych, cen biletów MKS, czy za budową wspomnianej drogi przez piekarnię. W tej ostatniej sprawie, podobnie jak innym radnym Klubu Samorządowego, chyba nie przeszkadzają mu uwagi o tym, że doszło do pomyłki, wprowadzenia radnych w błąd, więc konsekwentnie głosuje nawet przeciw ustaleniu stanu faktycznego. Generalnie nie wyróżnia się ani na plus, ani na minus, wyraźnie wystarcza mu popieranie pomysłów prezydenta i upomnienie się co jakiś czas o swoją dzielnicę. Zresztą jest to minimum, które spełnia prawie każdy radny.

Zbigniew Kubit

kubitZ. Kubit, Wiceprzewodniczący Rady, Klub Samorządowy

 Zastępca Przewodniczącego Słysia. To on najczęściej zastępuje Przewodniczącego, gdy ten jest nieobecny na całej lub części sesji. Trzeba tu zaznaczyć, ze frekwencja naszych radnych jest prawie 100%, rzadko kiedy kogoś brakuje.
Zbigniew Kubit jako prowadzący obrady zachowuje się bardzo profesjonalnie. Jest rzeczowy, konkretny, bezstronny. Nie wywołuje zbędnych konfliktów niepotrzebnymi docinkami, jak to ma w zwyczaju S. Słyś. Sposób prowadzenia obrad przez Kubita to po prostu dowód, że w krośnieńskiej radzie można normalnie pracować. Przecież to dokładnie ta sama Rada, ci sami ludzie, jedynie kto inny prowadzi obrady, a różnica jest jak Niebo i Ziemia. Najwyraźniej największy problem tkwi po prostu w Przewodniczącym.
Co można jeszcze o samym Kubicie? W zasadzie jest to typowy radny Klubu Samorządowego, to znaczy, że nie wychyla się z własnymi opiniami czy (nie daj boziu) z krytyką lub odmiennym głosowaniem. Głosuje tak jak Klub, czy to za podwyżką podatków, czy dotacjami do miejskich spółek, w tym do CDS, która to miała utrzymywać się sama. Trzeba tu jednak przypomnieć, ze to Kubit pierwszy publicznie, na sesji, podał orientacyjną kwotę, jaką trzeba będzie dołożyć pod koniec roku do CDS i nie wyglądał przy tym na zadowolonego z tego powodu. Podana kwota kilka miesięcy później okazała się zgodna z prawdą, co jednak nie przeszkodziło mu w głosowaniu za za hojnym wsparciem spółki z kasy gminy.
Zbigniew Kubit obok Stanisława Słysia był jednym z głównych bohaterów „demokracji po suchodolsku”, czyli skandalicznego zdarzenia podczas wyborów do rady dzielnicy. Pozbawiono wtedy część mieszkańców biernego prawa wyborczego poprzez zamknięcie listy pomimo zgłaszania kandydatur.
Co ciekawe także z powodu wypowiedzi Zbigniewa Kubita nagłośniony został fakt „dżentelmeńskiej umowy na dzierżawę Domu Ludowego w Suchodole”. Chodzi o ustną umowę, jaką samorząd dzielnicy (w tym Z. Kubit i S. Słyś) miał zawrzeć z prywatnym przedsiębiorcą odnośnie wykorzystania Domu Ludowego. Sam DL jest majątkiem gminy i niepisane umowy, których warunków mieszkańcy nie mogą sprawdzić budzą niemałe wątpliwości, tym bardziej, że wcześniej śp. radny Bronisław Burek publicznie ogłosił, że Dom Ludowy został wyremontowany „za darmo”. Tłumaczenie, ze „to tylko tak starszy Pan sobie gadał” nie jest żadnym wytłumaczeniem, bo pan Bronisław nie był sam na spotkaniu Dzielnicowym, byli inni radni i członkowie Zarządu, był prezydent i naczelnicy z Urzędu. Pewnie gdyby Kubit się nie wygadał, to praktycznie nikt by nie wiedział, że wcale nie było tak „za darmo”.

Fot. krosno.pl

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook