Konstytucja się w Krośnie nie przyjęła…

Jak Urząd Miasta traktuje obywateli i jak obywateli traktują radni? Tym razem na moim przykładzie. Z rozmów z Wami, z wiadomości e-mail wiem, że to nie chodzi o mnie, że inni traktowani są tak samo. No może nie wszyscy, wszak jest też taka grupa obywateli w naszym mieście, że jeden drugiemu „łba nie urwie”. Ale jak nie należysz do tej „elyty” to jest już jakieś „neverending story”, wymyślają sobie, że ustawa nie obowiązuje, że Konstytucja ich nie obchodzi. Wobec ich widzimisię prawo jest bez znaczenia. Pomimo deklaracji chrześcijaństwo też się nie przyjęło.

Streszczenie jednej wymiany zdań z samorządem…

Urząd Miasta: „Obywatelu! Załatwiaj sprawy zdalnie. Bo jest epidemia”.
Obywatel: „Proszę przesłać nam dokument elektronicznie, bo mój tato jest w grupie ryzyka, a jest epidemia”
Urząd Miasta Krosna: „Nie”.
Obywatel: „Wysoka Rado! Urząd zachęca do zdalnego załatwiania spraw, a odmawia przesłania dokumentu elektronicznie, chociaż jest epidemia, a mój tato naprawdę jest chory i w grupie ryzyka. Składam skargę”.
Jeden z radnych: „Obywatel szuka sobie sensacji!”
Rada Miasta Krosna: „Obywatelu, skarga jest bezzasadna, bowiem Urząd Miasta zachęcał do załatwiania spraw zdalnie! Bo jest epidemia. No czego nie rozumiesz?”.

Niemożliwe? w Krośnie możliwe. I trwało to kilka miesięcy. Część wymiany jest na piśmie, a część na nagraniach.

 

Prezydent Krosna na spotkaniu Rodziny Radia Maryja. Popiera też Rafała Trzaskowskiego, a u niego w Urzędzie jakoś nie zawsze szanuje się Konstytucję…

Postaram się krótko, jak ktoś będzie chciał, to mogę odpowiedzieć na dodatkowe pytania…. Do rzeczy. Dawno, dawno temu, bo w marcu, złożyłem skargę na to co wyprawiają urzędnicy w Krośnie zasłaniając się „walką z koronawirusem”. Rada Miasta nie śpieszyła się z rozpatrzeniem. Dopiero 30 czerwca przegłosowała kuriozalną odpowiedź, że „skarga jest bezzasadna”. Trzeba tu oddać sprawiedliwość, że część radnych (opozycja) w tym głosowaniu wstrzymała się od głosu. Jednak jak ktoś ma na sztandarach prawo i sprawiedliwość, to można oczekiwać, że zabierze głos w obronie właśnie prawa i sprawiedliwości, albo będzie miał odwagę zdecydoweanie zagłosować w takiej sprawie. Woleli jednak asekuracyjnie „sie wstrzymać”. Tymczasem reszta rady zachowała się jeszcze gorzej. Większość, czyli „klub prezydenta”, a w nim radni działacze katoliccy (wiecie, tacy obnoszący się , że wyznają religię miłości bliźniego) i radni kojarzeni z lewicą (wiecie, tacy co mają ostatnio na sztandarach prawa człowieka, szacunek do obywateli i takie tam) oraz niezrzeszeni w klubie radni Platformy Obywatelskiej (wiecie, taka partia obrońców demokracji i praw obywatelskich) , zagłosowali, że moja skarga „jest bezzasadna”.

