Grudzień to między innymi czas smutnych i tragicznych rocznic związanych z użyciem wojska przeciw cywilom w 1970 i 1981. O tym jaki panował wtedy system dobrze świadczy pewna historia ze Śląska.
T-55 jako narzędzia dialogu z Narodem (Grudzień 1981) Fot. J. Żołnierkiewicz / Wikipedia
Zdarzyło się to gdzieś na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku. Muszę przyznać, że nie wiem czy przed czy po wydarzeniach grudnia 1970, ale reakcja SB może wskazywać, że jednak było to po masakrze robotników.
Dzieci w każdych czasach są takie same, lubią się bawić. W PRL popularnymi podwórkowymi zabawami były zabawy w: Indian i kowbojów, czterech pancernych, policjantów i złodziei itd. Paru chłopaków ze Śląska było trochę bardziej pomysłowych. Mieli może po 10 lat i założyli sobie „Organizację Komandosów”. Jednym z elementów ich zabawy było robienie „pieczątek” wycinanych z ziemniaków i odbijanie różnych tekstów na papierze. Wszystko sygnowane pieczątką „Organizacji Komandosów”. Ta działalność poważnie zaniepokoiła Służbę Bezpieczeństwa, która najwyraźniej uznała, że ma do czynienia z działalnością wywrotową, antypaństwową i antysocjalistyczną. Funkcjonariuszom udało się wytropić „komandosów”, przy czym SB-cy byli przekonani, że będą mieli do czynienia z dorosłymi, przyszli do rodziców. Pewnie jesteście ciekawi jakież to „antypaństwowe” hasła wzbudziły niepokój SB? „Komandosi” odbijali pieczątkami tekst: „Śmierć zdrajcom i mordercom”. Jak to mówią, uderz w stół…?
Brak komentarzy
To było w 1979 roku. Oprócz hasła o bandytach i złodziejach, odebranych przez władzę nader personalnie (ciekawe czemu?), uwagę przykuła też pieczątka z logo OK (Organizacja Komandosów), bo kojarzyła się z „imperialistycznym” powiedzeniem ok (dobrze, fajnie).
To były głupie czasy. Tylko czy teraz są aby mądrzejsze? Patrz poprzedni felieton.
Nie zapamiętałem daty, a ni wiem czemu wydawało mi się, ze to było wcześniej. Ta historia powinna krążyć jako „urban legend” z PRL-u, bo pokazuje jakie to były czasy 🙂