„Wieści z frontu” i zaskakująca pomyłka

Ponad tydzień przed atakiem Rosji na Ukrainę opublikowałem wpis zapowiadajacy przebieg tego konfliktu. Kilka dni później mój komentarz zamieścił „Dziennik Prawny”.. Niestety przebieg działań z grubsza pokrywa się z moimi spekulacjami. Jednej rzeczy nie przewidziałem i to jest dla mnie bardzo zaskakujące.

Z grubsza wszystko się zgadza, zgodnie z przewidywaniem Rosjanie nie dokonują jakiś spektakularnych zdobyczy terytorialnych, za to terroryzują Ukrainę atakami na cywilów i infrastrukturę. W ten sposób chcą wymusić ustępstwa i właśnie takie ryzyko wskazywałem przed wojną. Niestety nadal nie ma przełomu, który zwiastowałby koniec tej masakry. Musimy być gotowi na długofalową pomoc uchodźcom i Ukrainie.

W jednym się pomyliłem …równocześnie nie myląc się. I to jest najdziwniejsze w tym wszystkim. Już objaśniam: nie pomyliłem sie szacując jaka jest rzeczywista wartość bojowa rosyjskich jednostek (sam jestem nieco zdziwiony). Ale pomyliłem się myśląc, że Rosjanie zdają sobie sprawę z własnych możliwości. Pomyliłem się też, przyjmując w moich przewidywaniach, że ogarniają taktykę, w tym przewidzą jak będzie walczyć Ukraina, i dostosują swoje plany i cele. I pod tym względem dwa razy przywaliłem przysłowiową kulą w płot! Ot wziałem ich za sprytniejszych niż są… „Ale głupi Ci Rosjanie” chce się parafrazować słynnego fikcyjnego Gala, ale właśnie tak to wygląda: żadne przesłanki nie wskazywały, że mogą mieć aż tak zakute łby. Poniżej bardziej szczegółowo.

T-90, czołgi znakomicie prezentujące się na paradach i pokazach. Fot. kremlin.ru, Alexander Yuriev

Siły
Najwyraźniej prawidłowo oceniłem wartość bojową Rosjan i przyjąłem, że nie mają obecnie zdolności do zajęcia całej Ukrainy, ani nawet znacznych połaci kraju. W tym założyłem, że nie zdobędą Kijowa. Gdzie mój błąd? Założyłem, że skoro ja to wiem… to oni tym bardziej to wiedzą. Dlatego np. na kilka dni przed wojną napisałem, że Kijów będzie ostrzelany i bombardowany, ale jego zdobycie nie jest faktycznym celem. Okazuje się, że to nie takie oczywiste, Rosjanie najwyraźniej wierzyli, że są silniejsi niż w rzeczywistości. Nabrali się na własny blef? Tak, to możliwe! Jeżeli w całej strukturze przez lata wszyscy blefują, to tak właśnie mogło się skończyć! Niżsi oficerowie blefowali generałom, że ich oddziały są lepiej wyćwiczone i lepiej przygotowane niż w rzeczywistości. Generałowie jeszcze to koloryzowali Putinowi. Producenci rosyjskiej broni koloryzowali i blefowali o jej skuteczności. A Putin i jego propagandyści jeszcze bardziej podkręcali ten blef na zewnątrz… Proszę zobaczyć jak głęboko sięga takie oszustwo i jak bardzo ta demonstracja siły na zewnątrz, nie miała pokrycia w realiach. Ja nie miałem najmniejszych wątpliwości, że rosyjski sprzęt, szczególnie pancerny, jest przereklamowany. Tyle, że chyba sami Rosjanie tego nie wiedzieli (jakim cudem?)… Między innymi z tego powodu przeliczyli się, równocześnie nie dostosowując taktyki do warunków.

Taktyka

Właśnie tu jest największa zagadka. Jak to się stało, że Rosjanie popełniają błędy taktyczne, że szarżują na wprost między budynki, że próbują głębokich operacji pancernych, na terenie gdzie mozliwe jest ukrycie dużej ilości lekkiej broni przeciwpancernej? Że nie przewidzieli, że ich ruchy mogą być blokowane i skutkują zatorami… Jak do tego doszło, jakie procesy myślowe stoją za tymi absurdalnymi ruchami? Wszak rzeczywistość im mówiła: „nawet tego nie próbujcie”. Na pewno przyczyniło się przecenienie własnej potęgi i niedocenienie przeciwnika. Ale to jest zbyt proste. To za mało. Do „wojny terrorystycznej” wystarczyłyby niewielkie naruszenia granic, zajęcie głównie terenów gdzie mozna liczyć na prorosyjską ludność, a nastepnie bombardowanie infrastruktury, ostrzeliwanie ukraińskiej obrony i miast, przemieszczanie się powoli, ale systematycznie i z dbałością o własne bezpieczeństwo. Tej dbałości o bezpieczeńswo własne zabrakło, co naraziło Rosjan na ogromne straty i dodatkowo na ośmieszenie.

Dlaczego powinni wiedzieć, że nie nalezy robić tego, co robią?
Pomijam tu aspekt etyczny. Po prostu nie powinni napadać, to jest poza dyskusją. Jednak, był szereg czynników wskazujących, że atakując powinni działać inaczej, dla własnego dobra. I powinni o tym wiedzieć! Wszak to stara sowiecka doktryna mówi: „Najlepszy teren dla czołgów, to teren bez broni przeciwpancernej”…a informacja o najeżeniu Ukrainy bronią przeciwpancerną była całkiem jawna.
Jakże mogli przewidzieć…?
Po pierwsze rosyjskim dowódcom powinny być znane doświadczenia ze wszystkich wojen przynajmniej z ostatnich trzech dekad (a nawet więcej!). Muszą to wiedzieć, bo przecież obsrwują, analizują, nawet są na miejscu jako „doradcy”. Znaczy mają o wiele dokładniejsze informacje niż ja. Zatem jak ja zdaję sobie sprawę z tego jakie powinny być wnioski ze współczesnych konfliktów zbrojnych, to oni tym bardziej. Zatem jakie są wnioski? Ano takie, że przeciwpancerne pociski kierowane, których wyrzutnie mogą być obsługiwane przez 2-3 żołnierzy piechoty, albo można je zamontować na każdym jeepie, są śmiertelnie groźne dla czołgów. Dlaczego Rosjanie powinni o tym wiedzieć? Może dlatego, że sami byli prekursorami tej broni? Dostarczone Arabom sowieckie pociski kierowane zrobiły swego czasu naprawdę dużo bólu Izraelowi. Ale nie trzeba aż tak daleko szukać. Czeczenia. Początkowo Dudajew próbował tworzyć normalną armię, nawet z poradzieckich czołgów sformował jednostkę i nawet Czeczeni próbowali jakiejś walki pancernej przeciw Rosji. Oczywiście z opłakanym skutkiem. Czeczeńskie siły pancerne zostały niemal natychmiast zezłomowane. Niemniej Rosja poniosła straty w późniejszej walce z lekką piechotą, w tym w miastach. Czeczeni zadali Rosjanom ogromne straty używając ręcznych granatników i lekkich wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych. W tym niszczli czołgi T-80, które Rosja w tamtym czasie reklamowała jako „najnowsze, najlepsze, najnowocześniejsze” na Świecie. Był cały szereg konflików, gdzie obrońcy pozbawieni broni pancernej potrafili zagrozić czołgom uznawanym za najlepsze na Świecie. W Libanie przekonał się o tym Izrael, przeciw któremu skierowano rosyjskie pociski Kornet (akurat ta broń nie wygląda na przereklamowaną…), o tym się przekonał syryjski dyktator Asad, tracący czołgi produkcji rosyjskiej (w tym T-90) w walce z rebeliantami. I rosyjscy „doradcy” widzieli to z bliska! Także Turcja dostała bolesną lekcję tracąc Leopardy II w walkach z tzw. „państwem islamskim”. Mamy więc conajmniej trzy dekady pokazujące, że dobrze ukryta piechota ma broń do niszczenia najdroższych czołgów. Conajmniej trzy dekady pokazujące, jak dotkliwe dla napastnika może być prowadzenie wojny asymetrycznej i atakowanie linii zaopatrzenia. Ba… przecież sami Rosjanie wspierali Wietnamczyków, którzy w ten sposób walczyli z Amerykanami, a później ZSRR doswiadczył tej taktyki w Afganistanie. Wyliczam na szybko tylko te najważniejsze lekcje z ostatnich dziesięcioleci. Lekcje, których rosyjscy dowódcy nie odrobili. Ja się pomyliłem, założyłem, że zrobili zadanie domowe… Założyłem, że to przemyśleli i odrobili lekcje, szczególnie w kontekście przekazania Ukrainie sporego zapasu broni przeciwczołgowej z USA i Wielkiej Brytanii. To przekazanie było całkiem jawne. Nawet jeżeli to nie odstraszało od ataku, to powinno zrewidować taktykę.

Co roku na rosyjskich „Paradach Zwycięstwa” coraz bardziej widoczne były czerwone gwiazdy, sierpy i młoty. Przypadek? Powyżej klip w oparciu o materiały z parady 2021. 

Jakie są przyczyny błędej taktyki (zgaduję)?
1. Przyjęcie założenia, że ukrainska armia jest też postsowiecka, w efekcie początkowo podejmie regularną walkę pancerną. Błąd. Ukraińcy wiedzieli, że są słabsi i nie będą mieli panowania w powietrzu. Próba stoczenia bitwy pancernej dałaby Rosji spektakularny sukces. Od razu w pierwszych godzinach wojny. Najwyraźniej Rosjanie założyli, że Ukraińcy są głupi, że nie odrobili lekcji, nie wyciągneli wniosków z tego, jak wyglądały wojny w Zatoce Perskiej. A tu „zonk”. Lekcje odrobione…
2. Nieprzygotowanie na asymetryczny opór. Jak wspomniałem, Ukraińcy lekcje odrobili. Od początku przygotowali obronę asymetryczną, to jest taką, któa uwzględnia przewagę przeciwnika w powietrzu i w broni pancernej. Rosjanie najwyraźniej nie byli na to gotowi. Przez 8 dni można naprawdę pomalutku, w miarę bezpiecznie zajmować kolejne dziesiątki kilometrów terenu, nawet pomimo obrony. Wykorzystując przewagę, można po prostu działać systematycznie, niszczyć punkty oporu, zmuszać do obronców wycofania się, zabezpieczać linie zaopatrzeniowe, nie rozciągać ich nadmiernie. Atakowanie zbyt zuchwale, zbyt szybko, nie daje wcale szybszych efektów. Powoduje straty, frustrację, nie zabezpiecza zaopatrzenia. Najwidoczniej w dyktatorsko zarządzanej armii nikt na nizszych szczeblach nie miał odwagi powiedzieć: „tego nie da się zrobić”. W skali strategicznej założono, że jest przewaga i będzie w miarę szybki sukces, ale było to nie do osiągnięcia na poziomie taktycznym. Bo to nie wojna manewrowa wojsk pancernych, tylko konflikt asymetryczny. Z jednej strony Rosjanie widzieli i podkreślali asymetrię sił obu stron…a z drugiej jakby zapomnieli z czym to się je. Naprawdę NIE PRZEWIDZIAŁEM takiego błędu. Nie przewidziałem tak zakutych łbów.
3. Presja czasu. Stawiam hipotezę, że był odgórny nacisk, by działać bardzo szybko, że Putin chciał dać Ukrainie „pokazowego łupnia”, by ewentualne sankcje dotkneły Rosję w jak najmniejszym stopniu. Nie wykluczam, że dowódcom wyznaczono nierealne cele i zrobiono coś w stylu „wyścigu”. Takim słynnym „wyścigiem” w przeszłości była „Operacja Berlińska” i wyścig marszałków: Żukowa i Koniewa. Straty były niewspółmierne do osiagąganych celów militarnych… ale cel nie był militarny, a prestiżowy i polityczny. Sytuacja w Ukrainie pokazuje, że wojskowi najwyraźniej nie realizują celów militarnych, a cele polityczne. Stąd bezsensowne szarże między budynki, stąd rozciągnięcie zaopatrzenia. To jest dobry sygnał, świadczy, że czas może działać na korzyść Ukrainy. I to sprzyja obrońcom.

Obśmiewana armia

Pomimo wszystkiego co napisałem powyżej, przestrzegam przed nadmiernym optymizmem. Ta wyśmiewana armia, pomimo swoich błędów, jednak opanowuje teren, nawet zdobywa miasta. Cały czas prowadzi też terrorystyczne ataki lotnicze i rakietowe. Zgodnie z przewidywaniem atakowana jest infrastruktura cywilna, np. ciepłownie, czy komendy policji. To jest ogrom tragedii, a w zamian za zaprzestanie terroru Putin będzie chciał ustępstw. Ukraina nadal walczy sama, inne kraje obawiają się eskalacji, więc nie chcą się mieszać. A to znaczy, że powrót wojsk do koszar i zaprzestanie bombardowań będzie trudne do osiagnięcia bez ustępstw wobec terrorysty… Pocieszać może, ze będzie to pyrrusowe zwycięstwo, kosztem zrzucenia masek, kosztem strat gospodarczych i kosztem upadku mitu „potężnej armii, która w 24 godziny zdobyłaby Warszawę i ruszyła dalej”.

Brak przełomu

Rosjanie robią postepy. Ukraina militarnie zostaje sama, Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO odmawia „zamknięcia nieba” i wprowadzenia zakazu lotów nad Ukrainą, bo to by oznaczało konfrontację z Rosją. Zatem widzimy bombardowania cywilów, mamy samoloty, które mogą to powstrzymać, ale tego nie robimy. Siedzimy, patrzymy, bo nie chcemy konfrontacji… Chociaż wiemy, że nastepne na celowniku są: Litwa, Łotwa i Estonia (państwa NATO). Jeżeli agresja rosyjska nie zostanie zatrzymana, to w przyszłości konfrontacja i tak jest nieunikniona. Wolimy to jednak odwlec w czasie, mysląc w kategoriach najblizszych kampanii wyborczych. Rosjanie myslą w kategoriach metodycznych działań rozłożonych na całe dekady. Sama zmiana Putina nie zmieni charakteru imperium.

I na koniec jedno zdanie: To nie jest III Wojna Światowa. Spokojnie ludzie, to jeszcze nie tym razem.

Komentarze

komentarzy

Facebook