„Zlepek” czy może obcy z kosmosu?

W Polsce i szeroko rozumianej okolicy dzieje się naprawdę dużo ważnych rzeczy. Mam na myśli sytuację gospodarczą, rzekome „rekonstrukcje rządu”, sytuację międzynarodową, wojnę u sąsiadów i takie tam. Tymczasem w ostatnich dniach najważniejszy jest temat aborcji, a w samej dyskusji o aborcji kwestia: „czy to człowiek czy zlepek”.

Dzisiaj mamy akurat apogeum krzykliwości zwolenników teorii o „zlepku”. Nawał wypowiedzi, deklaracji etc. jest taki, że nie sposób go już ignorować. Zatem, żeby nie odpowiadać z osobna każdemu kto nagabuje na żywo lub wirtualnie o zajęcie stanowiska, czynię ten oto krótki wpis:

Biologia wskazuje, że ten tzw. „zlepek” jest już ludzką formą życia na wczesnym stadium rozwoju. To właśnie z tego powodu namawia się kobiety w ciąży, żeby nie piły alkoholu, bo to będzie bardzo szkodliwe dla dziecka na tak wczesnym etapie. Można odnieść wrażenie, że dzisiaj cała dyskusja toczy się o to, czy ta ludzka forma życia ma też mieć prawo wyboru czy kto inny ma 100% praw do decydowania o niej. Jest to tym bardziej istotne, gdyż na ogół nie jest to jakiś „intruz z kosmosu”, tylko forma życia powstała na skutek działań podjętych przez osoby świadome tego jakie mogą być konsekwencje. Gdyby istniała np. technologiczna możliwość dokonania aborcji bez uśmiercania tych przedstawicieli naszego gatunku na wczesnym stadium rozwoju, gdyby np. bez żadnych skutków ubocznych byli przekładani do jakiś inkubatorów, w których mogliby się rozwijać (podobnie jak „wcześniaki” obecnie) to zapewne nikt by nie kwestionował ich statusu jako ludzkich form życia, ani prawa zdecydowania o sobie w przyszłości. Jednak na obecnym poziomie technologicznym dokonanie aborcji wymaga ich zabicia, dlatego różnice zewnętrzne i różnice w stopniu rozwoju służą do usprawiedliwienia pozbawienia ich prawa do decydowania o własnym życiu, prawa do dokonania wyboru. Jest to kwestia, o której nie sposób spokojnie i racjonalnie rozmawiać, bo tzw. strona „pro choice” natychmiast podnosi wrzask o „narzucaniu przez Kościół”, nawet gdy nikt w rozmowie nie podnosi argumentów natury religijnej. Przez ten wrzask strasznie ciężko przebić. Jak można rozmawiać z kimś kto wrzeszczy zamiast przez 30 sekund na spokojnie posłuchać? Właściwie wydaje mi się, że to chyba jest taka celowa strategia obronna, która ma chronić słuch i mózg dyskutanta przed argumentami.

Aż chce się powiedzieć: całe szczęście jesteśmy ssakami, więc nasza ogólna budowa nie zmienia się jakoś dramatycznie w trakcie życia. Owszem, zmieniają się proporcje, we wczesnych latach nadal intensywnie rozwija się mózg, później zmienia się owłosienie. Najpierw  wyrasta w miejscach, gdzie go nie było, a później w innych miejscach wypada lub zmienia kolor. Jednak nie przechodzimy tak radykalnej przemiany jak np. motyle, u których forma „dziecięca” to nieraz odrażająca gąsienica, a forma dorosła to często zachwycający owad. Obawiam się, że gdyby z nami było podobnie, gdybyśmy powiedzmy do 18 roku życia byli „gąsienicami”, a dopiero później przepoczwarzali się w formę dorosłą, to znaleźliby się tacy, którzy byliby za prawem dowolnego zabijania tych nieszczęsnych, niepełnoletnich „gąsienic”. Podobnie jak teraz fakt pewnej odmienności wczesnych ludzkich form życia stanowi dla nich wystarczające usprawiedliwienie.

fioletowy-protest
Jedna z grafik „fioletowego protestu”. 

Obecna ustawa aborcyjna nie jest idealna. Złożony obywatelski projekt tez nie jest doskonały. Pytanie tylko, czy w atmosferze awantury, obelg i obrażania nauki da się dojść do jakichkolwiek pozytywnych wniosków, do jakiegokolwiek porozumienia?
W całej tej awanturze jedynym pozytywem jest dla mnie „fioletowy protest”, pokazujący w jak wielu sprawach tzw. „zwolennicy wolnego wyboru” za nic mają wolność wyboru. Oczywiście nie wszyscy, ale niestety wielu to dotyczy.

Brak komentarzy

  • Szpieg 3 października 2016 Odpowiedz

    W tej sprawie jest tak wiele poplątanych aspektów, interesów politycznych, i złych emocji, że możnaby godzinami dyskutować. Ten „kompromis” był dobry i nie powinno się go ruszać. Ale rozgrzebano go celowo, by przykryć choćby inwazję Misiewiczów czy CETA.
    Inna sprawa, że łatwiej „usunąć zlepek komórek” niż „zabić dziecko”, i ja bym się tu nauki nie doszukiwał, to taka sama nauka jak ta co mówiła że Żyd to nie człowiek, takie podejście sporo ułatwia. Aczkolwiek kiedy sam jeszcze byłem zwolennikiem aborcji eugenicznej, to zawsze nazywałem sprawy po imieniu. Powinno się sprawy nazywać po imieniu, tak jak piszesz właśnie. Wtedy część ludzi nie byłaby oszukiwana że to zabieg na zlepku komórek. Zostaliby ci, którzy faktycznie są w stanie albo pod wpływem ogólnej ciężkości sytuacji, albo ideologii która im przyświeca, to dziecko zabić. Reszta miałaby szansę się jeszcze raz zastanowić.

  • Yeri 4 października 2016 Odpowiedz

    Typowy temat zastępczy, w dodatku celnie zapodany. Budzi olbrzymie emocje, bo z jednej strony histerie idiotek-feministek, a z drugiej święte oburzenie ortodoksyjnych katolików i ich konflikt ze sobą. No i wija na całego, i nikt już nie pamięta o ważnych sprawach (nie to, że aborcja jest nieważna, ale była dobrze uregulowana i nie trzeba było na gwałt kruszyć o nią kopi). Co ciekawe to PiS to zapodał, kto by myślał, że takie z nich łasice, Hauer, weź lepiej napisz felieton co wg Ciebie mogą chcieć tym przykryć, bo nie wydaje mi się, żeby tylko o chodziło o syf jakiego narobiło 500 plus.

  • Szpieg 4 października 2016 Odpowiedz

    Tak jak pisałem, moje typy to:
    – inwazja „Misiewiczów” – opozycji pierwszy raz udało się celnie dziabnąć PiS tą listą 600 miernot upchniętych po spółkach. Jednego nawet znam osobiście. Na szczęście już go wyrąbali, ale ilu zostało? Teraz będą mogli ich poprzesuwać, przykryć, pochować. Opozycja złapała rzuconą kiełbasę.
    – CETA, TTIP i inne umowy. Kukiz stara się to wyświetlać, ale oczywiście zagłuszone jazgotem.
    – klęska podatku handlowego i fakt że brakuje kasy na obietnice PiS.
    Ale mogą się na tym bardziej przejechać niż zyskać. Masa ludzi po prawej stronie barykady się na nich wkurwiła.

  • Yeri 6 października 2016 Odpowiedz

    No ja stawiam na CETA, TTIP i resztę właśnie. Jazgot się robi przed wprowadzeniem czegoś, to właśnie próbują po cichu przmycić, cała Europa się burzy i protestuje, a u nas tylko czarne protesty jakieś.
    Ale jak tak jest, to absolutny upadek PiSu, ja ich zawsze uważałem za uczciwych nieudańców, tzn, że chcą dobrze, ale wykonanie wychodzi im odwrotnie. A jeśli teraz optują za takimi CETAmi i TTIPami i jeszcze próbują to przykryć jazgotem o aborcję, to wg mnie może to oznaczać tylko, że oni na tym jakiś mega wielki prywatny biznes robią, bo co jak co, ale dotychczas zawsze byli przeciw wszystkim obcym ingerencjom w nasze sprawy.
    BTW, jak nas zaczną karmić tym amerykańskim śmieciem, to aborcja stanie się kompletnie nieistotna, sami szybko zdechniemy na tym 🙂

  • Kala 7 października 2016 Odpowiedz

    Nie zdechniemy. Nie wszyscy.
    W USA jest dostępna zdrowa żywność. Jest po prostu droższa, znacznie droższa. Podobnie jak opieka zdrowotna czy edukacja.

    To tylko kolejna cegiełka w murze podziału społeczeństwa. Bogaci zrobią dodatkową kasę, i dalej stać ich będzie na zdrowe życie. Średniaki będą musiały bardziej uważać. Dół drabiny znowu zsunie się o parę szczebli.

    To w perspektywie wielu lat oczywiście. Na początku będzie radocha.

    Wg mnie i tak dużo groźniejsze byłoby narzucanie norm pracy i stylu życia, co w końcu nastąpi i tak, ale z takimi układami jak TTIP może być procesem szybszym. Jeżeli mamy do czynienia z użyciem całej zadymy jako zasłony dymnej – i przechodzi to tak sprawnie – to i tak jesteśmy już w poważnych kłopotach. I kompletnie nie ma siły politycznej czy publicznej, która mogłaby się temu przeciwstawić.

  • Yeri 10 października 2016 Odpowiedz

    Haha, ok, bogaci nie zmutują 🙂
    Ale Unia nam próbuje zabrać zioła, USA zalać pseudomięsem, konserwnty i polepszacze to już mamy od dawna, cukier jemy na tony, niefajnie. Mój pradziadek, chociaz ranny na dwóch wojnach żył w zdrowiu ponad 100 lat, ale strasznie diety pilnował, po utracie części żołądka, jadł gotowaną cielęcinkę i kurczaczki, owsiankę, pił zioła które sam zbierał, miał własne warzywa i owoce, już o lepszej jakości wody i powierza w jego czasach nie wspomijąc. Żadnych leków nie brał, a cos mi się wydaje, że pomimo dzisiejszych osiągnięć medycyny jakoś nie bardzo mamy szans atakować jego rekord, złe to czasy 🙂

  • Pytacz 11 października 2016 Odpowiedz

    I kto jest teraz lemingiem ? o to jest pytanie. Ten tylko sie dowie co 5 stów dostanie i nie będzie narzekał na misiewiczów klany i co miesiąc słuchał tej smoleńskiej prawdy! Ten co aborcji powie nie napewno i ten co trybunał uważa za ścierwo, ten co patriotą chce siebie nazywać i wraz z ONR’em łby czarnym urywać, ten co tolerancje ma w dupie daleko, bo raz w swym życiu w innej wsi był nad rzęką. I na to pytanie ci CETA odpowie bo mózg jest dziś w dupie a powinien być w głowie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook