Wady systemu

Przy okazji wyborów w jeden dzień osobiście trafiłem na 3 wady systemu. Z tego jedna była dotkliwa dla pewnej dziewczyny pochodzącej z Krosna, a druga dla mnie i pozostałych członków komisji.

Przypadek pierwszy. Chłopak z Krosna studiujący w Krakowie zgłosił się tam przed wyborami, żeby go dopisać do listy wyborców. Udało się, bez problemu zagłosował w Krakowie. Jednak okazało się, że w Krośnie nie został skreślony z listy wyborców. Był uprawniony do głosowania w dwóch miejscach! Okazało się, że przyczyna tkwiła w tym, że Ewidencja Ludności z Krakowa nie przesłała informacji do Ewidencji w Krośnie. Jest to dziwne, a co więcej nie wiadomo ile było takich przypadków. Akurat w Krakowie jest wielu krośnian. Jeżeli skala pomyłki jest większa, to wpływa na frekwencję, bo te osoby liczone są w Krośnie jako uprawnione do głosowania, a nie zagłosują tutaj (chyba,z ę przyjadą, a wtedy zagłosować mogą dwa razy, raz w Krakowie, raz w Krośnie). Niepokojące jest też to, ze dopisano kogoś do listy bez informowania Ewidencji Ludności w jego mieście. Ilu takich wyborców mogło być dopisanych i ewentualnie zmienić wynik wyborów w Krakowie? Okazuje się, że takie rzeczy trudno ustalić, o ile ktoś tego nie zauważy, nie zgłosi. Np. rodzina osoby glosującej w innym miejscu może zauważyć, że wyborca nie jest wykreślony z listy, chociaż powinien. Jak nie zauważy (albo nie chce zauważyć) to niektóre osoby mogą mieć więcej niż jeden głos!

Drugi przypadek był znacznie gorszy i dziwniejszy. Dziewczyna we Wrocławiu wpisała się na listę wyborców. Ma tam tymczasowe zameldowanie i już korzystała ze swoich praw wyborczych wcześniej. Tym razem nie było jej na liście wyborców we Wrocławiu. Poprosiła telefonicznie rodziców, żeby sprawdzili czy jest na liście wyborczej w Krośnie. Była skreślona! Okazało się, że Ewidencja Ludności w Krośnie została powiadomiona, że dziewczyna będzie głosować we Wrocławiu, a tam jej nie dopisano. Urzędnikom nie udało się tego wyjaśnić w dniu wyborów, wiec ta młoda osoba została pozbawiona prawa wyborczego przez jakiś głupi błąd.

Inny głupi błąd sprawił też sporo trudności mojej Komisji Wyborczej. Wszystko poszło bardzo sprawnie. wszystko się ładnie zgadzało, maż (zona?) zaufania patrzyła nam na ręce. Już podczas pierwszego liczenia kart wyjmowanych z urny wychwycona została karta nieważna – obita pieczęcią innej (sąsiedniej) Komisji. Odłożyliśmy ją na bok zgodnie z zaleceniami ze szkolenia, na którym uprzedzano, że to może się zdarzyć. Sprawnie spisano protokół z informacją o jednej karcie nieważnej i … okazało się, że system elektroniczny nie chce przyjąć tego do wiadomości. Najwyraźniej należało wspólnie i w porozumieniu poświadczyć nieprawdę wpisując w protokole, że z urny wyjęliśmy coś innego niż w rzeczywistości. dlatego musieliśmy czekać, aż wreszcie ktoś uzna, że możliwy jest taki błąd, o którym mówiono na szkoleniu, że jest możliwy i otrzymamy specjalny kod odblokowujący.
Kartę ktoś mógł wrzucić przypadkowo bo sąsiednia komisja była w tym samym budynku, wchodziło się tymi samymi drzwiami. Mógł wrzucić złośliwie, albo mógł po prostu nie zdawać sobie sprawy, że to jednak jest róznica którą kartę do której urny wrzuca.

To na szybko informacje o wadach systemu, które osobiście zauważyłem w niedzielę 25 maja.

Brak komentarzy

  • Marek 27 maja 2014 Odpowiedz

    Panie Piotrze, lubię Pana czytać, ale to co Pan dziś pisze to podstawowy błąd merytoryczny. Nie opisuje Pan wad systemu (a tych trochę jest i mają ważki wpływ na kształ naszej demokracji) a jedynie błędy techniczne, ludzkie. Systemy informatyczne zawsze będą miały błędy, urzędnicy zawsze się będą mylić. Nie da się inaczej, żaden system tego nie zmieni.

  • Seba 27 maja 2014 Odpowiedz

    Oj ktoś nie uważał na szkoleniu. Błędy blokujące program zostały wymienione i rozesłane. Zostało to wprowadzone w tym roku i jak przypuszczam z powodu niechlujstwa komisji obwodowych we wpisywaniu wyjaśnień, lub niejasnego opisywania takich dziwnych sytuacji. Sytuacja klarownie opisana – program odblokowany – proste.

  • Piotr 27 maja 2014 Odpowiedz Author

    @Marek, szczególnie pierwszy przypadek uważam za błąd systemu. Jeżeli możliwe jest dopisanie wyborców z innej gminy bez informowania tej gminy to coś jest nie tak z systemem.

    @Seba – sytuacja była opisana i wyjaśniana też przez telefon, a program „nie puszczał”.
    Dzisiaj natrafiłem jeszcze na blog kogoś, kto był mężem zaufania w komisji w Londynie: http://naszeblogi.pl/46825-sfalszowano-protokol-z-wyborow-w-ambasadzie-rp-w-londynie
    Uważam, że przy wprowadzaniu tych „nowości” nie dopracowano programu, co sprawiło niejednej komisji problem.

  • micra 27 maja 2014 Odpowiedz

    Byłem operatorem kalkulatora w jednej z komisji w Lublinie. Problem z błędami twardymi był bardzo dokładnie opisany – było to po to, by wyłapać tego typu sytuacje i nie pozwolić przejść nad nimi do porządku dziennego – zauważ, że jeżeli to karta z innej komisji to u Was powinna być 1 za dużo, u nich 1 za mało.

    Kalkulator to porażka – aplikacja zmienia się non-stop, poziom wykonania żenujący – oficjalne wymagania obejmują niewspierane systemy – to nie powinno mieć miejsca, ale niech tam. Tragiczne jest to, że w każdych wyborach (to już moje 4 na stanowisku operatora) są 3-4 wersje – nie wiem czym się różnią, ale testowanie przypomina testowanie kalkulatora z Windows, czy jak się wpisze 2+2 czy wyjdzie 4.

    To, czego nie powinno być to komisje złożone od początku do końca z ludzi nowych – w szczególności przewodniczący nie powinien być po raz pierwszy na wyborach, a były komisje, gdzie wszyscy – cała komisja i operator byli zieloni. Gdy drukowaliśmy raport z innej komisji dzwonili, że mają problem z liczeniem… A u nas i tak szło wolno, wytknąłem błąd, że źle policzyli jedną listę (utkwiło mi w pamięci jedno nazwisko, które według ich liczenia miało 0, a widziałem krzyżyk – obserwowałem liczenie), później druga lista też źle policzona.

  • Piotr 27 maja 2014 Odpowiedz Author

    Dokładnie tak było, u nas za dużo, u nich za mało. Przewodniczący był już chyba 4 raz przewodniczącym komisji. Był też bardzo ogarnięty człowiek z Urzędu Miasta i oni próbowali wprowadzić raport do systemu. Przez dłuższy czas bezskutecznie.
    Policzone było sprawnie, a błędna karta wyłapana już przy pierwszym liczeniu kart wyjętych z urny.

    • micra 27 maja 2014 Odpowiedz

      Ok, ale Operator powinien dostać dokładną instrukcję w piątek z kodami błędów i co ma robić – być może nie dostał, ale takie było założenie – każdy błąd twardy, którego nie da się usunąć -> żądanie kodu -> wpisanie kodu -> jeden twardy zlikwidowany.

      A chodziło o to, by nie przechodzić nad rzeczywistymi błędami do porządku dziennego. U mnie przewodniczący był śpiącym królewiczem – nie wiedział ile ma uprawnionych, ilu dopisanych i dlaczego są dopisani (do samego końca myślał, że to nie są obywatele polscy) – dlatego raport o frekwencji poszedł, ale był zawyżony o 5 osób, ponadto nie wiedzieli ile mają kart wydanych, gdzie standardem jest posiadanie tej liczby na bieżąco nawet bez wymaganego raportowania.

    • micra 27 maja 2014 Odpowiedz

      Dam Ci jeszcze jeden przykład, pojawiam się przed 21:00 i słyszę od Przewodniczącego, że ma problem i nie wie co z nim zrobić – bo mają 2 podpisy w jednym polu (ktoś się pomylił i wpisał za nisko/wysoko). I patrzy się na mnie – no to zadzwoniłem ja i usłyszałem, że to jest zmartwienie Przewodniczącego :), a mi nie uśmiecha się czekanie na jego reakcję więc w końcu wziął słuchawkę i zadzwonił.

      Za dużo komisji, powinny być większe szczególnie tam, gdzie graniczą ze sobą. Ludzi i tak mało przychodzi.

      • Piotr 28 maja 2014 Odpowiedz Author

        Współczuję takich komisji 🙂
        Nie wiem jakie instrukcje u nas dostał Operator, ale kod odblokowujący dostaliśmy dopiero po jakiś 2 godzinach.
        Ciekawy jestem, czy jakaś komisja miała taki błąd i rozwiązano go tak jak mówisz: „każdy błąd twardy, którego nie da się usunąć -> żądanie kodu -> wpisanie kodu -> jeden twardy zlikwidowany”. U nas trwało 2 godziny, chociaż od początku było wiadomo na czym polegał błąd.

  • Casper 27 maja 2014 Odpowiedz

    A ja miałem przypadek, że nikt nie przyszedł głosować. Błąd twardy w kalkulatorze. Komisja w województwie zastanawiała się pół godziny czy wydać kod odblokowujący. A ja się pytam po jaką cholerę wprowadzono te kody? Jest sprawdzanie poprawności wprowadzenia protokołu, przewodniczący odpowiada za to co podpisuje, jest sprawdzenie zgodności w gminie. Po jakiego grzyba jeszcze dodatkowe kontrole?

  • członek 28 maja 2014 Odpowiedz

    1. Błąd ludzki
    2. Można dopisać w dniu wyborów – wystarczy telefon
    3. Kart nie wolno wynosić, to obowiązek komisji ustawić urnę w lokalu tak, aby nikt bez wrzucenia karty nie wyszedł z lokalu niezauważony!

  • Piotr 28 maja 2014 Odpowiedz Author

    ad 1. Nie zgodzę się. To, ze można kogoś dopisać nawet nie informując gminy z której pochodzi jest wg mnie poważną wada systemu.

    ad 2. Nie dopisali. Nie wystarczył telefon, kazali przyjść w poniedziałek, żeby „wyjaśnić na przyszłość”. Ten przypadek mogę uznać za błąd ludzki, acz wyjątkowo chamski.

    ad 3. Zgadza się. Jednak w naszym okręgu był dodatkowy „młyn” w związku z wykreśleniem 2 kandydatów. Członkowie komisji musieli dodatkowo o tym informować i wskazywać obwieszczenia. Wyborcy zamiast po prostu wziąć kartę i zagłosować, chodzili jeszcze zapoznać się z obwieszczeniami. To powodowało zamieszanie, w którym łatwiej było wynieść kartę do czego doszło w sąsiedniej komisji.

    • Marek 29 maja 2014 Odpowiedz

      ad 1. Czy rzeczywiście? To jest powtarzalne? Można to zrobić celowo, czy zdarzyło się przypadkiem raz lub kilka razy? Jak chciałbyś to rozwiązać systemowo? Nie można dopisać przed informacją o skreśleniu? A jak tę informację przekazać? Poleconym? Telefonicznie? Przez system informatyczny? Na oświadczenie zainteresowanego? Zawsze jest miejsce na błąd. Jeżeli można to zrobić celowo w konkretny sposób, np 1) idziesz do jednej gminy, coś mówisz, idziesz do drugiej coś piszesz i masz dwa głosy to jest wada systemu. W przeciwnym wypadku jest błąd w realizacji.

      • Piotr 30 maja 2014 Odpowiedz Author

        To jest nie do wykrycia jak ktoś tego nie zauważy i nie zgłosi, bo specjalnie pytałem czy można jakoś sprawdzić jaka jest skala: czy jednostkowa czy większa. Problem w tym, że jak dopiszą Ciebie w innej komisji, a w Twoim obwodzie nie wykreślą, to nawet nie zauważysz bo jak? Nie sprawdzisz przecież wszystkich innych obwodów głosowania w Polsce.
        Myślę, ze nie powinno być możliwości dopisania kogoś bez informacji zwrotnej „tak wykreśliliśmy u nas”. Nie masz zwrotki, nie dopisujesz i koniec. Tutaj dopisali w jednym mieście, nawet nie wysyłając informacji, ze to robią. To, że tak można w moim przekonaniu jest wadą systemu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook