Krosno i „Skansen K67”

„Dwa w jednym”. Jak ogarnąć fragment miasta wybitnie wołajacy o rewitalizację? Jak to osiągnąć dodatkowo promując samo miasto? Za darmo oddam pomysł!

„Jugokioski” czyli kioski K67 to dzieło Słoweńca, Sašy Mächtiga. Zaprojektował je jako obiekty modułowe, do łatwego montażu i dowolnego komponowania z podstawowych „komórek”, mogących dowolnie wrastać w tkankę nowoczesnego miasta. Twórca projektu tworzył też inne elementy małej architektury dla nowoczesnych miast, np. kosze na śmieci.

Okazuje się, że ta modułowa konstrukcja jest bardzo wygodna i dobrze sprawdza się w różnym terenie. To zapewne z tego powodu K67 pełniły rozmaite funkcje, nie tylko jako budki z hot-dogami, ale też jako kasy biletowe na stoku narciarskim, stanowiska komentatorów sportowych i dziennikarzy na stadionie, budki parkingowe i wiele innych, w bardzo różnych warunkach klimatycznych.

K67 są sławne. Artykuły o tym fenomenie możecie znaleźc w „Forbsie” czy „Gazecie Wyborczej”. W tym „przewodniku po Wschodniej Europie” znalazło się nawet zdjęcie charakterystycznej budki z Krosna. „Jugokioski” znikają bardzo szybko z przestrznei publicznej, pomimo pewnej nostalgii za tym modernistycznym, a do niedawna bardzo charakterystycznym, elementem naszych miast.

W Jugosławii i na świecie K67 był doskonale znany od lat 70-tych. Zachwycał projektantów. Bardzo szybko znalazł swoje miejsce w Museum of Modern Art na Manhattanie. Do Polski trafiły wraz z rodzącym się wolnym rynkiem na początku lat 90-tych. Sprowadzała je miedzy innymi Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowe „Tetrix” Sp. z o.o Piotra Przytockiego, obecnego prezydenta Krosna.

Dzisiaj, ten sam Piotr Przytocki chce zlikwidować ostatnie skupisko „jugokiosków” w Krośnie, przy Dworcu Autobusowym. Przedsiebiorcy już pod koniec ubiegłego roku dostali niespodziewane wypowiedzenia, które później cofnięto. Jednak plany sa bezwzględne: zamiast budek „nowy pawilon”. Koszty z tym zwiazane sprawiają, że prawdopodobnie przyszły pawilon będzie służył jakimś innym podmiotom, a obecne firmy zostaną wykurzone z fajnej lokacji…

Tak, tam była morwa…

Zresztą ten proces już się rozpoczął. Jeszcze w ubiegłym roku przy krośnieńskim Dworcu było 5 „jugokiosków”. Jeden został już zlikwidowany (sprzedany, wywieziony). Wpływ na to miało zamieszanie związane ze wspomnianymi wypowiedzeniami i niekonsultowane z lokalnym biznesem decyzje. Dwa kolejne kioski stoją już najwyraźniej nieczynne… Pozostały ostatnie dwie czynne budki, w których mozemy dostać np. zapiekankę. Jedna to „Bolek i Lolek”, a druga „Pod Morwą”. Jak niektórzy zapewne pamiętają, kiedyś faktycznie budka znajdowała się pod morwą. Resztkę pnia w chodniku widać do dzisiaj (takie swiadectwo znikania zieleni z naszego miasta).

To nie podróbki. Krosno ma oryginalne K67!

Jak w wykonaniu Miasta wygląda „zastępowanie jugokiosków” czymś nowszym widzieliśmy już na Podwalu. Był tam duży przystanek z dwoma „jugokioskami”. W obu prowadzono biznes, a to kiosk, a to sklepik, a to zapiekanki… Tak było aż do głośnej modernizacji krośnieńskich przystanków. Wymieniono wiatę na „nowsząlepszą”, także z dwoma  … kioskami. Oba stoją puste i nie używane. Pewnie dlatego, że są kompletnie niefunkcjonalne, nie mają nawet podłogi… nie mam pojęcia kto wymyślił tę zamianę, ale to NIE DZIAŁA.

Przystanek z dwoma jugokioskami na Podwalu jest jeszcze widoczny w google street view.
W rzeczywistości są już niefunkcjonalne budki… bez podłogi… nie używane… pełne liści i śmieci…

Wracamy na Dworzec. Tutaj mamy nadal 4 budki, w tym dwie aktywne (prawdopodobnie jeszcze ze dwie udałoby się niedrogo pozyskać z okolic?). Jest też kawałek terenu wymagajacy „rewitalizacji”, tym bardziej, że z sąsiedztwa usunięto niedawno jeszcze dwa kioski innego typu. Serio, jest kawałek miejsca do zagospodarowania na „Skansen K67”. Pomysł oddaję całkiem za darmo. Proponuję odnowić istniejace budki, żeby odzyskały trochę dawnej świetności. A potrzebują tego, niektóre elementy są uszkodzone, pozużywane są uszczelki, wyblakły kolory. Do tego trzeba ogarnąć sam placyk, naprawić chodniki, dodać trochę zieleni, posadzić nową morwę. Dodać inne elementy w stylu Mächtiga (np. inspirowane jego designem): kosze na śmieci, ławeczki, stoliki, krzesełka. Tak, żeby wszystko było „w klimacie”. Do tego należy dodać tablice informacyjne o K67, o projektancie, o tym jak kioski K67 podbiły Wschodnią Europę i kiedy trafiły do Krosna. Na tablicach liczne fotografie, ilustracje. Dodać można kody QR do różnych publikacji na ten temat. Jaki byłby efekt? Elegancko zagospodarowana przestrzeń i kilka punktów typu kiosk/mała gastronomia, czyli rzeczy potrzebnych przy Dworcu. I do tego mamy „wartość dodaną” w postaci „Skansenu K67”, który z pewnością trafi do przewodników turystycznych, pojawi się jako ciekawostka w mediach, zainteresuje ludzi podjeżdżajacych na dworzec, trafi też do mediów społecznościowych, bo ludzie będa pstrykać sobie selfie itp. Jeżeli fenomen K67 to dobry temat dla ogólnopolskich mediów, to tym bardziej utworzenie „skansenu K67” będzie fajnym tematem. Podobnie jak zjedzenie „zapieksa z kultowej budki”. Czysta promocja. We współpracy z obecnymi właścicielami, zamiast ich wyganinia. No dlaczego nie? Alternatywą jest jakiś „pawilon”, taki sam jak wszędzie, na który praktycznie nikt nie zwróci uwagi. Ot pawilonik, jak pawilonik. Jak tysiace podobnych. I to odbędzie się przy jednoczesnym zniszczeniu ostatnich K67 w okolicy… Może nie warto? Może lepiej jednak urządzić ten „skansenik”?
Jakie są szanse na realizację? Pewnie marne, bo Urząd upiera się przy swojej koncepcji…ale gdyby zamiast nazwy „Skansen” użyć jakiejś nazwy zawierajacej „Centrum”? O, to kto wie… Podoba się Wam pomysł? Dajcie znać, może zorganizujemy jakąś petycję 🙂

Komentarze

komentarzy

Facebook