W ubiegłym roku w Krośnie ruszyło Prywatne Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych. Ekspozycja znajduje się miedzy innymi w poniemieckim schronie, który wybudowano w sąsiedztwie krośnieńskiego lotniska w czasie wojny. Okazuje się, że część zwiedzających przyjeżdża do Krosna specjalnie po to, żeby zwiedzić to Muzeum.
Prywatne Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych założyło troje przyjaciół, których połączyła wspólna pasja. Piotr i Dorota Kiełtyka oraz Lesław Wilk zebrali około 1500 eksponatów związanych z działaniami wojennymi na Podkarpaciu w latach 1914-1945.
– W 2003 roku Muzeum zostało zarejestrowane w Ministerstwie Kultury – mówi Lesław Wilk, dodaje jednak, że sam pomysł pojawił się już kilkadziesiąt lat wcześniej, wraz z kolekcjonowaniem eksponatów. – Po co gromadzić, jeżeli inni nie mogliby obejrzeć? – uśmiecha się Piotr Kiełtyka.
Ekspozycja robi niezwykłe wrażanie. Pierwsza część zlokalizowana jest w …poniemieckim schronie przeciwlotniczym wybudowanym w pobliżu krośnieńskiego lotniska w trakcie II Wojny Światowej. Ciekawostką jest okienko schronu, w którym umieszczono widok na bramę lotniska z czasów niemieckiej okupacji. Następnie zwiedzający wychodzą do ogrodu, gdzie znajduje się ekspozycja półplenerowa, w tym nawet broń ciężka (radziecki moździerz kal 82mm) i niemiecki pojazd Kettenkraftrad. Pozostała część ekspozycji znajduje się w specjalnie zaadoptowanych pomieszczeniach domu rodzinnego Piotra Kiełtyki. Dom już stał w tym miejscu podczas II Wojny Światowej.
Wiele eksponatów w Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych ma niezwykłą historię, a nawet są to przedmioty unikatowe. Takim fenomenem jest sam schron (największy taki obiekt w Krośnie), któremu Lesław Wilk i Piotr Kiełtyka przywrócili dawny wygląd.
– Historią interesuję się od zawsze, od kiedy pamiętam. Zawsze przewijała się w domu. Moją pierwsza kolekcję straciłem w 1982 roku w kwietniu, będąc karanym za “rozpowszechnianie informacji mogących wywołać niepokoje społeczne” – mówi Piotr Kiełtyka. Wtedy miał 14 lat – To były zalążki kolekcji. W tamtych czasach nawet nie był potrzebny wykrywacz metalu. Wszystko leżało i niszczało – dodaje Piotr Kiełtyka.
Lesław Wilk mówi na temat eksponatów – To są przedmioty pozostałe po żołnierzach, którzy najczęściej zginęli. Trafili tu nie z własnej woli, ale w przypływie szalonych wizji swoich przywódców – podkreśla. Lesław Wilk tłumaczy, że to Muzeum powinno być przestrogą przed wojną, która uwalnia najbardziej prymitywne instynkty u ludzi – Nie ma bohaterstwa. Jak nie masz szczęścia to zginiesz, liczy się instynkt przetrwania, nawet za wszelką cenę – dodaje Lesław Wilk.
Część eksponatów to prawdziwe unikaty, np. suknia ślubna uszyta ze spadochronu ze zrzutów zaopatrzenia dla Armii Krajowej. W zbiorach muzeum znajduje się też (niekompletny) brytyjski zasobnik na zaopatrzenie. Okazało się, że jest to wczesny model, którego nie posiadają w swoich zbiorach muzelanicy w Wielkiej Brytanii.
Ostatnio rozmawiałem z Lesławem Wilkiem, okazuje się, że niektórzy zwiedzający przyjeżdżają z daleka do Krosna specjalnie po to, żeby odwiedzić to Muzeum. – Ludzie są zdumieni tym ile zgromadziliśmy eksponatów – mówi Lesław Wilk. Muzeum ma też niezwykłą zdolność otwierania ludzi, którzy dzielą się historią własnych rodzin. Ja sam byłem pod ogromnym wrażeniem gdy po raz pierwszy odwiedziłem to Muzeum. Okazuje się, że z jego twórcami mam wiele wspólnych tematów, a nasze rodziny przeżyły podobne doświadczenia. Trzeba przyznać, że to prawdziwi pasjonaci i znawcy tematu, którzy oprowadzają zwiedzających po Muzeum, które własnoręcznie stworzyli.
Informacje o godzinach otwarcia, kontakt, mapa dojazdu znajduje się na stronie internetowej: www.muzeumkrosno.pl
Dzieci poniżaj lat 7 i kombatanci wojenni mają wstęp wolny.
Fot. archiwum PMPPB





Brak komentarzy
Ilu odwiedzających już było?
Polecam! Warto odwiedzić!
Ooo, nawet JKM zrobił Państwu reklamę. 🙂 A tak poważnie, gratuluję przedsięwzięcia. Kiedy znów będę na Podkarpaciu, postaram się wpaść i zobaczyć ekspozycję w tym muzeum.
Pozdrawiam!