Przy tym praktycznie w ogóle nie odnieśli się do zarzutów. Z mojej skargi można spokojnie wyodrębnić 7 kwestii. W odpowiedzi radnych mam odniesienie tylko do jednej i żeby było śmieszniej, to akurat w tym przyznają mi rację! Przyznają mi rację, ale skargę uznają za bezzasadną. Też w sumie ciekawe. Ale co z pozostałymi zarzutami? Pomijają milczeniem. No nie do końca milczeniem, w uzasadnieniu nie odpisali, ale w dyskusji radny z klubu prezydenta, działacz chrześcijański, Marcin Niepokój, pozwolił sobie na bardzo niestosowną uwagę (rozwijam to poniżej). Zamiast odniesienia do treści skargi radni wypełnili odpowiedź jakimiś wywodami niezwiązanymi z przedstawionymi zarzutami.

Działacze samorządowi i Platformy Obywatelskiej umieszczają wizerunek Patronki Krosna na sali obrad Rady Miasta. Tymczasem traktowanie obywateli przez Urząd dalekie jest od zasad chrześcijaństwa.

Zwróciłem się do Rady Miasta Krosna o ponowne rozpatrzenie sprawy z odniesieniem do wszystkich zarzutów oraz wskazałem, że działania Urzędu na przełomie marca i kwietnia były nie tylko podłe, ale i były złamaniem art 32. Konstytucji RP.

Z mojej skargi da się wyszczególnić spokojnie 7 zarzutów:

1. Ogłoszenie odmowy obsługi osób „z katarem”.
2. Zarzut zagubienia kopi pisma w Urzędzie Miasta.
3. Zarzut żądania umieszczenia oryginału aktu notarialnego w pudełku bez potwierdzenia wpływu pisma, chociaż kopia już została zagubiona.
4. Zarzut odsyłania obywatela np. z budynku przy ul. Lwowskiej do budynku przy ul. Staszica, chociaż właściwym miejscem załatwienia sprawy był budynek przy ul. Lwowskiej.
5. Zarzut wzywania obywatela do załatwienia sprawy w określonym terminie i miejscu, a następnie informowanie, że w określonym terminie i miejscu nic nie załatwi.
6. Zarzut odmowy załatwienia sprawy w sposób zdalny. Sprawa związana z zarzutem 5, przy tej kwestii opisuję też zachowanie radnego Niepokoja z klubu prezydenta. 
7. Zarzut braku potwierdzania wpływu wszelkich pism do Urzędu.

Zacznijmy od tego, że jednak mam rację… 

Rada Miasta odniosła się tak naprawdę tylko do 7 zarzutu, stwierdzając, że mam rację i zawnioskowała o zmianę procedur, tak by ktoś łaskawie przybijał pieczątkę na potwierdzenie wpływu pisma w danym terminie, a nie zasłaniał się strachem przed koronawirusem. Czyli mam rację … ale skarga jest bezzasadna. 

Dobra, co z resztą zarzutów?

Popatrzmy na pierwszy zarzut. Zgodnie z art. 32 Konstytucji RP „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z
jakiejkolwiek przyczyny”.
Tymczasem Urząd Miasta Krosna ogłosił, że odmawia obsługi obywatelom, którzy mają np. katar. W sezonie wiosennym może to dotyczyć nawet połowy populacji, bo przecież powszechne są drobne infekcje i alergie. Szczególnie jak ktoś będzie stał i marzł pół godziny pod drzwiami urzędu, to może się nabawić kataru, nieprawdaż? Rada Miasta Krosna nie odniosła się wprost do tego zarzutu, napisano tylko ogólnikowo, że wprowadzone były „środki bezpieczeństwa” i przytoczono ogólnikowo podstawę prawną: ustawę i rozporządzenie. Jednak ani ustawa, ani rozporządzenie nie są nadrzędne wobec Konstytucji. Co więcej, żaden z przytoczonych aktów prawnych nie zawiera przyzwolenia dla instytucji publicznej by dyskryminowała obywateli ze względu na stan zdrowia oceniany przez… strażnika miejskiego. Tak, bo w odpowiedzi radni potwierdzili, że straż miejska „egzekwowała zakaz wstępu”. Mam to na piśmie podbitym przez Przewodniczącego Rady i przegłosowanym wspólnymi siłami przez wrażliwych lewicowców, dobrych chrześcijan i obrońców demokracji.  Po mojej skardze się ogarnęli trochę, zmienili treść ogłoszenia na drzwiach i na stronie UM. Podkreślam: zmienili to! Ale nadal uważają, że skarga na „dyskryminację alergików” jest „bezzasadna”. Hej! Skoro taka bezzasadna, to dlaczego zmieniliście ogłoszenia? Ktoś się połapał, że wchodzi na grząski grunt? Ktoś może powiedzieć: „może tylko tak chcieli postraszyć, żeby mniej ludzi przychodziło, albo żeby ktoś na wszelki wypadek został w domu”.. .ale hola, hola! Gmina nie ma żadnych uprawnień, żeby sobie tak straszyć ludzi, albo dezinformować! Skarga nadal zasadna, także w takiej sytuacji. Jednak przypominam, mam na piśmie stwierdzenie, że straż miejska EGZEKWOWAŁA ZAKAZ. Czyli to nie była tylko kartka papieru i ogłoszenie w Internecie, za tym stali wysportowani mężczyźni dysponujący uprawnieniami i sprzętem do zastosowania przymusu bezpośredniego! …i to w celu łamania konstytucyjnych praw obywateli. Za zgodą swoich zwierzchników i prezydenta Krosna. W skardze było co prawda tylko o braku podstaw prawnych do takiego zakazu, teraz we wniosku o ponowne, rzetelne zajęcie się sprawą, wskazałem, że ten zakaz był naruszeniem Konstytucji.

Zbigniew Ungeheuer (z PO, taka partia co niby broni Konstytucji), odbiera od prezydenta Krosna odznaczenie. Ostatnio na sesji głosował, że wprowadzona wbrew Konstytucji dyskryminacja alergików przez UM Krosna jest w sumie spoko.

Drugi zarzut, w skardze zarzuciłem, że w Urzędzie Miasta, gdzieś pomiędzy wydziałami zajmującymi się programem wymiany pieców, urzędnikom zagubiła się kopia aktu notarialnego dostarczonego przez mojego tatę jeszcze przed epidemią. Czy w Urzędzie Miasta Krosna można gubić dokumenty? Widocznie tak, skoro skargę w całości uznano za bezzasadną… Chociaż bezpośrednio radni nie odnieśli się do tej kwestii.

Trzeci zarzut związny jest z tym drugim. W trakcie epidemii musiałem jakoś dostarczyć Akt Notarialny do urzędu w celu sporządzenia kopii. Wolałem to zrobić w ten sposób, by była potwierdzona z oryginałem. Bo dokładnie tak było z wcześniejszą kopią, dostarczoną przed pandemią, która urzędnikom zaginęła. Strażnik miejski powiedział, że nie mogę dostarczyć tego dokumentu (którego im brakuje i proszą o dostarczenie, bo zgubili!), a jedynie mogę wrzucić AKT NOTARIALNY, bez żadnego potwierdzenia, do kartonowego pudła służącego za „skrzynkę podawczą”. No moim zdaniem nie tak powinna wyglądać obsługa obywatela w przyjaznym urzędzie i dlatego złożyłem skargę. Radni nie odnieśli się do tej kwestii.

Radna Anna Dubiel nie kryje lewicowo-świeckich poglądów. Chętnie fotografuje się z Robertem Biedroniem, który dużo gada o praworządności, prawach człowieka i prawach obywatelskich. Oczywiście moją skargę w sprawie praw obywatelskich i praworządności Pani lewicowa radna uznała za bezzasadną.

