Sprostowanie informacji o MKS

9 września złozyłem wniosek o sprostowanie dotyczące nieścisłości i nieprawdziwej informacji w nierzetelnie przygotowanym artykule Krosno24, w którym padło też moje nazwisko. Redakcja po raz kolejny wzięła za „dobra monetę” informacje z miejskich źródeł, nie weryfikując, ani nie pytając drugiej strony o stanowisko, czy komentarz.

Artykuł dotyczył enigmatycznych i niepokojących ogłoszeń na przystankach MKS. Te ogłoszenia to skutek braku informacji dla pasażerów MKS i mojej dłuższej korespondencji z urzednikami i Radą Miasta. Redakcja Krosno24 ledwo musnęła temat. Autor tekstu nie zadał sobie trudu by sięgnąć do dokumentów, po prostu zacytował nieprawdziwą informację przekazaną mu przez prezesa MKS, albo sam przekręcił, ale, ostatecznie to w portalu pokazała się informacja nieprawdziwa i w tym kontekście podano moje nazwisko. Przykra sprawa, bo w czasie obecnej pandemii jestem dość aktywny na polu walki o prawa człowieka, godność obywateli i Konstytucję, przypominając władzom samorządowym, że „COVID nie zawiesił Konstytucji”. Krosno24 nie zauważa, że coś się dzieje, dopiero przy okazji MKS poruszyli temat, ale w sposób nierzetelny i podajac nieprawdziwą informację.

Jak było? 
W czym rzecz? W marcu spółka MKS Krosno dokonała radykalnych cięć rozkładu jazdy. O tym fakcie nie poinformowano pasazerów na przystankach. To fakt. W efekcie pasażerowie czekali na autobusy, które nie podjeżdżały. Ludzie nie mogli dojechać do pracy, szczególnie głośna była sprawa dojazdu do szpitala, gdy część tych kursów przywracano z powodu telefonów i wniosków do prezydenta i spółki. Informacji na przystankach jednak nie zamieszczano przez kolejne tygodnie. W końcu, gdy złożyłem skargę, okazało się, że da się wywiesić ogłoszenia. Było to w połowie maja, dwa miesiące po drastycznych cięciach kursów… Szybko, nie? Niestety Rada Miasta Krosna, po wyjaśnieniach prezydenta i urzędników, jednomyślnie uznała, że moja skarga jest „bezzasadna”, uzasadniajac swoje stanowisko twierdzeniem, że „podjęto decyzję, by informacja była zamieszczona tylko w Internecie”.

Nie o taką treść chodziło i Krosno24 też o tym wie.

Co to znaczy? To znaczy, że to nie było niedopatrzenie, tylko świadoma decyzja, żeby nie informować pasażerów, a Prezydent, Wydział Gospodarki Komunalnej i cała Rada Miasta akceptują takie rozwiązanie. Próbowałem jeszcze wywołać jakąś refleksję i poprosiłem, żeby w takim razie ogłosili i podpisali się pod tym, że dokładnie tak MKS może postepować: zawieszać kursy, bez zamieszczania informacji na przystankach. …i oni to zrobili. No prawie. Ani Prezydent, ani Rada Miasta nie mieli odwagi się pod tym podpisać, ale faktycznie zamieszczono niepokojące komunikaty na przystankach.

Co podało K24 i dlaczego to nieprawda?
Portal niezbyt się przyłożył do tematu. Zapytali w MKS, a spółka odpowiedziała, że Piotr Dymiński złożył skargę na to, że „nie wymienili w marcu wszystkich tabliczek z rozkładami jazdy” i ta skarga została uznana za bezzasadną. Nastepnie podali, że zamieszczona informacja była na mój wniosek. Jest to podwójna nieprawda. Po pierwsze skarga nie dotyczyła tego, że „nie wymienili tabliczek”. To kompletna bzdura, ale niestety już na komisji urzednicy próbowali tak przekręcać treść mojej skargi, wyolbrzymiać zarzut, tak, jakbym żadał czegoś absurdalnego. Tak, bo wymiana wszystkich tabliczek, z powodu czasowego zawieszenia kursów, to byłaby piramidalna bzdura. Ta urzednicza manipulacja, to ich forma obrony, w sytuacji, gdy ewidentnie zawinili, przez dwa miesiace nie dali rady powiesić kartek z ogłoszenim na przystankach. Niesety tę kłamliwą linię obrony kontynuują w wypowiedziach do mediów. Po drugie mój wniosek dotyczył zamieszczenia zupełnie innej treści, niż ta, którą umieściła spółka MKS. W moim wniosku chodziło o podkreślenie, że prezydent i Rada Miasta aprobują taki sposób informowania pasażerów, że w razie cięcia kursów informacja może być zamieszczana wyłącznie w Internecie. MKS Krosno podał w swojej wersji, że tak może być „w sytuacji niezależnej od przewoźnika”. Jak to „niezależnej”? Decyzja o ograniczeniu kursów była 100% zależna od przewoźnika. Owszem, pandemia jest niezależna od przewoźnika, ale reakcja na nią już w 100% zależała od spółki. Np. w innych miastach znane były przykłady podstawiania dodatkowych kursów, żeby osoby zmuszone do korzystania z komunikacji zbiorowej nie tłoczyły się. Mozna różnie reagować na to samo zagrożenie. Niezależną od przewoźnika sytuacją byłaby np. powódź zalewajaca zajezdnię… Podsumowując: kłamstwem jest twierdzenie, że chodzi o sytuacje „niezależne od przewoźnika” i nieprawdą jest, że ktokolwiek żądał „wymiany wszystkich tabliczek z rozkładami”. Przypisanie mi takiego postulatu, to próba robienia ze mnie jakiegoś idioty… bo wciska mi się autostwo bardzo głupiego pomysłu. Co gorsza, sposób, w jaki Krosno24 poinformowało o ogłoszeniach, może sugerować, że to ja wymyśliłem taki sposób traktowania pasażerów… Oni przecież napisali: „taka informacja została wywieszona na wniosek Piotra Dymińskiego”. Łapiecie? MKS nie tłumaczy się ze swoich niedorzecznych decyzji, tylko próbuje zwalać na innych, że ” a to Dymński wymyslił”… a Krosno24 bezkrytycznie to cytuje. To jest nieścisłość, a nawet nieprawda w ich artykule, która sprawia, że ktoś może przypisywać mi ten skandaliczny pomysł. To informacja nie prawdziwa, bo wnioskowałem o zupełnie INNĄ TREŚĆ. Mamy zatem w publikacji K24 i nieprawdę i nieścisłość, a obie godzące w moją osobę. Nie ma słowa o tym co w sprawie zrobił samorząd, ani, że to decyzja radnych przyczyniła się do przyjęcia takiego, a nie innego sposobu informowania pasażerów. Jest tylko zwalanie na tego Dymińskiego…
Podsumowując nieprawdziwe i nieścisłe stwierdzenia:
1. Nieprawdą jest, że chciałem wymiany wszystkich tabliczek, na wszystkich przystankach.
2. Nieprawdą jest, że wnioskowałem o zamieszczenie takiej treści ogłoszeń na przystankach.
3. Nieścisłe jest sugerowanie, że taki sposób informowania mieszkańców to mój pomysł.
4. Nierzetelne i nieścisłe jest niewskazanie prawdziwej przyczyny takiego sposobu informowania.

Krosnieński autobus. Coraz rzadszy widok na przystankach? fot. Komiksiarz, lic. CC A-SA 4.0 International

 

Jak zareagowałem na publikację?

Zadzwoniłem do redaktora naczelnego Krosno24 informując, że będę prosił o sprostowanie, uzupełnienie informacji. Zapytałem, czy skoro redakcja dostała moje nazwisko, to czy sięgneła też do treści skargi i odpowiedzi Rady. Odpowiedziano mi, że nie. Zwróciłem też uwagę, że zamieścili moje nazwisko, a nie zapytali o komentarz jako „drugiej strony”. Zgodnie z treścią rozmowy wysłałem do redakcji e-mail zawierając opis sprawy, w tym gotowe do zacytowania wypowiedzi. Ponadto w załącznikach przekazałem pełny materiał źródłowy, czyli treść skargi, odpowiedź na skargę i późniejszy wniosek. Dzięki temu redakcja mogła sama zweryfikować, że nie było skargi na „niewymienienie wszystkich tabliczek na wszystkich przystankach”. Mogła zweryfikować jaka była odpowiedź radnych, mogła ustalić, że faktycznie ZAPADŁA DECYZJA o tym, żeby pasażerów nie informować na przystankach. Dla mnie taka DECYZJA to po prostu skandal. I co gorsza, Rada Miasta zaaceptowała to skandaliczne działanie twierdząc, że sakarga na brak informacji dla pasażerów jest „bezzasadna”. To wszystko redakcja Krosno24 miała i mogła weryfikować już w kilka godzin po publikacji. Niestety minęło 20 dni, a jedyna reakcja Krosno24 to …usuniecie mojego nazwiska z tekstu i brak odpowiedzi na e-mail.

Co jest w moim wniosku o sprostowanie? 

Zgodnie z prawem prasowym zainteresowana strona, np. osoba wymieniona w publikacji, ma 21 dni na wniesienie o sprostowanie informacji nieścisłej lub nieprawdziwej. Jak wskazałem powyżej, artykuł Krosno24 jest nieścisły i zawiera nieprawdziwe informacje. Dlatego zwróciłem się o sprostowanie. Ze względu na limit znaków (wyznaczony także przez Prawo Prasowe), moje sprostowanie jest bardzo okrojone. Niestety nieścisłość materiału Krosno24 wynika po prostu z tego, że redakcja nie zajeła się rzetelnie tematem, tylko na szybko zacytowała kilka zaniepokojonych osób i głupią odpowedź z MKS. W efekcie ogranicza to rozmiar ewentualnego sprostowania. Zaproponowałem następującą treść:

MKS zapowiedziała, że kursy autobusów mogą zostać anulowane bez poinformowania o tym fakcie na przystankach. Za ogłoszeniami stoi przyjęta przez  MKS i zaakceptowana przez Radę Miasta decyzja o sposobie informowania pasażerów.
Sprostowanie nieścisłej i nieprawdziwej informacji opublikowanej w Krosno24.
Podana przez prezesa MKS informacja, że skarga Piotra Dymińskiego dotyczyła „niewymieniania tabliczek przystankowych w marcu, kwietniu i maju” jest nieprawdziwa.
Skarga dotyczyła faktu, że pomimo licznych cięć rozkładu, MKS przez dwa miesiące nie poinformowała o tym na przystankach. – Informacje pojawiły się dopiero po wpłynięciu skargi, w maju – komentuje Piotr Dymiński – Skargę złożyłem, ponieważ nie godzę się z takim sposobem traktowania pasażerów – dodaje Dymiński.
W odpowiedzi na złożoną skargę, Rada Miasta Krosna przyjęła, że jest ona „bezzasadna”, uzasadniając, że podjęto decyzję, iż informacja o zmianach będzie zamieszczona wyłącznie w Internecie.
Samorząd Krosna przyjął, że decyzja o tym, by o drastycznych zmianach w kursowaniu autobusów informować wyłącznie w Internecie jest prawidłowa – podkreśla Piotr Dymiński, zaznaczając, że taka sytuacja już była w marcu, a teraz przewoźnik ogłosił, że w przyszłości może postępować w ten sam sposób”.

Nie wyczerpuje to do końca tematu, ale niestety wyczerpuje limit znaków dostępny na sprostowanie. Zawiera jednak trzy najważniejsze kwestie:
1. Nieprawdą jest przypisywanie mi niedorzecznego pomysłu wymiany wszystkich tabliczek na wszystkich przystankach. To jest sprostowanie informacji nieprawdziwej.
2. To krośnieński samorząd wyraził pełną akceptację dla braku informacji na przystankach o zawieszaniu kursów. To jest sprostowanie informacji nieścisłej.
3. To nie mój pomysł, żeby pasażerów o zawieszaniu kursów informować wyłącznie w Internecie. To jest sprostowanie informacji nieścisłej.

I to są trzy kluczowe sprawy, które moim zdaniem powinny być przekazane czytelnikom. Oczywiście, jeżeli redaktor naczelny Krosno24 uzna, że to trochę za mało wyjaśnia i zgodzi się na dłuższą treść, to poszczególne wątki mozna rozwinąć, opisać szerzej. Ale to już będzie jego dobra wola.

Co na to Krosno24?

Na razie wiem nieoficjalnie, że redaktor naczelny Krosno24 nie ma ochoty publikować sprostowania. Co wiecej, jest zaskoczony, że nie wystarczyło mi … że edytowali tekst i usunęli moje nazwisko. No przepraszam bardzo, ale to tak nie działa, że teraz ktoś, kto już raz przeczytał artykuł, wejdzie jeszcze raz na portal i zapomni, że właśnie przypisali mi jakieś bzdety. Redaktor z Krosno24, w koszulce „KONSTYTUCJA”, jeszcze próbował lekceważyć, że „no przecież był COVID”… wyjaśniłem mu, że „covid” nie zawiesza KONSTYTUCJI i ustaw. Zresztą czy „covid” ma usprawiedliwiać brak informacji dla pasażerów, albo mijanie sie z prawdą w odpowiedziach dla dziennikarzy, albo nieścisłości i nieprawdę w artykułach Krosno24? Czekam na publikację sprostowania. W sumie nie rozumiem w czym problem? Redakcja ma od 20 dni dostęp do dokumentów źródłowych, z których wynika, że podała nieprawdę, zapewne wprowadzona w błąd przez prezesa MKS. To znaczy napisali, że to prezes im tak powiedział. Inna możliwość jest taka, że redakcja przekręciła słowa prezesa, ale to mniej prawdopodobne, bo zacytowane słowa pasują do przyjętej przez urzędników lini obrony na Komisji Rady Miasta. W każdym razie od 20 dni mają materiały. Mogli spokojne napisać: „Dotarliśmy do nowych informacji! Nowe fakty w sprawie ustalone przez naszego dzienikarza w rozmowie z informatorem!” Zatem w czym problem? Dlaczego nie chcą poinformować rzetelnie swoich czytelników jak było? A wiem, że nie chcą, bo odpisali tak:

„przeredagowaliśmy fragment artykułu na: „Prezes MKS Roman Gierlach odpowiada, że taka informacja została wywieszona na wniosek jednego z mieszkańców Krosna. Jak dodaje Gierlach, krośnianin wnioskował o zamieszczenie komunikatu po tym, gdy magistrat odrzucił jego skargę ws. braku odpowiednich informacji o zmianie rozkładu MKS na przystankach.” Na tym uważamy sprawę za zamkniętą.”

Tak właśnie, Krosno24 uważa sprawę za zamkniętą na tym, że w edytowali materiał, do którego już nikt nie zaglądnie, a edytując nadal zostawili nieprawdziwą informację, równocześnie przekręcając wypowiedź prezesa i tuszując, że poprzednio wprowadził redakcję w błąd…

Nie uważam, żeby to zamknęło sprawę. Naprawdę nie rozumiem skąd opór przed zamieszczniem rzetelnej informacji…

Komentarze

komentarzy

Facebook