Przereklamowany Komendant

Tydzień temu świętowaliśmy odzyskanie Niepodległości. Właściwie dlaczego Święto Niepodległości obchodzone jest 11 listopada? Tego dnia w 1918 roku Józef Piłsudski przejął władzę wojskową. To jest wystarczający powód? Zaraz, to przed 11 listopada były już polskie władze i wojsko? Dlaczego nie możemy jak normalny Naród obchodzić Święta Niepodległości w rocznicę jej ogłoszenia, a zamiast tego świętujemy przekazywanie władzy pomiędzy politykami? Właściwie to nie jest wpis o Świcie Niepodległości. Ten tekst będzie równie aktualny 15 sierpnia, 11 listopada, 12 maja czy 7 października czy 6 sierpnia. W naszej historii nie brak wydarzeń związanych z „międzywojniem”, a które są opacznie rozumiane.

7 października 1918 roku ogłoszono powstanie Niepodległej Polski. To wydarzenie nie dość, że nie jest świętowane, to na dodatek jest tak bardzo przemilczane, że mało kto o nim słyszał. Nawet w Dniu Narodowego Święta Niepodległości rzadko się wspomina o tym kiedy została ona ogłoszona. Zamiast tego do znudzenia powtarzana jest bardzo upraszczająca, czy wręcz nieprawdziwa wersja: „11 listopada Polska Odzyskała Niepodległość”. Właściwie co się stało 11 listopada? Jednemu Polakowi inni Polacy przekazali władze wojskową. Przekazali mu zwierzchnictwo nad wojskiem, które wcześniej utworzyli. Przekazania władzy dokonali w państwie, którego Niepodległość ogłosili ponad miesiąc wcześniej. W państwie, które miało własny, polski rząd, który nie ubiegał się o akceptację któregokolwiek zaborcy.
Fakt ogłoszenia niepodległości ma niebagatelne znaczenie. Nie przypadkiem praktycznie w każdym państwie, które odzyskiwało lub wybijało się na niepodległość Święto Niepodległości obchodzone jest w rocznicę jej proklamowania. Wynika to z tego, że w tym momencie dany Naród mówi całemu światu: „My jesteśmy niepodlegli, mamy swoje państwo” i nie ma znaczenia czy ktokolwiek inny to uznaje, bo Niepodległość z definicji jest niezależna od uznania innych.
W Polsce jest inaczej. Świętowanie przekazywania władzy pomiędzy Polakami wiąże się wyłącznie z propagandą. W wydarzeniach 7.10. nie brał udziału Józef Piłsudski. Natomiast związanie Niepodległości z datą 11.11. pozwalało budować mit Genialnego Wodza, tak potrzebny w każdej dyktaturze. To dzięki utrwaleniu 11.11. jako Święta Niepodległości udaje się utrzymywać mit, że „Józef Piłsudski jest twórcą Niepodległości”, „Dzięki niemu jesteśmy Polakami”. Gdyby Święto obchodzone było w październiku, Piłsudski miałby po prostu swoje, w pełni zasłużone, miejsce w szeregu. Byłby wspominany jako jeden z wielu twórców niepodległego państwa. Ustalenie daty na 11 listopada pozwoliło na zawłaszczenie Niepodległości przez jedną opcję, na głoszenie mitu „Piłsudski dał nam Niepodległość” i na zmarginalizowanie lub zapomnienie całego mnóstwa innych zasłużonych postaci. Niektóre z tych innych osób były przez piłsudczyków zamykane w więzieniach, bite, poniżane, zmuszane do emigracji, a nie wykluczone, że nawet doszło do morderstw (np. nie pozwolono na sekcję zwłok tajemniczo zmarłego gen. Tadeusza Rozwadowskiego, co budzi poważne wątpliwości).
Jak wspomniałem, mit „genialnego wodza”, któremu naród wszystko zawdzięcza, bez którego niechybnie zginie, jest potrzebny każdej dyktaturze. Takim „genialnym przywódcą” jest nawet Łukaszenka z Białorusi.

Zasługi
Józef Piłsudski oczywiście miał swój ogromny udział w odzyskaniu przez Polskę Niepodległości. Nie zmienia to jednak faktu, że część jego działań była zwyczajnie głupia, a tragiczne konsekwencje niektórych ponosimy do dzisiaj. Nie ma tez sensu zastawianie się nad odpowiedzia na jedno z ulubionych pytań Narodowców : „Piłsudski czy Dmowski?” Zwyczajnie działania obu tych polityków wzajemnie się uzupełniały, chociaż poszli całkiem innymi drogami. Obie  opcje były potrzebne, tak jak była potrzeba działalność i ciężka praca wielu innych osób. Szerzej o tym pisałem 3 lata temu: Święto Niepodległości

a1Józef Piłsudski

W skrócie wyliczę to co wg mnie było główna zasługą J. Piłsudskiego, a o czym raczej wszyscy dobrze wiedzą. Po pierwsze jeszcze przed I Wojną Światową tworzył liczne oddziały paramilitarne. Miało to duże znaczenie w dalszej działalności. Następnie zgodził się na udział jego organizacji w tworzeniu Legionów Polskich. Tu dwa zdania wyjaśnienia, wbrew obiegowym mitom, ani nie był pomysłodawcą, ani twórcą Legionów. Całe szczęście, że podporządkował się Naczelnemu Komitetowi Narodowemu utworzonemu w Krakowie. To NKN powołał Legiony, tyle, że kto dzisiaj pamięta takie nazwiska jak: Władysław Leopold Jaworski czy Rudolf Starzewski? W obiegowej opinii „Piłsudski założycielem Legionów był”. No tak, jedno nazwisko łatwiej zapamiętać, takie „nazwisko-wytrych”, wszystkiego dokonał „ON”… Kolejnym jego słusznym posunięciem były wydarzenia „kryzysu przysięgowego”. To był właściwy moment, żeby ograniczyć udział polskich ochotników w walce po stronie państw centralnych. Nie znaczy to, że ci, co tworzyli później Polnishe Wermacht, robili coś niewłaściwego. Ich działania też były potrzebne by tworzyć przyszłe wojsko. Tak jak napisałem wcześniej, obie drogi były potrzebne. Akurat ta droga dała Piłsudskiemu bardzo dobry PR – wizerunek niezłomnego zwolennika Niepodległości. Kolejnym, ważnym działaniem było przyjęcie władzy od Rady Regencyjnej. W sumie trudno sobie wyobrazić, żeby miał odmówić. To był jednak bardzo ważny ruch, Polacy o różnych poglądach wspólnie tworzyli nowe władze państwowe.

Przereklamowany
Tytuł tego wpisu to jednak „Przereklamowany Komendant”. Tytuł wynika z tego, że skupię się na działaniach błędnych czy wręcz szkodliwych oraz na przykładach mitologizowania tej postaci poprzez przypisywanie wszelakich zasług. O Naczelnym Komitecie ?narodowym i utworzeni Legionów już było, teraz przypatrzmy się innym wydarzeniom. Proszę zwrócić uwagę, ze tak naprawdę kult Marszałka zbudowany jest na historii alternatywnej i gdybologii: „gdyby nie on to…”. Zwolennicy tego kultu wymyślają najczarniejsze alternatywne scenariusze broniąc nielogicznych i nieetycznych poczynań swojego idola na zasadzie, że „gdyby nie to, to byłoby jeszcze gorzej”. Czy mają do tego podstawy? Nie za bardzo.

Pierwsza Kadrowa

Pierwsza_Kadrowa_1939Defilada „Pierwszej Kadrowej” w 1939

6 sierpnia 1914 roku z Krakowa wymaszerowała I Kompania Kadrowa z zamiarem wywołania powstania w zaborze rosyjskim. Jeżeli ktokolwiek zamierza podjąć polemikę z moim wpisem, to bardzo proszę nie pomijać tego punktu. Niestety do dzisiaj to wydarzanie jest świętowane i upamiętniane szczególnie w Krakowie i Kielcach. Niestety, bo to jeden z najgłupszych pomysłów w historii Polski. Proszę się zastanowić do czego to mogło doprowadzić. Gdyby powstanie wybuchło, to Polacy zostaliby skazani na współpracę z państwami centralnymi i na przegranie wojny u ich boku. Polacy zostaliby wykrwawieni w bezsensownym powstaniu i nierównej walce. Na całe szczęście kielczanie powitali Piłsudskiego zamkniętymi okiennicami i żadnego powstania nie było. To dzięki niepowodzeniu Piłsudskiego możliwe było dalsze równoległe działanie opcji proniemieckiej i prorosyjskiej, a w efekcie Niepodległość. To wydarzenie przeczy też jednemu z mitów powtarzanych przez najbardziej fanatycznych wyznawców Piłsudskiego: „on jeden przewidział wynik wojny”. Bzdura. Gdyby przewidział, to by nie szedł na tak proniemiecki i śmiertelnie niebezpieczny dla Polski scenariusz. To naprawdę wielkie szczęście, że „wielkiemu wodzowi” ten pomysł się nie udał. Nieszczęściem jest jednak to, że Kielce dziś pozują na bardzo piłsudczykowskie miasto, władze samorządowe zachowują się tak, jakby całe społeczeństwo wtedy w 1914 stanęło z Piłsudskim. Tak nie było i bardzo dobrze! W moim przekonaniu próba wywołania powstania nie miała poparcia w logicznych argumentach, jednak wymarsz „Pierwszej Kadrowej” był uroczyście świętowany w okresie międzywojennym.

„On dał nam Niepodległość” i „to dzięki niemu jesteśmy Polakami”

To jedne z najczęściej powtarzanych bzdur o Piłsudskim z okazji 11.11. Chętnie przeczytałbym taką alternatywną historię o tym jak Piłsudskiego zamykają w Magdeburgu i nikt inny nic nie robi w sprawie niepodległości. Następnie Komendant przyjeżdża w listopadzie do Warszawy i mówi: „Jak to kurwa? Nic nie zrobione?” Żadnego Wojska Polskiego, żadnego powitania i przekazywania władzy, żadnego rządu. Poza tym żadnej Błękitnej Armii i ani słowa o Polsce w orędziu Wilsona. Żadnej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie, ani powstania w Poznaniu.

a4Gen. Haller i „Błękitna Armia”

Nic. Wyobraźmy sobie jak Piłsudski chodzi po Warszawie, czyta doniesienia z różnych stron kraju i się piekli przeklinając siarczyście, na to, że wszyscy zachowują się jak „rumuńska panda”. Ot, wszyscy czekali aż ON przyjedzie i NAM DA NIEPODLEGŁOŚĆ: „Pan da, pan da”. Na szczęście nikt nie czekał z założonymi rękami. Mnóstwo ludzi pracowało na Niepodległość, wielu zginęło. Nie przesadzajmy, Piłsudski nie był niezastąpiony w drodze do Niepodległości, a już na pewno nie jest tak, że to „on stworzył, on dał” itd. Zresztą twierdzenie, że Polska by nie powstała bez Piłsudskiego (lub, że byłaby mała i słaba) jest w istocie antypolskie. Proponuję, żeby każdy kto bezrefleksyjnie powtarza, zastanowił się chociaż przez chwilę. Naprawdę wysiłek tysięcy innych Polaków nic nie znaczył? Serio byliśmy tacy beznadziejni, że gdyby nie ON to by „niczego nie było”? 11.11. jest świętem przejęcia władzy dla piłsudczyków. W 1937 nadali temu wydarzeniu rangę święta państwowego.

Ugoda z bolszewikami

Fatalną w skutkach na dziesięciolecia była decyzja o wstrzymaniu ofensywy przeciwko bolszewikom na jesieni 1919 roku. Mamy wiele relacji, że Piłsudski dogadał się z bolszewikami, umożliwiając im przerzucenie ponad 40 tysięcy żołnierzy przeciwko „Białym”. W zasadzie to była zdrada sojuszników, Rosja przecież była członkiem Ententy, generał Denikin oczekiwał polskiego wsparcia. Tłumaczenia, że propozycje granic ze strony „Białych” były nie do przyjęcia, a „Czerwoni” poszli na ustępstwa i uznawali niepodległość Polski są zwyczajnie śmieszne. Przecież Piłsudski potrafił doskonale grać kartą „faktów dokonanych”. Jeżeli na terenach zamieszkanych przez Polaków byłoby już Wojsko Polskie, to wystarczyłoby uruchomić dyplomację, upominać się o plebiscyt itd. Ba! Uważam, że można było nadal negocjować warunki z Denikinem, tylko Piłsudski nie był tym zainteresowany. Niestety „genialny wódz” miał swój „genialny pomysł” i z „Białymi” nie było mu po drodze. Otóż Piłsudski wymarzył sobie powstanie sojuszu z marionetkowymi państwami: Ukrainą i Białorusią. Stwierdził, że w razie wygranej „Czerwonych” będzie mu to łatwiej przeprowadzić. Uwaga! Piłsudski trafnie ocenił, że „Czerwoni” są silniejsi i wygrają. Jeszcze raz, proszę zapamiętać: „Czerwoni” silniejsi. Dlatego proszę nie usprawiedliwiać Piłsudskiego na zasadzie „no kto mógł przewidzieć, że bolszewicy będą tak niebezpieczni?” Co to oznacza? To oznacza, że Piłsudski świadomie zdecydował się na to, że Polska będzie musiała praktycznie samotnie walczyć przeciwko bolszewikom. No dokładnie tak! Przecież to jest prosta konsekwencja. Jeżeli nie chciał uderzyć wspólnie z „Białymi” to musiał brać pod uwagę, że Polska za kilka miesięcy będzie walczyć samodzielnie. Od razu należy w tym miejscu odrzucić w tym miejscu argument, że „z Białymi i tak by nie udało się pokonać Czerwonych” bo jeżeli uznać go za słuszny, to tym bardziej dowodzi on głupoty Piłsudskiego: jeżeli niemożliwe było pokonanie „Czerwonych” we współpracy z „Białymi” to jak można było liczyć, że za kilka miesięcy Polska sama ich pokona, gdy będzie miała przeciw sobie praktycznie całą siłę bolszewicką?

AmerykanieAmerykanie we Władywostoku

Należy tu podkreślić, że wobec zbrodni popełnianych przez bolszewików decyzja o wstrzymaniu ofensywy w 1919 roku ma charakter działania wyjątkowo nietycznego. To było świadome skazanie tysięcy Rosjan, Ukraińców, Polaków i przedstawicieli wielu innych nacji na śmierć. Powiedzmy, że Piłsudski nie zdawał sobie sprawy, że liczbę ofiar reżimu, któremu właśnie umożliwia przejęcie władzy, będzie się liczyło w dziesiątkach milionów, ale przynajmniej z dziesiątkami czy setkami tysięcy musiał się liczyć. Jeżeli ktoś twierdzi, że wspólna ofensywa z Denikinem była bez szans powodzenia, to powinien też przyznać, że samodzielna ofensywa, bez sił Denikina tym bardziej nie miała większych szans. Zresztą zakończyła się faktycznie niepowodzeniem, a Wojsko Polskie w 1920 wycofało się aż pod Warszawę, gdzie udał się odwrócić losy wojny, ale o tym niżej. Wracając do tematu, generał Denikin bardzo trafnie ocenił skutki decyzji Piłsudskiego. Już w 1919 roku stwierdził, że Polska zapłaci za to straszną cenę, zostanie zniszczona przez Rosję lub sojusz rosyjsko-niemiecki. Rok później, w 1920 omal nie sprawdził się pierwszy wariant. 20 lat później, w 1939 nastąpiła dosłowna realizacja wariantu drugiego: Pakt Ribentrop-Mołotow. Czy poparcie „Białych” miało sens? Myślę, że tak. „Biała Rosja” byłaby słabsza. Car nie żył, za to „Białymi” dowodziło kilku ambitnych generałów. Kraj był wyczerpany, a w wielu miejscach nastroje były rewolucyjne. Możliwe, że w wielu regionach nadal „Biali” musieliby jeszcze zwalczać rewolucję i nie mieliby zwyczajnie siły by szarpać się o granice z Polską, szczególnie tam, gdzie już żyła ludność polska i wkroczyło Wojsko Polskie. Prawdopodobnie w tym scenariuszu nie znalazłoby się miejsce na Ukrainę czy Białoruś… ale w wariancie wybranym przez Piłsudskiego też te państwa nie powstały. Chciejstwo „wielkiego Wodza” i jego fanatyków nic tu nie zmienia. „Chciał dobrze”, ale wiemy co jest wybrukowane dobrymi chęciami (chociaż w sumie świadome skazanie tysięcy ludzi na śmierć trudno uznać za dobre chęci). Pomysł był zwyczajnie nierealny. Jak to sobie wyobrażacie? Walczyć z Ukraińcami o Lwów i zaraz mieć ich za sojusznika? Z jednej strony zabrać Wilno, a z drugiej sprzymierzyć się z Litwą? Czy może odstąpić zamieszkane przez Polaków Lwów i Wilno bez walki? Ten pomysł sojuszu różnych narodów zwyczajnie się nie klei, a najlepszym dowodem na to jest to, że się nie udał, ani wtedy, ani dzisiaj (Białoruś to praktycznie rosyjski protektorat, połowa Ukrainy jest prorosyjska, a druga antypolska, a an Litwie nawet nie chcą tablic z polskimi nazwami). Wtedy, w 1919 „czerwoni” szli na ustępstwa, bo zwyczajnie walczyli o przetrwanie. Z jednej strony „Biali” i korpusy ekspedycyjne Ententy, z drugiej Polska, a na tyłach antybolszewickie powstania chłopskie. Tam, na bolszewickich tyłach walczyła 5 Dywizja Strzelców Polskich, umożliwienie zwycięstwa „czerwonym” praktycznie skazało wielu z tych tych ludzi na śmierć. W tym czasie przeciwko bolszewikom walczyły też inne oddziały naszych sojuszników (!) z Ententy: Korpus Czechosłowacki, Brytyjczycy, Japończycy, Amerykanie, Włosi, Kanadyjczycy. O swoją niezależność od Rosji walczyła nie tylko Finlandia, Litwa czy Estonia ale i Gruzini, Mongołowie i wiele innych nacji. Denikin mógł sobie marzyć o Rosji w dawnych granicach, ale nie miał na to sił, ani szans. Jak nie w tym momencie (1919) uderzyć na „czerwonych” to kiedy? Jak już „biali” przegrają, a korpusy ekspedycyjne będą się ewakuować? Naprawdę chcecie gloryfikować przywódcę, który wystawił bolszewikom inne narody walczące o swoją Niepodległość? Chcecie czcić przywódcę, który w tajnych układach zdradził sojuszników, a jednocześnie będziecie płakać, ze „nas sojusznicy zdradzili”? Konsekwencje rozejmu z bolszewikami ponosimy do dzisiaj. To Piłsudski umożliwił im wygraną w Rosji, w efekcie Polska miała wyjątkowo agresywnego i zbrodniczego sąsiada, przy którym nawet carska Rosja wypada blado. Śmiem twierdzić, że to skrajny militaryzm i chęć niesienia rewolucji na cały świat, przyczyniły się do przyzwolenia państw zachodnich na remilitaryzację Niemiec. Niestety Hitler doskonale wpisywał się w oczekiwania zachodnich przywódców. Głosił: koniec ekspansji na zachód, „drang nach osten”  (parcie na wschód) i zniszczyć bolszewizm. Tą fatalną sytuację geopolityczną dla Polski stworzyło właśnie zwycięstwo bolszewików w Rosji.
To, że generał Denikin marzył o odbudowie Rosji w przedwojennych granicach nie miało znaczenia. Przecież Lenin marzył o ogarnięciu całego świata rewolucją i każdy chyba zdawał sobie sprawę, że w jego planach tak naprawdę nie ma miejsca na niepodległa Polskę. Jak ktoś argumentuje na zasadzie „ale Lenin uznał niepodległość Polski!” to jest po prostu śmiesznie naiwny. Piłsudski zresztą wiedział, że wojna jest nieunikniona i przejął inicjatywę.

Wojna Polsko-Bolszewicka

Ten punkt wynika bezpośrednio z powyższego i dotyczy działań prowadzonych po 1919 roku i nieszczęsnej ugodzie z bolszewikami. Niestety na ogół wojna polsko-bolszewicka przytaczana jest (o ironio) jako przykład największego sukcesu i geniuszu Piłsudskiego. Powszechne wyobrażenie jest takie: bolszewicy najechali na młode państwo polskie, doszli aż pod Warszawę ale tam Genialny Wielki Wódz Naczelny pokonał ich jako, że jest niezrównanym geniuszem strategicznym. W taki sposób pokazuje tę sytuację też bijąca rekordy popularności, ale makabrycznie uproszona animacja o historii Polski przygotowana na Expo 2010. W istocie wyglądało to trochę inaczej. Inicjatywę na początku miała strona polska, zajmując wspólnie z oddziałami ukraińskimi Kijów oraz kilka innych ważnych punktów. Trzeba jasno sobie powiedzieć, że było to uderzenie uprzedzające, gdyby nie to, to zapewne bolszewicy uderzyliby pierwsi (z czego Piłsudski zdawał sobie sprawę). Przygotowywali się do ofensywy. Wbrew mrzonkom Piłsudskiego (tego samego co tak wszystko genialnie potrafił przewidzieć) Ukraińcy nie poparli tłumnie Petlury i Polaków.

rozkazTreść mówi sama za siebie (kliknij w zdjęcie, żeby powiększyć)

Niestety bolszewicy byli silni i dobrze przygotowani do działań ofensywnych. Przerwali polską obronę na Ukrainie już pod koniec maja, następnie przebili się pod Lwów. Do końca lipca zajęli Wilno, Grodno i Białystok, a w połowie sierpnia  Armia Tuchaczewskiego podeszła już pod Warszawę. Tu według popularnych mitów i legend Genialny Wódz – Józef Piłsudski myślał, myślał, aż  wymyślił plan, a następnie odparł najeźdźców. Tylko zaraz, zaraz, jak taki genialny, to dlaczego od razu nie wygrał tej wojny jak uderzał na „czerwonych”? Może dlatego, że jednak nie taki genialny, a to pod Warszawą to też nie jego pomysł? 22 lipca 1920 Piłsudski powierza stanowisko szefa Sztabu Generalnego generałowi Tadeuszowi Rozwadowskiemu, który do tej pory pomimo swoich próśb nie dostawał przydziału na front. Rozwadowski był wcześniej szefem polskiej misji wojskowej w Paryżu. Tam starał się między innymi o zorganizowanie pomocy dla walczącej Polski, w tym chciał utworzenia Legionu Amerykańskiego, który miał walczyć po stronie Polski.  Zgłaszający się amerykańscy ochotnicy mogli wnieść istotny wkład w wojnę: dobrze wyszkolonych pilotów, czołgistów, medyków i saperów. Sprzyjał temu Amerykańskich Sił Ekspedycyjnych we Francji. Brakowało tylko …zgody polskich władz wojskowych – Piłsudskiego. Udało się jedynie wcielić grupę pilotów do 7 Eskadry Myśliwskiej imienia polsko-amerykańskiego bohatera, Tadeusza Kościuszki. Samolot tej jednostki został pokazany nawet w filmie „Bitwa Warszawska 1920”, tyle, ze nikt tam nie wspomniał, ze Piłsudski był przeciwny amerykańskim ochotnikom. Mniejsza już z tym koszmarnym filmem. Wróćmy do Rozwadowskiego, którego to filmidło praktycznie przemilcza. Generał po objęciu dowództwa natychmiast przystępuje do działania. To Rozwadowski przeprowadził reorganizację wycofujących się jednostek, w pełni wykorzystał przewagę technologiczną polskiej armii (lepszą łączność, lotnictwo, artylerię i broń pancerną). Przystąpił do prowadzenia wojny manewrowej, a nie pozycyjnej oraz opracował plan Bitwy Warszawskiej. Nie pozwolił na upadek morale i bronił Wodza Naczelnego na którym psy wieszano, za doprowadzenie do fatalnej sytuacji. Rozwadowski po prostu doskonale wiedział, że przeddzień decydującej bitwy to nie moment na krytykę formalnego głównodowodzącego. Jak wspomina Wincenty Witos, obaj wraz z rozwadowskim utrzymali w tajemnicy fakt, ze Piłsudski złożył dymisję. Nie ma powodu by nie wierzyć w tę relację Witosa. Piłsudski po prost znika przed bitwą. Rozkazy wydaje Rozwadowski, w tym zagrzewający do walki Rozkaz Nr. 71. Żołnierzy na froncie wizytuje Witos. Nie ma przemowy Wodza Naczelnego – Piłsudskiego z tych dni. Podczas obchodów Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia na ogół cytuje się …Tuchaczewskiego, dowódcę bolszewików. Po prostu przemowy Piłsudskiego nie ma, a rozkazu Nr. 71 nie cytuje się z powodów, o których napisze w następnej części. dlatego gdy ktoś podczas uroczystości chce pokazać jak dramatyczna to była walka, to cytuje Tuchaczewskiego, żeby pokazać jakie nastawienie miał wróg.  Tymczasem to, że na ogół „wyszczekany” Wódz Naczelny w przeddzień najważniejszej bitwy w historii Polski nagle zaniemówił ma nikogo nie dziwić. Przykra to sytuacja, bo zwolennicy Piłsudskiego jemu przypisują zwycięstwo, rzadko kiedy wspomina się o gen. Hallerze, który dowodził jednostkami bezpośrednio odpierającymi natarcie bolszewików, a praktycznie nigdy o głównym autorze planu bitwy gen. Rozwadowskim. Wojna polsko-bolszewicka i Bitwa Warszawska to  jeden z podstawowych punktów budowania mitu „genialnego wodza”, przywódcy, który rzekomo w pojedynkę dał nam Niepodległość, później (jak podają legendy), obronił ją przed bolszewikami, więc miał też prawo zadbać o swoje państwo (które wszak osobiście stworzył) robiąc zamach stanu. O tym piszę poniżej.

Przewrót kolesiowy

Największym cieniem na postaci Piłsudskiego kładzie się Zamach Majowy (nazywany też puczem lub przewrotem majowym). To przyznają nawet niektórzy z jego gorliwych wyznawców. Co najmniej od 1922 roku prowadzono działania mające na celu budowę kultu Piłsudskiego i doprowadzenie do przejęcia władzy przez jego byłych Legionistów. Oficjalnie przyczyną Przewrotu miała być słabość parlamentaryzmu w II RP i kryzysy gabinetowe w latach 1925 i 1926. Jednak, jeżeli kolesie legionowi planowali przejecie władzy od 1922 to wypada to traktować najwyżej jako pretekst. Zresztą sam przewrót rozpoczęli od kłamstwa, że ostrzelano dom Piłsudskiego w Sulejówku. Piłsudczycy wywołali tym dodatkową falę wzburzenia, którą wykorzystali sięgajac po władzę. W walkach buntowników z siłami rządowymi zginęło kilkaset osób, a jeszcze więcej zostało rannych. Dużo czy mało, jakie to ma znaczenie dla tego, który zginął i dla jego najbliższych?

Czolg_zamach_majowyCzołg użyty przez puczystów

Piłsudczycy skutecznie opóźnili nadejście posiłków dla strony rządowej, a prezydent Wojciechowski zgodził się oddać władzę, aby powstrzymać dalszy rozlew krwi. To jednak nie koniec ofiar i kłamstw. Bezpośrednio po przewrocie uwięziono wielu oficerów, w tym gen. Rozwadowskiego. Z uwiezionymi obchodzono się w sposób brutalny. Po roku aresztu gen. Rozwadowski miał zniszczone zdrowie, a już w 1928 roku zmarł. Nie pozwolono na sekcję zwłok, co tylko podsyca tezy o możliwym otruciu generała. Różni oficerowie nieprzychylni Piłsudskiemu ginęli w dziwnych okolicznościach, np. generał Zagórski zaginął bez śladu, a generał Jan Hempel zupełnie przypadkiem został zastrzelony na polowaniu. Pochowany jest w Jedliczu, pod Krosnem. Sanacja to też pokazowy proces brzeski, w którym twórcy zamachu majowego oskarżali opozycję o …przygotowywanie zamachu. Ofiary tego procesu, w tym Wincentego Witosa, traktowano brutalnie w czasie uwięzienia, poddawano torturom. Rządy sanacji to także cenzura czy pobicia dziennikarzy. Za krytykę rządu do Berezy Kartuskiej trafił nawet Stanisław Cat Mackiewicz, który wcześniej poparł zamach majowy! Nie wiem jak można dzisiaj upominać się o demokrację i wolność słowa, a jednocześnie stawiać Piłsudskiego jako wzór polityka do naśladowania, a jednak Kaczyński i Tusk tak potrafią. Kłamstwa, cenzura, kult jednostki, a proszę łaskawie zauważyć, że rządy sanacyjne nie uratowały Polski. Poświecenie demokracji, praw obywatelskich i zwykłej ludzkiej przyzwoitości nie uratowało kraju przez ani przed kryzysem, ani przed zniszczeniem. Zamachowcy obsadzali kluczowe stanowiska, w tym w Wojsku, swoimi ludźmi. Legionowi weterani, często bez solidnego wojskowego wykształcenia zostawali głównymi generałami i odpowiadali za przygotowania do nadchodzącej wojny. Tymczasem wielu innych, zdolnych, często dobrzy przygotowanych oficerów było odsuwanych od stanowisk i awansów. To co prawda materiał na osobny wpis, ale porównanie osiągnięć oficerów sanacyjnych i tych, których odsuwano od stanowisk i przygotowań, jest druzgocące. Nie można się dziwić, że sprawcy „klęski wrześniowej” nie dowodzili później Polskimi Siłami Zbrojnymi na Zachodzie. Obrońcy Piłsudskiego zwykli mówić, że sąsiedzi i tak byli za silni, i tak nic nie dało się zrobić. Ja jednak zwracam uwagę, ze to nie usprawiedliwia zamachu, ani stosowanych po nim metod.

Podsumowanie

Bardzo możliwe, że Denikin miał rację i faktycznie błąd Piłsudskiego z 1919 roku przypieczętował los Polski. To jednak w żaden sposób nie usprawiedliwia zamachu na demokrację, bicia dziennikarzy, torturowania Wincentego Witosa czy bezpodstawnego aresztowania i poniżania gen. Rozwadowskiego. Na mitologizowaniu zwykłych zbrodni nie można budować normalnego, sprawiedliwego państwa. Jak chcecie protestować przeciwko wyłamaniu drzwi u Adama Słomki, jeżeli z nabożną czcią odnosicie się do sanacyjnych generałów, którzy wysyłali ludzi w mundurach żeby pobili dziennikarza?

Skutki kultu Marszałka niestety odczuwamy do dzisiaj. Polska demokracja i parlamentaryzm są ułomne. Niestety zamiast realnych działań w kierunku transparentności, demokracji czy odpowiedzialności polityków przed wyborcami mamy …wzdychanie za nowym „wodzem”, który by zrobił to co w 1926. Nie uczymy się z historii i ją powtarzamy. Stanowiska obsadzane są ludźmi miernymi, byle wiernymi władzy. Niezależnie kto rządzi. Po prostu chodzi o zmianę „tamtych” na „naszych”, bez zmian systemowych. Najwyżej biurokrację się rozwija, gdy już zabraknie stołków. Wątpię czy da się ten trend odwrócić, jeżeli nadal Piłsudski ze swoimi metodami będzie przedstawiany jako wzór polityka i Męża Stanu.

Fot. Wikipedia, 3obieg

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook