Paweł Kukiz, człowiek który kilka miesięcy temu mógł liczyć na ponad 20% głosów i zostać liderem jednej z największych sił politycznych Polski, teraz dryfuje do Sejmu jako lider jednego z „małych ugrupowań”. Czy przekroczy próg? Na pewno. Kogo wprowadzi? Nie wiadomo.
Tekst miał być dłuższy, ale jednak został w „wersji roboczej”. O Kukizie przed wyborami będzie krótko, tak zdecydowałem, przepraszam jak ktoś liczył na więcej.
Paweł Kukiz porusza wiele ważnych dla państwa kwestii. Sprawnie piętnuje polityków i usłużne dla nich media. Moim zdaniem jednak nie sprostał zadaniu stworzenia realnej siły politycznej, która zmieniłaby obecny układ sił. Problemem jak zwykle jest dobór współpracowników.
To co stworzył Paweł Kukiz przyczyni się do wprowadzenia grupy bardzo różnych posłów, na różnym poziomie kompetencji. Dalsze losy takiego tworu będą wielką niewiadomą. Czy będą rozbiegać się do innych partii? Czy ludzie mocni merytorycznie narzucą linię programową?

Obawiam się, że jego posłowie mogą z różnych powodów zacząć go opuszczać. W przyszłym sejmie Paweł Kukiz może zostać praktycznie sam. Dlatego zamiast bardziej szczegółowego komentarza po prostu przypominam „Mury” w jego wykonaniu. Pieśń uważana za hymn buntowników, za pieśń nadziei w walce z systemem zawiera jednak przestrogę i gorzkie zakończenie. Dlaczego o tym zapominamy?
„Aż zobaczyli ilu ich,
Poczuli siłę i czas,
I z pieśnią, że już blisko świt
Szli ulicami miast;
Zwalali pomniki i rwali bruk;
„Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam ten nasz najgorszy wróg!”
A śpiewak także był sam.
Patrzył na równy tłumów marsz,
Milczał wsłuchany w kroków huk,
A mury rosły, rosły, rosły;
Łańcuch kołysał się u nóg…”
Nie chcemy słuchać tych ostatnich zwrotek? Ruch Kukiza czeka najpewniej ten sam los „ciekawostki jednej kadencji”, jaki przypadł już Samoobronie i Ruchowi Palikota. Stwierdzam to z przykrością, bo liczyłem na pozytywne zmiany. Jedynym plusem tej sytuacji jest szansa na wejście przynajmniej kilku wartościowych posłów, którzy inaczej nie znaleźliby się w Sejmie. Ze względu na tę szansę nie piszę więcej w tym miejscu.
Brak komentarzy