Co do czwartego zarzutu, opisałem kilka przykładów odsyłania ludzi „od Annasza do Kajfasza”. Dotyczyło to zarówno mnie, jak i innych obywateli, co niestety widziałem stojąc w kolejce. Konkretnie zarzut dotyczył odsyłania obywateli do drugiego budynku Urzędu, chociaż nie było to miejsce właściwe do załatwienia sprawy. „Koronowirus” nie stanowi tu usprawiedliwienia, bo naprawdę, nakłanianie obywatela do niepotrzebnego przemieszczania się i kontaktowania z ludźmi w czasie epidemii to nie jest zapobieganie epidemii. Zarzut uważam za w pełni uzasadniony. Radni nie odnieśli się do tej kwestii. Serio, to tak wyglądają „praworządność, prawa człowieka, prawa obywatelskie” naszych lewicujących radnych?

Zarzut piąty: w czasie epidemii otrzymałem pismo, w którym poinformowano mnie o terminie i miejscu załatwienia sprawy. Gdy stawiłem się we wskazanym terminie i we wskazanym w piśmie budynku UM przy ul. Lwowskiej, poinformowano mnie, że „nie ma szans”. Super prawda? Nie wiem dlaczego radni uznali skargę za bezzasadną, bo kompletnie nie odnieśli się do tej kwestii w swoim uzasadnieniu, ani w dyskusji. Ale to nie koniec, ciąg dalszy poniżej…

Sztandar MPGK (krośnieńska spółka od śmieci i kanałów). Pracuje w niej radny i katolicki działacz, Marcin Niepokój. Poniżej trochę o specyficznym rozumieniu szacunku do bliźnich w wykonaniu Pana Radnego. Serio, spółka kanalizacyjna ma nie tylko religijny sztandar, ale i własne duszpasterstwo!

Teraz będzie o wyjątkowym poziomie beszczelności, czyli okoliczności wokół „zarzutu nr 6”

W odpowiedzi na skargę radni napisali, że „Urząd zachęcał do zdalnego załatwiania spraw”. Ja nie wiem, czy oni czytali skargę przed napisaniem odpowiedzi? Przecież w skardze jest zarzut, że poprosiłem o zdalne załatwienie sprawy, to jest o elektroniczne przesłanie dokumentu. Odpowiedziano mi, że nie ma takiej możliwości. Odmówiono mi zdalnego załatwienia sprawy. Sprawa dotyczyła głównie mojego taty, który jest seniorem, jest po ciężkiej operacji, ma obniżona odporność i jest po prostu zagrożony. Chciałem, żeby tato mógł się zapoznać z dokumentem bez wychodzenia z domu. Odmowa udostępnienia dokumentów elektronicznie, to jest nic innego, narażanie obywatela w czasie epidemii, a nie dbanie o zdrowie i zapobieganie epidemii! W swojej odpowiedzi radni nie odnieśli się do tej kwestii. Praktycznie też nie było dyskusji. Jednak radny Marcin Niepokój (działacz chrześcijański) nazwał moje skargi „szukaniem sensacji”. W tych okolicznościach jest to poziom arogancji, na który brak kulturalnych słów. Patrzcie jak to wygląda! Urząd Miasta zachęca obywatela: „Załatw sprawę zdalnie, bo jest epidemia”. Obywatel prosi: „Chciałbym, żeby sprawę załatwić zdalnie, bo mój tato jest ciężko chory, a jest epidemia”. Na to urząd odpowiada bardzo krótko: „Nie”. Obywatel składa skargę do Rady Miasta: „Hej, zachęcacie do zdalnego załatwiania spraw, a odmawiacie przesłania dokumentu elektronicznie, chociaż mój tato jest naprawdę chory i dla bezpieczeństwa nie wychodzi z domu”. Na to radny: „Obywatel szuka sobie sensacji”. Następnie ręka w rękę chrześcijanie, obrońcy praw człowieka i obywatela oraz obrońcy Konstytucji głosują, że ta skarga obywatela jest bezzasadna. I nawet nie raczą napisać w uzasadnieniu dlaczego tak uważają. Dobra, tak na serio, to żadni z nich obrońcy Konstytucji, praw człowieka ani chrześcijanie. To po prostu hipokryci, którzy zakładając różne maski (i nie mam na myśli tych „szmat przeciw mandatom”) będą Was za parę lat naciągać na głosy. Jednych beda kusić świeckością, innych religijnością. Przed innymi przedsatwią się jako bezpartyjni, a innym będą imponować „obroną demokracji”. To jak? Kupujecie to?

Komentarze

komentarzy

2 Komentarze

  • O Mój Boże… 18 sierpnia 2020 Odpowiedz

    Doczytałem do połowy tego tekstu i z podziwu wyjść nie mogę, jak można marnować czas w życiu na poruszanie takich bzdur, bzdetów i blachostek. Nie wiem czego Pan chce dowieść, ale proponuję kolejne skargi. Poddaję potencjalne tematy.
    1. Zbyt szortski papier toaletowy w Urzędzie. To skandal! Taki papier może spowodować obtarcia…! SKARGA!
    2. Zbyt wysokie schody w Urzędzie! To skandal żeby pokonywać takie przeszkody terenowe, przecież to grozi urazami. SKARGA!
    3.Sesje Rady Miasta są o złej porze. Ja jestem też równy wobec prawa i może akurat ja chce się wyspać, gdy obraduje Rada więc jej obrady powinny się odbywać między 22 a 1 w nocy. Skandaliczne jest to, żeby obywatel musiał oglądać sesje, gdy trzeba spać albo np ugotować pieczarkową! A przecież jest jeszcze drugie danie, mogą się spalić ziemniaki. SKARGA!
    Te i inne sprawy czekają na bohaterskie rozwiązanie. Koniecznie trzeba się tym zająć, przecież stamtąd może wyjść uderzenie, spisek czy nie daj Boże dalsze niedogodności dla obywateli naszego miasta. Nie wolno tego bagatelizować.

  • admin 18 sierpnia 2020 Odpowiedz Author

    Ciekawe podejście… „bzdur i błachostek”?
    1. Osoba bez kwalifikacji medycznych może uznać, że ma Pan infekcję i z tego powodu odmówic Panu załatwienia sprawy w urzędzie. Błachostka, dopóki nie będzie dotyczyć Pana, a idzie „sezon na przeziębienia”. Oczywiście taka odmowa jest niezgodna z Konstytucją.
    2. Zgubiono dokument niezbędny do załatwienia sprawy. Uzupełnienie dokumetacji musiało nastapić już w czasie pandemii i „ograniczeń”. Trochę niewygodne… Prosze Pana, ktoś zgubił dokument… błachostka?
    3. Po zgubieniu kopi dokumentu polecono wrzucić, bez żadnego potwierdzenia AKT NOTARIALNY do pudełka. Ważny dokument, bez żadnego potwierdzenia, do pudełka… błachostka zapewne… ito po tym jak zgubili kopię.
    4. Ma Pan do załatwienia sprawę w urzedzie przy ul. Lwowskiej, ale urzednik każe Panu wybrać się do innej częsci miasta, do innego budynku, gdzie Pan nic nie załatwi. To pewnie w ramach żartów, ale to nie był prima aprilis.
    5. Kolejny żarcik i błachostka: urząd wysyła pismo wskazując termin i miejsce załatwienia sprawy, a na miejscu obywatel słyszy prosto w twarz: „nie ma szans!” No bzdura jak nic… Dopóki Pana nie dotyczy.
    6. Urząd zachęca do załatwiania spraw przez Internet, ale odmawia przesłania pliku elektronicznie. No błachostka… dopóki nie jest Pan po operacji i nie musi osobiście iśc tego załątwiać w warunkach epidemii. Powiem w prost, to jest narażanie życia ludzkiego, a nie „błachostka”.
    7. …mogłoby być drobnostką, gdyby dokumenty się nie gubiły.

    I szanowny Pan to porównuje do… do czepiania się o szerokość papieru? Pan jest po prostu po drugiej stronie, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook