To mógłby być hit, niskobudżetowy horror klasy D z Pawłowicz i innymi politykami PiS w rolach głównych. Oni najwyraźniej mają partiokrację w genach. Ich synapsy w mózgach połączone są w taki sposób, że nie są zdolni do myślenia inaczej, niż w systemie Kaczyzmu-Leninizmu. Do takich wniosków dochodzę po ostatnich rozmowach z PiS-klakami i po „liście Pawłowicz”, który wywołał u mnie salwę śmiechu.
„List Pawłowicz do Kukiza” jest doskonałą emanacją tego, co dzieje się w mózgach PiS-klaków. Oni nie potrafią myśleć inaczej niż w sposób „partyjno-etatystyczny”. To znaczy: dla nich muszą istnieć wodzowskie partie, wódź musi mówić jak głosować, partia musi być utrzymywana przez państwo… i tak dalej, bo jak nie to będzie katastrofa i rozpacz.

Na nic było tłumaczenie Pawła Kukiza, że on nie jest dysponentem głosów swoich wyborców, ze to są głosy konkretnych ludzi. W myśleniu PiS-klaków Kukiz jest jakimś wodzem, który jak nie mówi swoim owieczkom jak mają głosować, to znaczy, że je opuścił.
Tak po prostu działa ten system. To wódź partyjny decyduje jak wyglądają listy wyborcze, a przez to decyduje kto zostanie posłem. Dzięki temu wódz partii może narzucać posłom jak mają głosować. O ile oczywiście chcą być posłami w następnej kadencji. List Pani Pawłowicz świadczy o tym, że ten mechanizm jest już bardzo głęboko zakorzeniony w jej mózgu. Dla niej stało się czymś oczywistym i naturalnym, że ktoś „z góry” wydaje polecenia przed głosowaniem, a brak instrukcji „wodza” to dla PiS-klaków jakaś katastrofa.
W bardzo podobny sposób myśli wielu członków i sympatyków PiS. Nie napisze, że wszyscy, bo nie ze wszystkimi rozmawiałem, ale zjawisko wygląda na powszechne. Jeżeli ktoś mówi „nie chcę zakładać partii”, a Pawłowicz i PiS-klaki z tego rozumieją, że „wycofuję się z polityki”, to znaczy, że ich mózgowe synapsy połączone są w taki sposób, iż „polityka=partia=wódz” i koniec.
Tym samym jakakolwiek niezależność od wodza postrzegana jest jako zło. Podobnie jak oddolne finansowanie działalności politycznej. Wódź PiS-klaków ma dostawać kasę na działalność od państwa i ma być pod tym względem niezależny od wyborców i koniec. Cytując znamienne słowa Kraśki: „Demokracja polega na tym, że idzie Pan do wyborów i wybiera PiS, PO albo SLD”. Dokładnie tak myślą Ci ludzie: mają być określone partie finansowane z naszych pieniędzy i na nie mamy głosować. Ich liderzy będą między sobą ustalać jak maja głosować posłowie jak Pawłowicz. Jak ktoś za nich nie zdecyduje, to nie będą wiedzieć co robić, będą opuszczeni i zagubieni. Dlatego tak się boja Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Boją się, że „szeregowy poseł” PiS nie będzie zależny od Kaczyńskiego.
Brak komentarzy
https://www.youtube.com/watch?v=Lx4ER9Ae_xc
oooo. Piotr Dyminski RT by kataryna :O
Żywot Briana – klasyka. Co do tematu to chciałbym dodać, że nie tylko pisowcy tak myślą, w innych partiach takich jak PSL, SLD i PO myślenie jest identyczne. Zdarzają się od czasu do czasu jakieś roszady na stanowiskach liderów, ale generalnie nie można tam myśleć inaczej niż wódz. Podobna sytuacja jest również z JKM tylko, że jak ludzie w jego strukturach zaczynają inaczej myśleć to on ich nie wyrzuca tylko sam odchodzi. Pis od wielu lat ma tego samego lidera i niektórzy jego działacze potrafią się publicznie wypowiedzieć, że w PiS można w sumie mieć swoje zdanie ale różnica intelektualna pomiędzy Jarosławem Kaczyńskim a resztą działaczy jest tak wielka, że niema o czym mówić. Platforma bez Tuska też sobie nie radzi. Taka mentalność nie tylko polityków ale również społeczeństwa.
Ano, nie tylko PISklaki, Platfusy i inni partyjni, nie tylko media, ale i tzw „dyżurni eksperci” czyli różni tam politolodzy:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Politolog-nie-wierze-w-20-proc-dla-partii-Kukiza,wid,17599345,wiadomosc.html
Cytat znamienny:
„- Paweł Kukiz powinien się cieszyć, że Sejm kolejnej kadencji będzie wybierany według ordynacji proporcjonalnej, a nie w okręgach jednomandatowych. Wybory do Senatu z 2011 roku, które odbyły się z zastosowaniem JOW-ów przyniosły przecież ponad 90% mandatów w tej izbie dla PO i PiS-u. Gdyby zastosować JOW-y w wyborach do Sejmu, najprawdopodobniej jedynym przedstawicielem partii Kukiza, który miałby szansę na mandat, byłby Paweł Kukiz – zaznacza politolog. ”
No właśnie im się wszystkim w pale nie mieści, że ktoś chce zmienić system nawet jeśli ta zmiana oznacza niemożność wpuszczenia siebie i tabuna kolesi do Sejmu! 😛 W takim kraju żyjemy.
Ba, @Szpiegu, im się wydaje, że zmiana systemu nie będzie oznaczała zmiany sceny politycznej. …albo doskonale o tym wiedzą, a te teksty to celowa manipulacja i zwykła kampania kłamstw przed referendum. Takim kłamstwem jest np. powtarzanie, ze Brytyjczycy chcą zmieniać swoją ordynację, podczas gdy w referendum opowiedzieli się w zdecydowanej większości za utrzymaniem swojego sprawdzonego systemu wyborczego.