Zupełnie niechcący zaczynam chyba płynąć „z prądem”. Jeszcze nie tak dawno wypowiedzi krytyczne wobec PO były działaniami wbrew głównemu nurtowi. Wciąż modne było atakowanie PiS-u. Ostatnio te tendencje się odwracają.
Przykładem niech będzie list Marcina Mellera, redaktora naczelnego „Playboya” do Platformy opublikowany na jego Facebooku. Przytaczam w całości:
„Szanowna Platformo, drodzy znajomi i przyjaciele działający w tej partii,
jak może wiecie, albo nie, w 2007 roku, byłem w holu Focusa, gdzie czekaliście na wyniki wyborów. Cieszyłem się tak jak Wy z odsunięcia PiS-u od władzy.
Niestety muszę Was poinformować, że moja cierpliwość się wyczerpała i w najbliższych wyborach na Was nie zagłosuję. Nawet straszak w postaci powrotu PiS-u do władzy już na mnie nie działa.
Nie zrobililiście nic z aferą hazardową, a co więcej, słyszę, że „Miro” jak gdyby nigdy nic kandyduje z Waszych list do sejmu. No to dajcie jeszcze „Rycha”, „Zbycha” czy jak się ci panowie nazywają.
Za katastrofalne błędy w swojej pracy zostanę z niej wyrzucony. Wasz minister Grabarczyk za totalny bajzel na kolei dostaje w nagrodę kwiaty. Minister Klich nie ponosi odpowiedzialności za Casę (co jeszcze można zrozumieć), ale i za Smoleńsk, czego już naprawdę pojąć nie mogę. Teraz, opowiadając o zielonej wyspie, wchodzicie na moją emeryturę.
Wasze służby specjalne inwigilują dziennikarzy jak żadna władza dotąd. Gdyby Lech Kaczyński rzucił jeden z wielu „dowcipów” Bronisława Komorowskiego, zostałby rojechany na miazgę, ale w przypadku tego Prezydenta Wam to nie przeszkadza. O Wałbrzychu nawet nie chcę mówić.
Mógłbym tak długo –
Wasz były wyborca – Marcin Meller”
Poza pierwszym akapitem (nie byłem w holu Focusa) mógłbym się sam pod tym czymś takim podpisać. Wkrótce po wrzuceniu tego listu Marcin Meller dodał jeszcze linka do znakomitego utworu Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Łapińskiego: Witkacy. Pamiętam jak słuchałem tego mąjąc jakieś 15 lat 🙂
Szczególnie trafnie Meller skomentował „dowcipy” Komorowskiego. Od siebie dodam, że niestety ten mechanizm działa też na poziomie lokalnym. Gdy przedstawiciel komitetu prezydenta Krosna w złośliwy sposób „zażartował z dziennikarza” to zaprzyjaźnione z urzędem media tego nawet nie przytoczyły (co dopiero mówić o jakimś komentarzu). Jestem przekonany, że gdyby coś podobnego stało się na konferencji PiS, to komitet zostałby dosłownie „rozjechany”. Wszystko inne całkowicie straciłoby znaczenie wobec nagłówków o „chamstwie PiS-u”.
Brak komentarzy
Cóż, też kiedyś poparłem PO w wyborach, zachęcony ich obietnicami dotyczącymi JOW i podatku liniowego, a do tego ograniczeniem biurokracji (w co już lekko powątpiewałem, ale i tak miałem nadzieję, że może akurat).
No i cóż…O podatku liniowym nie było więcej słychać, o JOW-ach PO przypomniało sobie przy następnych wyborach(i natychmiast zapomniało),
biurokracja sukcesywnie rośnie, podatki też(miały maleć).
Do mnie szybko dotarło, że PO „wali w klocki”, a teraz powoli zaczyna to docierać do większej ilości ludzi.
Więc faktycznie krytyka PO może niedługo zmienić się w „płynięcie z prądem”, z czego byłbym wielce rad.
Jeszcze jakby powstało coś liczącego się politycznie o takich założeniach jakie miała kiedyś PO i to realizowała to skończyłyby się moje dylematy w kwestii na kogo zagłosować.
Z „bulem” przyznaję rację, łącząc się z „narodem” w „nadzieji” na zmianę rządu.