Jutro w Krośnie będą zbierane podpisy za fragmentaryczną legalizacją „ziela”. Chodzi o uprawę na niewielką skalę i posiadanie na własny użytek.
Pytanie czy to ma sens? W moim przekonaniu nie za bardzo. Bo co to zmieni? Niby trochę można, ale więcej nie. Można mieć, ale nie wolno sprzedać itd. Na dodatek jeszcze państwo nic z tego nie ma, ale jak ktoś trafi na terapie uzależnień, to pewnie będzie trzeba to finansować.
Nie popieram takich „łatek” na chory system.
Brak komentarzy