Demencja czy podłość? Jak to interpretować?

Ostatnio spotkała mnie nieprawdopodobna sytuacja. Rozdawaliśmy najnowsze wydanie KrosnoSfery, kiedy to pewien jegomość zerknął do gazety, po czym triumfalnie oznajmił mi z szerokim uśmiechem, że „rozgryzłem go!” Zdziwiło mnie to. Zapytałem „Kogo”?
„No o tego Dymińskiego! Nie podpisuje się nazwiskiem, to znaczy, że sam nie wierzy w to co pisze!” Myślę sobie na szybko: „O co chodzi? Facet tyle co 30 sekund temu zaczął przeglądać gazetę… jest tam owszem kilka moich tekstów…ale podpisane imieniem i nazwiskiem, z tego co pamiętam…”.
Dopytuję zatem dalej: „Ale o co chodzi? O jaką osobę i jaki tekst?” Wypowiedzi Jegomościa coraz bardziej zaskakiwały: „No o tego Dymińskiego! Co bzdury tu wypisuje!”

Przy rozdawaniu tego numeru spotkała mnie niewyobrażalna podłość

Myślę sobie, niby człowiek dużo starszy ode mnie, ale może faktycznie tak szybko czyta. Kto wie, może się pomyliłem? A może on wie coś, czego, ja nie wiem? Zapytałem: „Jakie konkretnie bzdury?” Jegomość odpowiedział „Nie wiem! Jeszcze nie czytałem!” Myślę sobie, że robi się ciekawie. Dopytuje dalej „a kto tam jest podpisany przy tym tekście?” Jegomość z pewnością odpowiada: „MD! Czyli Ten Dymiński!” Ok… coraz ciekawiej… Dopytuję „A kto to jest MD?” Starszy Pan na to z wyraźną irytacją i podniesionym głosem: „No na pewno on, bo ile jest takich osób co się nazywają Dymiński?”
Kolejne pytanie z mojej strony: „A jak ten Dymiński ma na imię?” Pan nie wiedział, ale miał na to swój sposób: „To wy mi powiedzcie jakie imię!” Powiedziałem tak: „Chce Pan powiedzieć, ze wie o kogo chodzi i wie nawet bez czytania, że to na pewno MD, ale nie wie Pan, jak ta osoba ma na imię?” Jegomość zaczął się irytować, ale szybko przeszedł do następnego ataku, zauważając, że w gazecie jest o konferencji prasowej posła Brauna. Postanowiłem upewnić się, czy Jegomość wie czym są media: „Jak jest konferencja prasowa np. Pani Poseł Joanny Frydrych (zresztą jest o niej w tym samym numerze) i dziennikarze przekazują co powiedziano na konferencji, to znaczy, że zgadzają się z każdym wypowiedzianym słowem? Jak Pana zdaniem działa przekazywanie takich informacji przez media?” Na to już bardzo mocno zdenerwowany Jegomość odpowiedział: „Pana pytanie robi się agresywne”… a ja tylko zapytałem, czy wie jak działają media. Różni posłowie zrobili konferencje w ostatnim czasie, poruszyli różne sprawy, a my przekazaliśmy, co mają do powiedzenia i jakie mają poglądy. Tak moim zdaniem działają media, jednak Jegomość miał jakąś inną wizję, niestety nie zdradził jaką. Co więcej, w związku z moim „agresywnym pytaniem” jeszcze bardziej nasilił atak. Zaczął wygadywać, że on „dobrze zna tego Dymińskiego!” W ogóle to on „wie co to za ludzie!” Tak wołał: „Ja znałem jego babkę i jego ciotkę, ja wiem co to jest!” To też jest bardzo ciekawe, że zaczął atakować zmarłych członków mojej rodziny… W sumie dla mnie to mogło być nawet trochę zabawne. Człowiek rozmawia ze mną i prosto w twarz mi wygaduje jaki okropny jest ten Dymiński. Oczernia mnie, pomawia, przekonuje przy tym, że „doskonale mnie zna”, ale równocześnie nie wie, że przecież właśnie ze mną rozmawia. Coś takiego mogłaby usprawiedliwiać tylko demencja albo choroba psychiczna, bo w innym wypadku takie kłamanie i obgadywanie jest po prostu podłe. Nie wiem jaki jest stan zdrowia Jegomościa. Jest jednak taka możliwość, że nie ma demencji, ani nie ma poważnych zaburzeń psychicznych. Niestety to osoba dość znana w mieście, szczególnie w kręgach kultury. I tak się zastanawiam, ilu ludziom ten facet opowiada jakieś niestworzone brednie, przekonując, że mnie „doskonale zna” (nie znając mojego imienia, ani nie rozpoznając mnie w rozmowie twarzą w twarz)? To jest smutne, bo przecież ktoś może mu uwierzyć. Wszak on znał moją babcię i dlatego doskonale wie, jaki jestem okropny… Żeby było zabawniej, to ten Jegomość na co dzień jest blisko środowiska, które ostro sprzeciwia się ocenianiu kogokolwiek przez pryzmat jego przodków. Już pomijając, że co on niby mógłby mieć do mojej babci? Bo nie powiedział, tylko jakimiś aluzjami rzucał „że wie co to jest”. Do tej pory nic złego od ludzi, którzy babcię znali nie słyszałem, ale kto wie? Może znał ją tak samo dobrze, jak mnie? Ciocia za to była „prywaciarzem” w Ludowej Ojczyźnie i odmawiała zapisania się do jedynie słusznej partii. Może to było takie okropne? No nie mam pojęcia.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook