„…a więc wojna?”

Czy Rosja zaatakuje Ukrainę? Coraz mniej komentatorów mówi, że „na pewno nie”, ale przy tym ich argumentacje jest na ogół … fatalna. Wielu mówi, że „tak, zaatakuje, ale to będzie dla Rosji katastrofa! Pożałują!”. Mało kto w ogóle zastanawia sie nad tym, jakie cele chce realizować Rosja. To jest kluczowe pytanie: „Czego naprawdę chce Putin?” Znając odpowiedź można racjonalnie reagować. Nie znając, można tylko przegrać.

Czy określenie „gra” nie jest tu nadmiernym uproszczeniem? Nie. Jeżeli ktoś trochę liznął historii Rosji i analizował jej metody realizacji celów na arenie międzynarodowej, to odpowiedź jest jasna. Rosja prowadzi długofalową grę, w celu poszerzania swojego imperium i strefy wpływów. Dzieje się to niezależnie od zmiany carów, czy zmian ustrojowych. Kierunki, metody… to wszystko jest śmiertelnie konsekwntne i tłumaczy, dlaczego Rosja jest największym państwem na Świecie, pomimo, że przy rozpadzie ZSRR powstał Kazachstan, który też jest w TOP 10.

Uczestnicy zawodów w jednej z rosyjskich dyscyplin sportowych: „Biatlon Czołgów”. Fot. Vitaly V. Kuzmin (wikipedia).

Na szybciutko przedstawiam kilka popularnych tez. Na koniec moje małe przypuszczenia. Przypominam, że nie mam dostepu do żadnych agencji wywiadowczych, ani do danych jakiejkolwiek dyplomacji. Ot znam mapę, wiem coś tam o armiach świata, o historii Rosji, w tym tej najnowszej i umiem w gry strategiczne.

Część komentatorów mówi, że Rosja na pewno nie zaatakuje i tu pojawiają się zazwyczaj dwa dowody na poparcie tej tezy. Pierwszy: „mają za mało sił na pełnoskalowy atak” i drugi: „mają za mało sił by okupować Ukrainę”. Nawet przyjmując obie te tezy za prawdziwe, to nie oznacza, że „na pewno nie zaatakują”.

Kolejna grupa, to zwolennicy „zaatakują, ale strasznie ucierpią”. Cierpienie Putinowi mają zadać sankcje Zachodu i twardy opór samych Ukraińców. W przypadku obu tez można wskazać, że chociaż jest w tym coś ptawdy, to są trochę patykiem na wodzie pisane.

Sytuacja jest groźna, ale spróbujmy zgadnąć jaki jest cel Putina. Raczej nie o podbój i okupację całej Ukrainy, ani wchodzenie do Kijowa. Dlaczego? Bo powyżej wymienione tezy są częsciowo prawdziwe (mniej lub bardziej, ale w kazdej coś jest). Putin ma za mało sił w regionie na pełnoskalową wojnę, okupacja też byłaby niełatwa, sankcje by bolały.. .możliwe, że opór „partyzancki” byłby wredny. Z małą Czeczenią był kłopot, więc porównajmy skalę. Inna rzecz, ze Putin przećwiczył bardzo dobrze okupowanie niepokornych nacji na Czeczenach. Tym samym założenie, że jak Amerykanom nie wyszły ostatnie wojny asymetryczne, to Putin też nie da sobie rady jest słabe. Putin ma naprawdę „dużo  punktów w pacyfikację” .

„Odgaduję!”
Celeami Putina są: osłabienie Ukrainy, zapewnienie, że nie dołączy do zachodnich struktur takich jak NATO, uzyskanie wpływu na wewnetrzne sprawy Ukrainy, rozbicie jedności NATO. Jak może to osiagnąc? Poniżej przedstawiam scenariusz „minimum” i scenariusz „maksimum”. Uważam, ze w najblizszych  tygodniach stanie się coś pomiędzy tymi dwoma skrajnymi. Prosze zauwazyć, że „pełnoskalowa wojna”, „okupacja Ukrainy”, jak i „skulenie ogona i całkowite wycofanie przez Putina”, nie mieszczą się w tych widełkach. W obu wariantach Putin wygrywa, podobnie jak w kazdym wariancie pośrednim. Jego pokonanie wymaga wyjścia poza te widełki, uniemożliwienie realizacji w 2022 roku jakiegokolwiek scenariusza mieszczącego się w tym spektrum. Do tego trzeba mieć niestety trochę odwagi i przekonania, a tego brakuje przywódcom USA, Francji czy Niemiec… ale to zostawiam na koniec. Poniżej wyjaśniam, w jaki sposób, pomimo klęski NATO i tak ogłosi swój sukces…

Scenariusz minimalny

Bez strzału, bez rozlewu krwi, ofensywa duplomatyczna (nazwa pochodząca od kolocków „Duplo” przeznaczonych dla małych dzieci) krajów NATO i UE przyniesie sukces! Putin nie napadnie na Ukrainę! Świat odetchnie z ulgą. Przywódcy USA, Francji i Niemiec i paru innych krajów (kto wie, może i Duda i Morawiecki ogrzeją się w blasku zwycięstwa?)  będą triumfować. W zamian Ukraina tylko zgodzi się na federalizację, na uznanie republik Donieckiej i Ługańskiej. Rosja tylko uzyska formalne prawo do interwencji w razie łamania praw tych republik, lub praw obywateli Ukrainy, ale narodowości Rosyjskiej. Wspomniane republiki uzyskają tylko możliwość wpływu na politykę Ukrainy, w tym mozliwość zablokowania umów międzynarodowaych, które Kijów chciałby zawrzeć. Unia Europejska tylko zgadza się na pełną eksploatację NS2. Możliwe, że dzieki powszechnej na Ukrainie korupcji i dzieki ogólnemu zamieszaniu, w łapki Rosjan wpadną dodatkowo jakieś nowoczesne systemy SAM i ATGM ostatnio podrzucane z Zachodu… W tym scenariuszu tylko Putin wygrywa. Bo łapiecie, że ten scenariusz nie oznacza faktycznych sankcji na Rosję? Jednak Joe Biden z dumą ogłosi, że oto zapobiegł wojnie. Brawo Joe!

Joe był stary już jako wiceprezydent jakieś 10 lat temu… (Official portrait of Vice President Joe Biden Official White House Photo by David Lienemann).

Scenariusz maksimum

Rosja atakuje pod pretekstem… cokolwiek… Nie wiem, może jakiś Ukrainiec wystrzeli w strone rosji? Może jakiś Rosjanin będzie bardzo uciskany przez faszystów na Ukrainie? Bez żadnej różnicy, cokolwiek może być pretekstem. Wiadomo, im większy pretekst, tym lepszy. Odpalenie pocisków „Grad” przez Ukrainę w stronę Ługańska lub Doniecka, byłoby dla Putina po prostu extra. Szczególnie gdyby można pokazać niebudzące wątpliwości zdjęcia cywilów zabitych przez „banderowską Ukraine”. Mniejsza o pretekst… Oto idzie prawdziwy atak! Nie ma na celu podboju. Nie ma na celu okupacji całej Ukrainy. Nawet nie musi mieć na celu wkroczenia do Kijowa. Rosja wykorzystuje dominację nad Ukrainą w powietrzu, dominację artylerii rakietowej i pocisków taktycznych pokazując taką wojnę, jakiej Zachód dawno nie widział i kompletnie się nie spodziewa. W scenariuszu maksymalnym, Ukraina zostaje rozcięta przez zniszczenie mostów na Dnieprze. Wschód zostaje odcięty od odwodów i zaopatrzenia. W zachodniej częsci kraju Rosjanie uderzają w obiekty cywilne.

SU-27, Fot. Dmitry A. Mottl (Wikipedia)

Niszczą elektorwnie, ciepłownie, stacje uzdatniania wody, obiekty (np. komendy) ukraińskiej milicji, a jak się rozpędzą, to pewnie do kompletu jeszcze dorzucą parę szpitali. Zachód Ukrainy pogrąży się w chaosie, Kijów zostanie ostrzelany artylerią rakietową. W odpowiedzi ruszy groźba sankcji i ofensywa dyplomatyczna Zachodu. W efekcie Kijów zostanie obroniony! W zamian Ukraina tylko zgodzi się na federalizację, na uznanie republik Donieckiej i Ługańskiej. Rosja tylko uzyska formalne prawo do interwencji w razie łamania praw tych republik, lub praw obywateli Ukrainy, ale narodowości Rosyjskiej. Wspomniane republiki uzyskają tylko możliwość wpływu na politykę Ukrainy, w tym mozliwość zablokowania umów międzynarodowaych, które Kijów chciałby zawrzeć. Unia Europejska tylko zgadza się na pełną eksploatację NS2. Rosja tylko zmianie władze w Kijowie. Przy okazji okaże się, że z jedności NATO i UE wyłamuje się tylko kilka państw. Bonusowo w rece Rosjan wpada tylko trochę nowoczesnego uzbrojenia, które ostatnio zachodnie demokracje wysłały Ukrainie. Rosja może zapoznać się ze zdobycznymi, nowoczesnymi systemami SAM i ATGM, wykorzystać to do opracowania środków obrony i własnej broni nowej generacji. W tym scenariuszu tylko Putin wygrywa. Bo łapiecie, że w zwiazku z zatrzymaniem wojsk i rezygnacją ze szturmu na Kijów, ten scenariusz nie oznacza faktycznych sankcji na Rosję? Jednak Joe Biden z dumą ogłosi, że uratował Kijów (którego zajęcie wcale nie było celem… ), a Ukraina udowodniła, że pomimo ciężkich ofiar nie ugnie się! Że potrafi się obronić! Zostanie okraszone zdjęciami kilkudziesięciu zniszczonych rosyskich maszyn, w tym najnowszych czołgów i samolotów. Ha! Przegrali, wcale nie są tacy zajebiści! Brawo NATO!

Jak to zatrzymać? 

Kaczmarski śpiewał: „Wygra kto się nie boi wojen” i dość dobrze tymi słowami opisał metody Rosjan. Obecnie Putin absolutnie nie ma sił, ani chęci wdawać się w bezpośrednie starcie z NATO, jednak NATO nie chce tego jeszcze bardziej. Dlatego straszak działa. Rosjanie pokazują, że nie boją się wojny, gdy dla drugiej strony nadrzędną wartością jest zachowanie pokoju, nie eskalowanie. To sprawia, że Zachód sam pozbawia się skutecznych sposobów powstrzymania Putina. W czasie „Zimnej Wojny” było inaczej, Zachód występował w sposób radykalny, z gotowością odpowiedzi militarnej, w tym atomowej, nawet w „szalonym” trybie MAD  (czyli Mutual Assured Destruction = Wzajemne Zagwarantowane Zniszczenie). Tak, to była polityka na zasadzie „jak zacnziecie, to zniszczymy Was, choćbyśmy sami zginęli” i stanowiła skuteczny hamulec w szarogęszeniu się sowietów. Do upadku Imperium Zła przyczyniła się eskalacja tej metody w postaci „Gwiezdnych Wojen”, czyli ostry wyścig zbrojeń w kierunku komunikatu: „zniszczymy Was, a my sami przetrwamy”. Teraz tego nie ma. Teraz poszczególne państwa, mając rózne interesy, w tym Niemcy, które mają niestety bardzo zgodne interesy z Rosją, nie są w stanie ani wygenerować wspólnej i spójnej odpowiedzi, ani twardego stanowiska. Tymczasem do zatrzymania Putina dużo nie trzeba! Wystarczy pokazać: mamy siłę i nie boimy się starcia. Nie, nie chodzi o groźbe wojny na pełną skalę. Wystarczyłoby: „nie zawieszamy lotów cywilnych, za to uruchamiamy Operację Powietrzna Tarcza. Kierujemy samoloty przewagi powietrznej i maszyny SEAD (Suppression of Enemy Air Defenses – czyli zwalczanie obrony przeciwlotniczej) do osłony lotów pasażerskich nad Ukrainą. Każdy obiekt stanowiący zagrożenie dla lotów cywilnych będzie zniszczony.” To jeden przykład. Takich i podobnych ruchów powinno być wiecej. Nie skierowanych wprost w Rosję, ale w praktyce blokujących jej możliwości. Przecież pod pretekstem ochrony samolotu pasażerskiego (a taka Lufthansa potrafi latać na pusto!)  można uniemożliwić działania rosyjskiego lotnictwa opisane w „scenariuszu maksimum”. To rozbija plany i możliwości Putina. Takich „Tarcz Powietrznych” powinno być wiecej! Np. osobna operacja ochrony placówek dyplomatycznych, operacja ochrony poczty dyplomatycznej, operacja ochrony samochodów korpusu dyplomatycznego, operacja ochrony szlaków morskich, operacja zapewnienia ewakuacji cywilów… cała masa obiektów na Ukrainie i w okolicy, bronionych przez NATO z całą stanowczością, a nagle możliwości Rosjan byłyby zablokowane (np. na drodze rosyjskich czołgów stoi auto konsula Danii, a w pobliżu mogą być oddziały NATO (chocby rumuńskie) rozmieszczone w ramach „Operation Consular Shield”)… i tankisto co zrobisz? Niestety zamiast tego mamy …ewakuację i  dosłownie oczyszczanie pola, żeby czasem w razie wojny nie doszło do choćby przypadkowego spotkania… Dlatego spodziewam się realizacji jednego ze scenariuszy wygranej Putina, a ogłoszenia sukcesu NATO i Ukrainy. Smutne. Ale to będzie kolejny krok w ekspansji rosyjskiego imperium, kolejny krok do zagrożenia w przyszłości.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook