Wybory prezydenckie 2015: czas na Dudę?

Andrzej Duda? Dziękuję postoję. Tego typu kandydatury to ciekawe studium populizmu. Poparcie dla kandydatów takich jak Duda dowodzi, że Polacy podejmują decyzje polityczne bezmyślnie i emocjonalnie, nie zważając, że takie podejście doprowadziło już do całej serii narodowych katastrof.

Za niecały miesiąc wybory prezydenckie. Dziś zaczynam cykl pastwienia się nad kandydatami na prezydenta. Kolejność raczej przypadkowa, ale z pewnością najwięcej uwagi poświecę tym, którzy byli w Krośnie oraz tymi, z którymi osobiście rozmawiałem lub przynajmniej korespondowałem. Na pierwszy ogień idzie Andrzej Duda. Z kilku powodów:  odwiedził Krosno jako kandydat na prezydenta, lokalni posłowie zorganizowali konferencję o tym, że jest fajny poza tym jest jednym z faworytów, który może znaleźć siew  drugiej turze.

Duda w Krośnie
Andrzej Duda na konferencji prasowej w Krośnie

Miałem okazję poznać Dudę osobiście, ale nie miałem okazji zadać mu żadnego pytania, ani porozmawiać, bo przyjechał o pół godziny spóźniony, a następnie opowiadał tylko o Śląsku po czym musiał szybko jechać na następne spotkanie. Duda chwali się, ze objechał już połowę powiatów w Polsce. Gratuluje, jeżeli to tak wygląda wszędzie, to pan kandydat zostawia po sobie jak najgorsze wrażenia. Gdybym doradzał jego sztabowi powiedziałbym” mniej pośpiechu, za to poważniej traktujcie ludzi.

Problem w tym, że tu chyba wcale nie chodzi o poważne traktowanie. Fala populizmu towarzysząca kampanii Dudy jest ogromna. A to matkom będzie rozdawał pieniądze, a to zrobi koło zamachowe z budownictwa, a to wiek emerytalny obniży albo będzie walczył z podatkiem od becika i wózka.

Generalnie jest to bardzo długa lista propozycji wydatków, ale bez wskazania źródeł finansowania. W ten sposób Duda staje się wybornym celem dla przeciwników politycznych i wręcz nagania wyborców Komorowskiemu. Tak, tak, przecież ludzie nie głosują na Bronka bo lubią tego „pana Gafę” (poświecę mu osobny wpis), na ogół głosują na Bronka ze strachu lub nienawiści do PiS. Ten strach po części bierze się z nieodpowiedzialnych zapowiedzi w dziedzinie gospodarki. Ludzie wystraszeni często w panice postępują bezmyślnie co widać po słupkach poparcia Komorowskiego…

Pomysł z wiekiem emerytalnym w sumie zły nie jest. To kwestia szacunku do obywateli i praw nabytych, które powinny być chronione. Nie można jednostronnie zmieniać sobie warunków umowy. Gdyby operator komórkowy jednostronnie zmienił Wam warunki umowy na Waszą bylibyście słusznie wkurzeni. Dlatego zaskakuje mnie, że tak wielu ludzi ignoruje gdy rząd jednostronnie zmienia nasze umowy z ZUS. O tym, że system ubezpieczeń społecznych czeka katastrofa było wiadomo od dawna, natomiast politycy PiS się tym nie przejmowali gdy występowali jako AWS. Nie przejmowali się gdy rządzili jako PiS. Dopiero teraz grzmią o konieczności zachowania poprzedniego wieku emerytalnego… ale jak to sfinansować? Tego nie powiedzą, bo równocześnie chcą mieć na swoje „koła zamachowe” i na „kluczowe sektory” (szeroko rozumiane) w rękach państwa, i na dopłaty do pustych pociągów i na inne absurdalne wydatki (np. „promocja” w liniach lotniczych żeby w ogóle samoloty latały…).

PiS poprzez pana Dudę obiecuje dużo, przy czym są to głównie obietnice zwiększania wydatków państwa. Czy oni nie rozumieją, że środki na te wydatki mogą pochodzić tylko z rentownych gałęzi gospodarki? Czy oni są nierozgarnięci, czy tylko wyborców uważają za głupich?
Chyba znam odpowiedź. Oni niestety najczęściej doskonale wiedzą, że ich populistyczne pomysły mają katastrofalne skutki, tylko po prostu chcą wygrać wybory. Swoją ofertę dostosowują do odbiorcy i to najwyraźniej z powodzeniem, bo Duda jest jednym z faworytów wyścigu prezydenckiego. Podsumować to można słowami pewnego polityka, który był już między innymi w AWS, PO i PiS, a w przypływie otwartości zwierzył mi się: „jak powiemy ludziom prawdę, to przerżniemy wybory”… i tak to się kręci. Nie ważne czy PO, PiS, SLD czy PSL czy jakiś inny skrót literowy.

Podobnie jest z postulatem Dudy dotyczącym „walki o obniżenie VAT na ubranka dziecięce”. Przecież ta podwyżka, to nie jest pomysł rządu PO. To tylko SKUTEK negocjacji przedakcesyjnych z Unią Europejską. Negocjacji, które politycy PiS i PO prowadzili gdy nazywali się jeszcze AWS i UW. Wtedy był właściwy czas by walczyć miedzy innymi o tę sprawę. Tyle, że wtedy populiści z AWS, UW, SLD, PSL (a wkrótce także z PiS i PO) roztaczali nam wizję, że „trzeba wejść do Unii za wszelką cenę, a nastanie dobrobyt”. Cóż, „Za wszelką cenę” to zazwyczaj wysoka cena. Przykre, że ludzie, którzy wtedy działali np. w Unii Wolności (jak Duda) nie mają odwagi powiedzieć Polakom, że to oni czy ich partie zrobiły błąd, że wynegocjowane warunki wcale nie były rewelacyjne. Skutki swoich działań (takie jak choćby wspomniana podwyżka VAT) traktują jak jakieś niezależne od nich zdarzenia losowe, jak klęski żywiołowe przed którymi chcą nas bohatersko bronić kolejnymi populistycznymi hasełkami.

Następne odcinki o wyborach prezydenckich już wkrótce.

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Witek 16 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Zgadzam się przedstawianą ciągłością doprowadzania Polski do ruiny. Ale populizm przede wszystkim.

  • Piotr 19 kwietnia 2015 Odpowiedz Author

    Mam wrażenie, że każda kolejna propozycja Dudy to pomysł na to jak jeszcze bardziej skomplikować i zbiurokratyzować system w Polsce.
    Teraz pytanie: czy on tak na serio? Czy może po prostu liczy, że ludzie, którzy nie rozumieją co on mówi uznają go za bardzo mądrego i dobrego kandydata?

  • Mitz 20 kwietnia 2015 Odpowiedz

    To będzie fajny cykl. Może jakiś ‚sneak preview’ albo harmonogram kandydatów których przedstawisz? 🙂

  • Piotr 20 kwietnia 2015 Odpowiedz Author

    Dzisiaj będzie Bronek „Bul”, Wielki Łowca Szogunów, a kolejni mniej więcej co dwa dni lub nawet częściej.

  • Szpieg 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Wiesz, ten polityk z którym gadałeś świętą prawdę Ci powiedział. Ludzie są w większości głupi, taka jest prawda. Społeczeństwo to zbiorowisko głupich indywidualistów, nie uznających żadnych obiektywnych prawda ani wartości, przekonanych o własnej wszechwiedzy i wszechmocy. Aby cokolwiek ze społeczeństwem osiągniąć, ostatnią rzeczą jaką należy robić, jest mówienie mu prawdy. Społeczeństwo należy:
    1. okłamywać
    2. manipulować
    3. zastraszać (jeśli nie bezpośrednio, to tworzeniem bardziej lub mniej wyimaginowanych wrogów).
    Takie oddziaływanie na pierwotne bodźce poszczególnych jednostek tego społeczeństwa czyni z niego bezwolną masę, którą łatwo ukierunkować we właściwą (a właściwą w zależności od tego który kierunkuje) stronę. Nie można odwoływać się do inteligencji ludzi, bo to w większości tępaki. Nie można wskazać im wspólnego dobra czy wspólnych wartości, bo indywidualizm każdego wskazuje mu inną drogę. Trza więc obiecać, okłamać, ogłupić jeszcze bardziej, nastraszyć, pobudzić złe instynkty zazdrości, pieniactwa, nieufności. To działa. Waląc ludziom co się myśli prosto w mordę, tak jak to robi np. Korwin, nigdy się władzy w sposób demokratyczny nie zdobędzie. Sam to zresztą zauważyłeś – tak to się kręci, a oni „wyborców nie uważają za głupich”, wyborcy po prostu są głupi i „oni” to wiedzą.

  • Piotr 21 kwietnia 2015 Odpowiedz Author

    Przecież mówię, że to był przypływ szczerości.

  • Szpieg 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    No tak, ale Ty ciągle sprawiasz wrażenie zbulwersowanego tym faktem 😉 Np ze skrupulatnością godną lepszej sprawy rozkminiasz programy, podczas gdy tak naprawdę chodzi tylko o to kto więcej bzdur w nich wpisze i kto celniej dokopie przeciwnikowi, np wyciągając z rękawa jakieś kilka dziwnych tekstów z kabiny pilotów czy wybrane cytaty z Krula – nie czarujmy się, przy aplauzie tzw elektoratu.

  • Piotr 21 kwietnia 2015 Odpowiedz Author

    To nie musi tak wyglądać. Rozkminiam programy by pokazywać ludziom, że to tani populizm. Pokazuję mechanizmy, by ludziom uświadomić, jak są manipulowani.

  • Szpieg 21 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Robisz to odkąd Cię znam. Nie znudziło Ci się uderzanie głową w mur? 😉 Ja w latach 2005-2007 straciłem wszelką nadzieję.

  • Mitz 23 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Tu się Szpiegu nie zgodzę, ludzie którzy się nie poddają i starają się pokazywać inny punkt widzenia, są niezbędni. Wbrew pozorom statystyka stoi po stronie Hauera – mimo że zakrzyczany przez ‚popularne’ media, poprzez swoją odmienność jego głos jest widoczny. Kilku, może kilkunastu takich dziennikarzy i już jesteś w stanie wpłynąć na sporą grupę aktywnych odbiorców.

    Jeżeli zmusisz kogoś do myślenia, ma to zwykle efekt lawiny – on tą opinię propaguje wśród swoich znajomych. Biorąc pod uwagę, że do głosowania idzie potem po 30% uprawnionych, może ten mur nie jest aż taki twardy? 🙂

  • Yeri 24 kwietnia 2015 Odpowiedz

    To jest swoją drogą ciekawe zagadnienie jakie porusza Szpieg, a jaki ustrój by Ci Szpiegu pasował?
    Mamy demokrację, która w praktyce sprowadza się do manipulowania głosującymi poprzez schlebianie wyborcom i/lub zastraszanie ich. Ergo głosy takich jak Hauer są niezbędne po to, żeby przesunąć to trochę w kierunku teoretycznego idealnego modelu demokracji (wiadomo, nigdy nie będzie osiągnięty, to niemożliwe z definicji właściwie).
    Ale widzisz Szpiegu jakąś alternatywę dla działań Hauera i jemu podobnych? Bez tego demokracja stałaby się momentalnie totalitaryzmem.

  • Szpieg 24 kwietnia 2015 Odpowiedz

    Według mnie nie ma idealnego ustroju. Demokracja i tak staje się coraz bardziej totalitarna, jest to totalna władza nie większości, ale tego kto większością manipuluje. Ciągle jednak jest to większość wobec Hauera i jemu podobnych, gdyż ludzi głupich, nie potrafiących czy nie chcących samodzielnie wyciągać wniosków i analizować rzeczywistości – albo też tak upodlonych i zgnojonych np pracą ponad siły by wyżywić rodzinę, że zwyczajnie nie mających chęci i sił by się w to zagłębiać – zawsze będzie większość. A oddziaływanie na pierwotny instynkt zawsze ma pierwszeństwo przed mozolnym tłumaczeniem, zwłaszcza jak nie ma się za sobą tuby medialnej i jeszcze śmie sugerować indywidualistom którym teoretycznie wszystko wolno, że nie mają racji albo że dają robić się w wała.
    Mitzu – ja bym raczej powiedział – ten „zmuszony do myślenia” usiłuje propagować, a co mu z tego wychodzi, to już inna inszość. W większości przypadków spotyka go ostracyzm towarzyski.
    Powiem Wam, że z mojej obserwacji wynika, że ten zamordyzm ukryty za fasadą demokracji będzie miał się wyjątkowo dobrze właśnie w polskim społeczeństwie. Jesteśmy tak nieufni, skłóceni, kombinatorscy (a,jakoś to będzie), że nie wyjdziemy na ulice jak Grecy, nawet gdy nam się kradnie emerytury i każe pracować do 70 roku życia, ani nie zjednoczymy się wobec pewnej idei jak Węgrzy. A tam też przecież demokracje. System, to jedno, ale podatność społeczeństwa też ma wielkie znaczenie. Myślę, że na Węgrzech Hauer miałby dużo większe szanse cokolwiek osiągnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook