„Krosna nie stać na metro”

„Krosna nie stać na metro” – Paweł Krzanowski odpowiada na pytania dotyczące pomysłów na rozwój Krosna.

Jakie ma pan wrażenia z przebiegu kampanii? Z jakimi reakcjami Pan się spotyka?

Wrażenia są bardzo mobilizujące do pracy, reakcje przypadkowo spotykanych mieszkańców Krosna są dla mnie bardzo miłe. Nie spodziewałem się, aż takiej pozytywnej reakcji na mój program i moją kandydaturę.

Wiem, że uczestniczy Pan w kolejnych spotkaniach z przedstawicielami różnych organizacji, środowisk w Krośnie. Jaki jest cel tych spotkań?

Chcę wysłuchać opinii i wniosków mieszkańców z różnych środowisk, staram się dokładniej poznać ich problemy i oczekiwania. Jednocześnie jest to okazja do rozmowy o tym co dla Miasta proponuje komitet PiS.

Co wniosło np. spotkanie na Starówce?

Spotkanie na Starówce pokazało, iż problemy pomimo upływu lat są wciąż taki same – bez poprawy. Mam wiele projektów gotowych do realizacji.

Pański główny kontrkandydat ma odmienną wizję rozwiązań komunikacyjnych w Mieście. Dlaczego sprzeciwia się Pan proponowanej przebudowie np. „Zetki”?

To jest nierealne ze względu na ogromne koszty. Sama przebudowa tego skrzyżowania to koszt szacowany na 80 do 100 mln zł, a jednocześnie planowane jest bardo kosztowne obniżenie torowiska. Naprawdę nie stać nas na metro w Krośnie.

Co można zrobić, żeby rozładować korki?

Należy szukać tanich, ale skutecznych rozwiązań. Mamy już konkretne pomysły: dodatkowy wjazd do Krosna od strony Miejsca Piastowego (wiadukt) czy nowy most na ul. Konopnickiej połączony z remontem ul. Konopnickiej i Białobrzeskiej.

A czym zajmowałby się „Miejski Zarząd Dróg”?

Miejski Zarząd Dróg ma mieć pieczę nad wszystkim tym, co dotyczy nowych rozwiązań komunikacyjnych, analizie tych rozwiązań, które zostały już zaakceptowane  oraz nad bieżącymi  obecnie realizowanymi .



Wielokrotnie już Pan podkreślał, że najważniejsze dla Krosna jest powstanie nowych miejsc pracy, najlepiej w przemyśle. Jak to osiągnąć?

Poprzez Stworzenie nowych terenów inwestycyjnych dla przemysłu, a nie dla handlu. Dużych sklepów i galerii mamy już wystarczającą ilość.

Czy pozyskanie nowych terenów oznacza również poszerzenie granic Krosna?

Tak. Poszerzenie granic, jest korzystne dla nas jako Gminy Krosno, ale również dla

ościennych gmin. Wszystko  jednak musi się od bywać z godnie z wolą mieszkańców nie tylko władz. Trzeba rozmawiać, przeprowadzić referenda.

Te zapowiedzi spowodowały już sprzeciw w sąsiedniej gminie, jak Pan to skomentuje?

Ta reakcja znaczy, że pomysł uważany jest za realny. Mamy takie sygnały, że mieszkańcy poszczególnych ulic, przysiółków albo sołectw chcieliby przyłączenia do Krosna. Powinniśmy wyjść na przeciw ich oczekiwaniom. Jeżeli tamte gminy chcą ich zatrzymać, to niech coś im zaproponują, np. dopłaty do MKS, do przedszkoli, żeby mieszkańcy tych gmin mogli z nich korzystać na równi z Krośnianami. Tak czy inaczej także Krosno na tym skorzysta.

Rozmawiał Piotr Dymiński

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook