„Wirus z Wuhan”, grozi nam „apokalipsa”?

Doniesienia o „wirusie z Chin”, który pojawia się w coraz to nowych miejscach, budzą strach i zaniepokojenie. Zmarło już ponad 200 osób, kolejne tysiące obejmowane są kwarantanną. W Chinach zamknięto komuniakcję w wielomilionowej aglomeracji. Czy mamy się czego bać, czy to już „apokalipsa”? 

Trzymając się właściwego znaczenia, to na pewo nie żadna apokalipsa. Apokalipsa to przecież objawienie. Jednak objawienia dotyczące końca świata, szczególnie Objawienie Św. Jana, tak wryły się w kulturę, że słowo apokalipsa zaczeło już funkcjonować jako określenie totalnej zagłady. Pojawiło się też pojęcie „postapokoalipsy” („postapo”) na określenie wizji świata i życia niedobitków „po zagładzie”.

Te wizje są bardzo różne, w zależności od tego, czy przyczyną zagłady jest totalna wojna z użyciem broni masowego rażenia, Sąd Boży, gwałtowne zmiany klimatu, uderzenie asteroidy, globalna pandemia czy cokolwiek innego. Tematem zajmuję się od dawna od strony popularno-naukowej i science-fiction prowadząc miedzy innymi prelekcje nawiazujące do rozwoju i zagałady cywilizacji na konwentach.
Tak właśnie, jeden z rozważanych przez fantastów i naukowców scenariuszy „apokalipsy” związany jest z pojawieniem się lub mutacją jakiejś wrednej bakterii, wirusa, czy grzyba. Czy „wirus z Wuhan” ma potencjał do spowodowania takiej zagłady?

Image by Tumisu from Pixabay

Na początek dobra informacja: przy obecnym stanie wiedzy można stwierdzić, że „chiński koronawirus” nie ma takiej zdolności.

Teraz złe informacje: ten wirus jest naprawdę wredny i może zabić sporo ludzi. Spowoduje też z pewnością ogromne straty gospodarcze.

Groźba epidemii nie jest niczym nowym, doświaczenia z innymi chorobami dużo nas nauczyły. Z jednej strony wiemy jak walczyć, z drugiej, zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji.

W ostatnim stuleciu dochodziło do kilku naprawdę poważnych epidemii. 100 lat temu „grypa hiszpanka” uśmierciła nawet do 100 mln ludzi. W XX wieku było też parę epidemii zabijajacych setki tysięcy, a nawet ponad milion ludzi. Obecny wirus porównywany  jest do wirusa, który spowodował epidemię niecałe 20 lat temu. SARS, bo o nim mowa, rozprzestrzeniajac się po całym Świecie zaraził mnóstwo ludzi. Znane były przypadki, że od jednego pacjenta w szpitalu zarażało się po kilkadziesiąt osób z personelu. W sumie epidemia SARS zabiła prawie 800 osób. Średnio co 10 osobę, u której potwierdzono zarażenie. Nie wiem czy pamietacie, ale 10 lat temu mieliśmy epidemię „grypy meksykańskiej / świńskiej”. W jej wyniku zmarło nawet około pół miliona ludzi! Nie wszystkie przypadki są 100% potwierdzone, a samą liczbę ofiar powikłań szacuje się na 180 tysięcy. Sporo, ale nadal za mało by wywołać „apokalipsę”.

A jak wygląda sytuacja z nowym wirusem z Wuhan? Ten wirus potrafi zabić około 2-3 % zarażonych. Regularnie słyszę opinie, także powtarzane w mediach, że „to mało”. No tak, nie jest to filmowy wirus o skuteczności 100%… Ale wiecie co? 2-3% śmiertelność to potwornie dużo. Szczególnie w połączeniu z przenoszeniem się wirusa drogą kroplekową z człowieka na człowieka, gdzie średnio jeden zarażaony przenosi wirusa na następne 4 osoby. Ten wirus ma jeszcze drugą wredną cechę. Chińskie służby snaitarne podają, że zaraża gdy jeszcze nie ma objawów u nosiciela. Możecie sobie wyobrazić, że to utrudnia wykrycie na czas i odizolowanie osób zarażonych?

Internet huczy od plotek, że władze ukrywają skalę, usuwają filmiki pokazujące „jak jest naprawdę” i tak dalej. Uważam, że po doświadczeniach z SARS Chińczycy by sobie na to nie pozwolili. Trzymanie tajemnicy tylko pogarsza sytuację, myślę, że o tym wiedzą, a dziłałania władz pokazują, że raczej nie zamierzają nic ukrywać. A znikajace filmiki? Widziałem część z nich i niestety wiele wygląda jak wyreżyserowane, jakieś „ustawki” i „pranki”. Osoba filmująca nagrywa konkretne miejsce/ osobę, bez specjalnego powodu, wyrażnie czekając aż coś się stanie. I wtedy coś się dzieje. Ot niespodzianka. Na przykład w samym środku kadru, np. ktoś wykonuje spektakularny pad w przód, niemal jak na treningu sztuk walk. Wygląda to jak sianie paniki i podkręcanie sobie oglądalności poprzez straszenie ludzi. Jeżeli są to ustawki, to jest po prostu podłe. Trochę się nie dziwię, że władze na to reagują i takie rzeczy starają się zwalczać. Dodatkowa panika nie służy niczemu dobremu i nie ułatwia powstrzymania choroby. Sama oficjalna wersja jest wystarczająco nieprzyjemna.

Co wiemy?

W tej chwili potwierdzono zarażenie ponad 14 tysięcy osób, a ponad 300 zmarło. Wirus jest już w wielu miejscach, ale prawie wszystkie zgony i większość zarażeń dotyczą prowincji Hubei w Chinach. Żyje tam prawie 60 milionów ludzi. Przełózmy to na nasze warunki. Powiedzmy, że w naszych stronach mamy zachorowalność i śmiertelność taką jak w tej chwili w Hubei. W przypadku Krosna i okolic oznaczałoby to zarażenie około 20-30 osób, a jedna by zmarła. W sumie niedużo prawda? Pozytywna informacja jest taka, że poza prowincją Hubei stwierdzono bardzo niewiele zgonów, nawet w samych Chinach. To może oznaczać, że bardzo szybka reakcja ludzi jest skuteczna, a całe zamieszanie skończy się w miarę optymistycznym scenariuszem. Jak taki scenariusz wygląda?

Wersja optymistyczna

W tym wariancie udaje się opanować epidemię. Zarażanie nastepnych osób zostaje powstrzymane, leczenie zarażonych przynosi pozytywne efekty. Liczba zgonów zostaje ograniczona do kilkustet. Nawet jeżeli liczba zmarłych z powodu wirusa osiągnie ostatecznie kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy, to nadal będzie mozna pówić o pozytywnym zakończeniu. W najbardziej otymistycznej wersji powstanie nawet skuteczna szczepionka lub lek. Czarny scenariusz wygląda o wiele gorzej.

Czarny scenariusz

Jak wspomniałem wirus zaraża zanim pojawią się objawy u nosiciela, przenosi się też z człowieka na człowieka. W czarnym scenariuszu nie uda się zapanować nad jego rozprzestrzenianiem. W efekcie na kontakt z wirusem narażone zostaną setki milionów ludzi. Popatrzcie, studentów wracajacych z Chin profilaktycznie odizolowano. Pewnie nic im nie jest, ale gdyby mieli wirusa? Mogli juz zarazić kilka osób na pokładzie. No tak, wiadomo gdzie te osoby są, jest z nimi kontakt, dostali zalecenia. Jednak gdyby zostali naprawdę zarażeni, to już mogliby w Polsce zarazić kolejnych kilkadziesiat osób: zarówno rodziny i znajomych, jak i przypadkowe osoby np. w sklepie czy poczekalni u lekarza. Czyli pomimo podjęcia dość rygorysytycznych działań, i tak wirus mógłby łatwo się prześlizgnąć. Wspomniałem, że gdyby obecne statystyki z Hubei przenieść na nasz teren (miasto + powiat), to by oznaczało „zaledwie” około 30 chorych osób. Zaznaczmy, ciężko chorych, bo to paskudztwo powoduje ostre zapalenie płuc. Już taka liczba, to byłoby całkiem sporo, jak na mozliwości hospitalizacji w okolicznych szpitalach, bo liczba łóżek, izolatek i personelu jest mocno ograniczona. Natomiast w czarnym scenariuszu, ci chorzy zarażają swoje rodziny i znajomych, dochodzi też do zarażenia części persnelu medycznego. Przy całkowitej utracie kontroli nad rozprzestrzenianiem wirusa, choroba zabiłaby mniej więcej 60 milionów ludzi na Świecie i nawet do pół miliona ludzi w samej Polsce. Zatem nie mówcie, że śmiertelność na poziomie 3% to mało. To naprawdę potwornie dużo, jeżeli choroba łatwo się przenosi. Niezliczona liczba kolejnych ofiar zmarłaby wkróce na skutek powikłań. Kolejne osoby stałyby się pośrednio ofiarami, bo przeciążony system ochrony zdrowia, nie dałby rady reagować prawidłowo na inne choroby. Konieczność leczenia milionów chorych, ich hospitalizacje, ograniczenia w transporcie i komunikacji spowodują dramatyczne straty w gospodarce. Nie jest to „apokalipsa”, ale zapewne media dołożą swoje trzy grosze wyolbrzymiając, siejąc panikę i tak to będzie wyglądało. Z wszelkich danych, które podają władze chińskie i Światowa Organizacja Zdrowia, wynika, że wirus może mieć taki potencjał, podobny do tego co zrobiła „grypa hiszpanka” 100 lat temu. Róznica jest taka, że obecnie o wiele łatwiej podróżujemy niż 100 lat temu, więc wirus błyskawicznie może znaleźć się na drugim końcu kraju, kontynentu czy Świata. Dlatego warto zapoznać się z zaleceniami Głównego Inspektoratu Sanitarnego i stosować je.

I taka uwaga dla zwolenników przymuszania ludzi do korzystania z transportu zbiorowego, kolektywnego żywienia itp. Opamiętajcie się. Im bardziej będziecie tłoczyć populację we wspólnych autobusach itp, tym powazniejsze epidemie nam grożą.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook