Dziś mija 1418 dzień „trzydniowej specjalnej operacji Wojskowej” Putina przeciw Ukrainie. To moment znaczący, bo tyle samo dni trwała „Wojna Ojczyźniana” od ataku Niemiec na ZSRR do chwili zajęcia Berlina. To dobry moment by napisać co Pokoju.
Zdjęcie ilustracyjne: ceremonia uruchomienia Nord Stream w 2011 roku. Obok ówczesnego prezydenta Rosji radość wyrażają ówcześni: Kanclerz Niemiec, Premier Francji i Premier Holandii. fot. Kremlin.ru.
Przebieg i cele tej wojny opisałem przed jej rozpoczęciem: Wojna. Ponad pół roku wcześniej napisałem w jaki sposób Ukraina została wystawiona pod bicie. Po rozpoczęciu inwazji opisałem kluczowe błędy sprawiające, że Rosjanie militarnie osiągnęli znacznie mniej niż potencjalnie mogli. Tuż po „historycznym przemówieniu Bidena” w Warszawie stwierdziłem, jak ta wojna będzie dalej wyglądać, że to będzie krwawy impas bez strategii wyjścia. Tym bardziej, że Biden od razu zapowiedział, że to będzie trwało latami, a celem jest „zniszczenie połowy gospodarki Rosji”. Nie chodzi o uratowanie Ukrainy, nie chodzi o ludzkie życie, chodzi o to by latami niszczyć gospodarkę Rosji. I to realizowano bardzo konsekwentnie.
Skrótowo podsumowując: wskazywałem, że zdjęcie sankcji przez Joe Bidena doprowadzi do wojny. To znaczy, wiadomo, ze Putin jest agresorem, ale Biden usunął zabezpieczenie, które go powstrzymywało. To tak jak otworzyć furtkę dla agresywnego psa, żeby mógł wbiec na plac zabaw z dziećmi. No co złego może się stać?
Następnie oszacowałem, że Rosja zaatakuje, zajmie znaczną część terytorium Ukrainy, nie zdobędzie jednak Kijowa, a najdalej wojska dotrą do Dniepru. Następnie bezie atakowała infrastrukturę i cele cywilne, żeby wymusić zawarcie korzystanego dla siebie pokoju. To opisałem jeszcze przed atakiem. Miesiąc po ataku opisałem, że ta wojna będzie trwała latami, a pomoc z zachodu będzie wystarczająca dla obrony Ukrainy, ale nie dla wygrania wojny. I tak właśnie było. Przykład? Najpierw w ogóle nie chciano wysłać samolotów, później była zgoda na maszyny poradzieckie, a w 2024 roku nad Ukrainą zadebiutowały amerykańskie F-16. dozowanie pomocy na tyle, żeby Ukraina nie przegrała. Okazało się, że to był cały szereg bardzo trafnych przewidywań. Niestety trafnych, bo teraz jesteśmy w tym impasie nakreślonym cztery lata temu.
Ukraina zaskakuje
Strona ukraińska dokonała szeregu ruchów, które z pewnością zaskoczyły Rosjan i nie tylko ich. Skuteczne ataki na okręty na Morzu Czarnym, ofensywa w obwodzie Kurskim, ataki na infrastrukturę i lotniska w głębi Rosji, wysadzenie Nord Stream, atak w kierunku rezydencji Putina. To są elementy wzmacniające pozycję Ukrainy, a osłabiające Rosję. Zaskakujace wtargniecie na terytorium Rosji nie było rozważane chyba w żadnym scenariuszu przed wojną. Wysadzenie Nord Stream to wyraźny sygnał, że nie ma szans na tani ruski gaz do Niemiec. Nie ma szans na powtórkę takich zdjęć, jak ilustracyjna fotografia z 2011 roku. Naprawdę to jedno z najważniejszych wydarzeń tej wojny. Wyraźne zamknięcie możliwości powrotu do „biznesu jak zwykle”. Pokazano, że nie da się sprzedać Ukrainy za surowce. Gazociąg NS miał umożliwiać sprzedaż gazu do Niemiec, nawet w razie wojny w Ukrainie, Łotwie, Estonii, Litwie czy Polsce. To miał być gwarant niezakłóconej wymiany handlowej. Rosjanom pokazano, że nie uwzględnili jednego czynnika: to długa rura na wodach międzynarodowych. Ktoś tam może zanurkować i podłożyć bombę. Cały misterny plan na marne.
Atak na rezydencję, to wręcz sygnał do Putina: „możemy cie zabić”, szczególnie w chwili, gdy USA pokazały nieskuteczność rosyjskich systemów obrony.
Jednak nadal nie ma wyjścia
Zachód nie pozwala by Ukraina przegrała, Chiny, Korea Północna i Iran nie pozwalają Rosji przegrać. Ukraina nie chce stracić terytorium Rosja kontroluje prawie 20% Ukrainy, terroryzuje pozostałą część atakami na cywilów i żąda ustępstw. Impas.
Wobec tego USA zwiększyły presję. Atak na Wenezuelę i groźby wobec Iranu są oczywistym zwiększaniem nacisku. Chodzi o to, żeby Chiny przestały ratować rosyjską gospodarkę i to się stopniowo udaje. Bez chińskiej kroplówki Putin nie będzie miał środków na wojnę. Iran dostarcza Rosji drony i pociski balistyczne. Bez tego sprzętu Rosja będzie miała znacznie mniejsze możliwości atakowania i terroryzowania Ukrainy.
Jaka jest odpowiedź? Eskalacja. Rosja propagandowo już drugi raz użyła pocisku balistycznego średniego zasięgu (IRBM) „Oresznik”. To broń niezwykle trudna do zatrzymania, ale zarazem niezbyt celna. Niezbyt celna, bo to pociski do przenoszenia głowic atomowych. Tak, głowic, w liczbie mnogiej. Jeden pocisk może przenosić ich wiele, a po rozdzieleniu każda może być naprowadzana na inny cel. To pocisk do przenoszenia broni masowej zagłady i niszczenia całych obszarów wybuchami atomowymi. Putin na razie odpalił dwa takie pociski, ale oczywiście bez ładunków atomowych. Użycie takiej broni to sygnał: „uważajcie sobie, mamy broń, której nie potraficie zatrzymać” i przypomnienie, że stroną wojny jest mocarstwo atomowe.
„Rosja nie jest nigdy tak słaba jak się wydaje, ani nie jest tak silna jak się jej boimy”. Użycie „Oreszników” to esencja tej tezy. Rosja jest słaba, nie może wygrać konfliktu konwencjonalnie, ale jest silna i przypomina, że ma broń atomową i posiada bardzo skuteczny środek jej przenoszenia. Posiada? Aby na pewno? Tego nie wiadomo. Pociski, którymi zaatakowano Ukrainę prawdopodobnie były nieuzbrojonymi wersjami szkoleniowymi. Ile prawdy jest w możliwościach rosyjskich wojsk rakietowych? Zapewne mniej niż Rosja straszy, ale nadal nie jest to coś, co można ignorować.
Grożenie taką bronią to desperacja? Tak. Ale desperaci są niebezpieczni. Równocześnie Świat raczej nie chce całkowitego upadku Rosji i uzależnienia jej resztek od Chin. To też jest zły scenariusz.
Ustępstwa terytorialne?
Rosja chce zmusić Ukrainę do ustępstw terytorialnych? Zapewne. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze dla Rosji jest, aby Ukraina nie dołączyła do NATO i UE. Ten cel Rosja może osiągnąć bez zajęcia kolejnych terytoriów. Wystarczy, że wymusi powstanie autonomicznych tworów w obrębie Ukrainy, że zagwarantuje sobie jakiś zapis w sprawie występowania „w obronie autonomii Doniecka”. Tego scenariusz oficjalnie nie ma na stole, ale przestrzegam, bo jest bardzo niebezpieczny i kuszący. dlaczego kuszący? Bo w tym scenariuszu Rosja wycofuje się z Ukrainy. Zachód i Ukraina mogą ogłosić sukces. A zarazem Rosja w tym scenariuszu osiąga swój cel: de facto zablokuje integrację Ukrainy z Zachodem. Autonomiczny Donieck może odmówić wejścia do NATO, a tym samym zablokować całą Ukrainę. Wyborcy i parlamentarzyści z takich autonomicznych obwodów będą wpływać na politykę wewnętrzna Ukrainy, a to będzie dość oczywista agentura Putina. Nie chodzi zatem tylko o to, żeby Rosja wycofała się z Ukrainy, ale ważne są warunki tego wycofania. A żeby się wycofała, to Chiny i Iran muszą zaprzestać podawania Putinowi kroplówek.