Przemówienie „historyczne” czy historyczna katastrofa?

Całe szczęście, że na długo przed przemówieniem Joe Bidena zapowiedziano, że to „historyczne przemówienie”. W innym przypadku bym się chyba nie zorientował. Trochę frazesów, trochę bzdur, żadnych konkretów. Nieźle jak na gościa, który przyłożył się do tego całego bałaganu, a na dodatek działa w stronę jeszcze gorszych, nieprzewidywalnych, kryzysów.

Smutno to wygląda. Nie bedę się rozpisywał, ale to, że prezydentura Bidena doprowadzi do wojny było niemal pewne. Joe po prostu chiał poprawiać relacje z Niemcami. Kosztem relacji z krajami Europy Wschodniej, kosztem bezpieczeństwa Ukrainy. Gdy w ubiegłym roku ograniczano sankcje na Nord Stream 2 napisałem wprost: „Ukraina została właśnie porzucona pod bicie”. Kolejna katastrofa przyszła w sierpniu, gdy USA w kompromitujacy sposób opuściły Afganistan. Napisałem wtedy, że świat sie bardzo zmienia, a w kontekście ustepstwa wobec Putina, nikt nie bedzie udawał, że jest jak dawniej. Przypomniałem też, że Biden był zastepcą Obamy, gdy stracili kompletnie pomysł na wybrnięcie z Afganistanu z twarzą (Sajgon 2). Tu warto przypomnieć, że takze, gdy „podpalano” Syrię, Biden był zastepcą Obamy. Także pierwsza agresja na Ukrainę, to także jeszcze ich rządy… Po zakończeniu Nord Stream, Putin zaatakował Ukrainę. Wracjąc do Białego Domu, już jako prezydent USA, Biden osłabił sankcje na Nord Stream 2 i w efekcie Putin eskalował atak na Ukrainę. No kto mógłby się spodziewać? W sumie wszyscy się spodziewali. Doskonale było wiadomo, że działania Bidena zagrażają Ukrainie.

Rozpowszechniane w Internetach, ale autor mi nieznany.

I oto teraz „przywódca wolnego świata” przylatuje do Polski, wspaniałym samolotem i wygłasza „historyczne przemówienie”. Bardzo puste. Same frazesy, ze Putin jest niedobry i morduje. No to już wiemy. Zastanawiamy się Joe, dlaczego mu to ułatwiłeś? Ale o tym nie wspominasz. Najmocniejszym akcentem przemowy było chyba stwierdzenie o Putinie: „Na litość boską, ten człowiek nie może pozostać u władzy”. Na szczęscie Biały Dom szybko zapewnił, że Biden co innego miał na mysli.  „Prezydentowi chodziło o to, że Putinowi nie można pozwolić na sprawowanie władzy nad sąsiadami czy regionem. Nie mówił o władzy Putina w Rosji ani o zmianie reżimu”. „Nie może zostć u władzy = nie może sprawować władzy u sąsiadów”. To byłoby może zabawne, gdyby za naszą wschodnią granicą właśnie nie ginęli ludzie.

Postapo na wschodzie

To niestety potrwa. Rosja prowadzi operację terrorystyczną przy użyciu regularnych wojsk. Mieszkańcy ostrzeliwanych, okupowanych i okrążonych miast to zakładnicy wzięci przez terrorystów. Marzną, głodują, umierają, giną od ostrzału… Terroryści obiecują przestać, w zamian za spełnienie ich warunków. Biden nie chce kategorycznie wystąpić przeciw terrorystom. Swoje deklaracje składa w myśl memów z Obamą: „Jak Rosja zajmie Ukrainę, to nie pozwolimy im zająć innego kraju”. Z jednej strony ostra retoryka, a z drugiej brak konkretów, jedynie zapowiedź „podtrzymyania ognia”.  Dokładnie tak to teraz wygląda. Gwarancje dane Ukrainie okazały się puste, ale za to Joe obiecuje, że gwarancje dane Litwie, Łotwie, Estoni czy Polsce, są święte. Dlaczego to potrwa? Bo Ukraińcy nie chcą ulec terrorowi. Z drugiej strony mogą walczyć, bo będą dostawać cały czas broń. Jednak nie taką, która pozwoli im zdecydowanie pokonać napastników i przegonić ich z kraju (w przygotowaniu mam felieton szerzej traktujący ten temat i kwestię, czy 250 Abramsów nas obroni). Obawiam się, że założenie jest takie: Ukraina będzie dostawać broń i będzie wykrwawiać Rosjan. Krwawy impas. Bez strategii wyjścia. Katastrofa humanitarna. Równolegle Rosja będzie niszczona sankcjami, aż padnie. Brzmi jak plan? Zapewne. Tylko niezbyt mądry. Mówimy o kraju, który ma liczne wewnętrzne napięcia, znaczna część żołnierzy to muzułmanie, a do tego jest tam 7700 głowic atomowych. Bardzo chcemy tam chaosu, puczu, rozpadu na frakcje, które żeby zdobyć środki na walkę między sobą, zechcą sprzedać głowice każdemu, kto zapłaci?

Biden mówił o LATACH! W tym połowę rosyjskiej gospodarki chce zniszczyć już w „najbliższych latach”, a sama walka ma być długa, nawet na dziesięciolecia, wymagajaca poświęceń od całego pokolenia. Nie mineło jeszcze 40 dni tej inwazji, a zapowiadana jest wieloletnia męczarnia. Naprawdę, komuś to się podoba? Jak można temu przyklaskiwać?

Co takie rozciąganie niszczenia Rosji będzie dla nas oznaczało? Że tuż za wschodnią granicą będziemy mieli wrogą Białoruś, katastrofę humanitarną na Ukrainie i niestabilną, skorumpowaną Rosję, z mieszanką różnych nacji i frakcji, a przy tym z tysiącami głowic atomowych, bronią chemiczną i biologiczną. Raj dla mafii, terrorystów, może nawet lokalnych „warlordów”, handlarzy zaopatrujących się w broń masowego rażenia dla innych niebezpiecznych państw. To jest naprawdę ciekawy scenariusz na książkę, film, albo grę, ale nie na życie w realnym świecie. Przypominam, było wiadomo, że poluzowanie sankcji doprowadzi do eskalacji wojny i dalszej agresji Putina. Zatem można przyjąć, że podstawienie Ukrainy pod bicie, o którym pisałem w ubiegłym roku, nastąpiło  nie przez głupotę, a z premedytacją. Teraz jest plan na doprowadzenie Rosji do upadku. W skali „globalnej gry” ma to ogromny sens. Stanom Zjednoczonym ciężko jest rywalizować z Chinami i Rosją jednocześnie, zatem znokautowanie jednego z przeciwników wydaje się sensowne. Tylko za cenę jakich ofiar? Z jakimi skutkami długofalowymi? Po doświadczeniach z czasów jak Biden był zastępcą Obamy, po tym co zrobili w Afganistanie i Syrii, jestem pełen złych przeczuć. A wiecie, ze obok Rosji są Chiny? wiecie, że przewaga militarna USA nad Chinami, to głównie przewaga atomowa? A wiecie, że jak Chińczycy kupią głowice od upadającej Rosji, to szybko nadrobią różnicę? To jak nie wiedzieliście, to już wiecie. Wiec jak ktoś chce przedłużać ten konflikt w ramach rywalizacji z Chinami, to może obudzić się z ręką w nocniku, jak jakiś stary dziad.

Rozsądne wyjście?

Trudne do wyobrażenia, szczególnie po skali rosyjskich zbrodni. Po pierwsze faktycznie konieczna byłaby zmiana władz w Rosji (ale Biały Dom mówi, ze staruszek nie to miał na myśli). Po drugie zawarcie pokoju, który pozwoli przerwać rzeź, ale nie będzie też dla Rosji totalną katastrofą. Wciągnięcie Rosji z jej nowymi władzami w zachodnią orbitę wpływów, w zamian, właśnie za to, że zawarty Pokój nie będzie katastrofą, że Rosja nie „upadnie na zawsze” i nie zacznie eksportu broni ABC. Nie, żebym jakoś Rosję lubił, ale jak ktoś obok był obwieszony dynamitem, to bym wolał, żeby nie spadł ze schodów. Mam nadzieję, że rozumiecie perspektywę. Zatem naprawdę liczę na sensowne rozwiązanie, które nie obejmuje spychania Rosji w chaos, razem z jej arsenałem masowej zagłady.

Infantylne rozumienie nazizmu

I na koniec trochę o bzdurach. Biden w odpowiedzi na hasło „denazyfikacji” stwierdził, że to absurd, bo prezydent Ukrainy jest Żydem. No dobra, co z tego? Nazizm niemiecki był silnie związany z antysemityzmem. Podobnie nazizmy, które Niemcy wspierali i tworzyli u sojuszniczych narodów, np. u Chorwatów czy na Węgrzech u schyłku wojny. To wszystko prawda. Jednak antysemityzm może spokojnie występować bez nazizmu, natomiast narodowo-socjalistyczne, szowinistyczne państwo może działać bez antysemityzmu. Wystarczy, że będzie w swym szowinizmie uciskać mniejszości i stosować rasową segregację. Jeżeli jakiś autor opisze fikcyjny świat, w którym rasowo-socjalistyczne społeczeństwo nadludzkich, wysokich elfów o szlachetnych obliczach, będzie uciskać krasnoludzkich podludzi, to z dużym prawdopodobieństwem będzie to opis nazimu. Bez antysemityzmu i bez ani jednego Żyda. Także sposób segregacji obywateli w jednym z krajów na Bliskim Wschodzie, nosi znamiona, które powodują liczne porównania do nazimu, chociaż w tym kraju nie prześladuje się Żydów. Zatem jeżeli na Ukrainie wciąż działa neonazistowski Pułk Azow, z licznymi powiązaniami we władzach Ukrainy, jeżeli są tam banderowskie obchody w mundurach SS, jeżeli nie ma rozliczenia nazistowskich zbrodni popełnianych przez Ukraińców u boku niemieckich nazistów, a wręcz przeciwnie, padają dziwne słowa prezydenta, sugerujące, że nic takiego nie było, to jednak jest to paliwo dla haseł o „denazyfikacji”. Spłycanie tego: „Niby jaki nazim? Przecież tam Żyd rządzi, hehe”, jest przejawem albo infantylnego oderwania od rzeczywistości, albo traktowania słuchaczy jak idiotów. Myślę, że w tym przypadku to drugie. Oczywiście to nie znaczy, ze hasła o „denazyfikacji” są słuszne. Jeszcze przed rosyjską inwazją opisałem jakie interesy chce realizować Putin i dlaczego rosyjskie imperium napadnie na Ukrainę. O denazyfikacji tam nic nie było.

Epilog

Epidemia, napaść Rosji na Ukrainę, szalejąca inflacja, masa uchodźców, rosnące ceny paliw…  Co jeszcze może pójść nie tak? Co może się schrzanić w najbliższych latach? W ramach działań na rzecz obniżki cen paliw można luzować sankcje na Iran, żeby Iran miał więcej kasy i kupił bomby atomowe od upadającej Rosji, a następnie wymienił je z Izraelem w świetle megatonowych fajerwerków. To tak z geopolityki i konfliktów zbrojnych. Ale jeszcze natura może dorzucić nam wybuch kaldery Yellowstone.

Komentarze

komentarzy

Facebook