Pułapka stref

Krosno z fanfarami ogłasza kolejny sukces. Tym razem Rada wyraziła zgodę na objęcie prawie 36 ha terenów inwestycyjnych Specjalną Strefą Ekonomiczną. Dalsza procedura może jednak trwać nawet kilka lat.

Specjalna Strefa Ekonomiczna (SSE) to w uproszczeniu teren, na którym inwestor/przedsiębiorca może korzystać ze szczególnego zwolnienia z podatku dochodowego. Tym samym takie tereny staja się bardziej atrakcyjne dla biznesu. Nie łatwo jednak o uzyskanie statusu takiej strefy. W efekcie decyzja o jej utworzeniu jest decyzją polityczną – podejmowana przez Radę Ministrów.

Dla samorządów to być albo nie być

Dla lokalnej społeczności utworzenie SSE to wręcz kwestia przetrwania. Krosno pod tym względem jest poważnie zapóźnione. Mamy ledwie około 7 ha uprzywilejowanych przynależnością do SSE. Tymczasem niewiele większy Mielec ma ich ponad 600, sąsiednie, mniejsze Jasło ponad 30, a pobliski, mały Rymanów 8 ! Nic dziwnego, że firmy z Krosna uciekają tam, gdzie są SSE. Nic dziwnego, ze lokalne władze starają się o lokalizację SSE na swoim terenie. W obecnie narzuconych warunkach to jest „być albo nie być” dla całych lokalnych społeczności. Gorzej, że gdy samorządowcy „awansują” na posłów to przenoszą na poziom sejmu przekonanie o tym, że „Strefy to coś dobrego”.

Pułapka stref

To, ze tereny objęte działaniem SSE lepiej rozwijają się gospodarczo każdy widzi. A czymże one się różnią? Tam są po prostu niższe podatki (polecam tu: Rząd rżnie głupa – podatki. Działanie SSE opiera się na tym, że generalnie w kraju warunki do inwestowania są mało sprzyjające, a w SSE wręcz odwrotnie. Stad opłaca się np. przenieść produkcję z Krosna do Tarnowa albo Jasła. Tyle, że przeprowadzka to też koszt dla gospodarki. W zasadzie dużo korzystniejsze byłoby obniżenie podatków i wprowadzenie takich zmian, by opłacało się inwestować na terenie CAŁEJ Polski, żeby CAŁA Polska mogła się rozwijać. Niestety wpadamy tu w pułapkę zwykłej zawiści. „Niby dlaczego w Jaśle mają być równie korzystne warunki do inwestowania co w Krośnie? Zagłosujemy na takiego posła, co zapewni Krosnu SSE, a Jasło niech się martwi”. W Jaśle czy Sanoku wyborcy pomyślą podobnie, z tą różnicą, że „niech Krosno się martwi”. W efekcie politycznych przepychanek, kto będzie miał SSE, a kto nie, taki Mielec ma ponad 600 uprzywilejowanych hektarów, Jasło ponad 30, a Krosno ledwie 7… i jak tu konkurować? Ale dzięki temu kandydaci na posłów (wszak to poseł będzie „lobbować”) w każdym mieście mogą obiecać wyborcom „coś wyjątkowego”, a przecież każdy chce być kimś wyjątkowym prawda? Na obietnicach często się kończy, dowodem na to zawrotna ilość terenów SSE w Krośnie.

Nie bez winy władz Krosna

Niestety to nie bez winy władz Krosna. W rejonie oczyszczalni ścieków i ZUO mamy rozległe tereny nadające się pod inwestycje. SSE obejmuje tam zaledwie nieco ponad 2 ha. Problemem jest dojazd i do tego co jest. Droga z Rzeszowa do Krosna zajmuje godzinę. Jak ktoś będzie miał pecha i trafi o nieodpowiedniej porze to przez samo Krosno będzie jechał do zakładu przez kolejna godzinę. ale właściwie dlaczego ciężkie TIR-y mają tłuc się przez osiedle przy Krakowskiej? Dlaczego maja jechać przez mocno obciążoną ul. Piłsudskiego? dlaczego maja zakłócać spokój w willowej okolicy ul. Okrzei czy jadąc ul. Białobrzeską? Nie można było zrobić porządnego mostu np. obok oczyszczalni? Lepszy dojazd = większe szanse na objęcie terenu SSE. Naprawdę ważniejszy był lokalny ruch na ul. Asnyka? Jeżeli władze miasta stawiają interes wąskiej grupy swoich wyborców ponad interes całego Miasta to tak to się kończy: Jasło ma ponad 30 ha terenu objętego SSE, a Krosno 7.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook