Sprawozdanie o stanie miasta z ubiegłej kadencji wskazuje właściwie same sukcesy. Szczególnie wersja multimedialna więcej ma wspólnego z propagandą niż ze sprawozdaniem. W końcu znowu jesteśmy wysoko w rankingu… Zatem dziś o rankingach!
Wspomnianych rankingów jest tak ogromna ilość, że każda praktycznie gmina może sobie któryś wygrać, albo przynajmniej znaleźć się „w pierwszej 10 gmin o powierzchni…/liczbie mieszkańców…/byłych miast wojewódzkich/wiejskich/miejskich… ” itd. kryteria też można wręcz dowolnie dobrać. Dla przykładu gdy byłem w zniszczonej Bogatyni z darami dla powodzian dowiedziałem się, że jest to najlepiej zarządzana gmina w Polsce wg. jednego z rankingów.
Część z tych rankingów to totalna farsa. Płaci się za udział po czym zostaje się „laureatem” albo otrzymuje „certyfikat” lub „wyróżnienie”. Czysty biznes dla organizatorów i sposób na mydlenie oczu mieszkańcom przez władze gminy. To niestety norma nie tylko w Krośnie i co gorsza jest to metoda skuteczna, bo większość urzędujących wójtów, burmistrzów i prezydentów stosuje ją, a kolejne wybory wygrywa już w I turze.
Ranking Zrównoważonego Rozwoju
Ostatnio furorę robi „Ranking zrównoważonego rozwoju”, w którym Krosno znalazło się „w pierwszej dziesiątce” w kategorii miast w Polsce. Czyli innymi słowy zajęło 10 miejsce wśród miast. Gdyby zajęło trzecie miejsce to bylibyśmy „w pierwszej trójce”, a jak siódme, to „w pierwszej siódemce”, a jak 19, to znaleźlibyśmy się zapewne „w pierwszej dziewiętnastce”, chyba, ze znalazłaby się jakaś kategoria np. „miast z Podkarpacia o liczbie ludności do 50 tys mieszkańców” gdzie bylibyśmy znacznie wyżej. W każdym razie same wyniki można rożnie przedstawiać, podobnie jak radziecki biegacz co przegrał wyścig, po czym stwierdził, że „zajął zaszczytne drugie miejsce, a Amerykanin był dopiero przedostatni”.
„Ranking Zrównoważonego Rozwoju” nie jest jednak standardowym „płatnym rankingiem”. Tutaj oceniono wszystkie gminy wg. wybranych wskaźników, co szczególnie napawa dumą tych, co znaleźli się wysoko. Przy czym jakie to są wskaźniki? Np. „udział radnych z wyższym wykształceniem”. Ciekawy wskaźnik, prawda? Praktycznie 40 latek ze średnim wykształceniem, ale bogatym doświadczeniem życiowym i zawodowym możne być lepszym radnym, niż 25 latek, który właśnie obronił pracę na jakiś abstrakcyjny temat (np: „Wpływ muczenia krów na efekt cieplarniany”). Cóż to w ogóle ma do „zrównoważonego rozwoju” i oceny tego jak funkcjonuje samorząd?
Woda i ścieki
Dużo punktów gmina mogła dostać za wodociągi, kanalizacje i oczyszczalnię ścieków. Budowa oczyszczalni w Krośnie to jednak zasługa poprzednich władz (podobnie jak rozpoczęcie rozdziału i rozbudowy kanalizacji). Co znaczy, że obecna ekipa chwaląc się wynikami w rankingu powinna wspomnieć ile punktów otrzymała dzięki temu beznadziejnemu Zimce.
Punkty za wydatki
Kolejne kryteria gdzie można „nabić punkty” to wydatki majątkowe i wydatki na transport. W skrócie: im więcej gmina wyda, tym więcej dostanie punktów. To na ile zasadne i sensowne są to wydatki nie ma znaczenia dla punktacji!

Tarnów i Gdańsk zapewne dostały punkty za te wydatki.
Jak to działa? Jeżeli zakupimy 20 autobusów, to mogą one jeździć raz dziennie, spóźniać się, a nawet jeździć puste. W rankingu i tak za to dostaniemy punkty. I to sporo. A gdyby tak już totalnie zadłużyć miasto i zainwestować w program „Budowa kosmodromu – szansa dla lotniska w Krośnie”? Podium w rankingu gwarantowane 🙂
Dość abstrakcji
Przejdźmy do tego co można dotknąć, zmierzyć itd. Za przykład niech posłuży „ścieżka zdrowia” w parku na Zawodziu, której mankamenty opisałem między innymi tutaj: art o ścieżce.
Wydano pieniądze, a na kilku stanowiskach praktycznie nie mogą ćwiczyć osoby, dla których rzekomo są przeznaczone. Teraz trzeba będzie poprawić…czyli mamy następny wydatek i pewnie kolejne punkty do rankingu.
Tyle, że stanowiska na takiej ścieżce to są drobiazgi w skali wydatków całego miasta. Mimo to przy większych wydatkach nie jest lepiej. Jednym z kosztowniejszych obiektów w Krośnie jest ZUO czyli Zakład Utylizacji Odpadów. Okazuje się, że znajdująca się w nim linia do produkcji biofrakcji jest wysoce awaryjna. Prawdopodobnie dzieje się to z winy wykonawcy. Niestety z raportu Komisji Rewizyjnej UM na ten temat dowiadujemy się jedynie, że sprawa jest w Sądzie Arbitrażowym, a ugoda powinna być podpisana w przeciągu 9 miesięcy (protokół jest z września 2010) oraz, że: „Zbyt skomplikowane są treści rozmów między stronami, dlatego trudno w protokole szczegółowo przedstawić.” – jest to dosłowny cytat. Pozostaje tylko się domyślać, że „są skomplikowane” bo ktoś dokonał odbioru i uznał, że jest OK. Z powodu awaryjności wzrastają koszty funkcjonowania ZUO oraz skraca się żywotność składowiska odpadów. Przestoje trwają po kilkadziesiąt, a nawet 116 dni! W tym czasie zamiast odzyskiwać surowce wtórne wyrzucamy śmieci na składowisko. To jest przykład jak wielomilionowy wydatek nie spełnia swej roli.
Jak działa ten mechanizm? Na mniejszą skalę mamy podobne zjawisko na Stanowisku nr. 10 wspomnianej wcześniej „ścieżce zdrowia”. Potraktujmy to jak małe laboratorium. Wiele osób stwierdzało, że coś tam jest nie tak, że poręcze są chyba za szeroko, że źle się ćwiczy. Zawodowy instruktor sportu (całkowicie niezależny od UM Krosna) stwierdził, że jest zdecydowanie za szeroko, a ćwiczenie tam nawet grozi kontuzją. Okazało się, że poręcze zostały umieszczone szerzej niż w projekcie. Projekt przewidywał 60 cm, każdy może wziąć miarkę, pójść do parku i sprawdzić ile jest (nawet w zimie). To jest miejsce dostępne dla mieszkańców, można dokonać pomiaru. „Ścieżka zdrowia” oczywiście pozytywnie przeszła odbiór, jako przeznaczona do ćwiczeń dla dzieci i dorosłych pomimo, że nie spełnia tej roli, a nawet nie jest wykonana dokładnie w zgodzie z projektem.
Z pomiarami w ZUO nie jest już tak łatwo. Tam śledztwo prowadzi CBŚ o czym radni dowiedzieli się dopiero przy okazji kontroli komisji rewizyjnej. Od razu powstało zalecenie pokontrolne by jednak prezydent informował radnych w takich sytuacjach.
Drugie miejsce we wspomnianym rankingu ma Warszawa. Przy tych kryteriach i z takimi wydatkami jak „najdroższa droga w Polsce” (kliknij link do Newsweeka) powinna być bezkonkurencyjna, a jednak nie była pierwsza. Na czym może tracić? Może gdyby nie ta droga za ponad 2 miliardy, to kto wie, może w rankingu byśmy wyprzedzili nawet Warszawę?
Pracujący i bezrobotni
Innymi kryteriami rankingu jest liczba pracujących i bezrobotnych (za bezrobotnych dostaje się punkty karne). Jest to element punktacji na którym mogą zyskiwać takie miasta jak Krosno. Ilu Twoich znajomych, rówieśników, krewnych wyjechało do innych miast za pracą? Pokazują się tu tylko sporadycznie? A gdzie są zameldowani? Pewnie nadal w Krośnie, prawda? Dzięki temu nie psują naszemu Miastu punktacji ze względu na bezrobocie. Z drugiej strony taka Warszawa (itp. aglomeracje przyciągające emigrantów) traci na tym zjawisku. Tam (także pod miastem) są osiedla zamieszkałe przez przyjezdnych z całej Polski, którzy pracują w stolicy. Mimo to nie są tam zameldowani. To zupełnie zaburza punktację. Ten przykład pokazuje jak dalece statystyka i ranking może odstawać od rzeczywistości.
Brak komentarzy
W „Rankingu zrównoważonego rozwoju” przoduje Sopot. To miasto w 2010 roku miało ponad 100 mln deficytu budżetowego, zaciągało ponad 80 mln kredytu tylko w tym jednym roku! To przy liczbie mieszkańców poniżej 40 tysięcy. Ten ranking może coś pokazuje, ale na pewno nie ZRÓWNOWAŻONY rozwój.
Proszę jakie pasmo sukcesów ten PARK PRZYGODY nawet nie chce nikt wydzierżawić :
http://www.neon.info.pl/2011/01/19/park-przygody-poszukiwany-dzierzawca/comment-page-1/#comment-13063