To był straszny rok

Odzyskałem dostęp do mojej domeny i jej zawartości. Powracam do pisania bloga. Zacznę od końca. Jest 31 grudnia 2025, a rok to był fatalny. Zderzyłem się z potworną ścianą bezprawia i układów, ale nadal nie odpuszczam. Przybliżę Wam o co chodzi…

Działam na rzecz Praw Obywatelskich i praworządności, to część misji Fundacji, jaką współzakładałem kilka lat temu. Pod koniec 2024 i na początku 2025 roku zderzyłem się z próbami ograniczania dostępu do jawnych obrad przez władze Krosna.

Obecnie czuje się zagrożony, ponieważ widzę, że wysoko postawieni przedstawiciele władzy mogą wysyłać przeciwko mnie Straż Miejską w sposób bezprawny, a strażnicy wykonują takie polecenia bez żadnej refleksji, czy szacunku do obowiązującego prawa. Okazuje się, że sympatycy władzy mogą mnie atakować, nawet fizycznie, a funkcjonariusze publiczni są gotowi kłamać na przesłuchaniu, żeby tylko chronić takich napastników. Dla mnie to wyraźny sygnał, że dalsze prowadzenie działalności obywatelskiej to po prostu zagrożenie dla mojego zdrowia, a może i życia.

Od 2024 roku już trzy razy władze bezprawnie kierowały przeciwko mnie Straż Miejską. Obecnie czuję się zagrożony, mam stany lękowe na widok funkcjonariuszy Straży Miejskiej, bowiem dla mnie to już nie jest służba dbająca o porządek publiczny, a formacja wykonująca bezprawne polecenia władz. W dotychczasowych interwencjach sytuacja miała miejsce przy świadkach i kamerach, ale boję się o to, co może się wydarzyć, gdy napotkam patrol w miejscu pozbawionym kamer, a świadków nie będzie, lub będą to wyłącznie przedstawiciele władz.

Takie osoby, jak przeczytałem w aktach, bez żadnych hamulców potrafią mówić nieprawdę, nawet gdy można wykazać nagraniem, że kłamią. …tyle, że Policji nie chce się weryfikować czy zeznania zgadzają się z nagraniami. W zaistniałej sytuacji bronienie praw obywatelskich w Krośnie staje się po prostu niebezpieczne. Do mnie zwraca się o pomoc bardzo wiele osób, które same obawiają się upomnieć o swoje prawa, bo boją się różnych form represji ze strony władz. Proszą, żebym to ja zadał pytania, złożył wniosek, albo skargę, bo oni sami się boją. Dzwonią do mnie, przychodzą po pomoc, bo ja się nie bałem. Ale zacząłem się bać. Gdy władze podejmują wobec mnie działania bezprawne, a organy ścigania nie stają na wysokości zadania, działając nierzetelnie, to jest czego się bać. Policja i prokuratura ignorują stan prawny oraz treść nagrań i rzeczywistą treść zeznań osób przesłuchiwanych.
Po drugiej stronie są najważniejsze osoby w Krośnie. Ja jestem nikim. Polegam wyłącznie na zaufaniu do przepisów prawa i na obiektywnych dowodach w postaci nagrań. Niestety Policja nie weryfikuje treści zeznań z nagraniami. Śledczy tworzą wersję wydarzeń wybierając z zeznań co im wygodnie, nie przejmując się, że pomiędzy zeznaniami są sprzeczności, w żaden sposób nie próbują wyjaśniać dlaczego jedno zeznanie uwzględniają, a inne, całkowicie sprzeczne, ignorują.

Akta rozrosły się do setek kart, ale podam Wam jeden przykład, w zwiazku z którym złożyłem zażalenie do Sądu. Śledczy umarzając postępowanie stwierdził, że żadna z przesłuchiwanych osób nie potwierdziła, że stosowano wobec mnie przemoc fizyczną. Wbrew jego twierdzeniu są takie osoby. Jedna z osób stwierdziła np. że ten inny mężczyzna “przyłożył rękę i przesuwał Dymińskiego”, nie ma tu co prawda słów, że “szarpał lub popchnął”, jednak opis “przyłożenia ręki i przesuwania” innej osoby, spełnia definicję popchnięcia innej osoby i jest w pełni zgodny z moim zawiadomieniem. …a śledczy twierdzi, że takich zeznań, które potwierdziłyby moją wersję po prostu nie ma.

To był bardzo zły rok, w którym spotkałem się z ogromem ludzkiej podłości.

Poznałem też w tym roku kilka wspaniałych osób. Wciąż mam przyjaciół, którzy mi pomagają i pokazują, że można na nich liczyć.

Facebook