Wirus się rozlał. Alergicy gorszym sortem…

Jakiś czas temu pisałem o początkach epidemii nowego, „chińskiego” koronawirusa. Zarysowałem dwa scenariusze, taki bardziej pozytywny oraz „czarny scenariusz”. Obecnie mamy już pierwsze przypadki, w tym śmiertelny, w Polsce, a także bardzo złą sytuację u Włochów. To co wiemy nie przesądza jeszcze o spełnieniu najczarniejszych prognoz, ale wiadomo też, ze nie jest dobrze.

Image by Tumisu from Pixabay

 

Co nowego wiemy? Wieści są zarówno dobre, jak i złe. Zacznijmy od dobrych wiadomości.

  1. Dużo osób udaje się wyleczyć. Liczba wyleczonych znacznie przekracza liczbę zgonów. Mamy już wiedzę jak postępować z osobami zarażonymi.
  2. Prace nad lekiem / szczepionką są coraz bardziej zaawansowane.
  3. Wirus prawdobnie jest znacznie mniej śmiertelny niż uważano na początku. Pierwsze statystyki z Wuhan należy uznać za zawyżone, ponieważ na początku wyłapywano tylko najcięższe przypadki, a na dodatek nie było do końca wiadomo jak z nimi postępować. Już w samych Chinach, w innych prowincjach, śmiertelność jest wielokrotnie niższa. Okazuje się, że wiele osób może przejść zakażenie bardzo lekko.

I tu zaczynają się złe wiadomości.

  1. To, że większość osób choruje w sposób nieodróżnialny od przeziębienia czy grypy, sprawia, że wirus może się bardzo rozprzestrzenić.
  2. To sprawia, że uniknięcie kontaktu z wirusem będzie niemożliwe. Może zarazić całą populację, a nawet powracać sezonowo.
  3. Jest to o tyle groźne, że mamy już doniesienia o powtórnych zakażeniach u osób, które wyzdrowiały. To oznacza, że osoba, która przeszła infekcję nie nabywa odporności, a to źle rokuje dla szczepionki.

 

Co wynika z powyższych informacji? Wirus nie jest aż tak śmiertelny, jak początkowo się obawiano, więc niby można czuć się bezpieczniej. Niby. W praktyce jego podstępna metoda przenoszenia sprawi, że może dotknąć każdego i w efekcie zabić osoby z już osłabioną odpornością albo przewlekłymi chorobami. Tych ciężkich przypadków może być naprawdę mnóstwo. Tak dużo, że system ochrony zdrowia tego nie udźwignie. To już obserwujemy u Włochów. Skutkiem będzie skrócenie średniej i maksymalnej długości życia ludzi. To w statystyce, a w rzeczywistości tysiące ludziach dramatów i tragedii. Ten bardzo skryty sposób przenoszenia choroby powoduje, że przed najczarniejszymi scenariuszami może nas uratować opracowanie leku lub szczepionki. Ważne też by zminimalizować ryzyko zakażeń, unikać dużych skupisk ludzi, nie wychodzić bez potrzeby. Na początku lutego, widząc potencjał wirusa, pisałem, że jeśli epidemia zamknie się w kilkudziesięciu tysiącach ofiar, to nadal będzie to pozytywne zakończenie. W tej chwili bilans ofiar śmiertelnych przekroczył 5000. w wielu miejscach sytuacja rozwija się w złym kierunku, więc te kilkadziesiąt tysięcy naprawdę staje się wersją optymistyczną. Przypominam, że  „pierwszy SARS” zabił 821 osób…

Z drugiej strony nie dajmy się zwariować, musimy przetrwać to także jako cywilizowane społeczeństwo. Warunkiem tego jest ustalanie i przestrzeganie zasad. Zgodnie z prawem. Niestety panika jest złym doradcą i pojawiają się takie kwiatki jak zapowiedź Urzędu Miasta Krosna, że „osoby z katarem, kichające i kaszlące nie będą obsługiwane do odwołania”. Bo tak. Bez żadnych podstaw prawnych. Oto nagle alergicy, astmatycy, czy osoby, którym po prostu powiew zimnego powietrza podrażnił nos, stają się „obywatelami gorszej kategorii”? Ludzie w innych zawodach też mają zacząć tak odmawiać? Do czego dojdziemy? A wiecie, że zarazić Was może osoba bez żadnych objawów? I to jest niebezpieczne. Może zmienić komunikat: „osoby bez żadnych objawów chorobowych nie będą obsługiwane”? No dlaczego nie? Bo nie ma podstaw prawnych? No co to komu przeszkadza… a katar? Występuje u praktycznie wszystkich alergików, a przy zarażeniu SARS-CoV-2 jest akurat rzadkim objawem. Czym się kierowano wydając komunikat o odmowie obsługi obywateli?

„Sytuacja jest szczególna i bezprecedensowa, zatem wprowadzane środki bezpieczeństwa bazują na wyjątkowym podejściu – tak by chronić zarówno petentów, jak i pracowników UM Krosna. Zatem zalecane są kontakty z Urzędem poprzez telefon lub maile, szczególnie zaś przez osoby, które przechodzą infekcje, są przeziębione, kaszlące i kichające” – odpowiada Joanna Sowa, Rzecznik Prasowy Urzędu Miasta Krosna.

„(…) zalecane są (…)” to już całkiem inny język niż oficjalny komunikat o odmowie obsługi obywatela. niemniej w oficjalnym komunikacie jest twarde „nie będą obsługiwane”. Trochę wpadamy w paranoję, nie sądzicie? Może lepiej po prostu zamknąć urząd i zamrozić bieg spraw? Przecież to niedorzeczne, żeby komuś uciekł termin np. rejestracji auta, czy załatwienia czegokolwiek innego, tylko dlatego, że kichnął? A może by tak urząd zaproponował zamknięcie knajp? Restauratorzy, którzy zamkną lokale mogą otrzymać jakieś proporcjonalne zwolnienie z podatku i opłaty za koncesję. Przecież w lokalach cały czas spotykają się ludzie, tam też mogą kichnąć… o, właśnie poszło info, że knajpy pozamyka odgórnie „kapitan państwo”. Może i lepiej, nie powtórzymy błędów z Włoch?

Dobra, kończę, zanim wpis stanie się całkiem nieaktualny.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook