Pałki, kajdanki, paralizatory… tak Urząd Miasta będzie „walczył z wirusem”?

Nie rozumiem tych procedur w Urzędzie Miasta Krosna… mierzą ludziom temperaturę, niby coś od tego zależy, ale w sumie nie zależy. Tym bardziej, że doskonale wiedzą, że maja zaniżone wyniki pomiaru. Nie chca obsługiwać osób „z objawami”, ale nie dokonują oceny stanu zdrowia… Jeżeli nie oceniają, czy ktoś ma objawy, to skad wiedzą, żeby go nie obsłużyć? Za to w razie czego mogą użyć pałki, albo kajdanek…

Kilka zdań… a co z tego wynika? Po pierwsze można Cię nie obsłużyć bez rzeczywistego powodu. Po drugie, mogą Cię uderzyć pałką, albo przypalić paralizatorem. To z tej kartki wynika…

To mogłoby być smieszne, gdyby nie to, że cała ta zabawa marnuje siły i środki, w czasie gdy Urząd na wszystkim próbuje oszczędzać, tzn. oszczędza głównie na obywatelach. Czy cały ten system utrudniania dostępu działa? Czy zapobiegł zakażeniom w Urzedzie i u radnych? No nie zapobiegł. Zresztą jak ma zapobiec? Ostatnio wynik pomiaru temperatury miałem zaniżony o ponad 2 stopnie! To znaczy, że gdybym miał COVID i gorączkę, to przy takiej skali błędu pomiar wskazałby całkiem prawidłową temperaturę, a ja mógłbym wejść i pozarażać urzędników…

Zresztą z udzielonych odpowiedzi wynika, że mógłbym wejść, nawet gdyby termometr wskazał 38,5 stopnia…
Teraz streszczam jak to wygląda. Na drzwiach urzędu jest ogłoszenie, że osoby „z podwyższoną temperaturą” nie będą wpuszczane na teren Urzędu. Strażnicy twierdzą, że to oznacza, że nie wpuszczają od 37 stopni i powołują się na „polecenia przełożonych” / „zarządzenie prezydenta”. Takiego „zarządzenia prezydenta” na piśmie nie ma, na zapytanie o szczegóły Urząd odpowiada, że „zarządzeniem” można też nazwac ustne polecenia. Zapytanie o to, jakie ustne polecenia dostali strażnicy w tej sprawie prowadzi do uzyskania odpowiedzi, że żadnych takich polecen nie było. Oni tylko egzekwują rozporządzenia i to ogłoszenie. Jednak mierzą temperaturę… zapytałem pisemnie: „przy jakim poziomie ciepłoty ciała osoby nie będą wpuszczane do budynku?” Odpowiedź: „Nie jest określony poziom ciepłoty ciała, który uniemożliwia wejście do budynku.” Równocześnie celem mierzenia oczywiście jest „zapewnienie bezpieczeństwa”.

Teraz to sobie podsumujmy: dla bezpieczeństwa mierzą temperaturę i straszą, że jak jest „podwyższona” to nie wejdziesz, ale termomentry zaniżają nawet o 2 stopnie, a co to w ogóle znaczy „podwyższona” strażnicy nie mają nigdzie określone. Pisemna odpowiedź wskazuje, że nie ma takiego poziomu temperatury, który uniemozliwia wstep do budynku! Mozesz mieć nawet 40 stopni, ale jeśli jesteś wstanie chodzić, to wejdziesz. Czyli na jakiej zasadzie ten pomiar zapewnia bezpieczeństwo urzedników? Kuchnia, nie wiem, ktoś uważa, że termomentr zabija wirusy? No nie nadążam…

Teraz następny kawał. Wchodząc oczywiscie trzeba mieć zasłonięte usta i nos. Metody mogą być różne, zastosowany moze być nawet kask motocyklowy. I to jest wprost w ogłoszeniu o „środkach bezpieczeństwa w urzędzie”. Ale dopuszczalne są i inne metody, bo w paru miejscach w Krośnie dostepne są np. maski przeciwgazowe dobrze chroniące usta, nos, a nawet oczy. Czyli masz tkaie pełne zabezpieczenie, któe nie przepuści wirusa. Nikt cie nie zarazi, ani Ty nikogo nie zarazisz. I co? W Urzędzie muszisz zdjąć, żeby mogli wykonać ten pomiar… pomiar, który jest obarczony błędami i który nie ma żadnego znaczenia, bo i tak możesz wejść… Tylko najpierw na chwilę zdejm maskę… ktoś tam mógł przed chwilą wykaszleć wirusa, ale zdejm maskę… dla bezpieczeństwa…

I na koniec te objawy chroby… wyjasnili mi pisemnie, że nie chodzi o choroby w ogóle (jak mają w ogłoszeniu), a jedynie o „koronawirusa”. Czyli masz objawy = nie będziesz obsługiwany. Ale skad ktoś ma wiedzieć, że masz objawy akurat COVID? W pisemnej odpowiedzi urzednicy uparcie podkreslają, że „Pracownicy Urzędu Miasta Krosna nie oceniają stanu zdrowia obywateli.” Przecież stwierdzenie: „nie obsłużę Pana, bo ma Pan objawy COVID-19” JEST oceną stanu zdrowia obywatela! Ktoś musi ocenić, że ja czy Ty mamy te objawy, żeby mógł odmówić obsługi. Chyba, że ta odmowa, to tylko pic na wodę, fotomontaż. To wersja „optymistyczna”. Jest jeszcze inna…

Wersja pesymistyczna.

Jednak Urząd ogłasza, że „nie obsługuje z objawami”. Jak to moze wyglądać w praktyce? Osoba bez jakichkolwiek kwalifikacji medycznych może po prostu powiedzieć: „Pan/Pani ma objawy koronawirusa, nie obsłużymy”. I będzie to decyzja ostateczna. Odpowiadajac pisemnie na moje pytania stwierdzono, że nie ma żadnej procedury odwołania, ani żadnych procedur na wypadek, gdyby w wyniku błędnej oceny stanu zdrowia obywatela, kogoś spotkały nieprzyjemności. Tzn. Urząd twierdzi, że tego stanu zdrowia nikt nie ocenia, jednak czym innym jest stwierdzenie: „Ma Pan objawy chroby”, jeśli nie oceną stanu zdrowia? Czyli, jeżeli urzędnik na skutek błędu, złośliwości lub zwykłego lenistwa, powie: „nie obsłużę Pana”, to Urząd nie przewidzał żadnych opcji zweryfikowania tej oceny, nie będącej oceną… ani na wypadek, gdyby  w przypadku takiej odmowy uniemożliwiono Ci załatwienie sprawy. Nie widzą takiej potrzeby, twierdząc, że przeciez można korespondencyjnie…HALO! Nie wszystko można korespondencyjnie, np. do załatwienia spraw meldunkowych wymagana jest bezpośrednia obecność. Problem jest też z dokumentacją w Wydziale Budownictwa, którą w wielu przypadkach udostepniają tylko na miejscu, zatem możliwa jest sytuacja, w której ze względu na odmowę obsługi „bo mas zobjawy” ucieknie Ci termin np. na zapoznanie się z dokumentem. Jak wspomniałem, Urząd nie widzi potrzeby zapewnienia jakichkolwiek procedur na taką ewentualność. Popatrzmy dalej, obywatela nie chcą obsłużyć twierdząc, że „ma objawy COVID”, ale obywatel na to: „wcale nie mam objawów COVID” i  kategorycznie odmawia wyjścia z budynku. Zapytałem jakie mogą być podjęte działania wobec takiej osoby. Nie odpowiedziano wprost, a jedynie odesłano do ustawy o środkach przymusu. Sprawa jest jednak jasna. Wobec takiej osoby mogą być użyte: siła fizyczna w postaci chwytów obezwładniających itp, kajdanki, pałki wielofunkcyjne, paralizatory czy ręczne miotacze gazu. Serio. Urzędnik może powiedzieć, że Cię nie obsłuży twierdząc, że „masz objawy”, tego nikt w żaden sposób nie będzie weryfikował, za to mogą wykręcić Ci ręce, skuć kajdankami, a może i dołożyć pałą „bo nie stosujesz się do poleceń”.

Podsumowując, Urząd wydał ogłoszenie, które albo nic nie znaczy i możesz załatwić sprawę kaszląc przy temperaturze ciała ponad 38 stopni, albo nie załatwisz sprawy, a na dodatek użyją wobec ciebie siły i spróbują wystawic mandat, bo ktoś źle zinterpretuje objaw alergii, albo będzie miał taki kaprys…

W praktyce chyba jeszcze u nikogo nie stwierdzono podwyższonej temperatury (jak wspomniałem termometry zaniżają wynik pomiaru nawet o 2 stopnie!), a bez oceny stanu zdrowia, nie da się stwierdzić, czy ktoś ma objawy jakiejkolwiek choroby. A tej „oceny” podobno nie robią. Zatem te wszystkie ogłoszenia służą zapewne profilaktycznemu …odstraszaniu. Czysty blef i de facto przekraczanie uprawnień, byle mieć złudzenie bezpieczeństwa… PRzekraczanie uprawnień, bo ogłaszanie, że będzie się dyskryminowało ludzi z powodu stanu zdrowia, albo po prostu straszenie obywateli, nijak nie mieszczą się w zadanaich własnych gminy.

Komentarze

komentarzy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook