O 20.25 naszego czasu planetoida 2012 DA14, o średnicy 45 metrów, znajdzie się 34 100 km od centrum Ziemi. Natomiast przez cały dzisiejszy dzień media huczą o eksplozji meteorytu nad Czelabińskiem. Część komentatorów nie wiąże tych zdarzeń, inni zaznaczają, że oba obiekty mogły być w przeszłości częścią innej, większej asteroidy.
45-metrową planetoidę 2012 DA14 wykryto rok temu. Wyliczenia wskazują, że nas ominie. Tylko co stało się nad Czelabińskiem? Czy to całkowity przypadek, że w tak krótkim odstępie czasu dwa obiekty są tak blisko Ziemi? Czy może oba znalazły się tutaj w wyniku tego samego zjawiska? No i ważniejsze, czy były tylko dwa? DA14 ma około 45 m średnicy, ten z Czelabińska był dużo, mniejszy, nikt nie może stwierdzić na pewno, czy nie ocieramy się właśnie o chmurę małych (w kategoriach kosmicznych), pocisków. Jeżeli tak, to w najbliższych dniach będzie duża szansa na zaobserwowanie „spadających gwiazd” czyli małych obiektów spalających się w atmosferze. W wyjątkowo pechowym przypadku uszkodzony zostanie jakiś satelita lub Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Nie zdziwię się też, jeżeli powtórzy się coś takiego jak w Czelabińsku – czyli eksplozja w atmosferze obiektu o średnicy kilku (może 10) metrów. Zatem jak zobaczycie potężny błysk i smugę na niebie, to nie pochodźcie do okien. Meteor może lecieć z prędkością o wiele większą niż dźwięk (nawet kilkanaście tysięcy metrów na sekundę), natomiast fala uderzeniowa wybuchu dotrze do nas mniej więcej z prędkością dźwięku. To znaczy, ze jak usłyszysz wybuch, to równocześnie wylatujące okno i fragmenty szkła uderzą Cie w twarz.
Przy okazji mam taka mała uwagę do WAT, czym prędzej wywalcie tego faceta, który występował jako ekspert w TVN24. ten człowiek twierdził, ze część okien wybiły małe odłamki meteorytu… litości. „Bo jedne okna wybiło, a drugie nie”… no świetny dowód. Zupełnie jakby to były małe spadające kamyczki, uderzające z prędkością znana nam z codziennego życia, takie, które np. wybijają szybę, ale odbijają się od betonowego muru. Nie proszę dr inż. , gdyby w budynki trafiły meteoryty, to energia kinetyczna byłaby tak duża, ze wybijałby dziury w ścianach, a nie tylko szyby. Wszystko wskazuje na to, że ewentualne odłamki spadły poza miastem.
Brak komentarzy