Sylwestrowy wypad Petru: czy Lubnauer na pewno kłamała?

Powracam do sprawy słynnego lotu na Maderę w wykonaniu Ryszarda Petru. W tym temacie pozostało wiele niejasności i znaków zapytania. Mnie szczególnie dziwi jak szybko opinia publiczna przyjęła wersję wyjazdu prywatnego, a może nawet romansu. Dlaczego większość zakłada, że Lubnauer minęła się z prawdą, a wiarygodna jest wersja speca od kredytów we frankach? Zapraszam na dzisiejszy felieton. 

Jeden z setek memów o wyjeździe Petru. W tym wypadku źródłem jest joemonster.org

Przypomnijmy: szef .Nowoczesnej, Ryszard Petru w czasie protestu rotacyjnego opozycji w Sejmie, poleciał sobie na sylwestrową wycieczkę w towarzystwie Joanny Schmidt, posłanki tej samej .Nowoczesnej.

Teraz istotne szczegóły:
1. Sam Petru twierdził, że nie wypada, by podczas protestu politycy pozwalali sobie na wyjazdy.
2. Joanna Schmidt jest wiceprzewodniczącą partii.
3. Katarzyna Lubnauer jest również wiceprzewodniczącą partii i w towarzystwie innych członków partii przedstawiła jedną z pierwszych wersji wydarzeń: „wyjazd był w sprawach partyjnych, długo planowany”, a członkowie partii mają cały czas kontakt z Petru.
4. Ryszard Petru po powrocie stwierdził, że wyjazd był jednak prywatny.
5. Lubnauer tłumaczyła niespójność wersji jej i szefa stwierdzeniem o „braku komunikacji”.
6. Joanna Schmidt na pytania dotyczące tego wyjazdu odpowiada bardzo wymijająco, chociaż tabloidy i Internet huczą o „romansie”.

Niby wszystko wiadomo, prawda? Wersja taka jest: Rysiek z koleżanką polecieli na Sylwestra, ich koleżanka (Lubnauer) próbowała ich nieudolnie kryć, ale gdy tylko Ryszard wrócił całą sprawę wyjaśnił: „prywatnie poleciał”. Wszystko pozostaje zatem sprawą prywatną i „przestańcie zaglądać innym pod kołdrę, bo to ich prywatna sprawa”. Zresztą Schmidt powiedziała, ze to jej prywatna sprawa, zatem memotwórcy już wiedzą: romans.

Jaki jest problem z tą wersją? W każdym miejscu daje wiarę specjaliście od kredytów we frankach, i w każdym miejscu zakłada, że kobiety z .Nowoczesnej nie mówią prawdy.
A jeżeli jest odwrotnie? Zobaczcie, ci wszyscy ludzie z zarządu partii wcale nie byli zbulwersowani dezercja z protestu. Twardo stali przed dziennikarzami z poważnymi minami, gdy Lubnauer mówiła o w liczbie mnogiej, że „wyjazd partyjny”, „ważne sprawy”, „dawno planowany”. Sama sobie wymyśliła takie kłamstewko i wszyscy na raz podchwycili tę wersję? Mało prawdopodobne, jeżeli był to „prywatny wyjazd-niespodzianka”. Nie zauważyłem też, by ktoś z licznego zarządu partii był oburzony tą „dezercją z protestu”, wszyscy bagatelizują, ot „taka niezręczność szefa”. Wiadomo, że polski system polityczny kreuje partie wodzowskie. Może po prostu Petru tak mocno trzyma partię za twarz, że nikt się nie ośmieli wychylać? A może jest inne wyjaśnienie?
Może naprawdę dwoje członków zarządu partii z kłopotami finansowymi pojechało na bardzo ważny i długo planowany wyjazd w sprawach partyjnych do „bankowego Eldorado”? Może Lubnauer powiedziała prawdę, może Schmidt też teraz nie kłamie, żadnego „harlequina” nie było. Może po prostu Ryszard Petru woli plotki o romansie od wyjawienia prawdziwego celu wyjazdu? Nie wiemy, ale moim zdaniem ogólnopolskie media i sejmowi dziennikarze za łatwo odpuścili ten wątek.
Bo w innym razie co mamy? Wiceszefową partii gadającą zmyślone bzdury (że niby „ważny wyjazd partyjny”) do mediów, bez żadnych konsekwencji? Nie wydaje mi się…

Mem z joemonster.org

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook