Płacenie za leczenie w czasie epidemii? Na głowę upadli?!

Ostatnio coraz częsciej pojawiają się pomysły na zasadzie: „Jak się nie szczepisz, to płać za leczenie!” To w ramach wywierania presji na osoby niezaszczepione. Osoby szczególnie obawiające się epidemii chętnie temu przyklaskują. Czy słusznie? Nie. Bo strach to zły doradca, na dodatek pomysł jest całkowicie sprzeczny z obowiazującym stanem prawnym.

Obecnie mamy „stan epidemii” związany z COVID-19. Jest to stosunkowo mało śmiertelna epidemia, jednak stosuje się do niej te same zasady, co do chorób majacych potencjał zabicia 50-70% zakażonych.

Jednym z elelmentów zwalczania epidemii jest powszechna dostepność do profilaktyki i leczenia. W efekcie zarówno pomysły „kto chce niech sobie kupi szczepionkę”, jak i „jak się nie szczepi to niech płaci za leczenie”, są sprzeczne z obowiązujacym stanem prawnym i ogłoszonym stanem epidemii.

Osoby, które są za szczepieniami i uważają, że każdy powinien być zaszczepiony na COVID, chyba nie wymagają przekonywania, że mamy do czynienia z groźną chorobą, prawda? Uważasz, że powinny być powszechnie stosowane maseczki i szczepienia, bo uważasz, że mamy niebezpieczną epidemię i w związku z tym nie kwestionujesz ogłoszenia stanu epidemii. Dobrze rozumiem?

Teraz uwaga! W stanie epidemii osoby chore na chorobę zakaźną albo osoby podejrzane o zachorowanie na chorobę zakaźną wywołującą epidemię są leczone za darmo!
Dlaczego tak jest? Żeby ktoś chory nie obawiał się zgłoszenia z przyczyn finansowych. Bo jak ktoś z powodów finansowych będzie dalej łaził i zarażał, to trudniej opanować epidemię. Jeżeli COVID-19 jest niebezpieczną epidemią, to dokładnie takie standardy należy stosować zarówno w zgodzie z obowiązujacym prawem, jak i logiką. Wyobraź sobie, że śmiertelny wirus zabija co drugą zakażoną osobę…chciałbyś, żeby osoby z objawami nie zgłaszały się służb medycznych, bojąc się kosztów leczenia? No właśnie, nie chciałbyś. Jeżeli Covid nie jest tak groźny, żeby aż tak reagować… to nie byłoby powodu do ogłaszania stanu epidemii, ani nie miałbyś powodu, żeby żądać od otoczenia zaszczepienia się, prawda?

Ponieważ jest ogłoszony stan epidemii, to rozwiązanie prawne wygląda tak: 

„Art. 38. 1. Koszty świadczeń zdrowotnych udzielonych w celu zwalczania
zakażeń i chorób zakaźnych, o których mowa w art. 33 i 34, oraz świadczeń
zdrowotnych związanych przyczynowo z tymi zakażeniami i chorobami zakaźnymi,
udzielonych:
(…)
2) osobom nieposiadającym uprawnień z tytułu ubezpieczenia zdrowotnego – są
finansowane z budżetu państwa z części, której dysponentem jest minister
właściwy do spraw zdrowia”.

O kim jest mowa w art 33 i 34? Ano wymienia się tam „osoby chore na chorobę zakaźną albo osoby podejrzane o zachorowanie na chorobę zakaźną”. Już wszystko jasne? Podczas stanu epidemii to państwo finansuje leczenie podejrzanych o zakażenie chorobą wywołujacą epidemię. Osoby publiczne mówiace, że mamy do czynienia z tak straszną epidemią, że powinno postepować się inaczej, powinny być niezwłocznie rugowane z życia publicznego. Albo mamy epidemię, albo nie. Jeżeli mamy, to powinniśmy stosować powyższą zasadę, która jest sensowna w czasie epidemii. A jeżeli nie mamy epidemiii… to o co Wam chodzi? Kto chce niech sobie kupi szczepionkę (w czasie epidemii państwo ma zapewnić powszechny dostęp do szczepień, to z tej samej ustawy wynika, co zapewnianie leczenia).

Co do zasady:
1) Zasada nieodpłatnego leczenia osoby chorej na chorobę zakaźną albo osoby podejrzane o zachorowanie na chorobę zakaźną wywołującą epidemię jest słuszna. Trzeba to dobitnie uzmysłowić, każdemu, kto to neguje w debacie publicznej. Tekst „niech płaci” są bardzo niebezpieczne w perspektywie epidemii jeszcze groźniejszych niż COVID, a które potencjalnie mogą mieć miejsce (wirusy, grzyby i bakterie stale udoskonalają sposoby zarażania).
2) Jakaś forma odpłatności za leczenie byłaby zasadna. Pod tym względem bardzo dobre rozwiazania ma Singapur. Wprowadzenie takiej zmiany wymagałoby mocnego przemodelowania systemu finansowania ochrony zdrowia i zmiany Konstytucji (BTW uważam, że obecny system też jest nie do końca zgodny z aktualną Konstytucją, acz populiści od „ochrona zdrowia za darmo!!!” nigdy tego nie poruszą…).
3) W przypadku zabójczych epidemii i tak warto mieć rezerwy na zapewnienie ogólnodostępnej profilaktyki i leczenia oraz stosowania tego szybko i masowo (zresztą przewiduje to Konstytucja!). Inaczej nie bardzo da się epidemię zatrzymać. Takie naprawdę masakrujace choroby zabijają ponad 50% zarażonych, potrafią spowodować masowe zgony, wymieranie całych miejscowości. I tu już mówimy raczej nie o systemie ochrony zdrowia, a o systemie obronnym państwa. W razie wojny nie pytamy, „czy aby czołg może przejechać przez Twoje podwórko”, nieprawdaż? I przy epidemii działa trochę podobna zasada, tym bardziej, że epidemia może być skutkiem ataku biologicznego. Dlatego analogia do działań wojennych czy antyterrorystycznych jest na miejscu. Epidemia to jest zagrożenie nie dla indywidualnej osoby, nie dla jednostki, tylko dla całej społeczności.
4) Czy COVID-19 uzasadnia ogłoszenie „stanu epidemii”? Osobiście nie mam pewności. Przepisy o przeciwdziałaniu epidemii powinny być traktowane podobnie, jak wszelkie przepisy o stanach wyjątkowych, czy „na wypadek wojny”, bo to jest nic innego, jak wejście całego społeczeństwa w stan wojny z określonym mikrobem. „Stan epidemii” wywraca do góry nogami całe życie: edukację, funkcjonowanie firm, życie towarzyskie. Podobnie jak na wojnie gdy może obowiązywac godzina policyjna, czy obowiązkowe „zaciemnienie miasta”. COVID-19 jest groźny, bo gwałtownie obciąża nasz system ochrony zdrowia. System, który jest niewydolny i bez COVID-19. Docelowo powinniśmy jednak skupić się na usprawnieniu systemu, a nie na nadmiernym reagowaniu na każdą tego typu chorobę. Jak wspomniałem wyżej, „stan epidemii” powinien być rezerwowany dla naprawdę ciężkich przypadków. Jeżeli każda choroba zakaźna, która potencjalnie może zabić niecały 1% zakażonych, będzie przyczyną do ogłaszania „stanu epidemii”, to będziemy mieli wieczny stan epidemii. Tak się nie na dłuższą metę. Zresztą przy tych najcięższych przypadkach pewnie mało kto miałby wątpliwości, że jest epidemia…a przy COVID, gdy wiekszość moze przejść zakażenie i nie zauważyć? Naprawdę trudno jest przekonać ludzi o konieczności radykalnych środków, szczególnie gdy są niekonsekwntne… Wirus raz zaraża na cmentarzu, a raz nie… raz zaraza w parku i trzeba zamknąć, a innym razem parki są jednymi z niewielu dostępnych miejsc …i  tak dalej. No tak się nie da walczyć…

 

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook