Diabeł w szczegółach – Część II

Dziś dawno zapowiadana II część o „mocach parapsychicznych”, tym razem z opisem sposobu przeprowadzania prostych, naukowych eksperymentów. Zatem, zrób to sam i zdemaskuj czarownika!

Ostatnim razem ( Diabeł w szczegółach ) było głównie o jasnowidzach i odnajdowaniu przez nich zaginionych osób (a raczej o tym jak nie odnajdują).

Dziś opisuję dwa sposoby na zdemaskowanie typowych „czarowników”, których możemy spotkać podczas targów ezoterycznych, na imieninach u znajomych, podczas jarmarku itd. Zdarza się, że tacy „magicy” rozprowadzają swoje ulotki i zapraszają naiwnych do swych gabinetów. Jedni są bardzo mistyczni i czarodziejscy, inni sprawiają pozory naukowości. Co ciekawe, w większości przypadków oni nie czuja się oszustami. Im naprawdę wydaje się, że posiadają jakąś „moc”, dzięki czemu zwykle gotowi są poddać się testom.

Specyficznym eksperymentem był program „USTERKA” na TVN o różdżkarzach znajdujących „żyły wodne”. Niestety nie znalazłem go nigdzie w Internecie by polecić go tym, co nie widzieli. W skrócie chodziło o to, że „czarodzieje” bezbłędnie wskazywali, że żyła wodna znajduje się pod łóżkiem. Działo się tak niezależnie od tego, w którym miejscu mieszkania ekipa ustawiała łóżko. Ot złośliwa „żyła”, przemieszczała się! Może ktoś z was ma namiar na ten materiał?

Eksperyment pierwszy – bioenergoterapia.
Czarownicy nazywani „bioenergoterapeutami” uważają, że potrafią między innymi wykrywać i leczyć schorzenia za pomocą „energii”. Wciąż trwają próby wykrycia i zmierzenia „energii”, którą się posługują. Fizyka jednak jest na razie bezradna. Pewna dziewczyna mimo to wpadła na prosty i skuteczny pomysł pozwalający stwierdzić czy bioenergoterapeuta posiada jakąkolwiek  „moc”.
Wyszła z prostego założenia: jeżeli terapeuta, na podstawie wyczuwanej energii potrafi stwierdzić, czy człowiek jest zdrowy, czy chory, to powinien również wykryć/wyczuć samą obecność człowieka, prawda?
Eksperyment można przeprowadzić banalnymi metodami. Bioenergoterapeuta i naukowiec siadają na przeciwko siebie. Rozdziela ich parawan, z otworami na ręce (na poziomie blatu). Bioenergoterapeuta przekłada dłonie przez otwory w parawanie. Następnie naukowiec wykonuje rzuty kostką. I np. gdy wypada „parzysta” umieszcza swoja dłoń, nad prawą dłonią bioenergoterapeuty, gdy wypada „nieparzysta”, umieszcza swoją dłoń nad lewa dłonią terapeuty. Wyniki rzutów i ręce naukowca są oczywiście niewidoczne dla testowanego czarownika. Bioenergoterapeuta ma odgadnąć czy ręka naukowca znajduje się nad jego lewą, czy prawą dłonią. I tak kilkadziesiąt razy. Skuteczność bioenergoterapeutów w tego typu testach jest na poziomie ok. 50 % czyli w granicach rachunku prawdopodobieństwa. Taki wynik osiąga się zwyczajnie zgadując, bez użycia żadnej „mocy”. Przy takim wyniku trzeba stwierdzić, że nasz czarodziej nic nie wykrywa tylko coś mu się zdaje (urojenia?).
Zatem, jeżeli bioenergoterapeuta nie potrafi nawet wyczuć „biopola”, to w jaki sposób ma sprawdzić czy jest prawidłowe i tym bardziej je „korygować”?


Eksperyment drugi – wahadełko.

Inny rodzaj czarowników posługuje się wahadłami radiestezyjnymi czyli tzw. „wahadełkami” (często to ci sami czarownicy co zajmują się bioenergią). Co to za urządzenie? ano jest to bardzo prosty wykrywacz wielorakich energii (nie wykrywanych przez żadne urządzenie znane współczesnej fizyce). Budowa tego cudu paranauki jest wręcz prymitywna, bowiem wahadło radiestezyjne składa się zwykle z 10-20 centymetrowej nitki i ciężarka o masie 20-50 gramów.

wahadełko

Wahadełko typowe

Test wykazujący jego bezużyteczność opracował mój bardzo dobry znajomy. Do rzeczy, specjaliści od wahadełek utrzymują, że przy ich pomocy potrafią wskazać które pokarmy lub materiały, w tym przedmioty (np. poduszki) są dla nas zdrowe, a które szkodliwe. Co będzie korzystne, a czego mamy unikać itd. Niektórzy używają wahadełka np. na zakupach. Dzięki temu mają np. odróżniać dobry, polski miód, od tego chińskiego, od pszczół na antybiotykach i innych świństwach.
Mechanizm tego testu jest podobny jak opisanego wcześniej. Bierzemy dwa produkty, co do których nasz czarodziej jest pewny, że jeden jest OK, a drugi szkodzi. Ważne by on to potwierdził swoim wahadełkiem, zbadał „drgania” obu substancji. Co to za substancję? Dowolne, warto je skonsultować z czarownikiem by nie było niedomówień i warto wybrać takie by ich właściwości były skrajne. Z jednej strony to może być dobry, zdrowy miodek, a z drugiej jakieś chemiczne słodycze. Jak już czarownik i jego wahadełko się z nimi zapoznają to zamykamy obie substancje w identycznych pojemnikach (np. pudełeczkach po zapałkach). Takie pudełeczko nie powinno zakłócać przepływu energii jeżeli specjalista od wahadełka rzekomo potrafi nie tylko zbadać miód w słoiku czy mleko w kartonie, ale nawet znaleźć „wodną żyłę”, kilkanaście metrów pod ziemią!
Pojemniki oznakowujemy w niewidocznym miejscu, np. od spodu. Oznakowanie powinno być proste, np. A i B, albo 1 i 2. Następnie gramy z czarodziejem w „dwie karty”. Pozwalamy by zbadał wahadełkiem oba pudełka i wskazał w którym jest substancja szkodliwa. Sprawdzamy, które opakowanie wskazał, a wynik zapisujemy na osobnej karcie. Warto eksperyment prowadzić w dwie osoby, tak by ten, kto „miesza” pudełkami też nie wiedział co, w którym się znajduje, ani które opakowanie wskazał czarodziej. Po kilkudziesięciu próbach przekonamy się, że ilość trafień to około 50%.

I wiecie co jest w tym najdziwniejsze? Że ci ludzie ochoczo chcą wziąć udział w testach! Oni chcą udowodnić, że mają „moc”, bo są przekonani, że coś czują, że to działa. Coś bardzo niedobrego musi się dziać w ich głowach.

Jeżeli spróbujesz powyżej opisanych eksperymentów i trafisz na wybitny talent, którego skuteczność przekracza 90% to może oznaczać właściwie tylko dwie rzeczy. Albo zrobiłeś coś źle albo odkryłeś człowieka z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. W tym drugim przypadku polecam nawiązanie kontaktu z Jamesem Randi. Jego fundacja oferuje 1.000.000 $ za takie odkrycie!

Brak komentarzy

  • Van 30 stycznia 2014 Odpowiedz

    Hehehe. Pamiętam jak ten nasz dobry wspólny znajomy ( pozdroofka 😀 ) zastosował ten test po raz pierwszy na mnie, w czasach gdy jeszcze byłem bioenergoterapeutą. Szok po oblaniu testu podziałał na mnie bardzo trzeźwiąco. Pół roku później (nie ma lekko) miałem ten etap już za sobą 🙂

    p.s. Randi rządzi 🙂

  • Piotr 11 grudnia 2014 Odpowiedz Author

    Rozwalił „magnetycznych ludzi”: https://www.youtube.com/watch?v=M6BHW5o0rwQ&feature=youtu.be
    Piękne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook