Krosno: „K***a nie piszcie o tym!” Udostępniam protokół

„K*r*a nie piszcie o tym!” Ja jednak jestem uparciuch i piszę. Unikanie odpowiedzi na pytania nie może być sposobem działania samorządu. Dzisiaj udostępniam fotokopie z posiedzenia komisji, na którym kilka ważnych osób rozmijało się z rzeczywistością.
Powracam do „sprawy Hejnara”, czyli piekarza z Krosna, w skrócie oskarżanego przez Urząd Miasta (prezydent jako zawiadamiający i gmina jako oskarżyciel posiłkowy) o nielegalną budowę. To jest sprawa, w której człowiek związany ze sztabem wyborczym Piotra Przytockiego w arogancki sposób próbował mnie przekonać by o tym nie pisać. Zarzucał: „nie macie racji, nie piszcie o tym”. Był też wulgarny. Na nic zdało się wyjaśnienie, że tylko opisuję stanowisko obu stron konfliktu. Upierał się dalej, żeby o tym nie pisać, a za argument miał tylko wulgaryzmy i „Zobacz, inni nie piszą!” Cóż mnie obchodzą jacyś inni? Mieszkańcy mają prawo wiedzieć jak działają ich przedstawiciele w samorządzie, nie tylko gdy robią rzeczy godne pochwały, ale i wtedy gdy … no właśnie.

piekarnia
Na komisji Rady Miasta w2010 roku, bez żadnego wyroku sądu, mówiono, że ten obiekt jest wznoszony nielegalnie. Nie brano go pod uwagę przy porównywaniu dwóch wariantów budowy drogi obwodowej.

Od niemiłych rozmów o tym czy wolno na ten temat pisać minęło kilka lat, zapadło kilka wyroków, w tym uprawomocnił się wyrok uniewinniający dla oskarżanego przez urzędników piekarza. Okazało się, że to Urząd Miasta nie miał racji. Do tego stopnia, że sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku powiedział, że cała sprawa wynika z błędu Urzędu! Myślicie, że ktoś za to przeprosił tego piekarza? Macie racje, nie przeprosił. Myślicie, że ktoś np. do mnie powiedział: „Sory, to ja nie miałem racji, przepraszam, że tak po chamsku chciałem naciskać na to o czym macie pisać”. Oczywiście też nie. Poza tym też bez zmian, „inni nadal nie piszą”. Reporter pewnego lokalnego portalu przyszedł na rozprawę 10 grudnia 2014 roku, gdy został uprawomocniony wyrok uniewinniający i padły słowa o błędzie Urzędu. Zrobił zdjęcia, nagrał uzasadnienie. Od tej pory minął ponad miesiąc, a portalik nic… „Zobacz, inni nie piszą!”

W takim razie zobaczmy o czym nie chcą pisać i o czym ja też rzekomo nie powinienem. Przedstawiam państwu protokół z Komisji Geodezyjnej z marca 2010 roku, na której samorządowcy i urzędnicy omawiali odrzucenie uwag Janusza Hejnara do projektowanej zmiany przebiegu drogi obwodowej. To jeden z kluczowych momentów jeżeli przyjmiemy tak jak powiedział sędzia, że sprawa zaczęła się od błędu Urzędu.

Pan Janusz Hejnar złożył uwagę do zmiany przebiegu drogi obwodowej (drogi G) informując, że na trasie planowanej nowej trasy rozpoczął już inwestycję – budowę piekarni. Prezydent Piotr Przytocki tej uwagi nie uwzględnił, ale musieli to jeszcze potwierdzić radni.

Występują:
20150117_165908Zwracam uwagę, że zaproszony Stanisław Słyś jest tu jedyną osobą z Suchodołu, a zarazem jest przedstawicielem samorządu tej dzielnicy. Zmiana trasy drogi dotyczy tej właśnie dzielnicy i wprowadzana jest na wniosek rady dzielnicy. Pan Stanisław w zasadzie reprezentuje zainteresowaną stronę.

Program komisji:

20150117_170001

I przechodzimy do konkretów (w 3 podpunkcie):
20150117_170050Proszę zwrócić uwagę na pewne szczegóły, Radny Bobowicz pyta o to, kiedy wydano zezwolenie na budowę pana Hejnara. Chodzi zapewne o ustalenie czy nastąpiło to przed czy po pojawieniu się pomysłu zmiany drogi. Odpowiedzi nie dostaje, zamiast tego mamy wypowiedź prezydenta o zasadach wygaszania zezwoleń na budowę. Radny Czaja od razu dodaje informację o postępowaniu karnym. Natomiast naczelnik Wilk przedstawia zarzuty, zresztą nieprawdziwe. Wtedy jeszcze nie było żadnego wyroku w sprawie, zatem urzędnicy i radni powinni brać pod uwagę domniemanie niewinności, nie powinni zakładać z góry winy Hejnara. Tymczasem nieudowodnione zarzuty przedstawiono radnym jak potwierdzone fakty. Teraz dodatkowo wiemy, że urzędnicy i radni się mylili, bo wszystkie wymienione tu przez naczelnika oskarżenia nie wytrzymały konfrontacji z faktami. Należy tu zaznaczyć, że początkowo Urząd zarzucał Januszowi Hejnarowi rozpoczęcie budowy bez zgłoszenia rozpoczęcia robót. Wymienione przez naczelnika zarzuty przedstawiono dopiero gdy ten pierwszy się nie potwierdził. Zresztą w podobny sposób zarzuty zmieniano kilka razy.
Wracamy jednak do dyskusji, do której dołącza Stanisław Słyś, który podaje informację czyniącą jednak prawdopodobnymi przytaczane przez naczelnika zarzuty. S. Słyś twierdzi, że Pan Hejnar ma wstrzymane roboty budowlane! Problem w tym, że Hejnar nigdy nie miał wstrzymanych robót, natomiast Komisja odbywała się już po kontrolach Nadzoru Budowlanego przeprowadzonych na wniosek Urzędu Miasta. Te kontrole nie doprowadziły do wstrzymania robót, przeciwnie, nie wykazały żadnych powodów do wstrzymania prac. Urząd o tym nie wiedział? Skąd „wiedza” S. Słysia o wstrzymaniu robót? Ktoś go okłamał, czy on celowo wprowadzał radnych w błąd? Adwokat Janusza Hejnara pytał o to Stanisława Słysia przed Sądem, ale ten sprawy nie wyjaśnił.
W dalszej części zaprotokołowanych obrad Pan Stanisław Słyś porównuje oba warianty drogi, wypowiedzi w tej kwestii znajdują się na końcu 4 strony oraz na stronie 5 protokołu. 20150117_170100Szok. Tu znowu mamy problem. Pan Stanisław Słyś, jak wspomniałem jedyny na tych obradach przedstawiciel Suchodołu, wymienia wszelkie możliwe przeszkody na „starej trasie”, a na nowej? Na nowej jest jego zdaniem tylko „jeden budynek”! Piekarni oczywiście nie ma, bo jak przeczytaliśmy wcześniej, została „wstrzymana” (nie wiadomo przez kogo, ani na jakiej podstawie). Jednak Pan Stanisław nie wspomina, że ta nowa trasa także przechodzi blisko (a nawet bardzo blisko) domów, wymusza budowę mostu, pokonania wysokiego podjazdu (byłem na miejscu, tam jest około 10 m prawie pionowej skarpy!), dodajmy, że podjazdu na terenie, który nieraz jest zalewany. To dość istotne okoliczności, ale tu są pominięte milczeniem. Jedną przeszkodą według przedstawionej radnym relacji S. Słysia ma być jeden, stary dom. Przecież po takim zestawieniu radni mogli myśleć, że stara trasa prowadzi przez trudny i  gęsto zabudowany teren, a nowa po płaskiej, pustej łące, gdzie stoi tylko jakaś jedna, stara chałupa.
Na koniec mamy głosowania:
20150117_170227Po argumentacji Piotra Przytockiego, naczelnika Krzysztofa Wilka oraz radnych Stanisława Czaji i Stanisława Słysia, uwagi zgłoszone przez Janusza Hejnara  odrzucono 5 głosami przy 1 wstrzymującym. Zwracam uwagę, że inne głosowania, przechodziły 4 głosami do 2.

Tyle, że na komisji Pan Janusz Hejnar nie miał na tym etapie możliwości obrony. Mieszkańcy (w tym on) nie byli informowani o komisjach. Dopiero na sesji Pan Janusz mógł przedstawić swoje argumenty. Między innymi podważył twierdzenie o „wstrzymaniu robót”. Niektórzy radni opozycji pytali o to prezydenta. Jednak ani prezydent, ani żaden z naczelników nie chciał odpowiedzieć na pytania. Pomimo braku wyjaśnień Stanisław Słyś zarządził głosowanie, a radni z popierających prezydenta Klubów Samorządne Krosno i Platformy Obywatelskiej przegłosowali odrzucenie uwag piekarza. To był moment, w którym zainteresowałem się sprawą i zacząłem ją opisywać w lokalnych mediach, a później na tym blogu.

Pan Hejnar musiał się też bronić przed Sądem. Tam radny Stanisław Czaja był jednym ze świadków obciążających piekarza zeznaniami. Sąd uznał pełne niejasności i sprzeczności zeznania Stanisława Czai za niewiarygodne. Świadkiem oskarżenia był też naczelnik Wilk, jednak jego interpretacja faktów nie była zgodna z interpretacją trzech niezależnych biegłych.

Czy to nie zadaniem naczelnika geodezji, komisji geodezyjnej ze Stanisławem Czają na czele oraz samorządu dzielnicy, którego członkiem był S. Słyś, było sprawdzenie jakie inwestycje znajdują na się na trasie nowej drogi?

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • Yeri 19 stycznia 2015 Odpowiedz

    Sąd uznał, że Janusz Hejnar ma rację, a Urząd się myli (delikatnie mówiąc, bo to nie pomyłka tylko celowe wprowadzanie w błąd, według mnie).
    Ale pytanie teraz co dalej z tą nieszczęsną drogą?? Urząd zmieni plany?? Czy razem z psem Sabą pójdą jednak tą drogą??

  • Yeri 19 stycznia 2015 Odpowiedz

    Ciekawe jak wygląda kosztorys poprowadzenia drogi starą trasą i tą nową, nawet nie licząc piekarni Janusza. Śmiesznie by było, jakby się okazało, że nowa trasa nie jest wcale tańsza.
    A tak swoją drogą to czy stara trasa nie wiedzie przypadkiem przy działce wzmiankowanego wyżej Stanisława Słysia? Tego samego, który nie zastosował domniemania niewinności, któremu nie na rękę było pisanie o sprawie i który plątał się w zeznaniach w Sądzie?
    Jestem bardzo ciekawy co będzie dalej z tą sprawą, zwłaszcza, że wybory praktycznie nic nie zmieniły w Urzędzie. I co dalej z drogą.

  • Piotr 20 stycznia 2015 Odpowiedz Author

    Kosztorysy zrobiono później (chyba w 2013?). Nie znam szczegółów jak powstawały, więc trudno się wypowiadać.
    Na pytanie czy Urząd zamierza po przegranej w Sądzie zmieniać plany odpowiedziano lakonicznie, acz dosadnie: „NIE”. Jednak na facebooku prezydent oburzał się gdy z tego wyciągnąłem wniosek, że będzie to oznaczało burzenie nowych miejsc pracy na koszt miasta. Krótka wymiana zdań nie dała jednak wyjaśnień.

  • Yeri 20 stycznia 2015 Odpowiedz

    Aha, trasy nie zmienią, piekarni nie wyburzą, a jak to zrobią to nie powiedzą. Fajnie 🙂

  • Szpieg 21 stycznia 2015 Odpowiedz

    Podkopią się 🙂

  • No name 14 lutego 2015 Odpowiedz

    Co za ludzie! Nikt nie wpadł na to, że nie ma wyroku skazującego?? I taka Moskalowa z powrotem jest radną!?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook