Przekaziory i urojenia

Wspomnienie o tym, że radni nie chcieli wysłuchać kogoś „z publiczności” wywołało małą burzę. Do dzisiejszego wpisu skłaniają mnie niektóre komentarze pod artykułem na KrosnoCity, oraz uwaga od znajomego na facebooku.

Przekaziory

Po pierwsze, przypomnijmy sobie, że „media” to „przekaźnik”, mają przekazać informację, relację, z tego co było. Każdy mieszkaniec teoretycznie może być obecny na sesji, tylko zwykle o tej porze pracuje, stąd to media mają pokazać to, co się wydarzyło. Najwyraźniej tak to rozumie komentującynick”. Zwraca przy tym jednak uwagę, ze „media relacjonują niejasno” i pyta o możliwość relacji online. Tu moja uwaga, szanowny nicku, to wydarzenie Mieszkancy i ryby głosu nie mają zwyczajnie było niejasne. Gdyby była transmisja online to zobaczyłbyś dokładnie to, co zostało opisane: „Mieszkanka Krosna poprosiła o możliwość zabrania głosu, twierdziła, że przewodniczący jej obiecał, że będzie mogła się wypowiedzieć. Doszło do sporu, bo przewodniczący Stanisław Słyś nie chciał udzielić głosu. W końcu zarządził głosowanie. 11 głosami Klub Samorządowy wypowiedział się „przeciw” udzieleniu głosu, pozostali radni (PiS i PO) byli „za”. Jednak w 21 osobowej Radzie, 11 to większość, tym samym bodaj po raz pierwszy uniemożliwiono wypowiedź osoby z publiczności.” Nie usłyszałbyś, co pani chciała powiedzieć, bo jej nie pozwolono zabrać głosu. Artykuł jest dodatkowo rozbudowany o fragment Statutu, regulujący udzielanie głosu kogoś z publiczności, oraz informację, że na ogół się umożliwia wypowiedzenie mieszkańcom (dodałem kilka przykładów).

Właśnie to jest przedmiotem podlinkowanego artykułu, fakt, że bodaj po raz pierwszy nie chciano wysłuchać mieszkańca proszącego o udzielenie głosu.

„Pomówienia, urojenia”

Tymczasem kilku innych komentatorów zaczęło dyskredytować wspomniana osobę, zarzucając jej że jest „psycholem” i ma „urojenia”. To dosyć śmiałe tezy wobec osoby, której nie wysłuchano. Jednak ze względu na takie zarzuty muszę coś tu dopisać. W Krośnie jest kilka osób, które znane są strażnikom miejskim, policjantom, urzędnikom, dziennikarzom, radnym czy prezydentom właśnie z tego, że opowiadają niestworzone rzeczy. Stan tych osób wymaga leczenia i o ile wiem, przynajmniej niektóre z nich są leczone. To nie przeszkadzało do tej pory radnym, żeby nawet te osoby, dopuszczać do głosu. Jeden z  takich panów nawet z mównicy na sali obrad przemawiał za zgodą Rady. To co wygadywał wywoływało wesołość niejednego radnego, w zasadzie było to już na poziomie robienia sobie kpin z osoby chorej. Zatem nawet świadomość, że ktoś będzie gadał o wytworach chorej wyobraźni, nie było do tej pory przeszkodą, żeby udzielić głosu przez Radę Miasta. Tymczasem kilku komentatorów sugeruje czytelnikom, że radni Klubu Samorządowego wiedzieli (zbiorowe jasnowidzenie?), że ta Pani będzie mówić głupoty i dlatego nie dopuścili jej do głosu. Wspominana mieszkanka Krosna nie zwróciła się jednak ze sprawą do mediów, nie szła z tematem do dziennikarzy, nie dzwoniła, ani nie pisała do redakcji (przynajmniej naszej), chciała coś powiedzieć radnym. Wszelkie niedomówienia w tym temacie są wyłącznie skutkiem głosowania „przeciw” przez radnych z Klubu Samorządowego.

Ustawa

W komentarzach na portalu wypowiedział się tez ktoś pod pseudonimem „Jan Zajdel Such”, możliwe, że jest to osoba lepiej zorientowana w temacie, bo cytuje ustawę o samorządzie gminnym. Możliwe też, że istotnie jest coś na rzeczy bo jak wiem w okolicznych wsiach szefowie OSP czy podobnych organizacji nieraz rezygnują z funkcji, żeby móc sprawować mandat Radnego. Przy czym  możemy się tylko domyślać, czy właśnie na ten temat ta Pani chciała zwrócić uwagę: Radny, a działalność w organizacjach – czy o tym, niektórzy radni nie chcą nawet słyszeć?

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook