Pan maruda ogląda Kajka i Kokosza

Zły pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy, pogromca uśmiechów dzieci zobaczył wszystkie 5 odcinków szumnie zapowiadanego „Kajka i Kokosza”. Krótko: jest lepiej niż wygladało po głupawych trailerach. Niestety nie jest dobrze.

Zgaduję, że skoro kliknąłeś w ten tekst, to wiesz kto to „Kajko i Kokosz” i kto to był Janusz Christa. Zatem nie będę tu robił opisów komiksów, obalał popularnych mitów, ani streszczał życiorysu artysty. Przejdźmy do meritum.

Postacie w komiksie Christy

Serial animowany na motywach „Kajka i Kokosza” to króciótkie odcinki, które wykorzystują niektóre gagi z komiksów. Zdecydowanie brakuje tu jakiejś dłuższej, ciekawszej historii, większego polotu, bo po prostu to nie mieści się w formule. Odcinek musiałby być około 30 minutowy, albo historię trzebaby zrobić w odcinkach, np. w 2 lub 3. W sumie, co za problem? Nie wiem. Skrócenie fabuły do bardzo mało wymagajacych, krótkich odcineczków, z których każdy jest osobną opowieścią, nie pozwala na rozwinięcie znanych z tórczości Christy zwrotów akcji, czy dłuższych opowieści. Naprawdę barwnych opowieści z ciekawą fabułą. Skrócenie historyjek sprowadza opowieść do pokonania Hegemona jedną prostą sztuczką, wręcz wymyśloną na potrzeby tego jednego odcinka. Tak było z odcinkiem na motywach komiksu „W krainie borostworów”… w którym nie było ani jednego borostwora… Czy dało się inaczej? Na pewno tak. Skoro jest duży target dawnych fanów, a zarazem są to opowieści, które mogą spodobać się dzisiejszym dzieciom i młodzieży, to dlaczego by nie? Skrócona wersja celuje głównie w odbiorcę dziecięcego, a u dawnych fanów wywołuje często niesmak. To jest zawężenie targetu. Przyczyną jest budżet? Jeżeli tak, to trzeba mieć świadomość, że zmniejszony target, to też zmniejszone zyski. Zatem nie wiem, czy był sens oszczędzać…

Co zatem nie wyszło, tak żeby nie robić za dużo spoilerów?

Zepsili Milusia!

Miluś został wprowadzony od razu, w pierwszym odcinku. Fajna postać, to czemu nie? No zastanówmy się, tak na oko, to połowa albumów o Kajku i Kokoszu jest bez Milusia. Miluś pojawia się gdy już dobrze znamy naszych bohaterów. Komuś się może zdaje, że to nic nie zmienia, niemniej… niemniej… Miluś ma wiele ciekawych zdolności, a te po prostu wpływają na fabułę. Co gorsza, kreskówkowy Miluś został strasznie „zepsiony”. W kreskówce to w sumie „taki śmieszny pies”, z bardzo psimi zachowaniami i odgłosami. Nie wiem jak Wy, ale ja w kreskówce nie słyszałem nic, co by odpowiadało komiksowemu „BLURP”, „WAK!” albo „GROOP!”

Postacie w kreskówce Netflixa.

Trochę podobnie jest z Łamignatem, który także nie występował od początku. Co więcej, nie od razu był mężem Ciotki Jagi. Akurat ten kawałek może się udać pokazać jako retrospekcję. Jeżeli ktoś będzie się chciał bawić w retrospekcję.

Podejscie senarzystów rozbija i wręcz pali całe, genialne wątki. „Złoty Puchar”, który składał się z 2 albumów, został skomprsowany w jeden odcinek… z powykręcaną fabułą. A cóż był za problem, aby podstawić późniejszych Zbójcerzy pod komiksowe „Czarne Trójkąty”? Po prostu zrobić z tego historię o pierwszym spotkaniu naszych bohaterów z  Hegemonem? Ano nic, bo „Czarne Trójkąty” to w sumie pierwowzór Zbójcerzy. Cały szereg forteli, zwrotów akcji zatracono… to były naprawdę świetne albumy, w których bohaterowie radzili sobie sprytem, a nie rozwiązywali spraw „magią”. Przy stosowaniu takich cięć i „magicznych sztuczek” co moze zostać z „Wojów Mirmiła”, „Wielkiego Turnieju” czy „Na wczasach”? Raczej niewiele… Siłą komiksów Christy zawsze była fabuła. To w jaki sposób wykastowano warstwę fabularną jest największą wadą kreskówki.

Kreska

Nie przypadła mi do gustu. Za bardzo mi przypomina kreskę Kiełbusa w jego „‚Milkyman”, który nigdy mi się nie podobał. Jestem pewnie nieobiektywny, bo wychowany na komiksach Christy i przywiązany do tamtej kreski. To już bardziej kwestia estetyczna.

Dubbing… Jaki dubbing?
I na koniec, proszę, nie pytajcie co myślę o „dubbingu”. Nie wiem, bo nie widziałem dubbingowanej wersji. Widziałem tylko wersję w języku polskim, gdzie aktorzy użyczyli głosów postaciom. Dubbing to będzie dopiero w wersjach na inne języki. To, że ludzie, którzy pracowali przy tym serialu mówią o „polskim dubbingu” jest po prostu kolejnym dowodem na to, że nie wiedzą, co robią.

 

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook